Skocz do zawartości
Jacek_Suchowicz

stłuczona gęba

Recommended Posts

Wyrastają, nie wiemy kiedy

by nas wynieść wysoko w przestworza.

Obracają problemy w niebyt.

Czyżby ścieżki Najwyższy prostował?

 

Z góry łatwiej ogarnąć całość,

w perspektywie się wdzięczy mamona

a wszystkiego, jak zawsze - mało.

Własną chytrość, kto dzisiaj pokona?

 

Więc etykę schowała kieszeń,

a na krzywdzie najłatwiej zarabiać

Ale co to? W dół szybko lecisz.

Ktoś je ukradł? Czy może je zabrał?

 

Kiedy zechcą – w mig się pojawią,

dopilnują byś cudów dokonał.

Lecz potrafią zaniknąć nagle

wtedy spadasz i gęba stłuczona.

 

 

 

Edytowano przez Jacek_Suchowicz

Udostępnij ten post


Link to postu

Witaj Jacku - u mnie jak zwykle problem  z wierszem - są zbyt schowane zakopane.

Nie zawsze widzialne - a może to ja marudzę może  inni lepiej widzą.

Przed zmianami wiersze były bardzie. widziane.

No ale liczy się finał.

Wiersz zauważyłem - tak to jest z tymi skrzydłami - raz je mamy a raz  nie.

Najgorsze jest gdy ktoś nam je w locie podetnie - pewne że gęba stłuczona .

                                                                                                                                 pozd.

Edytowano przez Waldemar_Talar_Talar

Udostępnij ten post


Link to postu
  • Autor
  • nie tylko Ty. Ja też mam problemy z edycją

    wiersz się rozjeżdża - zwiększają się odległości pomiędzy wersami

    Muszę kilka razy edytować

    Bywa tak, że realizujemy jakieś zadanie i nas niesie, ale jeśli zmienimy coś wszystko się wali.

     

    Pozdrawiam

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się


    • Ostatnie komentarze

      • wyłażą ponad wierzch mają drgawki wsciekłości lubią kraść pierwszy dech i rozrywać  kości   czas zalać robaka ciemną juchą strachem porusz grdyką i cześć nie dziel się zapachem   smród gnoju pozostaw na stromych skałach gór zmierzchołaków postać jawi się tu bez skór   gotuj do walki się kotły nad ogniem lśnią waruje dzikie psie i gryzie łapę swą   łakniecie razem zła dadzą i tobie zmierzch wtedy bierz futro lwa idź spać po czasu kres   Justyna Adanczewska
      • Nie gadaj, aby gadać. Antysemityzmem! A to się wysilił. Moi Rodzice działali w lwowskim Zgrupowaniu "Żegota" AK, a ten własną niewiedzę zamiaukuje mi teraz "antysemityzmem". Mam oczka i skojarzenia plus pewne wykształcenie. Nic nie poradzę, że mi się też kojarzysz i z "Pomarańczarką" Pana Gierymskiego, dla którego Żydzi byli ulubionymi modelami ["Święto Trąbek"]... Jak tak się odżegnujesz od wyglądu starozakonnej matrony, to w takim razie przypatrz się tej postaci https://pl.wikipedia.org/wiki/Kastrat#/media/File:Carlo_Broschi.jpg a następnie porównaj ją ze swoim zdjątkiem ;)  
      • Witaj Nawet nie wiesz ze juz jest odwrucaona karta  tylko spojzyj na stol do podawania . Zdrowia zycze Czas na nowe rozdanie:)
      •   Cześć betko, wiersz trochę "nakazowy". ale ciekawa ta "tafla" - kojarzy się z poziomem, czyli równością. Choć może i chodzić o lustro, ale mnie przywodzi na myśl taflę zamarzniętego jeziora. Odmienne stany skupienia, trochę też świadomości. Zaczarowały mnie wersy: Smutne nieco.  P.S. "pocić się" w zimnie? - zastanawiające. Pozdrawiam. J. 
    • Ostatnio dodane

    ×