Skocz do zawartości
Waldemar_Talar_Talar

Niby ten sam cień a jednak inny

Recommended Posts

tą samą co wczoraj

dziś idę  -  to samo

widzę ten sam cień

za mną łazi plącząc

między nogami

 

a jednak inaczej to

wszystko czuje

smakuje bardziej

wydaje się milsze

zgrabniejsze

 

te same co wczoraj

dzisiejsze życie - mnie

jednak nie smuci 

mimo że jest o dzień 

krótsze 

 

 

Edytowano przez Waldemar_Talar_Talar

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • Witaj Jacku - miło że zajrzałeś - nie ma że boli ...tak musi być...

                                                                                                                                                                                     pozd.

                                                                                                                                            

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • Witaj Deonix -  dziękuje za miłe słowa pod wierszem - i czytanie ma się rozumieć.

                                                                                                                                                                    pozd.

                                                                                                       

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • Witaj  Annie -  słodko że byłaś i czytałaś - wielkie dzięki .

                                                                                                                                                                 Długiego dnia życzę 

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Że o dzień krótsze - jeszcze przyjmiemy,

    gdy dni kilkaset - są już problemy,

    lecz gdy upłynie tych dni tysiące,

    zaczyna to być dosyć meczące,

    zaś gdy tysięcy drugi dziesiątek,

    to już się smutków zbliża początek :((

     

    Edytowano przez JADer

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • Witaj Andrzeju - fajnie że czytałeś  - dzięki.

                                                                                                                                                                pozd.

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • I znam też taki wiersz mówiła go czasami moja babcia  "raz pewien człowiek rozżalony, powiedział tak do swojej żony: - Ja jestem durny, ty jesteś durna - skończmy z tym życiem , lepsza jest trumna.  Ale jak to zwykle na świecie się dzieje - żyją dalej i maja nadzieję.    Nie wiem , skąd znała ten wiersz. Pozdrawiam. J. 
      • Raz pewien wieprzek, świńskim różem zanudzony,
        postanowił wyjść z chlewu i pozwiedzać świat.
        Ucałował prosięta, szepnął: „Pa!” do żony,
        włożył garnitur, krawat i ruszył jak wiatr.

        Pod wieczór było, kiedy ujrzał Polaczkowo –
        zaścianek katolickich wartości i cnót,
        krzywdzony przez sąsiadów przez całą dziejowość,
        niszczony przez komuchów, żydostwo i głód.

        W tej dziurze stanął kaban, szukając noclegu,
        a po ulicach tańczył ze śmieciami zmierzch;
        świntuch spytał przechodniów pierwszych lepszych z brzegu,
        czy jest tu gdzieś koryto, może nawet chlew?

        Ludzie objęli wieprza, setnie rozbawieni,
        rozumiejąc pytanie jako miły żart;
        a że był w garniturze, jak ci dżentelmeni,
        więc – swój facet, biznesmen, zakumplenia wart!

        Do knajpy zaprosili, takiej ze striptisem,
        by do różowych samic kwikać, chrumkać, wyć;
        dymiły po gorzale golone łby łyse,
        że czasem nie odróżnisz, czy czerep, czy rzyć.

        Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew.

        Rozmowy przeraźliwe w antraktach piosenek
        niczym pieprzny i wieprzny, twardy przekleństw stek,
        charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek.

        W tym stanie luzackiego interupojenia
        odyniec z ludźmi raźno puka do swych wrót;
        lecz mu locha w ryj rzuca, kwicząc z obrzydzenia:
        „Aleś się zeczłowieczył! Wracaj w ten wasz smród!” 1 Oxyvio, a mnie ten wiersz przeraził, jak jestem odporna, tak tutaj poległam. Koszmarna wizja ujęta w niewesołe słowa, te w wersy, zwrotki, całość. Np.    "Nad ranem knur powracał z kompanią radosną
        przez śpiące Polaczkowo w tę stronę, gdzie chlew,
        śpiewajkę rycząc skoczną, fałszywą a sprosną,
        aż w oknach budził światła ten pierwotny zew." - to mi przypomina staropolsczyznę i wiersz "Marchołt gruby a sprośny". Na pewno wiele pracy kosztował Cię ten utwór - neologizmy, interupjenia, zeczłowieczył, charkośmiechy, dowszipy o szipach panienek,
        plucie, szcianie po szcianie, ryńsztok, kanał, szciek. ileż tu nowatorskiego języka!. Ja miałam przesyt. Wybacz. Wiesz (znasz mnie na tyle, z moich utworów), że nie możesz posadzać o zakłamanie, bo nie jestem zakłamana.  Czym są owe "rozmowy przeraźliwe? Obgadywaniem. To tyle na teraz, muszę jeszcze pomyśleć nad całokształtem i znaczeniem o raz przesłaniem wiersza.  P.S. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIE URAZIŁAM. OBIECUJĘ, PRZEANALIZUJĘ TEN WIERSZ WERS PO WERSIE, MAM NADZIEJĘ, ŻE SOBIE PORADZĘ. Pozdrawiam. j. Tak nad nim usiadłam. 
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Przymiarki, kupił na targu żonie dwa garnki. Jeden zamięty, drugi wklęśniety. Dostał patelnią, na obiad skwarki.
      •   Chyba jednak ciut więcej :)
      • Gajowy Jerzyk ze wsi Polczyna lubił co ranek się powyginać. Fitness to mało, więc prężył ciało. Tak się naprężył, że nadwyrężył.
    • Ostatnio dodane

    ×