Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
Paweł Stawicki

Rozmowa z Uczuciem

Rekomendowane odpowiedzi

  • Autor
  • Postacie:
    - Poeta
    - Uczucie
    - Przerażenie
    - Moralność
    - Przerażona dziewczyna
    - Kochaś
    - Kac
    - Seks
    - Kochanica
    - Natchnienie
    - Życie


    AKT - I -

    Scena 1

    Na środku obszernego pokoju, pośród poprzewracanych krzeseł, leżących bezładnie kieliszków i bezczelnie porzuconych niedopałków papierosów, wśród tytoniowej mgły w olbrzymim zaduchu alkoholicznych wyziewów siedzi po turecku jakaś postać, wpatrzona nieprzytomnym wzrokiem w jakiś bezsensowny punkt gdzieś przed sobą. Gdzieniegdzie leniwy ruch, czy pomruk zdradza obecność innych osób, zupełnie jednak dalekich od jakiejkolwiek kreatywnej aktywności. Przez szparę szerokości głowy, między nie do końca zasłoniętymi żaluzjami wpada ostre słoneczne światło, przeszywając skośnie wąskim strumieniem półmrok panujący w pokoju. Na środku stoi stół, a za nim okno, a raczej parę okien. Po lewej i prawej stronie Poety łóżka, a raczej wyra. Trudno określić ile osób w nich leży.

    (Poeta leniwie i z widocznym bólem sięga po paczkę papierosów leżącą nieopodal. Ogląda jednego z nich i zapala. Powoli się zaciąga delektując każdą sekundą swoistego letargu. Kierując dym w stronę wodospadu światła delikatnie pieści trzymanego papierosa.)

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Poeta:
    (Poeta podnosi głowę wolno i beznamiętnie.)
    - To nie jest mój dzwonek?-

    (Do pokoju wchodzi Uczucie i siada na przeciwko Poety.)

    Uczucie:
    (Wesołe radosne rozgląda się ciekawie i pyta:)
    - Nieźle. Czemu mnie nie zaprosiłeś?-

    Poeta:
    -Nie było tutaj dla ciebie miejsca.-

    Uczucie:
    -No wiesz! Jak możesz?! Spodziewałabym się po każdym, ale po tobie?!-
    (Uczucie wstało obrażone i zaczęło chodzić po pokoju niespokojnym krokiem.)

    Poeta:
    -Zaprosiłem Zapomnienie, Moralność, Radość, Ekstazę nawet Miłość. Radość przyszła, ale nawet się ze mną nie przywitała. Moralność zachlała się i odpadła pierwsza, śpi gdzieś tutaj do tej pory. Zapomnienie wyszło przed chwilą...szkoda. Ekstaza była duszą towarzystwa, a Miłość w ogóle się nie pojawiła.

    Uczucie:
    -Pewnie! Miłość nigdzie się beze mnie nie rusza. Ha! Cierp za karę! Następnym razem mnie zaprosisz.-
    (Uczucie zwolniło kroku i podeszło bliżej Poety.)

    Poeta:
    -No... Cierpienie też wpadło – niezaproszone. Gadało tylko ze mną, wykorzystując każdy moment, gdy Zapomnienie się odwracało. Gdzieś się tu kręci do tej pory - (Poeta zaczął rozglądać się badawczo)
    –Ale nie będę go szukał.-

    Uczucie:
    (Uczucie podeszło do niego bliżej, nachyliło się patrząc mu prosto w twarz.)
    - Co ci się stało!? Jejku! Wyglądasz jak chora życiem śmierć?!

    Poeta:
    -Nie wiem.–

    Uczucie:
    -Jesteś chory? Rozmawiałeś ze Świadomością?-

    Poeta:
    -Tak.–

    Uczucie:
    -I co ci powiedziała?-

    Poeta:
    -Ona też nie wie.-

    Uczucie:
    - Jak to nie wie?! Ona wie więcej niż Wiedza! Po prostu nie chciała ci powiedzieć.-

    Poeta:
    - Nie wie. Powiedziała, że nie obejmuje całego obszaru wiedzy, a ta z kolei nie zawiera nawet ułamka procentu faktu.-

    Uczucie:
    - Jakiś ułamek zna...-

    Poeta:
    (Rozdrażniony)
    - Aaaa! Idź sobie.-

    Uczucie:
    - Chcę ci pomóc. Zrób coś ze sobą. Człowieku ty znikasz! Zgaś tego papierosa! –

    Poeta:
    (Złośliwie)
    - Nie mogę boję się, że zniknę.- rzucił złośliwie.

    Uczucie:
    - Twój cynizm mnie kiedyś zabije.- powiedziało Uczucie zrezygnowane.

    Poeta:
    - Ha! Będę pamiętał czym walczyć z uczuciem.- rzekł Poeta złośliwie się uśmiechając.

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Scena 2

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Uczucie:
    - To Przerażenie. Do ciebie? –

    Poeta:
    - Do mnie?-

    (Spojrzeli na siebie i poczęli razem obserwować Przerażenie, bez lęku, ale z ciekawością. Przerażenie pokrzątało się trochę po pokoju, odnalazło Moralność i ją obudziło. W tym momencie z drugiej strony pokoju z łoża wypełnionego ciałami wstała naga kobieta. Przerażona Dziewczyna jedną ręką trzymając się za głowę panicznie szuka swej bielizny . Znajduje, zakłada. Potykając się o ciała, krzesła, butelki, zbierając resztki swej garderoby ponaglana przez Przerażenie, wybiega z mieszkania. Przerażenie wybiega za nią. W kierunku wyjścia, powoli, ospale rusza Moralność. Poeta wzdycha ciężko i zaczyna jakby od niechcenia bawić się zapalniczką.

    Uczucie:
    (Uczucie klepie Poetę ze zrozumieniem po ramieniu.)
    - Chciałbyś żeby została? –

    Poeta:
    - Nie. Nie znam jej. Liczyłem bardziej na Moralność.-
    (Odpowiedział Poeta, wskazując Moralność palcem, po czym dodał:)
    - Dawno z nią nie rozmawiałem.-

    (Moralność obejrzała się za Poetą i machnęła lekceważąco ręką. Wyszła.)

    Uczucie:
    - Tym razem też nie chciała z tobą gadać.-
    (Uczucie wstaje i podchodzi do zawalonego śmieciami stołu zaczynając czegoś szukać. Po chwili wraca i podaje Poecie długopis wraz z kilkoma kartkami papieru.)
    - Masz napisz coś, to twój jedyny ratunek. Wyglądasz żałośnie, beznadziejnie, tylko to może ci pomóc.-

    Poeta:
    - Nie potrafię.-

    Uczucie:
    - Ty nie potrafisz?! Jesteś wielki. Potrafisz. Jesteś najlepszy.-

    Poeta:
    - Już nie.-
    (Rozgoryczony)

    Uczucie:
    (Smutno)
    - Dlaczego?-

    Poeta:
    - Nie wiem.-

    Uczucie:
    - Boże!-
    (Opuszcza ręce w geście zrezygnowania.)

    Poeta:
    - Z nim też rozmawiałem.-

    Uczucie:
    - I co?-

    Poeta:
    - On tego nie stworzył.-

    Uczucie:
    - Jak to? On stworzył wszystko.-

    Poeta:
    - Czasami wydajesz się tak dziecinnie naiwna... Tego nie stworzył.-

    Uczucie:
    - Hm?...Jeśli nie on... A u Szatana byłeś?-

    Poeta:
    - Byłem.-

    Uczucie:
    - No...I co ci powiedział?.-

    Poeta:
    - Nic nie powiedział, tylko zaczął się śmiać.-

    Uczucie:
    - Jak to? -

    Poeta:
    - Nie powiedział, wiesz jaki on jest.-
    (Przygnębiony.)

    Uczucie:
    - No tak. Ale wie, jeśli wzbudziło to w nim taki wybuch śmiechu, to musi wiedzieć. Pójdę do niego, może Mi powie. A ty napisz coś, chciałabym, abyś jednak nie zniknął.-
    (Uczucie, uśmiechnęło się do niego życzliwie z politowaniem, wstało i wyszło.)

    Poeta:
    (Poeta powoli ruszył ociężałym krokiem w kierunku stołu. Schylił się po ukrytą za jego masywną nogą niedokończoną butelkę wódki, zabrał ze sobą jakąś nieciekawą popitę i wrócił na swe wcześniejsze miejsce. Odkręcił kapsel i powąchał by dodać sobie otuchy w niejasnym przekonaniu, iż ta czynność trochę go rozbudzi z marazmu w jaki zapadł.
    - Oooo...! To był błąd. –
    (Szepnął sam do siebie, krzywiąc się z niesmakiem. Odstawił flaszkę, wziął do rąk tę plastikową zawierającą ciecz o nie do końca sprecyzowanym kolorze i zaczął czytać skład:)
    - E290, E330, E300, E163, E120, E211, E202, E954. Kurwa! To mnie wykończy. To już wóda jest zdrowsza.-
    (Poeta podniósł wódkę z większym przekonaniem, w pełni przekonany o słuszności swego przedsięwzięcia. Wziął głębokiego łyka i szybko popił płynem o bliżej niesprecyzowanej barwie. Uśmiechnął się smutnie i zaśpiewał ochrypłym głosem starą pieśń, którą usłyszał gdzieś kiedyś w zamierzchłych czasach, gdy jeszcze wierzył w pewne wartości i ideały, gdy myślał, że niebawem świat padnie mu do stóp.)

    - „A gdy nadejdzie sądu czas
    i stanę u stóp tronu
    pokłonię ja się panu w pas
    i rzeknę bez pardonu

    Rozkoszy rajskich nie chcę znać
    Ni wiedzieć gdzie4 się kryją
    Lecz ty mnie panie boże wsadź
    Gdzie piją, gdzie piją, gdzie piją...do dna.”-

    (Jakiś niezidentyfikowany obiekt przeleciał ze świstem nad głową Poety. Uratował go tylko instynktowny unik. But ,jak zdążyła zauważyć przyćmionym zmysłem niedoszła ofiara, wbił się w kołdrę pod którą natrafił na coś twardszego.)

    Kochaś:
    -Aaua!-
    (Jęknął odruchowo łapiąc się za głowę. Chcąc wrócić do świata żywych uniósł się na rękach, po czym opadł bezwładnie na jakiś zwój ciuchów zastępujących chwilowo poduszkę i na powrót zasnął.)

    Kochanica:
    -Pojebało cię! Ludzie chcą spać! Nie drzyj mordy! Inni wcale nie mają ochoty spotykać się z najwyższym!-
    (Wstaje z łóżka i kieruje się do sypialni.)

    Poeta:
    -Przepraszam, myślałem, że jestem sam.

    Kochanica:
    -Myślałem, myślałem, nie liczą się chęci tylko efekty. Może tam będę miała troche spokoju..-
    (Wchodzi do sypialni.)

    Poeta:
    -Żadnego szacunku dla gospodarza, co za ludzie.-

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Scena 3

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Poeta:
    (Rozgląda się)
    -To nie jest mój dzwonek?-

    (Do pokoju wchodzi posępna postać.)

    Poeta:
    -Kac! Nareszcie! Teraz będę mógł zająć się bólem fizycznym. Jak dobrze pójdzie, to przestanę myśleć.-

    (Kac podszedł do łóżka z którego podniósł się Kochaś.)

    Kochaś:
    (Ryknął przepitym głosem:)
    -Kurwa! Mój łeb! Wody! Czuję się jakby mnie ktoś jebnął chodakiem.-

    (Poeta nie był obojętny, zakręcił półtoralitrową plastikową butelkę z cieczą o niesprecyzowanym kolorze i rzucił w stronę cierpiącego, nie licząc na to, iż ujrzy jeszcze jej zawartość. Kac spojrzał na Poetą z wrogością, jak wygłodniały pies któremu ktoś chce odebrać michę kaszy. Kac kipiał z gniewu. Już miał się rzucić na Poetą, gdy nagle go olśniło. Na lico Kaca wrócił złośliwy uśmieszek. Dumnie się odwrócił do drzwi którymi wszedł. W tym momencie Kochaś wstaje i kręci się trochę po salonie.)

    Poeta:
    -A ja!?-
    (Żałośnie wrzasnął Poeta w kierunku Kaca.)

    Kac:
    -Ty nie dajesz mi już satysfakcji.-
    (Na odchodne rzucił Kac i wyszedł.)

    Kochaś:
    -Masz tu straszny burdel stary… i cały czas ktoś się kręci, nie można spokojnie odpocząć. –
    (Powiedział Kochaś wchodząc do pokoju obok.)

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Scena 4

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Poeta:
    -Kurwa! To nie jest mój dzwonek!-
    (Wycedził przez zaciśnięte zęby Poeta. Weszło Uczucie wraz z Natchnieniem.)
    -To znowu ty?-
    (Rzekł znudzonym głosem Poeta, potem jakby sobie coś przypomniał. Wbił wzrok w Uczucie i spytał zniecierpliwiony:)
    -I co ci powiedział Szatan?-

    Uczucie:
    (Uczucie lekko zmieszane z nutą żalu odpowiedziało:)
    -Nie skończył się jeszcze śmiać. Ale wiesz co, przyprowadziłam Natchnienie. Ono się będzie tobą opiekować, a ja...-
    (Po chwili zastanowienia dodało Uczucie:)
    -Ja poszukam życia.-

    (Uczucie nie tracąc czasu wyszło. Natchnienie usiadło za Poetą, obejmując go czule, niemalże lubieżnie. Zaczął pisać. Z pokoju sąsiadującego z łazienką (chyba nie będzie żadnej łazienki, nie jest potrzebna) zaczęły dobiegać jednoznaczne odgłosy. Jednostajne skrzypienie łóżka i pojękiwania przemieszane z sapaniem dwojga ludzi, a raczej zwierząt. Tak, można by to bardziej porównać do ryczenia zwierząt w czasie rui. Spazmatyczny okrzyk szaleństwa i...cisza. Po chwili z pokoju wychodzi Seks promieniujący energią. Stanął na samym środku pokoju by się przeciągnąć. Rozejrzał się po pokoju z radosną spełnioną miną, obejrzał się jeszcze raz na drzwi pokoju westchnął i wyszedł. Trochę później z tego samego pokoju wyszedł do pasa ubrany Kochaś. Podszedł do Poety i usiadł na wprost niego.)

    Kochaś:
    (Chwile patrzał ze wzgardą na Poetę jak pisze, po czym się odezwał:)
    -A ty znowu swoje.-

    Poeta:
    -To samo mógłbym powiedzieć o tobie.-

    Kochaś:
    -Tak. Tylko, że ja przedłużam sobie życie, jestem szczęśliwy. Po prostu żyję, a życie daje mi to co w nim najlepsze. To druzgocące zwycięstwo bezrefleksyjnego trybu istnienia. Ty natomiast gnębisz sam siebie, wpadasz coraz głębiej w bagno marności. Sam siebie powoli unicestwiasz gnając za jakimś wyimaginowanym ideałem. Masz papierosa?-
    (Nie czekając na odpowiedź sięgnął po paczkę leżącą w pobliżu i zapalił.)

    Poeta:
    -Powiedz mi, istnieją dla ciebie jakieś wartości? Coś czego nigdy nie zdradzisz, coś od czego się nigdy nie odwrócisz? Kochasz ją?-

    Kochaś:
    (Młodzieniec zaczął się zastanawiać, nawet podrapał się w głowę. Z głupkowatej miny i szerokiego szyderczego uśmiechu można było się domyślić, że znalazł odpowiedź, która go satysfakcjonuje, a przy okazji ugodzi znajomego:)
    -No... Przed chwilą ją kochałem najmocniej jak tylko potrafię.-

    Poeta:
    -Jesteś ignorantem i chamem.-

    Kochaś:
    -Dlaczego? Nie rozumiem. Przecież sam powtarzasz, że jedyną stałością we wszechświecie są zmiany. Więc odpowiadam na twoje pytanie. Kochałem ją, naprawdę. Tak prawdziwie, że bardziej nie można.-
    (powiedział Młodzieniec zadowolony z tego jak wybrnął.)

    Poeta:
    -Jesteś degeneratem, zboczeńcem i zakłamanym bydlakiem.-
    (syknął Poeta z obrzydzeniem.)

    Kochaś:
    -Co?! Spójrz na siebie! Kim ty jesteś? Żałosną pokraką, która coś tam sobie skrobie, coś czego nikt nawet nie chce zrozumieć, by się nie dołować. Jesteś masochistą. Jesteś beznadziejny i wiecznie będziesz nieszczęśliwy.-
    (rzucił z pogardą Młodzieniec kończąc papierosa. Dogasił go, ubrał się i wyszedł.)

    (Z tego samego co on pokoju wyszła dziewczyna (Kochanica).

    Kochanica:
    - Masz gdzieś kawę?-

    Poeta:
    -Ostatnio była na lodówce w kuchni...

    (Kochanica poszła robić kawę. Gdy ją wypiła, ubrała się i zmierzała do wyjścia.)

    Poeta:
    -Poczekaj. Powiedz mi... Kochasz go?-
    (Dziewczyna zrobiła zdziwioną minę, po czym zaśmiała się szczerze ubawiona i wyszła. Ten śmiech znaczył wszystko.)

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Scena 5

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Poeta:
    -To nie jest mój dzwonek!-
    (powiedział Poeta zastanawiając się czy gdzieś już tego nie słyszał.)

    (Uczucie weszło wraz Życiem. To drugie podeszło do Poety, by obejrzeć go dokładnie z każdej strony.)

    Życie:
    -Ja tu nic nie pomogę, może moja siostra bardziej.-

    Uczucie:
    -Śmierć?-

    Poeta:
    -Nie trzeba, już u niej byłem.-

    Uczucie:
    -I co?-

    Poeta:
    -Chciała grać w kości.-

    Uczucie:
    -Zagrałeś?-

    Poeta:
    -Oszalałaś! Ona zawsze oszukuje, zapytaj Życia, ono ostatnio z nią grało, mało nie umarło po przegranej.-
    (Uczucie spojrzało na Życie pytająco, te kiwnęło głową w geście potwierdzenia.)

    Uczucie:
    -Napisałeś coś?-

    Poeta:
    -Demonów w mojej głowie
    głodnych wiecznego cierpienia
    rośnie niepokorne mrowie
    w umysłu bagnie upodlenia.-

    Uczucie:
    -Cóż za optymizm. Cóż za wola walki. Tylko tyle napisałeś, nic więcej?-

    Poeta:
    (Poeta zmieszany rzekł niepewnie:
    -Chcę... chcę napisać list do intuicji.-

    Uczucie:
    -Tak to świetnie. O czym to będzie?-

    Poeta:
    -Nie wiem.-
    (odparł lekceważąco.)

    Uczucie:
    -Co się z tobą dzieje?-
    (rzuciło rozdrażnione.)

    Poeta:
    -Nie wiem...-
    (po czym dodał)
    –Myślę.-

    Uczucie:
    -No to już lepiej. O czym?-

    Poeta:
    -Nie wiem.-

    Uczucie:
    -No tego już za wiele. Jak można nie wiedzieć o czym się myśli?!-

    Poeta:
    -Gdybym wiedział to bym się nad tym tyle nie zastanawiał.-
    (powiedział z goryczą Poeta.)

    Uczucie:
    -Jak to złapałeś?-
    (pytało zrezygnowane Uczucie.)

    Poeta:
    -Nie wiem.-

    Uczucie:
    -Gdzie byłeś co robiłeś?-

    Poeta:
    -Nic specjalnego standardowa alkoholiczno-narkotyczna faza, nic specjalnego.-

    Uczucie:
    -Może ktoś cię zaraził? Z kim byłeś?-

    Poeta:
    -Rozmawiałem z nią.-

    Uczucie:
    -Z kim?-

    Poeta:
    -No...no z nią!-
    (Uczucie zdawało się wiedzieć o kim jest mowa.)

    Uczucie:
    -O czym?-

    Poeta:
    -O tobie.-
    (rzekł Poeta wbijając wzrok w Uczucie.)

    Uczucie:
    (łapie się za głowę, w geście rozpaczy i krzyczy:)
    -O mnie? O boże!-

    Poeta:
    -On tu nic nie pomoże. Już u niego byłem, pamiętasz?-

    Uczucie:
    -Pamiętam.-

    Uczucie:
    (Uczucie łapie Poetę obiema rękami za głowę, by lepiej zrozumiał treść słów jakimi go chce obdarzyć:)
    - O mnie się z nią nie rozmawia, Durniu!-
    (Puściła go. Westchnęła z rozpaczą nie spuszczając zeń wzroku.)

    Poeta:
    - Co?! Wiesz! Ty wiesz co mi się stało! Proszę powiedz co mi jest. Uratuj poetę, filozofa. Pozwól wrócić do radosnego optymizmu na polany hedonizmu. Błagam!-
    (Poeta rzucił długopis, kartki i klęcząc na kolanach błagalnie wyciągnął ręce w stronę Uczucia.)
    - Błagam.-

    Uczucie:
    (Uczucie nagle zobojętniało, jakby pogodziło się już ze stratą. Odpowiedziało spokojnie i beznamiętnie:)
    - Wiesz co? Idź lepiej zagraj ze śmiercią w kości...-
    - …może przegrasz.-


    KONIEC

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • Nie wiem w zasadzie, czy można nazwać to dramatem. Bohater nie stoi przed jakimiś wyborami. Nie jest to komedia, bo nie kończy się szczęśliwie. Nie wiem, czy może to być tragedia, bo nikt nie ginie. Czy sam fakt tego, że napisane jest to w formie dramatu, może czynić tekst dramatem?

    Kolejna sprawa, to podział na Akty, rozumiem, że jeśli sceneria się nie zmienia, podział na akty byłby sztuczny.

    Kolejna, to didaskalia, nie jestem pewien czy taka forma jest odpowiednia, czytelna, ale nie znam innej. I czy w didaskaliach dopuszczalne jest opisywanie scenografii językiem, że tak się wyrażę 'technicznym', czyli: krzesło z prawej, łóżko z lewej strony sceny. Przed łóżkiem szafka.? Czy trzeba zachowywać formę opowiadania?

    Jak komuś się będzie chciało, to rad bym wysłuchać opinii.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    "I czy w didaskaliach dopuszczalne jest opisywanie scenografii językiem, że tak się wyrażę 'technicznym', czyli: krzesło z prawej, łóżko z lewej strony sceny. Przed łóżkiem szafka.? Czy trzeba zachowywać formę opowiadania?"

    Nie dopuszczalne, tylko nakazane ;)


    Ogólnie w wielu aspektach odbiegłeś tu od dramatu.
    To, co najbardziej raziło:

    1.W Didaskaliach nie opowiada się o przeszłości bohaterów, ani o ich uczuciach wewnętrznych! ;)

    2.Nie można robić czegoś takiego:
    "- Ha! Będę pamiętał czym walczyć z uczuciem.- rzekł Poeta złośliwie się uśmiechając."
    Wszystkie uwagi umieszcza się w didaskaliach.

    Powinno to wyglądać tak:

    "POETA:
    Ha! Będę pamiętał czym walczyć z uczuciem.
    (Powiedział złośliwie się uśmiechając)"

    3. I owszem. Podział na sceny jest tu sztuczny.

    Jeśli chodzi zaś o treść merytoryczną, to pierwsza klasa.
    Pytanie mam. Gdybym chciał przedstawienie dla liceum na podstawie tego stworzyć miałbyś coś przeciwko? Oczywiście zaznaczyłbym, że to Twoje dzieło ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Postacie:
    - Poeta
    - Uczucie
    - Przerażenie
    - Moralność
    - Przerażona dziewczyna
    - Kochaś
    - Kac
    - Seks
    - Kochanica
    - Natchnienie
    - Życie


    AKT - I -

    Scena 1

    (Na środku obszernego pokoju, pośród poprzewracanych krzeseł, leżących bezładnie kieliszków i bezczelnie porzuconych niedopałków papierosów, wśród tytoniowej mgły w olbrzymim zaduchu alkoholicznych wyziewów siedzi po turecku jakaś postać, wpatrzona nieprzytomnym wzrokiem w jakiś bezsensowny punkt gdzieś przed sobą. Gdzieniegdzie leniwy ruch, czy pomruk zdradza obecność innych osób, zupełnie jednak dalekich od jakiejkolwiek kreatywnej aktywności. Przez szparę szerokości głowy, między nie do końca zasłoniętymi żaluzjami wpada ostre słoneczne światło, przeszywając skośnie wąskim strumieniem półmrok panujący w pokoju. Na środku stoi stół, a za nim okno, a raczej parę okien. Po lewej i prawej stronie Poety łóżka, a raczej wyra. Trudno określić ile osób w nich leży. Poeta leniwie i z widocznym bólem sięga po paczkę papierosów leżącą nieopodal. Ogląda jednego z nich i zapala. Powoli się zaciąga delektując każdą sekundą swoistego letargu. Kierując dym w stronę wodospadu światła delikatnie pieści trzymanego papierosa.)

    (ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI)

    Poeta:
    (Poeta podnosi głowę wolno i beznamiętnie.)
    To nie jest mój dzwonek?

    (Do pokoju wchodzi Uczucie i siada na przeciwko Poety.)

    Uczucie:
    (Wesołe, radosne, rozgląda się ciekawie.)
    Nieźle. Czemu mnie nie zaprosiłeś?

    Poeta:
    Nie było tutaj dla ciebie miejsca.

    Uczucie:
    No wiesz! Jak możesz?! Spodziewałabym się po każdym, ale po tobie?!
    (Wstaje obrażone i zaczyna chodzić po pokoju niespokojnym krokiem.)

    Poeta:
    Zaprosiłem Zapomnienie, Moralność, Radość, Ekstazę nawet Miłość. Radość przyszła, ale nawet się ze mną nie przywitała. Moralność zachlała się i odpadła pierwsza, śpi gdzieś tutaj do tej pory. Zapomnienie wyszło przed chwilą...szkoda. Ekstaza była duszą towarzystwa, a Miłość w ogóle się nie pojawiła.

    Uczucie:
    Pewnie! Miłość nigdzie się beze mnie nie rusza. Ha! Cierp za karę! Następnym razem mnie zaprosisz.
    (Zwalnia kroku i podchodzi bliżej Poety.)

    Poeta:
    No... Cierpienie też wpadło – niezaproszone. Gadało tylko ze mną, wykorzystując każdy moment, gdy Zapomnienie się odwracało. Gdzieś się tu kręci do tej pory
    (Zaczyna rozglądać się badawczo)
    Ale nie będę go szukał.-

    Uczucie:
    (Podchodzi bliżej poety, nachyla się patrząc mu prosto w twarz.)
    Co ci się stało!? Jejku! Wyglądasz jak chora życiem śmierć!

    Poeta:
    Nie wiem.

    Uczucie:
    Jesteś chory? Rozmawiałeś ze Świadomością?

    Poeta:
    Tak.

    Uczucie:
    I co ci powiedziała?

    Poeta:
    Ona też nie wie.-

    Uczucie:
    Jak to nie wie?! Ona wie więcej niż Wiedza! Po prostu nie chciała ci powiedzieć.-

    Poeta:
    Nie wie. Powiedziała, że nie obejmuje całego obszaru wiedzy, a ta z kolei nie zawiera nawet ułamka procentu faktu.

    Uczucie:
    Jakiś ułamek zna...

    Poeta:
    (Rozdrażniony)
    Aaaa! Idź sobie.

    Uczucie:
    Chcę ci pomóc. Zrób coś ze sobą. Człowieku ty znikasz! Zgaś tego papierosa!

    Poeta:
    (Złośliwie)
    Nie mogę boję się, że zniknę.

    Uczucie:
    (Zrezygnowane)
    Twój cynizm mnie kiedyś zabije.

    Poeta:
    (Złośliwie się uśmiechając)
    Ha! Będę pamiętał czym walczyć z uczuciem.

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Uczucie:
    To Przerażenie. Do ciebie?

    Poeta:
    Do mnie?

    (Spoglądają na siebie i razem obserwują Przerażenie. Przerażenie krząta się trochę po pokoju, odnajduje Moralność i budzi ją. W tym momencie z drugiej strony pokoju z łoża wypełnionego ciałami wstaje naga kobieta. Przerażona Dziewczyna jedną ręką trzymając się za głowę panicznie szuka swej bielizny. Znajduje, zakłada. Potykając się o ciała, krzesła, butelki, zbierając resztki swej garderoby ponaglana przez Przerażenie, wybiega z mieszkania. Przerażenie wybiega za nią. W kierunku wyjścia, powoli, ospale rusza Moralność. Poeta wzdycha ciężko i zaczyna jakby od niechcenia bawić się zapalniczką.)

    Uczucie:
    (Klepie Poetę po ramieniu.)
    Chciałbyś żeby została?

    Poeta:
    Nie. Nie znam jej. Liczyłem bardziej na Moralność.
    (Wskazując na Moralność palcem)
    Dawno z nią nie rozmawiałem.

    (Moralność ogląda się za Poetą i macha lekceważąco ręką. Wychodzi.)

    Uczucie:
    Tym razem też nie chciała z tobą gadać.
    (Wstaje i podchodzi do zawalonego śmieciami stołu zaczynając czegoś szukać. Po chwili wraca i podaje Poecie długopis wraz z kilkoma kartkami papieru.)
    Masz napisz coś, to twój jedyny ratunek. Wyglądasz żałośnie, beznadziejnie, tylko to może ci pomóc.

    Poeta:
    Nie potrafię.

    Uczucie:
    Ty nie potrafisz?! Jesteś wielki. Potrafisz. Jesteś najlepszy.

    Poeta:
    (Rozgoryczony)
    Już nie.

    Uczucie:
    (Smutno)
    Dlaczego?

    Poeta:
    Nie wiem.

    Uczucie:
    Boże!
    (Opuszcza ręce w geście zrezygnowania.)

    Poeta:
    Z nim też rozmawiałem.

    Uczucie:
    I co?

    Poeta:
    On tego nie stworzył.

    Uczucie:
    Jak to? On stworzył wszystko.

    Poeta:
    Czasami wydajesz się tak dziecinnie naiwna... Tego nie stworzył.

    Uczucie:
    Hm?...Jeśli nie on... A u Szatana byłeś?

    Poeta:
    Byłem.

    Uczucie:
    No...I co ci powiedział?.

    Poeta:
    Nic nie powiedział, tylko zaczął się śmiać.

    Uczucie:
    Jak to?

    Poeta:
    (Przygnębiony)
    Nie powiedział, wiesz jaki on jest.

    Uczucie:
    No tak. Ale wie, jeśli wzbudziło to w nim taki wybuch śmiechu, to musi wiedzieć. Pójdę do niego, może Mi powie. A ty napisz coś, chciałabym, abyś jednak nie zniknął.
    (Uśmiecha się do niego życzliwie z politowaniem, wstaje i wychodzi.)

    Poeta:
    (Poeta powoli rusza ociężałym krokiem w kierunku stołu. Schyla się po ukrytą za jego masywną nogą niedokończoną butelkę wódki, zabiera ze sobą jakąś nieciekawą popitkę i wraca na swe wcześniejsze miejsce. Odkręca kapsel i wącha. Szepce do siebie, krzywiąc się z niesmakiem.)
    Oooo...! To był błąd.
    (Odstawia flaszkę, bierze do rąk plastikową butelkę, zawierającą ciecz o nie do końca sprecyzowanym kolorze i zaczyna czytać.)
    E290, E330, E300, E163, E120, E211, E202, E954. Kurwa! To mnie wykończy. To już wóda jest zdrowsza.
    (Podnosi wódkę z większym przekonaniem. Bierze głębokiego łyka i szybko popija płynem o bliżej niesprecyzowanej barwie. Uśmiecha się smutnie i śpiewa ochrypłym głosem.)

    „A gdy nadejdzie sądu czas
    i stanę u stóp tronu
    pokłonię ja się panu w pas
    i rzeknę bez pardonu

    Rozkoszy rajskich nie chcę znać
    Ni wiedzieć gdzie4 się kryją
    Lecz ty mnie panie boże wsadź
    Gdzie piją, gdzie piją, gdzie piją...do dna.”

    (But ze świstem przelatuje w pobliżu głowy poety, wbija się w kołdrę.)

    Kochaś:
    Aaua!
    (Odruchowo łapie się za głowę. Unosi się na rękach, po czym opada bezwładnie na zwój ciuchów zastępujących poduszkę i na powrót zasypia.)

    Kochanica:
    Pojebało cię! Ludzie chcą spać! Nie drzyj mordy! Inni wcale nie mają ochoty spotykać się z najwyższym!
    (Wstaje z łóżka i kieruje się do sypialni.)

    Poeta:
    Przepraszam, myślałem, że jestem sam.

    Kochanica:
    Myślałem, myślałem, nie liczą się chęci tylko efekty. Może tam będę miała trochę spokoju…
    (Wchodzi do sypialni.)

    Poeta:
    Żadnego szacunku dla gospodarza, co za ludzie.

    (ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI)

    Poeta:
    (Rozgląda się)
    To nie jest mój dzwonek?

    (Do pokoju wchodzi posępna postać.)

    Poeta:
    Kac! Nareszcie! Teraz będę mógł zająć się bólem fizycznym. Jak dobrze pójdzie, to przestanę myśleć.

    (Kac podchodzi do łóżka z którego podniósł się Kochaś.)

    Kochaś:
    (Ryczy przepitym głosem.)
    Kurwa! Mój łeb! Wody! Czuję się jakby mnie ktoś jebnął chodakiem.

    (Poeta zakręca plastikową butelkę i rzuca w stronę Kochasia. Kac spogląda na Poetą z wrogością. Wygląda, jakby chciał rzucić się na Poetę, jednak po chwili na lico Kaca wraca złośliwy uśmieszek. Dumnie się odwraca do drzwi którymi wszedł. W tym momencie Kochaś wstaje i kręci się trochę po salonie.)

    Poeta:
    A ja!?
    (Żałośnie wrzasnął w kierunku Kaca.)

    Kac:
    Ty nie dajesz mi już satysfakcji.
    (Wyszedł.)

    Kochaś:
    Masz tu straszny burdel stary… i cały czas ktoś się kręci, nie można spokojnie odpocząć.
    (Wszedł do pokoju obok.)

    (ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI)

    Poeta:
    (Przez zaciśnięte zęby)
    Kurwa! To nie jest mój dzwonek!
    (Wchodzi Uczucie wraz z Natchnieniem. Poeta znudzonym głosem)
    To znowu ty?
    (Zniecierpliwiony)
    I co ci powiedział Szatan?

    Uczucie:
    (Lekko zmieszane, z nutą żalu)
    Nie skończył się jeszcze śmiać. Ale wiesz co, przyprowadziłam Natchnienie. Ono się będzie tobą opiekować, a ja...
    (Chwila kontemplacji)
    Ja poszukam życia.

    (Uczucie wyszło. Natchnienie usiadło za Poetą, obejmując go czule, niemalże lubieżnie. Poeta zaczyna pisać. Z pokoju sąsiadującego z łazienką zaczynają dobiegać jednoznaczne odgłosy. Jednostajne skrzypienie łóżka i pojękiwania przemieszane z sapaniem dwojga ludzi. Spazmatyczny okrzyk szaleństwa i cisza. Po chwili z pokoju wychodzi Seks promieniujący energią. Staje na samym środku pokoju by się przeciągnąć. Rozgląda się po pokoju z radosną, spełnioną miną, ogląda się jeszcze raz na drzwi pokoju, wzdycha i wychodzi. Trochę później z tego samego pokoju wychodzi do pasa ubrany Kochaś. Podchodzi do Poety i siada na wprost niego.)

    Kochaś:
    (Chwilę patrzy ze wzgardą na piszącego Poetę)
    A ty znowu swoje.

    Poeta:
    To samo mógłbym powiedzieć o tobie.

    Kochaś:
    Tak. Tylko, że ja przedłużam sobie życie, jestem szczęśliwy. Po prostu żyję, a życie daje mi to co w nim najlepsze. To druzgocące zwycięstwo bezrefleksyjnego trybu istnienia. Ty natomiast gnębisz sam siebie, wpadasz coraz głębiej w bagno marności. Sam siebie powoli unicestwiasz gnając za jakimś wyimaginowanym ideałem. Masz papierosa?
    (Nie czekając na odpowiedź sięga po paczkę leżącą w pobliżu i zapala papierosa.)

    Poeta:
    Powiedz mi, istnieją dla ciebie jakieś wartości? Coś czego nigdy nie zdradzisz, coś od czego się nigdy nie odwrócisz? Kochasz ją?

    Kochaś:
    (Zastanawia się, drapie się w głowę. Po chwili na jego twarzy pojawia się głupkowata mina i szeroki, szyderczy uśmiech)
    No... Przed chwilą ją kochałem najmocniej jak tylko potrafię.

    Poeta:
    Jesteś ignorantem i chamem.

    Kochaś:
    Dlaczego? Nie rozumiem. Przecież sam powtarzasz, że jedyną stałością we wszechświecie są zmiany. Więc odpowiadam na twoje pytanie. Kochałem ją, naprawdę. Tak prawdziwie, że bardziej nie można.
    (Uśmiecha się zadowolony.)

    Poeta:
    (Syczy z obrzydzeniem)
    Jesteś degeneratem, zboczeńcem i zakłamanym bydlakiem.

    Kochaś:
    Co?! Spójrz na siebie! Kim ty jesteś? Żałosną pokraką, która coś tam sobie skrobie, coś czego nikt nawet nie chce zrozumieć, by się nie dołować. Jesteś masochistą. Jesteś beznadziejny i wiecznie będziesz nieszczęśliwy.
    (Rzuca z pogardą. Dogasza papierosa, ubiera się i wychodzi.)

    (Z tego samego pokoju, co Kochaś, wychodzi Kochanica)

    Kochanica:
    Masz gdzieś kawę?

    Poeta:
    Ostatnio była na lodówce w kuchni...

    (Kochanica robi kawę, wypija ją, ubiera się i zmierza do wyjścia.)

    Poeta:
    Poczekaj. Powiedz mi... Kochasz go?
    (Dziewczyna robi zdziwioną minę, śmieje się szczerze ubawiona i wychodzi.)

    (ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI)

    Poeta:
    To nie jest mój dzwonek!

    (Uczucie wchodzi wraz Życiem. Życie podchodzi do Poety, ogląda go dokładnie z każdej strony.)

    Życie:
    Ja tu nic nie pomogę, może moja siostra bardziej.

    Uczucie:
    Śmierć?

    Poeta:
    Nie trzeba, już u niej byłem.

    Uczucie:
    I co?

    Poeta:
    Chciała grać w kości.

    Uczucie:
    Zagrałeś?

    Poeta:
    Oszalałaś! Ona zawsze oszukuje, zapytaj Życia, ono ostatnio z nią grało, mało nie umarło po przegranej.
    (Uczucie spogląda na Życie pytająco, te kiwa głową w geście potwierdzenia.)

    Uczucie:
    Napisałeś coś?

    Poeta:
    Demonów w mojej głowie
    głodnych wiecznego cierpienia
    rośnie niepokorne mrowie
    w umysłu bagnie upodlenia.

    Uczucie:
    Cóż za optymizm. Cóż za wola walki. Tylko tyle napisałeś, nic więcej?

    Poeta:
    (Zmieszany)
    Chcę... chcę napisać list do intuicji.

    Uczucie:
    Tak to świetnie. O czym to będzie?

    Poeta:
    (Lekceważąco)
    Nie wiem.

    Uczucie:
    (Rozdrażnione)
    Co się z tobą dzieje?

    Poeta:
    Nie wiem...
    Myślę.

    Uczucie:
    No to już lepiej. O czym?

    Poeta:
    Nie wiem.

    Uczucie:
    No tego już za wiele. Jak można nie wiedzieć o czym się myśli?!

    Poeta:
    (Z nutą goryczy)
    Gdybym wiedział to bym się nad tym tyle nie zastanawiał.

    Uczucie:
    (Zrezygnowane)
    Jak to złapałeś?

    Poeta:
    Nie wiem.

    Uczucie:
    Gdzie byłeś co robiłeś?

    Poeta:
    Nic specjalnego standardowa alkoholiczno-narkotyczna faza, nic specjalnego.

    Uczucie:
    Może ktoś cię zaraził? Z kim byłeś?

    Poeta:
    Rozmawiałem z nią.

    Uczucie:
    Z kim?

    Poeta:
    No...no z nią!

    Uczucie:
    (Domyślając się o kim mowa)
    O czym?

    Poeta:
    O tobie.
    (Wbija wzrok w Uczucie.)

    Uczucie:
    (Łapie się za głowę i krzyczy.)
    O mnie? O boże!

    Poeta:
    On tu nic nie pomoże. Już u niego byłem, pamiętasz?

    Uczucie:
    Pamiętam.

    Uczucie:
    (Łapie Poetę obiema rękami za głowę.)
    O mnie się z nią nie rozmawia, Durniu!
    (Puszcza poetę. Wzdycha z rozpaczą nie spuszczając zeń wzroku.)

    Poeta:
    Co?! Wiesz! Ty wiesz co mi się stało! Proszę powiedz co mi jest. Uratuj poetę, filozofa. Pozwól wrócić do radosnego optymizmu na polany hedonizmu. Błagam!
    (Rzuca długopis, kartki i klęcząc na kolanach błagalnie wyciąga ręce w stronę Uczucia.)
    Błagam.

    Uczucie:
    (Nagle obojętnieje. Spokojnie i beznamiętnie)
    Wiesz co? Idź lepiej zagraj ze śmiercią w kości...
    …może przegrasz.


    KONIEC





    Dopracowane ; )

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • "Pytanie mam. Gdybym chciał przedstawienie dla liceum na podstawie tego stworzyć miałbyś coś przeciwko? Oczywiście zaznaczyłbym, że to Twoje dzieło ;)"

    Pewnie, po to zmieniłem to na formę dramatu (nieudolnie jak się okazało, hehe). Nie chce żadnego sosu, czy coś, tylko nagraj to na kamerkę i mi prześlij. Żebym mógł powiedzieć:
    Synu, tatuś kiedyś napisał dramat i go wystawiono!

    Jestem naprawdę wdzięczny za korektę, w końcu coś konstruktywnego.

    Rozumiem, że aby to wystawić, należy napisać jeszcze formę sceniczną, teksty dla aktorów, słowem scenariusz. Nie mam żadnego doświadczenia, prócz kilku kabaretów, które kręciliśmy z kolegami w zamierzchłych czasach, ale więcej tam było improwizacji niż scenariusza. Zatem rad bym, gdybyś był na tyle uprzejmy i podzielił się ze mną tymi przygotowaniami.

    Jedyna rzecz, której nie jestem pewny, to tego, na którym łóżku ma leżeć Moralność. Albo z kochasiem, albo z kochanicą. Jeśli z kochanicą, to brak moralności z konieczności musi mieć odbiór ogólny, że bzykanie na imprezie z przypadkowym partnerem jest średnie moralnie, bo Kochaś śpi z Przerażoną dziewczyną. Natomiast jeśli Moralność śpi na łóżku z kochasiem, to może być krytyka związków homoseksualnych, bo nie ma Moralności, tam gdzie śpią dwie dziewczyny. Nie chciałbym, by wyszło, że krytykuję homoseksualizm sam w sobie, bo nic mnie to nie obchodzi kto z kim chce spółkować, zatem nalegam by Moralność spała w łóżku z Kochanicą, wtedy nie będzie możliwa nadinterpretacja. Nie pamiętam, czy to jest gdzieś konkretnie zapisane, a nie mam czasu w tej chwili sprawdzać, więc przypominam.

    Aha, tekst piosenki nie jest mój oczywiście, żeby nie było, to jest chyba 'W piwnicznej izbie" kogoś tam.

    Jeszcze raz dziękuję za korektę, rób Pan to przedstawienie ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Nie zauważyłem, żeby było napisane cokolwiek o tym, że Moralność wstaje z łóżka ;) Ja myślałem, że po prostu z któregoś z pokoi wychodzi i kierując się do wyjścia przechodzi przez pokój, w którym siedział poeta...

    Dobrze. Jeśli będzie taka możliwość - nagramy ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • "Scena 2

    ZAGRAŁY DELIKATNIE DZWONECZKI

    Uczucie:
    - To Przerażenie. Do ciebie? –

    Poeta:
    - Do mnie?-

    (Spojrzeli na siebie i poczęli razem obserwować Przerażenie, bez lęku, ale z ciekawością. Przerażenie pokrzątało się trochę po pokoju, odnalazło Moralność i ją obudziło. W tym momencie z drugiej strony pokoju z łoża wypełnionego ciałami wstała naga kobieta..."

    Mój błąd, niejasno opisałem. Na początku na obu łóżkach leżą 4 osoby. Kochaś z Przerażoną Dziewczyną na jednym i Kochanica z Moralnością na drugim.

    "Przerażenie pokrzątało się trochę po pokoju, odnalazło Moralność i ją obudziło." powinno zatem brzmieć:
    "Przerażenie pokrzątało się trochę po pokoju, odnalazło Moralność na łożu z Kochanicą i ją obudziło."

    "Dobrze. Jeśli będzie taka możliwość - nagramy ;)" - Super.

    Pozostaje mi życzyć powodzenia :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności