Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'wiersze gotowe' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 59 wyników

  1. Na pewnej wieży, choć nie wierzycie, są straszne rzeczy, i czarownice... Można mieć nawet czyste sumienie, jednak... okropne robią... wrażenie. Biegną do góry schodki kamienne; wąskie i strome, długie, i kręte... Są eksponaty, - i liczne sale - jednak zabawnie nie bywa wcale. Rozległy widok, a na krużganku stado gołębi... o rześkim ranku. Pora na puentę; a więc doradzę, aby to miejsce mieć na uwadze.
  2. Po zmroku nikt nie widzi W pomieszczeniu zbudowanym z czterech ścian Zostajesz sam ze sobą Z myślami Z problemami Zostałeś sam z kawałkiem metalu Przejeżdzasz nim po ręce Szkarłat z niego się wydobywa Patrzysz na ranę Widzisz w niej przyszłom bliznę Świadectwo twego cierpienia Lecz w sercu Rana cierpienia Nigdy się nie zagoi
  3. Znów nastały upalne dni lata, słońce w okno zagląda natrętnie. Zwykle lato powrotów wymaga, nawet ptaki osiadły tak chętnie. Czas wakacji, i myśli zbudzonych, w porcie dobra, wyczekana kawa. Zamoczony w czystej wodzie kij, w kilka godzin krótka wyprawa... Jakieś miejsca zapisane w cv, a w pamięci zdarzenia, i słowa. Monotonne... mijają... dni, a być może wskazana odnowa (?) Kurs latawca, gdy po niebie mknie, w dłoni wiatr, i bezgrzeszne chwile. Dostrzec zbyt odległy drugi brzeg, zbudzić tam... drzemiące... motyle.
  4. Rozpadają się literki słowa wersy zwrotki całe Co zostanie teraz z wierszy znika w tle wy powiedziane Odpływają w dal wspomnienia szara mgiełka je zasnuwa Lato wianki znów uplecie a ktoś pyta... co tam u was Deszczyk dziś o szyby dzwoni kap kap kropli spora miarka W trawie wśród podmokłej łąki kroczy bociek żabki zjada
  5. Dziś pierwszy dzień lata; opowieść zaczynam... Wzeszła raz w ogródku dość dziwna roślina. Jeśli ktoś ją posiał - nie wiem, kto to taki. Najpewniej przeniosły ją wędrowne ptaki. Rozmyślałam długo, co z tego wyrośnie; ziele wybujało - o nazwę nie proście. Szukałam rośliny w obszernym atlasie; nagle mnie olśniło, chociaż po niewczasie. Właśnie zrozumiałam, co... tajemniczego... skryło się pod nazwą barszczu Sosnowskiego. Nie myślałam wiele - a było to latem - i potraktowałam roślinę Randapem Usychało toto, jak zwyczajna trawa, i tak się skończyła ta dziwna zabawa. Jeśli nie pragniecie tej zgubnej zieleni, spróbujcie tak samo, zanim się rozpleni.
  6. ~Marianna_

    W istocie

    Wśród zdarzeń losu ostatecznych niesamowita sprawa Idę alejką niosę znicze wokoło bujna trawa Brnę przez te trawy dopełniłam ognik pamięci płonie Jest prawie pusto lecz nie pytam odpowiedź tkwi w koronie Od lat tak wielu po raz pierwszy widok ów chłoszcze oko Opuszczam smętne ciche miejsca 2020 roku
  7. W krzaku białego bzu ukryty biały miś zasnął... Wiązanką słów o niewinności śni. Na krzaku białego bzu bielą lśniącego majowo myśli... osiadły znów, i kwitnie ukryte słowo. W krzaku białego bzu podprogowe marzenie, a więc... odliczaj na nowo; pięć płatków, to spełnienie.
  8. Nad dachami noc gwiaździsta, senna, ja się wgłębiam w zagadkę Einsteina. Wkrótce Wenus widoczną na niebie sam Merkury pożegna... Jak pięknie. Księżyc rożkiem muśnie diamenciki, i kometa Swan przyleci - łabędź dziki. Przez nieboskłon przepłyną obłoki srebrne - m a j - przepiękne widoki. Na dodatek słowiczek na drzewach wdzięczne trele misternie wyśpiewa. Jeszcze kilka zjawisk się wydarzy... które człowiek chce dostrzec, i marzy.
  9. Nie martw się o mnie, nie naplączę, choć możesz myśleć, że tak jest. Popatrzę chwilkę na mini - łączkę pełną stokrotek takich, jak. chcę. Wśród nieskoszonej trawy rosną, zagubił się w niej nawet mlecz. O mnie się nie martw, mam swoją łączkę. Nie depcz stokrotek - kwitną w deszcz.
  10. Teraz i tu Nie wiedziałam, że to będzie jeszcze taka chwila co zamyka tęczę. Twoje oczy, usta, dreszcze, że z miłości tak zajęczę. Oszalałam, zapach bzu, przyszła chwila jak ze snu. Teraz i tu. Nie wierzyłam, że tak bardzo można zgubić w twoich oczach i zatracić, że tak będę nieostrożna, i za darmo, nic nie płacić. Niebo spadło z powały, bo pragnęłam, bo chciałam. Teraz i tu. Nie przeczułam, że napłyną chmury, i tak nagle zgaśnie nasze światło. Miłość skacze jak kangury i już teraz żyć nie łatwo. Świat nie jest kolorowy, smutek włożył okowy. Teraz i tu. Nie wierzyłam, że tak przecież bywa wpadnę w przepaść, będę nieszczęśliwa, bo ta miłość nagle krzywa, rozerwana jej cięciwa. Rozwarło piekło bramy. a umysł drży spętany. Teraz i tu. Nie myślałam, że się odnajdziemy i zakończy trudny spektakl niemy. Te powroty bardzo czułe, włożyliśmy ręce w stułę. Dwa serca i dwie dusze, na jednej są podusze. Teraz i tu.
  11. (akrostych) Na maleńkiej, dzikiej plaży Emanuje w wodzie słońce. Nagle tu nam się przydaży Urokliwy dnia początek... Fale drżące przepływają, Aż - zbudzone - rozkwitają Rankiem świeże lile wodne. Palindrom; - Ma kilka raf? - U nenufara klikam.
  12. Inspirowany lasem... Rozmowy później, teraz nie mam czasu: Pakuję plecak - wrzucam weń conieco - Na myśl tę miłą - oczy jaśniej świecą... Rzucam to wszystko, wyruszam do lasu. Jadę przed siebie, drzwi lasu przede mną. Pogoda ciągle jeszcze jest przyjazna. W zieleni.. wstążka wije się wyraźna; Echo z daleka woła! - N a d a r e m n o!!! Wysokie drzewa; w poszumie, na wietrze, Słoneczny promień prześwietla korony. Zapach żywiczny przenika z powietrzem, Słowik w zaroślach śpiewa, jak natchniony. W próchnicznej ziemi konwalie najpierwsze, Nad lasem krążą - nadleciały - wrony.
  13. A na moście - w Mikołajkach - snuje się...... ciekawa bajka. Płynie statek - widzimisię - gdzieś w kierunku wyspy Mysiej. Są ulotki - reklamowe - na przeloty widokowe. Statek Chopin - cud żaglowiec - zauroczył....... mnie dosłownie. Tu wiatraczek - duża ryba - to szczęśliwy omen... chyba. Ktoś z przeciwka - przy barierce - pamiątkowe...... pstryknął zdjęcie. - 2019 -
  14. Rafandynka, jak wolisz - butelka, to pamiątka drobna, niewielka. W środku model stateczku zawiera; cieszy oko - wody nabiera. Filiżanka, kawy - na wodzie, a parasol wcale nie szkodzi. Dobre chwile w uroczym mieście, i wspomnienia miłe - na szczęście...
  15. Science fiction ;)) Rano spadł ze ściany kalendarz... Nie wiem nawet, czy mnie pamiętasz. Popatrzyłam chwilkę na datę... W mig pojęłam; wolną masz chatę. Pewnie tort postawisz na stole... a ja kawę, mam też Pepsi Colę. Choćbyś ciasto mierzył metrówką, jesteś teraz "luźną połówką." I na tym polega pandemia; ja tu jestem, Ciebie tu nie ma. Gdy już Cię w eterze wywołam, szampan z łzą wypiję na toast.
  16. (prawie bajka) Siadł pewnego razu bociek na latarni, i klekocze... Na latarni, ponad drogą, z podwiniętą jedną nogą. Czekał tak... vis à vis szkoły zatroskany, niewesoły. Obserwował skrzyżowanie skrupulatnie niesłychanie. Nawet przysnął zasmucony tym, że dzwonek nie zadzwoni. Przystanęłam na żądanie i - pstryk - fotkę masz... bocianie.
  17. Science fiction Zapomniałam jak przedtem jak dawniej choć przyznaję było zabawnie Zapomniałam na jutro na dzisiaj żebyś dłużej o mnie nie myślał Zapomniałam bo coś mnie zraniło gdzie ty byłeś... gdy ciebie nie było (?)
  18. Nadeszły święta, i lecą kartki; z Polski, Kanady, oraz z Irlandii. Kruszy skorupkę żółte kurczątko, na nowe życie - miłe stworzonko. W wiosennym słońcu promieniejemy; kwitną nam bratki, i chryzantemy... Na stole ciasta, pisanki, szynki - lecz cóż to warte jest bez rodzinki? Lany poniedziałek pokropił deszczem; plus... wirtualny kubełek jeszcze. Z koszyczka wersów wynika puenta; świętowaliśmy, i już po świętach.
  19. Zapraszam do dyskusji i na instagram @tojuzwiersz Spotkali się kiedyś jeden z drugim Obydwaj dumni i chłodni z zasady Obydwaj przesiąknięci męskością myloną z męskim szowinzmem Żaden żonaty, nie bez powodu z resztą Z resztą pieniędzy od matki jeden Od ojca drugi, a rodziców mieli różnych A jeden lepszy od drugiego
  20. Science fiction Wyrwane z szarej codzienności beztroskie życia chwile Miejsca ze snu bal na pomoście stopa wody pod kilem Jak na ekranie po kadrze kadr splatane z garści marzeń A życie... wiesz strumieniem jest nieprzewidzianych zdarzeń
  21. Stoją ludzie w kolejce jak niegdyś jak dawniej stoją luźno wiatr wieje czasem ktoś zagadnie Przesuwa się kolejka powoli przytomnie Jeszcze kwadrans i będę przy wejściu Spokojnie Rozmawiają że teraz świątecznie inaczej co innego czekanie... co innego spacer Każdy wie co tu grane i nikt się nie dziwi w sklepie nie brak niczego lecz czy są szczęśliwi (?)
  22. Zakładam maskę rękawiczki z apteki okulary kaptur idę na zakupy Jestem trzecia w kolejce do wejścia jedna osoba wyszła jedna weszła nikt nic nie mówi wszystko jasne To my i oni... Mijamy się nie widząc wiemy... nie pytając Wchodzę mam własny koszyk i własne myśli Spoglądam w lustro nad stoiskiem Nieźle gangstersko Ach ruchy ruchy Na zewnątrz kolejka przestępuje z nogi na nogę Napełniam koszyk płacę wychodzę Jedną osobę do wejścia poproszę
  23. science fiction bez puenty Uwzględniła pewna... para, która się o szczęście stara, że w obliczu uczuć... klęski związek może być partnerski. Lecz wkrótce się okazało, że to im się nie udało; choć nie była pani z Gniezna, on jej do tej pory nie zna. Pani była zawiedziona, tym co było niepojęte; że ją partner chciał przekonać do metody prób i błędów. Chociaż lat minęło wiele, on nie zmienił swego zdania, czując przez rumianek miętę ciągle po swojemu działał. Wnet zaczęły się niesnaski, aż zawrzało tuż po balu, lecz ten partner z bożej łaski przyjaciółki miał w realu. Jak tu puentę dać właściwą, gdy w dyskusji są zażarci? Czy tu czarcie tkwi ogniwo, czy na przekór siebie warci?
  24. Włochaty taki, twarda skorupa... - Może byś mi go jakoś rozłupał? Nie da się rozgryźć, nic nie pomoże; bez porównania - twardy ten orzech! Właściwe oczko znajdę - otworzę... tylko szpileczką przewiercę - dobrze? Leje się ciurkiem wąskim, przejrzystym ... woda z tej dziurki... przez gazik czysty. Lekko słodkawa... na wzór osocza... woda z kokosa; wciąż mam ją w oczach! Więc przed śniadaniem, w trosce o zdrowie, wody mi nalej... - Tak, kokosowej.
  25. ~Marianna_

    23 marca

    Czasami tak się przydarza; dzień wypada z kalendarza. Nie podłączam też rutera, więc internet nie odbiera. Po wymownej dość potyczce, wyciągnęłam z gniazdka wtyczkę. Nie, nie krzyczę i nie płaczę... Spoglądam na świat inaczej. Więc; zakupy mam na zapas, żeby wirus mnie nie złapał. Stawiam leżak na balkonie; niech poczeka tu na słońce. Wyludnione są ulice... Piesek biega w okolicy. W szkole wcale nie ma dzieci, i autobus też nie jeździ. Świat brzmi miło w Messengerze - nie, w łańcuszki już nie wierzę - przepływają słodkie kartki; z sercem, misiem oraz kwiatki. Gdy dzień ma się ku końcowi, wieczór brzmi twoimi słowy. Chociaż krótka to rozmowa, w sercu dłużej ją zachowam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności