Skocz do zawartości
  • Ogłoszenia

    • Mateusz

      Problemy techniczne   20.11.2017

      Z winy usługodawcy występują drobne problemy techniczne z serwerem (szybkość działania). Za utrudnienia przepraszamy.
Zaloguj się, aby obserwować  
Jerzy_Edmund_Sobczak

Kolejny spacer Mariacką

Recommended Posts

  • Autor
  • Wybuchła,
    jak zwykle o tej porze słońca.
    Wciąż chłodno, a jednak komary wyrywają się
    z zaklętych, jantarowych form.

    Powtarzam swoją wędrówkę z jesieni.
    Mam więcej czasu.
    Przemierzam więc, tu i tam.
    Już znam po imieniu dawno umarłych patrycjuszy.
    A bazylika przede mną - raz!
    Raz za plecami.
    Zwierciadła okiennych wystaw
    perfidnie
    pokazują mi, że jestem sam.

    Opuszczam uliczkę.
    Odtąd będę szczególnie ją kochał.
    Chociaż taka krótka.

    Na Moście Chlebowym kanału Raduni
    brakuje jednej kłódki.

     

     

    Edytowano przez Jerzy_Edmund_Sobczak

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    @Jerzy_Edmund_Sobczak
    Bez porównania, ten kolejny spacer nie tylko o te jantary lepszy. Pamiętam jeszcze z php , chyba pani Ewa. L (?) też napisała o bursztynach, w ujęciu upływającego czasu. Fajnie wyszlifowałeś ten wiersz i tę frazę z bursztynami. Nie tak daleko też mamy kładkę z kłódkami, szkoda każdej nawet jednej, o takiej porze roku...
    Pozdrawiam,

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    Cytat
    Wybuchła,
    jak zwykle o tej porze słońca.
    Wciąż chłodno, a jednak komary wyrywają się
    z zaklętych, jantarowych form.

    Powtarzam swoją wędrówkę z jesieni.
    Mam więcej czasu.
    Przemierzam więc, tu i tam.
    Już znam po imieniu dawno umarłych patrycjuszy.
    A bazylika przede mną - raz!
    Raz za plecami.
    Zwierciadła okiennych wystaw
    perfidnie
    pokazują mi, że jestem sam.

    Opuszczam uliczkę.
    Odtąd będę szczególnie ją kochał.
    Chociaż taka krótka.

    Na Moście Chlebowym kanału Raduni
    brakuje jednej kłódki.



    [url=http://www.poezja.org/wiersz,1,153093.html]Spacer Mariacką[/url]



    Cytat
    Wybuchła,
    jak zwykle o tej porze słońca.
    Wciąż chłodno, a jednak komary wyrywają się
    z zaklętych, jantarowych form.
    Na Moście Chlebowym kanału Raduni



    :)
    edit:
    sorry, komentarz w formie niekoniecznie takiej jak chciałam :(
    po prostu wydłubałam z Twojego co mnie porusza,
    dawno tu nie zaglądałam, muszę się podszkolić technicznie
    pozdrawiam, INka :)

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    @Jerzy_Edmund_Sobczak
    - poeto proszę więcej:
    był czas kiedy
    mieszkałem w Zielonej Bramie
    a na dole był lokal
    dancing chyba Jantar
    zasypiając słuchałem
    gry na saksofonie
    swingiem Morfeusz przypływał
    poeto proszę więcej

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    @Jerzy_Edmund_Sobczak
    "Wciąż chłodno, a jednak komary wyrywają się
    z zaklętych, jantarowych form."

    Bardzo ładne
    Pzdr

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    Zaloguj się, aby obserwować  

    • Kto przegląda   0 użytkowników

      Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

    • Ostatnie komentarze

      • No to się cieszę Bożenko, syper skrojona :)),PPL jest różnorodny i dobrze mu z tym, dobrze też ,że dba się o jego bon ton ;)) w >>nie i tolerancji.<< Free i Ty otrzeźwiacie towarzystwo, chociaż i tu zdarza się nadinterpretacja lub reinterpretacja. Wiersz sam nie musi być wieloznaczny, to co jest wieloznacznością to same wyrazy, słowa...— jest jeszcze coś, kod języka, (podświadomości) na zasadzie "pomiędzy wersami". Tak ,że zmiany jakie my chcemy powodują zacieranie lub zmianę tej podświadomej treści i wtedy kiszka, autor swoje "my" swoje :))) Pozdrawiam :)))  
      • Wciąż Cię czuję,   moja bluzka nadal Tobą pachnie.   Wciąż Cię widzę,   gdy zamykam oczy, powracasz we śnie.   Twoje smukłe palce, ciągle są złączone z moim.    Wybacz, że nie potrafię inaczej.   Chciałabym,   ale nie zapomnę,   nie teraz,   nie po tym. ~Niki
      • Miłość to straszna choroba, nieuleczalna i trwała, lecz gdyby wyleczyć ją można z miłości bym umrzeć wolała   Witaj na forum :)
      • Daj mi pistolet, a przestrzelę sobie głowę.  Daj mi żyletkę, a podetnę sobie żyły. Daj mi sznurek, a powieszę się. Daj mi siebie, a umrę z miłości. ~Niki
      • Cześć beto. Ciekawy wiersz z dobrymi środkami wyrazu. Wiersze zadbane, uczą, tu wynika, że peelka dba o słowa, choć "Precyzyjne w nieprecyzji" Czyżby p. liryczny nie był pewien swej dobrej pracy?   I pytanie "tak więc po co?".  dla ulgi skołatanych myśli, dla dobra tych, którzy łakną szczęścia w tym, nie zawsze pięknym świecie.    To mi się podoba:   Tak, wiersze dają ciepło, wiemy o tym, ale ta nonszalancja peelki trochę deprecjonuje poezję. Peelka między młotem a kowadłem. Pozdrawiam - J. 
    • Ostatnio dodane

    ×