Skocz do zawartości
Izabella_Sendor

Epidemia (wersja poprawiona)

Recommended Posts

Potworna Nudziara
zabija przez kalkę
i  wpycha solistów z powrotem do chóru.
Tak już jest, że Śmierć dokonuje 
innych wyborów niż życie.

 

Lecz to nie jest dobra gospodyni
imprez zbiorowych.
Podaje plastikowe sztućce
i puszcza zbyt szybką muzykę.

 

Tak naprawdę ma duszę samotnika i wie,
że z licznym gronem
bardziej do twarzy życiu.

 

Gdy wygasa,
soliści mają sporo czasu,
by nieznośnie pojedynczo
się odradzać.
 

Edytowano przez Izabella_Sendor

Udostępnij ten post


Link to postu

Witaj - muszę się skupić i odnaleźć cię w pamięci

Powroty są urokliwe...

A wiersz zatrzymuje - podoba mi się takie pisanie o czymś

co prędzej czy później musi zaboleć.

Nie dobra   gospodyni - uśmiecham się ...

Jeszcze raz witam i życzę miłych wrażeń.

                                                                                 

Edytowano przez Waldemar_Talar_Talar

Udostępnij ten post


Link to postu

Witam,

ładny, mocny wiersz ;)

Trzeba przeczytać kilka razy,

by odnaleźć sens ;)

 

Podaje plastikowe sztućce
i puszcza zbyt szybką muzykę. -
piękna metafora ;)

 

Pozdrawiam ;)

Udostępnij ten post


Link to postu

Ujmuje mnie w tym wierszu jakiś rodzaj "łagodnej filozofii", omawianie ślepych sił natury poprzez nadawanie im cech ludzkich, co je w jakiś sposób obłaskawia, stwarza pole do pogodzenia się. Coś takiego mi się przebija, choć sam tekst "nie zna litości".

Duży plusik oczywiście :)

Udostępnij ten post


Link to postu

Wiersz otwarty i zamknięty słowem "soliści". Ciekawe.

 I to naprężenie między "zabija" i "odradzać". Ciekawe. 

Cóż, takie wiersze nigdy nie mogą być łatwe w odbiorze, ani tym bardziej do napisania.

Gratuluję.

Edytowano przez Marek_Bazyli

Udostępnij ten post


Link to postu

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


  • Ostatnie komentarze

    • wyłażą ponad wierzch mają drgawki wsciekłości lubią kraść pierwszy dech i rozrywać  kości   czas zalać robaka ciemną juchą strachem porusz grdyką i cześć nie dziel się zapachem   smród gnoju pozostaw na stromych skałach gór zmierzchołaków postać jawi się tu bez skór   gotuj do walki się kotły nad ogniem lśnią waruje dzikie psie i gryzie łapę swą   łakniecie razem zła dadzą i tobie zmierzch wtedy bierz futro lwa idź spać po czasu kres   Justyna Adanczewska
    • Nie gadaj, aby gadać. Antysemityzmem! A to się wysilił. Moi Rodzice działali w lwowskim Zgrupowaniu "Żegota" AK, a ten własną niewiedzę zamiaukuje mi teraz "antysemityzmem". Mam oczka i skojarzenia plus pewne wykształcenie. Nic nie poradzę, że mi się też kojarzysz i z "Pomarańczarką" Pana Gierymskiego, dla którego Żydzi byli ulubionymi modelami ["Święto Trąbek"]... Jak tak się odżegnujesz od wyglądu starozakonnej matrony, to w takim razie przypatrz się tej postaci https://pl.wikipedia.org/wiki/Kastrat#/media/File:Carlo_Broschi.jpg a następnie porównaj ją ze swoim zdjątkiem ;)  
    • Witaj Nawet nie wiesz ze juz jest odwrucaona karta  tylko spojzyj na stol do podawania . Zdrowia zycze Czas na nowe rozdanie:)
    •   Cześć betko, wiersz trochę "nakazowy". ale ciekawa ta "tafla" - kojarzy się z poziomem, czyli równością. Choć może i chodzić o lustro, ale mnie przywodzi na myśl taflę zamarzniętego jeziora. Odmienne stany skupienia, trochę też świadomości. Zaczarowały mnie wersy: Smutne nieco.  P.S. "pocić się" w zimnie? - zastanawiające. Pozdrawiam. J. 
  • Ostatnio dodane

×