Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio komentowane

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @umbra palona Jednakowoż, na jakiś czas, daruję sobie zaglądanie do jakiejkolwiek studni, przy której rosną tulipany. ;)   Miłego również;)
    • @Jan Paweł D. (Krakelura) W porządku, dziękuję za krytykę :) Pozdrawiam również! 
    • @Wędrowiec.1984 nie ma się kogo/czego bać :) Miłego dnia :)   
    • Serdecznie dziękuję wszystkim za przychylność, czytanie i serduszka :)    Dziękuję również za wyróżnienie w rankingu :) Przyznam się, że nie wiem, co to są reputacje, i za co użytkownicy przyznali mi wyróżnienie.....ale to miłe :)  Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Zie­lo­no­oka ważka wi­ta­ła śpie­wem nad­cho­dzą­cy świt. Roz­kła­da­jąc dia­men­to­we skrzy­dła po­kry­te sie­cią sre­brzy­stych żyłek, ko­ły­sa­ła szkla­nym kwia­tem w rytm mu­zy­ki. Słowa pie­śni żło­bi­ły pur­pu­ro­we linie na zmro­żo­nym gra­na­cie nieba, a me­lo­dia uno­si­ła drżą­ce po­wie­trze two­rząc krysz­ta­ło­we wiry, z koń­cem każ­dej frazy wy­bu­cha­ją­ce bia­łym ogniem. Wy­ko­na­ła ostat­nie cre­scen­do i z fi­na­ło­wą nutą ogłu­sza­ją­cy grzmot prze­to­czył się w prze­stwo­rzach, oznaj­mia­jąc na wszyst­kie stro­ny świa­ta jej naj­skryt­sze pra­gnie­nia. Wia­do­mość zo­sta­ła ode­bra­na, coś się po­ru­szy­ło, coś zsza­rza­ło gdzieś na wid­no­krę­gu. Mała, ledwo do­strze­gal­na skaza wżar­ła się w sce­ne­rię eks­pre­syj­nych ko­lo­rów. Na­ra­sta­ją­ca, brud­na ciem­ność po­że­ra­ła ko­lej­ne łany krysz­ta­ło­wych kwia­tów, po­zo­sta­wia­jąc ob­umar­łe lasy czar­nych ki­ku­tów. Coś nad­cho­dzi­ło… Lub ktoś. Ważka za­dy­go­ta­ła ner­wo­wo i jej zie­lon­ka­wo–nie­bie­skie, me­ta­licz­ne ciało za­sty­gło w ocze­ki­wa­niu.   Wzno­sząc czar­ne, dy­mią­ce ręce, ze smo­li­stych kłę­bów nad­cią­ga­ją­ce­go mroku wy­ło­ni­ła się przy­gar­bio­na po­stać. Zmora za­dar­ła głowę i z jej upior­nych ust wy­rwał się kosz­mar­ny ryk. Po­wie­trze prze­sią­kło ohyd­nym odo­rem zgni­li­zny. Ważka po­ru­szy­ła się lekko, gdy kwiat za­czął roz­chy­lać krwi­sto­czer­wo­ne płat­ki, od­sła­nia­jąc wy­smu­kłe ko­lum­ny po­kry­te błysz­czą­cym na­lo­tem. Drże­nie ro­śli­ny uwol­ni­ło chmu­rę zło­ci­ste­go pyłu, który pły­nął w stro­nę po­two­ra po­na­gla­ny ude­rze­nia­mi skrzy­deł owada. Stwór uniósł ko­stur i z hu­kiem wbił go w zie­mię. – Pa­mię­taj! – zawył roz­ka­zu­ją­cym tonem. Gra­na­to­we niebo za­dy­go­ta­ło i roz­trza­ska­ne ka­wał­ki szkła ru­nę­ły na zie­mię. Z wi­siel­czych łach­ma­nów star­ca wy­peł­zły sy­czą­ce węże. Zbli­ży­ły się do owada, lecz za­trzy­ma­ne nie­wi­docz­ną ba­rie­rą wście­kle bi­czo­wa­ły po­wie­trze roz­dwo­jo­ny­mi ję­zy­ka­mi. – Pa­mię­taj o mnie! – Ja­do­wi­ty syk prze­szył jej świa­do­mość.   Prze­ra­żo­na ważka za­nur­ko­wa­ła pod kwiat, w zie­mię, a ta roz­war­ła się przed nią na oścież. Jak złota bły­ska­wi­ca mknę­ła przez prze­stwo­rza nie­uchron­nie zbli­ża­jąc się do sta­lo­we­go dna. ,,Za chwi­lę umrę…’’ Strach prze­obra­ził się w hi­ste­rię na­ra­sta­ją­cą z każ­dym ude­rze­niem owa­dzie­go serca. Nic nie po­czu­ła. Ła­god­ne fale marsz­czy­ły taflę je­zio­ra błysz­cząc w słoń­cu a stada ważek go­ni­ły się ko­kie­te­ryj­nie. Su­nę­ła nisko, piesz­czo­tli­wie mu­ska­jąc po­wierzch­nię wody koń­ców­ka­mi sre­brzy­stych skrzy­deł. Było jej do­brze. Tak jak z nim. Twarz sta­wa­ła się coraz bar­dziej zna­jo­ma; czułe ręce przy­cią­gnę­ły ją do sie­bie. Za­pa­dła się z uf­no­ścią w ko­cha­ne ra­mio­na. Obej­mo­wał ją mocno, do utra­ty tchu. Coraz moc­niej… Za­czę­ło bra­ko­wać po­wie­trza. Zdusi ją! Zmiaż­dży! Jego ciało stało się nagle obce, okrut­ne, prze­ra­ża­ją­ce… Wy­rwa­ła się ku słoń­cu, ku chmu­rom. Wolna! Płyn­nie wy­rów­na­ła lot a zie­mia prze­pły­wa­ła pod nią jak stro­ni­ce ko­lo­ro­we­go atla­su. Wo­ła­nie na­si­la­ło się. Do­cho­dzi­ło gdzieś z dołu. Nie­na­zwa­ne, lecz zna­jo­me. To okno…   Wle­cia­ła do po­ko­ju i znie­ru­cho­mia­ła tuż ponad twa­rzą śpią­cej ko­bie­ty. Wy­lą­do­wa­ła ła­god­nie na po­licz­ku. Wy­gię­ła od­włok po­cie­ra­jąc przed­nie od­nó­ża, po czym wśli­znę­ła się do środ­ka przez otwór pra­we­go ucha. Ciało księż­nicz­ki za­drża­ło. Otwo­rzy­ła sze­ro­ko me­ta­licz­ne, zie­lo­no-nie­bie­skie oczy. Po­wo­li gasły, zmie­nia­jąc kolor na piwny brąz. Wes­tchnę­ła, od­wró­ci­ła się na drugi bok i na­cią­gnę­ła koł­drę.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności