Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'wojna' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 9 wyników

  1. Andrzejus

    Wojna

    Wojna Kiedy inni piją kawę, wstają wcześnie, dzieci głaszczą, ja nadchodzę z dala, by was wciągnąć w swe objęcia. Witajcie, stare demony, co od lat zamieszkiwały te ziemię. Chodźcie, utopcie ich dusze, bym mógł raz jeszcze doświadczyć wrodzonego piękna artylerii wściekłej, diabelskich szumów. Kurz nie opadnie. Nie pozwolę na to. Byś ty do domu wrócić mógł i szczęścia swego doświadczyć. Jam jest Alfa i Omega, tworzę i niszczę światy. Dopadnę twe człowieczeństwo i wyślę je daleko, Że zapomnisz, kim byłeś i w co wierzyłeś. I kiedy inni będą płakać, ja w końcu się schowam, lecz kiedyś wyjdę z piekieł, przywitać cię jeszcze raz.
  2. Jesteś taki lekki, jak kwiatuszek. Kiedy bomby wokół trawia nasza dusze. Mołotowy w sercu noszę. Gdzie mam schować bliskich? Tylko o to proszę. Wojna już swe mleko rozlała. Zostać czy uciekać? Wyraźnie widzę barwy narodowe. Zdobiace smutne miny śpiących. Pierwsza krew została przelana. Wolność. Nie boję się o siebie. Chyba nawet nie o nią. Boję się o tego kogo niose, gdy została nam zabrana.
  3. Pusta świątynia Zacznij działać, nim ktoś cię zaskoczy. Bądź gotowy, nim ktoś cię uprzedzi. Zanim jeszcze na złą drogę zboczysz, posyp głowę i idź do spowiedzi. Do bliźniego nie wyciągaj ręki; za to klęknij i złóż obie dłonie. Trzymaj myśli najdalej od śmierci, zanim jeszcze nadejdzie twój koniec. Nie ustępuj gdy cofną się słabi. Nie wybaczaj, gdy ktoś ci wybacza. Chwytaj ścierwo i rozszarpuj kłami; złóż w ofierze baranka - i brata.
  4. Ukryta pod maską odwaga, nadmiernie okazana brawura, Umysł rześki i trzeźwy, dusza jednak niczym truchło, Pusta, martwa, bezdźwięczna i szara. Idąc przez morze krwi, biegnąc przez kolumny ciał, Leżąc wśród poległych i rannych, drążącymi dłońmi Chwytasz za broń. I jakby licząc na zbawienie, wychylasz się, płacząc. Posyłasz morze łez Srebrnych i błyszczących, za niego, za nią, za nich. W końcu sam padasz Zostałeś już przekreślony przez los. I jedynie odbijające się w szkiełku oka promienie słońca, Niosą szansę na jasną przyszłość.
  5. Dziwnie wygląda burza nad miastem Nie pasuje do neonów konkurencja piorunów Nie widać strachu w oczach ludzi Chowa się w głębi źrenic - antropologiczny, pierwotny, stłamszony wstydem Biją jednostajnie serca tłumów Jak stukanie obcasów na mokrym chodniku Furkoczą poły płaszczy jak tysiące ptasich skrzydeł poderwanych do lotu Tylko w ciemnej jaskini samochodu błyskają białka oczu Cień zawisł nad Warszawą Droga jawi się rzeką lśniącą i bezładną Wijącą się i głęboką, czarną wstęgą Przeciętą na pół białą granicą życia Bieleją kości na autostradzie Warczą silniki jak wilki Trzeba jechać, zdławić chwilową niepewność zatonąć w noc Bo na końcu drogi ktoś czeka, zabijając senność Wysoko rozciągają się dachy najeżone rzędem piorunochronów skrzą się deszczem, jak ogniem, niebo spłynęło krwią Ponad głowami filistrów rozgrywa się piekło Cywilizacyjno-naturalny odwieczny konflikt racji Dmą surmy klaksonów, dymią pochodnie kominów I tylko gdzieś w ciepłych trzewiach autobusu ktoś zdejmuje słuchawki i wsłuchuje się w grzmot Odmieniec - samotny w populacji ślepych ryb, co pływają po dnie Zwraca wzrok ku górze i wzdycha Ten ostatni z żołnierzy szczęśliwych na wojnie
  6. Oto wiersz: Pragnę abyś tuląc Złamał mi żebra. Może wtedy pod naciskiem Twojego ciała Niczym Protiwopiechotnaja mina dierewiannaja [...] Oblepiłabym cię cała Wtedy zrozumiałbyś Co mam na myśl mówiąc Kocham. Wciąz jednak nie jestem pewna co do drugiej zwrotki czy połączenie bomby z 'oblepianiem' jest spójne, czy pasuje. Liczę na wasze rady jak i pomoc, pozdrawiam!
  7. chociaż wykują dla ciebie pomnik z marmuru przyozdobią wielkimi bogactwami dla ludzi będziesz nadal zwykłym bezimiennym a w sercach ich pozostaniesz jak martwy kamień bezkształtny bezwartościowy który nadaje się tylko na wyrzucenie bo z niego nawet najwspanialszy artysta nie zrobi ornamentu
  8. Verdun * Szli nie maszerując Niskie chmury nie kryją cienia Pocisku. Natłok ciał bliskich omdlenia Dusi. Przerażające dno upodlenia kusi Do śmierci sumienia Uścisku. *** Idą złachani jak ciała bogini Hel ** Z odmętów piekła charczącej: - Weź na cel - Morduj - Pal To twój brat Więc prawem Kaina bądź W zadawaniu ostatecznych mąk. Z połatanych liści bez cienia Kryjących żywą rzeźnię Uszczknij kawałek boku Niech tam – w cichości półmroku Rżenia nie znoszącego bólu I końskiej krwi bulgotu. Roznosi się ave pełne uroku. I nie rań ginących strachem Zapewniam, że go nie ma -Ty bądź -Ty rządź -Ty rachuj Masz moje przyzwolenie. *** Niszczeją okopy Verdun Łapami wydziergane Spod martwych uścisków ciał Na scenie – pojawia się jedno Nieujarzmione spojrzenie… __________________ * Bitwa pod Verdun – jedna z bitew I wojny światowej, toczona od lutego do grudnia 1916 roku w okolicy miejscowości Verdun we Francji. Bitwa pochłonęła ponad 700 tyś. ludzkich istnień. ** Hel (Hella, Hlle) – w mitologii nordyckiej - władczyni krainy zmarłych.. Justyna Adamczewska. Październik 2017 r.
  9. Mój Bracie po przeciwnej stronie, Synu wiem że we łzach toniesz, Ojcze odłóż zdjęcie dzieci, Wrogu już ich nie odwiedzisz. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, Ja biegnę dalej On już tu zostaje.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...