Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
Jerzy_Edmund_Sobczak

Sen o potędze

Recommended Posts

  • Autor
  • Napastników było dwóch. Pogięty, zająkliwy, oraz szczupły, wręcz patykowaty, szczekliwy, agresywny w tonie.
    A, i jeszcze jeden, nie zauważyłem zrazu, bo nie rzucał się w oczy. Kurdupel skurczony, niewidoczny. Widocznie obstawiał ewentualną drogę ucieczki. Kropka.
    Odezwałem się pierwszy. Taka moja taktyka na zasiewanie niepewności. Zwykle się nie sprawdza.
    - Panowie mają do mnie jakieś słówko?
    - Nie wiesz, poeto marny, że to ja tu zadaję pytaania? - przeciągnął ostatnie słowo pytajnik.
    W rzeczy samej, nie wiedziałem, choć mogłem się tego domyślić.
    - Wyskakuj z drobnych, grafomańska łachudro! - wykrzyknął wykrzyknik. Jako to oni mają zazwyczaj w swoim zwyczaju.
    - Przyszłą kryska... - pomyślałem, rozglądając się za myślnikiem, żeby jakoś wyodrębnić dialog porozumienia. - Przepadłem z kretesem.
    Do tej pory spacja zwykle wyciągała mnie z kłopotów. Tym razem schlała się wzmocnionym atramentem i leżała zafajdana w knajpie dla poetów. Przyszło mi wywracać kieszenie na nice.
    Na płyty chodnikowe, do złudzenia przypominające klawiaturę, wypadło z anemicznym brzękiem kilka poetyckich okruchów i jedna napoczęta improwizacja. Przez co, oczywiście, przestała być improwizacją.
    - A cóż to za gnioty? - pisnął pytajnik.
    - Kursywa jego mać! - warknął wykrzyknik. - Pomylilim autora! Chyba, na pewno, tak! To jakiś rymojeb w dupę kopany!
    Jak na interiekcję, wydał mi się nieco egzaltowany. Ale zaperzyłem się, bowiem ubodła mnie wątpliwość interlokutora co do mojego talentu.
    - Owszem, nie wiem, kto panów skierował, to znaczy nasłał z windykacją, niemniej zapewniam, że jako twórca jestem znany i szanowany po całej tej, przecież, obszernej stronie osiedla. A zwłaszcza w wieżowcu naprzeciwko.
    - A mógłbyś się przymknąć gniotorobie? - Tym razem, pytajnik zapiał fałszywie falsetem. - I co z nim poczniemy? - zwrócił się do chudego.
    - Widział nas! Musim go uciszyć! Na zawsze! - szczeknął ten trzykrotnie.
    - Czyli permanentnie? - uściślił pytaniem pogięty.
    - Tak, właśnie, jakoś, kursywa pogrubiona jego mać!
    Coś wezbrało we mnie. Najpierw śliną, potem urażoną dumą. Splunąłem im pod nogi moim doskonałym, acz niedocenionym erotykiem [url=http://www.osme-pietro.pl/post166292.html#p166292]śświnnka ślinka[/url]. A po chwili charknąłem [url=http://www.osme-pietro.pl/post185696.html#p185696]Królewną Plujką[/url] . Pobledli, lecz już za moment poczęli rechotać lubieżnie. Zły manewr. Może skończyć się molestowaniem przed lub po fakcie odebrania mi życia.
    Należało czymś ciężkim. Z grubej rury. A co ja się będę patyczkował, nie muszę przecie grać czysto. Fair play jest dla frajerów. Pieprznę plagiatem, poniżej pasa.
    - Bez serc, bez ducha, wy szkieletów ludy - nieco tylko przekręcając, wzniosłem inwokację znanej ody.
    Jeszcze bardziej pobledli, z odcieniem trupiosinego. Dokopałem więc ze skrzydła, a potem wzleciałem nad poziomy. Moment, kiedy chwyciły ich torsje, wykorzystałem na strategiczny odwrót. Rzuciłem się do ucieczki. Gdzieś z tyłu, pulsując niebieskim światłem, nadjeżdżał na sygnale, jak zwykle spóźniony, paragraf. Na moje nieszczęście przepomniałem o kropce. To nie była zwykła kropka, raczej mikroskopijna czarna dziura z osobliwością. A ja przekroczyłem sferę Schwarzschilda. Punkt bez powrotu. Zostałem wciągnięty w grawitacyjną studnię. W zawirowaniach czułem, że teraz to ja dostaję torsji.
    Osobliwość przetrawiła mnie, przenicowała i wypluła do innego wszechświata.
    Obudziłem się z głową na zarzyganej klawiaturze. Obok leżały puste flaszki, na monitorze zaś kłuł w oczy samotny tytuł mojego, planowanego dzieła dla potomnych.
    Sen o potędze

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • @Bronisław_Muszyński
    Och, Bronmus, dziękuję Ci za tę konstruktywną wypowiedź.
    Jak zwykle, w Twoim czarującym stylu.
    Nic dziwnego, że wszyscy tak Cię lubią.
    A nie chciałbyś czasem wrócić i pomieszać swoim magicznym ble, bla, ble, beeee ( tu torsje). O ile pamiętam to bana w wieżowcu, dostałeś na czas określony. Nie pamiętam tylko na jak określony. Mogę sprawdzić i przekazać Tobie tę informację. Nudno bez Ciebie. Refluks zbanowany.
    Karolek zbanowany. A gdybyś wrócił, byłby jeszcze jeden juzer do zbanowania. Przemyśl.
    Z życzeniami w dniu Święta Kobiet
    Twój
    alchemik.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    @Jerzy_Edmund_Sobczak

    Bejojeb, to taki rymojeb, czytany wte i we wte ( palindrom).
    Być może ja nim jestem?
    Synonimem bejojeba jest ... jebobej.

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    @Jerzy_Edmund_Sobczak
    ...
    A twój konstruktywny komentarz wręcz domaga się, aby takiego jak ty zbanować. Zapominasz bowiem ciągle, lub jesteś na tyle "niekumatym" facecikiem, że nie interesują ciebie zapisy regulaminowe. Komentarz nie ma prawa dotyczyć autora wypowiedzi, tylko tekstu przez niego publikowanego. I ty - jako mo(r)derator ósmego piętra nawet o tym nie wiesz, biedny człowieczku?

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • Ach! Nie przelewa mi się. Bida, aż piszczy z ukontentowania, Dałem jej popalić, dziwce. Blondynka, a ja lubię blondynki.
    Ech!
    Zboczylim z tematu.
    A to powyżęj nazywa się, Bronmuszko, dygresją, mówię, bo pewnikiem nie wiesz.
    No więc, w związku z tym powyżej, można mnie faktycznie nazwać biednym człowiekiem. A co do komentarzy, Bronmuszko, nawet o stopę nie przybliżyłbym się do twojego tekstu. Odpada wiec zarzut komentowania persony, bowiem nie komentuję nawet wypocin.
    To natomiast jest odpowiedź na prywatną wiadomość przedstawioną publicznie, Bronmuszko.
    Wiem, srali muchy, będzie wiosna. Już niedługo. A ty się uchowałaś zimą. Pewnie w gówienku legowisko miałaś. Tam fermentuje aromatami i ciepełkiem.
    Latasz i złośliwie bzyczysz nad utworami, o których nie masz pojęcia.
    Ech!

    Udostępnij ten post


    Link to postu
    @Jerzy_Edmund_Sobczak
    Panie Jerzy zróbżeż Pan coś z tym nabormuszonym rymojebcem!
    Przyssał się do mnie.
    Jeśli mnie nie toleruje, niech ignoruje moje wypociny.
    On mi zabrania odświeżać limeryki.
    Uważa iż, "żar w dupie", jak też "żar pizdy"(prażydzi) uwłacza limerykom.
    Ja z nim grzecznie, a on do mnie : - P.S. Nie "graj półsłówku"!
    Istny rymojeb!
    Pogięło go chyba?
    To taki jak u Pana ... napastnik.
    Może kurdupel, może sklerotyk?
    Dla mnie skurczony, niewidoczny ...
    Pies go kropka, kropka, kropka

    Udostępnij ten post


    Link to postu
  • Autor
  • @ja_bolek

    Bolek, zignoruj go, albo wyśmiej ze swobodą z jaką ja to czynię.
    To jest zakała wszystkich portalów literackich polskiego odprysku sieci internetowej.
    Gdzie się pojawia, złośliwie wytrząsa się, podając swoje jedynie słuszne,
    od dupy strony kanony pisania haiku bądź limeryków.
    Znany troll. Zwykle banowany po jakimś czasie.
    Być może tu się utrzyma, bowiem nie widzę zdecydowanej moderacji.
    W takim razie trzeba dać mu odpór oddolnie.
    Delikatnie, acz zjadliwie. Nie ma co wyzywać od kurew czy kursyw.
    I tak nie pojmie.
    A jednak zdecydowanie pokazać na jakim gówienku wolno mu siadać.
    Tetryk z manią nieomylności, co tym bardziej jest śmieszne,
    gdy się czyta te jego wypociny monoformalne i monotematyczne.
    Tak jak powiadam. Można olać, albo wskazać mu jego miejsce.
    Nie reagować emocjonalnie na zaczepki, a jednak
    spokojnie wyłożyć mu, gdzie ma się umysły zamknięte.
    W dupie będzie mu najlepiej.

    JES

    Udostępnij ten post


    Link to postu

    Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

    Utwórz konto

    Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

    Zarejestruj nowe konto

    Zaloguj się

    Posiadasz własne konto? Użyj go!

    Zaloguj się

    Zaloguj się, aby obserwować  

    • Ostatnie komentarze

      • Poprawone dobiazgi, Kocie, co do puenty racja. Od czapy. Na 6 sylab ma być. Gdybym znała właściwą, nie byłoby wiersza.  Jolu, dawno Cię nie widziałam, miło że piszesz. Mi się zmienia czasami postrzeganie rzeczywistości dnia następnego, a innym odbiór tekstu - jakie to bliskie :D Justi, poruszam po raz kolejny problemy w relacjach współczesnych singli. Interesuje mnie psychologia. Ale sama również jestem sama i bywam autystyczna. Obserwuję i piszę. Pocą się dłonie ze zdenerwowania. Ma być na odległość, sterylnie, chłodno więc bezpiecznie. Stracg przed bliskością zamraża. Taki stan trochę chciałam opisać.   Miała to być szara piosenka, do deklamacji i tańca w oddaleniu.  Dziękuję wszystkim za uwagi.  bb
      • wyłażą ponad wierzch mają drgawki wsciekłości lubią kraść pierwszy dech i rozrywać  kości   czas zalać robaka ciemną juchą strachem porusz grdyką i cześć nie dziel się zapachem   smród gnoju pozostaw na stromych skałach gór zmierzchołaków postać jawi się tu bez skór   gotuj do walki się kotły nad ogniem lśnią waruje dzikie psie i gryzie łapę swą   łakniecie razem zła dadzą i tobie zmierzch wtedy bierz futro lwa idź spać po czasu kres   Justyna Adanczewska
      • Nie gadaj, aby gadać. Antysemityzmem! A to się wysilił. Moi Rodzice działali w lwowskim Zgrupowaniu "Żegota" AK, a ten własną niewiedzę zamiaukuje mi teraz "antysemityzmem". Mam oczka i skojarzenia plus pewne wykształcenie. Nic nie poradzę, że mi się też kojarzysz i z "Pomarańczarką" Pana Gierymskiego, dla którego Żydzi byli ulubionymi modelami ["Święto Trąbek"]... Jak tak się odżegnujesz od wyglądu starozakonnej matrony, to w takim razie przypatrz się tej postaci https://pl.wikipedia.org/wiki/Kastrat#/media/File:Carlo_Broschi.jpg a następnie porównaj ją ze swoim zdjątkiem ;)  
      • Witaj Nawet nie wiesz ze juz jest odwrucaona karta  tylko spojzyj na stol do podawania . Zdrowia zycze Czas na nowe rozdanie:)
    • Ostatnio dodane

    ×