Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'zycie' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 126 wyników

  1. Deonix_

    Otępienie

    nic nie słyszę widzę światło nawet gdy zamknę oczy woda jest ciepła i mokra ciągle szumi mi w uszach w cieple się kołyszę spokojnie muzykę odbieram kostnie śpię dobrze i tylko czasem miewam tęsknotę by wyrwać się z enklawy ciszy pustodźwiękiem kryształu szlifującego na wylot do życia
  2. Wystraszyło się bractwo pięści wyciągniętej, zasiedzieli się w domach, ściany naszą tarczą. Czy uciekniesz od kary, plują, krztuszą, kaszlą, stwórca w zaciszu nieba, pisze Swoją puentę. Za grzechy, poniewierkę... ziemi co nas chroni, za wojny, bratobójstwo... synów co są inni. Za wygodę co niszczy... patrz koniec idylli, za Wesele Figara i taniec chocholi. Wieki, psułeś i psujesz, za co człecze złapiesz, portfel jakże już ciężki — mało, ciągle mało! Jak koronawirusem w tyłek się dostało, strach w kuperek zagląda, wiesz gdzie mieszka papież. Globalisto zatrzymaj, diabli bieg do piekieł, natura zapłakała, straciła swe dzieci. A może da się jeszcze, pusty raj ukwiecić, tylko od nas zależy, czy tego zechcecie. A po kątach uśmieszki, to mnie nie dotyczy, ucieknę w antypody, przeczekam — ucichnie. Ręka jego za długa i rozpali znicze, patrz, rozłożył się nicpoń na szpitalnej pryczy.
  3. Tomasz Kucina

    Ciarka

    graphics CC0 - Motto: w każdym z nas walczą dwa wilki – bądź pokorny za dużo emocji poezja powinna być subtelna na płytki grunt blefu kierować bezduszny korab zatrzymam koło na wodzie łyżka przestanie lewitować w lej studni nie spadnie kamień tyle much w nosie obrazoburczych posług z dyni wypadły oczy obraził się cielec gra bębenek baskijski pocierasz skórę umiaru nieważki szum z wysuszonego zwierza unormuj puls słowo niech płynie żyłą i prosto do morza uśpionego przez zimny prąd antypatii —
  4. graphics CC0 - Nagła prewencja – zdarzeń przez zaniedbanie i pejzaże przez słoneczniki u Van Gogha w dwunasty topinambur – trwoga z pinakoteki po Monachium z obrazy do obrazów A dalej przez surowe morza przez kwas od jabłka melarosa przez talki i policzki w różu przez tkanki z pajęczyny kurzu zamykam paradoksy marzeń pasjanse naturalnych zdarzeń W jarzmie potencji – ciał oporu przez pryzmat rozszczepionych wzorów rozkładam parasole słowa dopieszczam sentymenty knowań a potem spieszczam rymem wolność podarowałem tobie hormon Już w jedenastu tłach obrazów rozkwitły kwiaty parafrazy jesteś słoneczko u Van Gogha podzielna – ruda erudycja słowa będą o tobie pisać wiersze ja piszę – jako pierwszy — 2015 r ; gdzieś, kiedyś - pewnej dziewczynie oczarowanej słonecznikiem
  5. przybyłam z krainy lasów i sadów wiecznie cichej spokojnej zieleni do szarej rzeczywistości zwabiona widokiem soczystego zachodu wpatrywałam się z uznaniem w beżowy aksamit nieba gdzieniegdzie przebity zimnymi cyrkoniami latarń dopóki krwawa kreska nie zabliźniła się na styku a nieboskór nie stał się siny teraz błądzę w podzielenionym granacie po sznurze świateł żółtych fasetek topazów skutecznie przysłaniających diamenty i czasem bardzo pragnę powrócić w ten mi najmilszy chlorofilowy zakątek
  6. dziś trochę poważniejszy tekst... graphics CC0 -- zostań w domu! niech ostygnie w antycypacji MAKABRELION kraina podstępnej zażyłości to tam przypadkiem – pod zmurszałą dyktą w dystrykcie miliona masek kolejny kolorysta zatubia atmosferę turpizmu defetyzmem nadyma paszczę monumentalnej bakterii noc chrobocze o plastik i szyby z pomroki tu srebrny księżyc ćmi druidycznym kalejdoskopem wypchany w lisią czapę przeznaczenia w mieście niesterylnego żarcia trepanacji buzdygan mianuje kolejnych klakierów rogatego buntu w wiosce ważniaków i maruderów niebieskie ptaki pytają o drogę do Raju nabuzowanych dypsomaniaków zawodzą układne sensory sygnalizacji gdy wkroczysz w dzielnice kurewek plugastw i romansów szkaradny garbus wyciągnie rękę po kolejną jałmużnę kontrapunkt mocarstw – napromienionych pozerów gdzie lęku inkwizycja marnotrawi relacje a systemy dezynfekcji sfingują robotony ratujące ludzi pokutna łza w oku wielkiego marudera od tuby pazur i bunt buńczuczny mantyka szufluje butem do taktu marszu cywilizacji mgieł skrzep – ogrom dusz – to tylko szkli się liszaj i korozja POKUTA to nasza ostatnia głodna NADZIEJA zostań w domu! ocal się w kloszu! –
  7. Patrzysz na mnie Nie jesteś zdziwiony? Hm....Zaskoczę cię… Każdy widok ma dwie strony. Widzisz uśmiech i energię (Dziś w nocy niedobrze mi się spało) Za to ty wyglądasz nie najlepiej Jasne, mam czas, mów do mnie śmiało. Zazdrościsz dobrych ocen (Za dużo od siebie wymagam) Pomóc ci z tym tematem? Nie? Nie zadajesz się z kujonem…W porządku, swój zeszyt ci zostawiam. Mówisz, że masz kłopot (Nie radzę sobie ze sobą) Powiedz, co się stało Rozwiążemy to mądrze, proszę, odpowiedź masz gotową. Śmiejesz się z bluzy za dużej (Nie lubię swojego ciała) Potem wymiotujesz w łazience By klasa cię podziwiała. Krytykujesz mój wygląd (Trafiasz w moje słabości) Ja tylko się zaśmieję I powiem, że brak Ci dojrzałości. Powiesz, że za mało się staram (Wszystko z siebie daję) Krzykniesz, że jestem beznadziejna I do niczego się nie nadaję. I znów się zdziwisz, że samoocenę mam niską (Przecież idealnie wciąż robię wszystko). Znów mi wypomnisz, że się użalam nad sobą (Bo cię interesują sprawy związane z tobą). Odczekasz chwilę, cisza nastała (Wbijam sobie paznokcie, bo bym się rozsypała). I znowu będziesz mówić o sobie… (O moich problemach nigdy nikt się nie dowie).
  8. Tomasz Kucina

    Ona

    graphics CC0 - gdy serce gore – ponoć ratuje guacamole molli słodkiego avocado dla smaku więcej ładu jej orient pachnie niczym salsa pod ambasadą bosego tańca kołują bez przerwy Derwisze – ten wir i smak – jest jej opisem mocna tequila lub tornado intryga rozpalonej duszy choć serce nieskażone wadą – lecz nic go nie poruszy z niebieskiej tuli się agawy – ów fluid pochodnią kaprysu co dzień maluje nowe obrazy efemerycznych Parysów więc ja okraszam zachwyt słowem nieumiejętna sublimacja bodajże powiesz – zbyt jałowe – zapewniam – twoja będzie racja misterność – twierdzą – sekretów kieszeń nie każdy musi zaraz wiedzieć – ty wiesz – że to do ciebie 29.06.2014 r —
  9. widzę siebie nagiego kiedy umiera zapach pierwszej dziewczyny pamięć o doskonałości jej spojrzenia kiedy milknie muzyka która dawała życie a przedmioty wspomnień to gniazda pająków nucących swoją modlitwę stoję i patrzę na nieskończone sieci moje usta są obce
  10. Biegniemy przed siebie Gubiąc się niezliczenie wiele razy Chcąc znaleźć wyjście Wpadamy we wnyki Wstajemy i wracamy na ścieżkę Szukamy wciąż idealnego rozwiązania Radząc się sowy Lub wcale nie słuchając jej Grunt jest grząski Czasem zapadamy się Biegniemy jednak dalej Silniejsi i mocniejsi Lecz czy droga przez ten las ma jakikolwiek głębszy sens? Biegniemy szukając z niego wyjścia Lecz czy ktoś na pewno wie Że stąd wydostać można się? @pustelnikrodzajużeńskiego
  11. panmlody

    a kuku

    grałem gry nie topie smutków w oceanie fal teraz tylko wzdycham zajadam się pamięcią leżakuję z różami i ja jestem wazonem myślę czasami głównie o migdałach lubię zamykać się w pokoju tak by drzwi mogły skakać to koniec wizyty nie wrócę tu gdy zastane siebie
  12. Kochane korposzczuryNie patrzcie na siebie wilkiemWydrążając dziuryszukając w gardłach migdałkówKochajmysię na wzajemKochane korposzczuryNie walczmyBądźmy sobąSypmy szacunkiemJeśli ktoś w problemiePomóżmy munie oczekując nagrodya nie szczujmy psamiKochane korposzczuryJesteśmy stademNie palmy wrotówOd pomocyBierzmy się na plecyKochane korposzczuryMiejsca wystarczyOni tylko straszą zwolnieniamiUspokójmy się
  13. mini poemat z pamiętnego lata utlenionych muz graphics CC0 - bliskość... od Andreasa Schlütera twierdzisz – że jestem dziwak bo chce dać ci wszystko i chleb – i dom – i drzewo genetyczne a żądam intercyzy na swoje młodzieńcze wiersze nie zdołam ciebie do snu monad wpisać czy nie pojmujesz? – że to mój skarb i galaktyczna droga utrapienia? dla ciebie tylko… bursztynowa komnata zaczerpniesz z niej miarką mitologii a słowa? – cóż słowa? – jak Zamek w Człuchowie wolno je czesać – i często odwiedzać na moment możesz je ukryć w ciszy są nasze – wspólne – czyli niepodległe te wszystkie rozświetlone szepty szyku dekoracja – nagość intelektu to wolność nie podzielę się z tobą terpsychoryczną przeszłością co we mnie pamięta prawiczka i sceptyka noktambulika na niby w oprószonym księżycu zakopywałem rymy gwiazdą z perzyn lżyłem posągi boginek z atłasowych firan zauroczeń dmuchałem w ogień Afrodyt tańczyłem z Hamadriadami w krótką noc Kupały chodziłem po drutach wysokiego napięcia na szczudłach Olimpu w bożkach elektrycznych kiczu szukałem pułapu uduchowienia i piłem wodę ze źródła Aganippe przeglądając w łaknień tafli odkryłem w sobie Narcyza nad czym potwornie – dziś ubolewam aż nagle te wszystkie bóstwa lęków stały się chrześcijańskie bo pewnie zawsze – były i ożyły uczynnie w łasce Boga Jedynego jak miałbym ci to oddać? to kiść ocalenia wyrzucę je na wiatr pognam Pegaza niech zwiedza ośrodki galaktyk zasnute konurbacje a gdyby czasem zechciał z blasku wyparskać moje „niewierne imię”? tyle mi już wystarczy ty będziesz koniokradką lecz w stajni Augiasza niech ożyje we mnie ta słowa moc i niechaj będę przez chwilę – drugi Charles Leconte de Lisle a twoim kłem – będzie ślad muzy cielesnej mroczny czyn pejoratywny skłonności bluszcz popędu wiem – nie poprzestaniesz twój genetyczny despotyk tropi coraz to nowsze finezje w kolejnych innych luśniach babskich ślepi ów blask jantaru ci zagraża gdy nie wiesz kto szabrował tu rym przy jądrze mym intelektu w bursztynowej komnacie – kandelabrów --
  14. graphics CC0 sarkazm epokowy na łonie kontynentu [First Dream]: Ulko- bisurmańska branko śnie grzeszny w łonie Salonik w kramie migdała z sezamową furtką sprzedałaś się niczym banknot dzień później w rotacjach pępka miss z Olimpijskiej Riwiery w Kokkino Nero za prędka jej wargi głodne Wenery [Second Dream]: gül suyu tuliła nam nozdrza w wąskich tureckich zaułkach Izmiru gorące bazary zapachy świeżego chleba a ty krążyłaś z Derwiszem [Ulko] wirował turban? wśród kramów i porcelany i z tobą rumienił się kebab [The third Dream]: gdzieś zagrał ktoś na sitarze słońce raziło w Bombaju koszule pełne bawełny indyjska kobra na haju z rozkoszą czciliśmy kokosa znów śmiała się młoda Sari pijani w oparach miłości na fali zamętu na fali na ragach na talach Bombaju [Final Dreams]: aż nagle niespodziewanie wybuchłem w twym łonie in blanco z orientu różową kapsułką ze śliską barując się halką i dłoń zsunęłaś na ziółko tambura bansuri pod lampą okryta [rzecz jasna] burką DZIŚ-TAK MI SIĘ ŚNIŁAŚ Ulko- — * wiersz w charakterze tragikomicznym, bardziej żartobliwym wręcz prześmiewczym
  15. Sama jestem na tej ziemi Tak blisko a jednak daleko Od świata Bo kiedy już myślę Że walka wreszcie jest równa Nie jest. Już jestem szczęśliwa Już jestem dumna, jestem... Pełna Znów boli rozczarowanie Znowu czegoś brak w żołądku... Kwas I ta jedna osoba Daje ci codziennie powód Do wstania Ten jeden ktoś sprawia Że nawet chcesz przełknąć gorycz Samotności
  16. Tomasz Kucina

    Wir

    graphics CC0 - [kawałek rzewnie rotujący – pod rym, mankiet, i blur ] listopad 2014r ZIEMIA to ja kobieta – twoja wena: zakażam – z bluzgi – po trzeciej lufie… kręci się ziemia… w trzeciej orbicie wokół słońca tu każdy kwant spełnia swą rolę zatarty w pyle przeznaczenia gbur w deszczu moknie – pod parasolem bezczelne chmury tną horyzont a wiara – głodna – z przemilczenia kręci się ziemia… mijają dni mozolne noce geny w poduszce podpity żel a wiatr roznosi ich nasiona pod gonty zaludnionych strzech użytych szminek kwiatkopylnie podrywem uskrzydlone wiatru zły bies ich ciała – w amok – zaszczuł kręci się ziemia… odeszło lato przyszła jesień chodzimy wciąż w tych samych płaszczach już nie ma tego upojenia co serce skradło – tak do końca a dusza szklista bardziej wątła może to nawet już i – lament że – nam ubyło nagle z konta! kręci się ziemia… zwariował orbitalny świat tańczy – rotuje – kręci śruby w pubach zabrakło tańszej wódy a miłość podmieniono w dotyk znów nam się zbiera na wymioty kogo podkurwić w Hadesie plag gdy łeb wiruje… zatacza – market no i park? to ja kobieta twój szach i mat ZIEMIA —
  17. Próbowałam napisać wiersz I znowu mi nie wyszło Tyle emocji poszło na marne Mam już dość. Słuchania tego co jest nie tak Ze mną. To tak jakby porównać życie do taczki Już ktoś to kiedyś zrobił Taczka się stara jak może I tak z czasem rdzewieje Jak człowiek I teraz siedzisz bezczynnie Wgapiony przed siebie Nie czujesz jak życie szybko Ci mija Chcesz zapić, zapomnieć, ukryć przed niebem Że mózg w czaszce ci się obija I teraz moja kolej Mogę się wypowiedzieć Mogę się uwolnić z tej monotonni i wierzę, że... Nie. To sensu nie ma Bo nawet z moimi słowami Miłość w ludziach z każdym dniem Umiera
  18. panmlody

    twój dom

    siedem jabłonipodpalonenad rzekąślepo wierzącychw naturę ludzkościpłoną w...miłości.
  19. Neftyda

    My młodzi!

    Bez utraty tchu biegniemy, Zatopimy świat w marzeniach, Dumę swoją pogrzebiemy, My, ideolodzy świata, Byle wiatr nas nie przewróci, Rozwiniemy życia skrzydła, Nikt z nas tutaj już nie wróci, Odlecimy łaknąc życia, Każdy z nas chce kiedyś dotknąć, Gwiazdy i anielskie lica, Lecz nam przyjdzie w żarze spłonąć, Nim zdążymy obrać drogę, Bośmy tylko z porcelany, Kruche ciała, kruche dusze, Świat nasz wielce pozłacany, Rdzy nie widzi nasze oko, Ale kiedyś prysną czary, Przyjdzie koszmar dorosłości, Obraz będzie tylko szary, Nasze serca zaś ze skały.
  20. Ja żyję. Ty żyjesz. My żyjemy. Pytaniem jest nie po co żyjemy, ale dla kogo? Życie jest darem... darem dla innych! Żyj, nie po to by gromadzić materialne dobra, lecz po to, by inspirować innych! Największym i jakże najwspanialszym egozimem jest uszczęśliwianie innych, to daje nam szczęście, satysfakcję! Uśmiech drugiej osoby... bezcenny skarb. A skarbem jest drugi człowiek! Bo ten, kto zostanie przy Tobie w chwilach trwogi jest Bóg, pod postacią drugiej osoby! Nie myśl o tym, co chciałbyś mieć, ale o tym, co możesz zrobić z tym co masz! Nie żyj po to, by po prostu żyć! Żyj po to, by dzielić się z innymi swoją pasją do życia! Moja droga życia dopiero się rozpoczęła, ale mam szczerą nadzieję, że moja poezja będzie natchnieniem dla wielu osób!
  21. Nierozumiany przez świat Odnalazłem się w miłości do innej duszy Przy niej nie bałem się tej wrogiej burzy To był mój radości kwiat Więc dałem co miałem Chciałem polepszyć czyjeś istnienie Przy niej wszystko szło w zapomnienie Aż wreszcie wszystko straciłem Moja miłość - kolejny zatruty owoc Impuls bezlitośnie zabił wszystko zbudowałem Zdrada uświadomiła czym teraz się stałem Psychika umarła - prosiłem o pomoc Obudziła się we mnie nienawiść Do wszystkiego co nienawidziło mnie Więc ruszyłem na szczyt będąc na dnie A własny gniew próbował mnie zabić
  22. Jestem pożółkłym liściem ostatnim z tak wielu na drzewie. Prócz mnie opadły wszystkie, że żyję żaden z nich nie wie. Umieram; nikt nie płacze.
  23. graphics CC0 - (haiku) Haiku – gatunek poetycki z Japonii okresu EDO (XVII – XIX wiek). Krótki wersowy utwór – ilustrujący stan chwili – emocji – wrażenia. Bardzo popularny również – i dziś. Zazwyczaj nierymowany czyli „Hokku” – klasyk gatunku: Matsuo Basho – nazywany często ojcem haiku [hokku]. Najbardziej profesjonalna liczba sylab w trzech wersach – w tym haiku to: 5+7+5. (kilka moich haiku [hokku], tu niżej): nihion szkoła haiku uczy – Matsuo Basho kodeks bushido * na waleta gdybym był królem! walet pik marzy nocą w talii królowej * rejs skrzecząca mewka lotna kurew na morzu w eskorcie – alfons * niedopity czym jest pragnienie jeśli mży w człowieku? zwierzenia zwierząt * lilie śmierdzą Lilka i kwiaty łodygą tylko w górę wspiąć – do zapachu * (u)rodzaje po co poezja ciało to proza życia dusza – to dramat * przebudzony kosmiczny pokój znów budzę się na wojnie o – nieład Marsa * gniew nieba grzmoty sakralne ona pod jaśkiem szuka Boskiego gniewu * chcieć niżej niżej w potrzebach myśli całkiem od spodu IQ karzełka * od pasa w dół wierność biała klacz na czarnej grzywie zdrada zgolić – na łyso! * aromaty zapach – dusi zmysł niedosyt wyobraźni powonienia – mord * w sieci męczy mnie pająk z sieci elektronowych owija w kokon * prognoza kląć na pogodę więc może obuć buty i kopa z glana * merytorycznie przyjeżdża Gretka hosanna na Europie w Polsce o faktach * kabała wróżenie z fusów: choroba polityczna zwana amnezją * buta litość doceniam! ważna norma etyczna wolę – bez łaski * wygrać koło fortuny toczysz je do kasyna nie kupisz globu * proste nie wierzyć w Boga jakby naukę zmałpić rozumkiem – Lusi * owies w głowie w stajni Augiasza wszyscy tylko do siana w konie papieru * ekonomia prawa rynkowe handlara do handlary: rzodkiew parszywa! --
  24. wkręć mi się żywym mięsem w kanał o wąskim świetle zanim się w nim rozsmakują blade tłuściutkie czerwie a potem ja w otwór ci wbiję czerwoną strzałkę ze śliną i ciepłem wilgotnym rozpuszczę to co na zębach ostygło
  25. Deonix_

    Wytłaczanie

    gdzieś na dnie głębokiej pamięci snują się gradientowe sznury nadgodzin w przepływie laminarnym spieniony czas przechodzi przez przerwy w pracy by ostatecznie zastygnąć w nietrwały biobójczy plastik
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności