Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'wiersz' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 73 wyników

  1. Witam wszystkich zainteresowanych tytułem. Zajmuję się amatorsko krótką formą filmową i poszukuję osób skłonnych do twórczej kooperacji (na stałe lub jednorazowo). Oferuję, nazwijmy to ogólnikowo; filmową ilustrację twojego wiersza. Jak to sobie wyobrażam? 1. Piszesz wiersz (nie na zamówienie a z potrzeby serca), dopieszczasz go. Wiersz jest gotowy. 2. Poprzez e-maila wysyłasz mi go na e-maila w dwóch formach do wyboru z tym że pierwszeństwo ma opcja pierwsza. a) recytujesz jak autor (autorska intonacja itp) swój wiersz do mikrofonu. Zadowolona/y z nagrania wyślij mi go na e-maila w pliku mp3 oczywiście w możliwie najlepszej jakości. b) w formie tekstowej. 3. Poszukuję i faworyzuję tematykę szarości, codzienności, brzydoty itp.. obrazowo to stare kamienice, nieprzyjemne zaułki, opuszczone miejsca, pochmurne niebo itp. Czujesz takie klimaty? Świetnie! 4. Punkt 3 jak wspomniałem faworyzuję ale mogę spróbować zobrazować też i inną tematykę. Ale to raczej wyjątki. 5. Twój przesłany wiersz przesłucham, przeczytam, przemyślę i zaakceptuję (żeby to było jasne; lub nie) do realizacji. 6. Realizacja wiersza to zilustrowanie ścieżki dźwiękowej z twoim wierszem moimi ujęciami filmowymi w stylu wspomnianego klimatu oraz dodatkowo wspartej ścieżką muzyczną (mam dostęp do bazy utworów muzycznych niekolidujących z prawami autorskimi). Zmontowany, udźwiękowiony i dopieszczony postprocesingiem film zostanie zamieszczony na You Tube. 7. Punkt najważniejszy i chcę by był klarowny: współpraca jest w pełni bezpłatna a przesyłając wiersz na mój adres e-mail zrzekasz się do niego prawa teraz i w przyszłości. Nie interesują mnie konflikty i usuwanie filmów już zamieszczonych. 8. Twoje nazwisko lub pseudonim znajdzie się oczywiście w napisach filmu. 9. Osoby już gotowe na tą dobrowolną i bezinteresowną współpracę artystyczną mogą korzystać z adresu: gvisionme@gmail.com 10. To chyba wszystko. Czekam na odzew i co najmniej jedną osobę zainteresowaną taką formą współpracy.
  2. to (remake) boję się imion zdobionych w kolce słów z ust niemających nic do powiedzenia ran ropiejących i leczenia ich solą bandaży w kolorze kurzu końskich kopyt rżenia z przeprosin gdy głowie kończy się zapas tlenu boję się godzin przemodlonych do pustki do czerni do bieli do bezecha ech rechoczących nad mówcą kłaniającym się dykcji w splocie śliny z której uwolnił się język bytu zaokiennych pieśni jeśli adresat nie chce ich powtórzyć
  3. Puste kartki wychodzą spod pędzla. Używając odcieni tęczy, czerń i biel zalewa szkarłatny cień. Słońce wypala myśli, zapalniczki ogień ogrzewa wnętrze płuc. Biały popiół delektuje nosdrza, szykując spadek życiowych norm. Melodia cicha w uszach przygrywa, każąc tańczyć na rozbitym szkle, by żałobne nuty zabrały cię
  4. Dziś w supermarkecie była wielka heca, Bo tata miał kupić Zuzi nowy plecak. „Tato kup! Proszę! Przecież tata obiecał !”. Ale tata się bronił dzielnie jak forteca. „No dobrze, dobrze ”. Odpowiedział tata, A Zuzia błyskawicznie przeprowadza atak. Na szkolne artykuły, ołówki, bibuły, Kredki, klipsy, zeszyty, nalepki. Szkolnych artykułów były chyba setki. Długopisów kilkanaście i ołówków kilka właśnie, Wypełniało Zuzi koszyk. Tata nie wytrzymał i grzecznie poprosił: „Zuziu złotko, czy to wszystko jest potrzebne?”. A Zuzia z koszykiem już gdzie indziej biegnie. „Zaraz, zaraz nie wszystko naraz. Po jednej rzeczy nie wszystko w parach”. Zuzia zaś tłumaczy „Co jeśli zabraknie, Albo kredka czy długopis z plecaka wypadnie? Co wtedy tato? Co wtedy pytam?”. I coraz to nowe rzeczy wkłada do koszyka. „Dość! Wystarczy ! Kupiliśmy już dużo, Zakupy skończone ! Czas do domu Zuzo”. W domu przywitała ich mama serdecznie ! „Kochani jak zakupy jak było, powiedźcie?”. Tata osunął się bezwładnie na łóżko, Bez słowa zamknął oczy, momentalnie usunął. Mama dziwi się i duma „Przecież nie jest aż tak późno?”, I próbuje się dowiedzieć, ale wszystko to na próżno. Zuzia tymczasem szybko niczym strzała, Do pokoju biegiem uśmiechnięta cała. Szybko jak gepard tak potrafi biec. Wszystko, co kupiła na podłogę bęc ! I rozważnie, i roztropnie kilkakrotnie patrzy, I ogląda, obserwuje czy przyborów starczy. Myśli i myśli oraz mruży oczy. Zastanawia się i duma, tak naprawdę o czym? Nagle głośny słychać Zuzi lament, „O nie! Ojej ! Wylał się atrament. Jest na ścianie i dywanie, Co ja teraz zrobię ! Co ja powiem mamie ! ”. Nagle mama wchodzi do pokoju. „Nawet chwili nie mogę mieć dzisiaj spokoju. Olaboga ! Jaka czarna podłoga”. Atrament był wszędzie na stopach, na nogach. „Nowy kłopot”. Mówi mama, wzdychając. Rzadko widać mamę tak zakłopotaną. Zmartwiona, choć uśmiech miała słodki, I nie czekając na nic, zaczęła porządki. Nagle przerwała i stanęła skamieniała. Zbladła cała i ponownie spytała: „A na tej ścianie, co to za znaki? Bohomazy czy wyrazy, coś dla niepoznaki ?”. Jakaś kreska na niebiesko, Mama wykrzyknęła „Co ty robisz dziecko !”. Bez żadnej namowy Zuzia na kolana klęka. „Ależ droga mamo, to nie ja przysięgam !”. Wstała i pobiegła szybciutko do biurka, Tam, gdzie leżała dla mamy laurka, I błyskawicznym ruchem po pudełko sięga. Na twarzy powaga oraz mina tęga. Bierze te kredki, co używała wcześniej, Liczy i ogląda, ale nie ma niebieskiej. Chwilę myśli i domysły snuje, Co się stało z kredką, co jej tu brakuje? „Gdzie jest kredka! Gdzie jest kredka !”. Zuzia niecierpliwi się i wokoło drepta. Drapie się po głowie, drapie się też w czółko. Jak detektyw chce rozwiązać ten rebus niedługo. A tymczasem, skok po skoku, krok po kroku, Pani Kredka zwiedza, mieszkanie po zmroku. Błękitna jak morze, jak niebo być może, Dziś zaznacza swą drogę w tym właśnie kolorze. Skok i mazaj na tapecie, Piruet- kreska na parkiecie. Długa linia, krótka linia, kółko sami wiecie. Wędrowała noc całą Pani kredka świecowa, Która nad ranem do pudelka się chowa. Zuzia obudziła się wcześniej niż zwykle, By obejrzeć kredki czy na miejscu są wszystkie. „Hmmm wszystko się zgadza, wszystko jak należy, Tylko ta niebieska coś ukośnie leży”. Wzięła ją do ręki, przybliżyła głowę. Co się okazało, krótsza o połowę ! Nagle Zuzia słyszy: „W drogę ! ”. To kredka wyskoczyła z dłoni na podłogę. Hop, hop, skok, skok i jest już za rogiem. A, za nią Zuzia też zwinnie skacze z nogi na nogę. Zostawia ślady wszędzie, łatwo iść tu za nią, Wystarczy się przyjrzeć pomazanym ścianom. Lini, bohomazów robi się też więcej, I znienacka- bach! Kredka wpadła w ręce. „I tak się wydostanę i tak się wykręcę. Pomaluję kuchnię i lustro w łazience”. Na to Zuzia odpowiada „Absolutnie nie ! Wsadzę cię tam, gdzie nie wydostaniesz się ! I nie pokazuj mi swojego języka, Bo włożę cię zaraz do mojego piórnika. Zamknę piórnik i wsadzę do plecaka. Plecak zasunę i powieszę na wieszakach. Nawet jak zechcesz, to nie będziesz mogla skakać. Nikt nie będzie słyszał, jak ty zaczniesz płakać. Będziesz na dnie szkolnej teczki. Stamtąd nie ma już ucieczki. Skończą się twoje swawolne wycieczki. Dobre maniery to warunek konieczny ”. Mama zobaczyła Zuzie całą na niebiesko, Powiedziała głośno „Co ty robisz dziecko ! Tak myślałam, że to ty stoisz za tym malowaniem. A najgorsze to, że ty ciągle kłamiesz. Wczoraj przysięgałaś na kolanach, że to nie ty. Ale widzę, że mnie okłamałaś ponownie, niestety. Znów ! Bo ja nie mam słów do ciebie, A teraz szybciutko do łazienki biegiem. Zuziu, umyj ręce, szyje oraz twarz, Bo cale ubranie pobrudzone masz. „Ależ mamo”. Zuzia broni się i przerywa ciszę, Ale mama nie chce nawet o tym słyszeć. Zuzia, myjąc ręce, w łazience naprędce, Nie chcąc się narazić swej mamie na więcej. Zrozpaczona i w ogromnym gniewie, Niechcący rozpuściła panią kredkę w zlewie. „Ależ szkoda ”. Łzy popłynęły i zrobiła się smutna. „Muszę kupić nową i nie czekać do jutra”. Mama, widząc łzy, co po policzkach płyną. „Wiem, kochanie, to nie było twoją winą. Kupimy nowe kredki”. Powiedziała mama. Zuzia na to „Nowa nie jest taka sama”. Dziewczynka nadal jest samotna i smutna. Przytulając mamę, mówi „Nie czekajmy do jutra. Jedźmy, jedźmy”. I szybko się ubiera, Mama odpowiada „Spokojnie, nie teraz”. Przekonała Zuzię i siadła na krześle. A Zuzia przyrzekła pójść spać dzisiaj wcześniej. I rankiem, gdy wszyscy jeszcze spali, Zuzia zobaczyła bohomazy w oddali. Wyskoczyła z łóżka, choć było nad ranem, I ogląda z uśmiechem kaligrafy na ścianie. Szuflad deski, pokryły różne kreski, Tuż obok zygzakiem był kolor niebieski. Liter było pełno, gdzie nie ruszysz głową. Znaków było mnóstwo, a Zuzia stała obok. „Wróciła!”. Radość nie do opisania, Poleciała Zuzia tam, gdzie spała mama. „Mamo nie jedźmy do sklepu, nie trzeba naprawdę. Mam pełno kredek i wszystkie są ładne. Poza tym mam plan na dziś i coś do zrobienia. To spotkamy się wieczorem więc do zobaczenia!”. Zuzia, na co dzień w gorącej wodzie kąpana. Znalazła na długie dni do zabaw, kompana.
  5. Wróćcie zasłużeni. Ci których śmierć na powiekach została wypisana. Wróćcie walczący z podniesionymi ku górze głowami. Wróćcie do rodzin oddani dla nich, gdyż dla ojczyzny wysłużeni zostaliście pochowani. Wróćcie z honorem nie zmywając krwi z mundura. Wróćcie z orłem na piersi. Wróćcie z uśmiechem na twarzy bo zmieniliście szary pył w codziennie nowy, piękny, życia film. Wróćcie by nauczyć nas jak żyć. Wróćcie by każdy Polak miał dla kogo brawa bić.
  6. Bieda Otwieram usta. spółgłoski nad nosem wisi ich kilka gruby i pusty dylemat niewydziergana szansa zwinięta w kłębek pozory pozorów upozorowane na fakty oparte na najprawdziwszych złudzeniach (ujętych w nawias) koniecznie pamiętaj o kolejności działań Ten palec to nie dlatego że Cię nie lubię
  7. Wspomnienia z czasem coraz bardziej owiane mgłą, kuszące głębię serca, wypalające ślad w pamięci, próbują zamazać teraźniejszość pchając się ku przodowi coraz uporczywiej, przewijają się niczym taśma filmowa, niestety już niedostępna, pozostawiając tylko pustkę.
  8. milenamorajda

    Impuls

    Niespodziewany impuls rozjaśnił ciemności nadziei, dociera do duszy niczym wojownik wracający z piekła. Napełnia serce błogą rozkoszą, szczęściem zakazanym od lat. Fala entuzjazmu zatapia podstępne ułamki wspomnień, rozkłada rozpacz na czynniki pierwsze. Uśmiech wpełza na usta z początku nieśmiały, jakby nie chciał tam być, później szczery -walka wygrana.
  9. Szła przez świat z oczkami szarymi. Zapłakane poliki, głuchy dźwięk pragnień, zgrzyt zębów, na sobie mając jedynie rzucony jej przed twarz, stary płaszcz. Szła ulicami, myśląc o ciepłe kominka w zimowe wieczory oraz deszczowe dni. Błąkając się między światłami ulicznych lamp, marzyła o mamie, tacie i skromnej pomocy. Okrutnej nocy, szczęścia zabrakło, między ludźmi nocy tchu jej brakło. W górę uleciała duszyczka malutka. Pytanie zadając strażnikowi wrot niebiańskich. Czym zawiniłam, między ziemią a niebem, że nikt mnie nie kochał, każdy wręcz podle szydził?
  10. Dobrze jest mi z tym co mam, choć w pustym domu wokół szarych ścian. Dobrze jest mi z tym jak jest, gnam przez świat, choć w tym samym miejscu, wokoło starych ran. Dobrze jest tak jak jest w pustym domu ciągle śpię. Dobrze jest tak jak jest bo nawet we mnie nie ma mnie.
  11. Upiory Jestem sama między ludźmi , bojąc się jak trzylatka potwora spod łóżka Tyle lat upłynęło a nic się nie zmienia. Poza jednym. Potworów jest coraz więcej, jak zwierzęta zabijają bez pamięci, pragnąc zemsty. Widzimy ich codziennie, patrzymy w ich zamglone, pozbawione blasku oczy. Podajemy im rękę na powitanie, wpuszczając ich do naszego życia. A oni jak wampiry wysysają z nas szczęście. Czasem między nimi chodzą anioły, ale potwory wytępiły ich do okrągłego zimnego zera. A ja błąkam się wśród nich, modląc się by ich dni się skończyły. Bo wtedy wrócą anioły z niebiańskiej krainy. Gdyż ludzie to upiory spod krwawej godziny.
  12. W kocu okryta siedzi na ławce, Rozmyśla o istnieniu, a w powietrzu uniesione jakby szare dmuchawce, Niosące ludziom marzenia, niby ukratkiem. Tak cicho, spokojnie, tak nienagannie. Wiatr, cisza, historie pisane zwykle na nowo. I Choć każde słowo wydobywane z duszy inną mową. To wszystko piękne, znane jak bajki sprzed lat, To wszystko straszne, nowe to cały mój świat. Słychać każdy chłodny podmuch, każdy cichy szept. Jakby ktoś chciał wydobyć z siebie jakiś delikatny dźwięk.
  13. Słuchasz? Czyli wiesz. Mówisz? Czyli przyprawiasz prawdę. Krzyczysz? Czyli boli. Puls bije mocniej? Czyli koszmar się ziszcza. Życie staję się kruche? Czyli wspomnienia stają w płomieniach. Serce nie sługa? Życia otucha? A kruchy deszcz mówi że nadszedł już kres? Ktoś puka do drzwi? O patrz to czarny wór , walca zatańczy z tobą dziś.
  14. lit it

    Floks

    FloxDlaczegoMyślisz przecinkamiMówisz w kropkachNaturalnieI ta relacja
  15. Luell

    Modlitwa

    Oczy moje podnoszę do nieba, Ciebie Ojcze proszę o litościwą łaskę. Tyś ratunkiem, gdy dusza potrzebuje chleba,A gdy człowiek zakłada maskę, Tylko Ty prawdę znasz, Zawsze widzisz smutek uśmiechem zakryty, Co będzie pokaże czas, Dla Ciebie nasz los jest już wyryty.Nie ingerujesz w naszą wolną wolę, Czym miłość wielką okazujesz. Każdy z nas ma na tym świecie swoją rolę, Masz nad nami władzę, a wolność ofiarujesz.Kochasz nas - dzieci swoje, Jesteś tatą wszystkich ludzi. Każde dziecko się kiedyś buntujeI swym zachowaniem smutek w rodzicach budzi. Lecz każdy kto kocha, zapomina urazy, Przebacz więc owieczce zbłąkanej,Nie ma człowieka bez skazy, Nie ma duszy czystej, grzechem nie zbrukanej. Mój brat potrzebuje pomocy, Czuwaj nad nim z nieba, Zabłądził, błąka się w ciemności mroku, nocy, Ześlij siłę, której tak mu trzeba, Ratuj duszę zamkniętą w celi , Ratuj Tato dziecko, które łaknie wolności, Ratuj tych, co z Twojej ścieżki zejść będą chcieli, Ratuj tego, co potrzebuje Twej miłości.Ratuj owcę, która ku przepaści zmierza,Ratuj owcę, która zabłądziłaRatuj , ona potrzebuje swojego pasterza.Ratuj, ona Ciebie z oczu straciła.
  16. im mniej mi brakuje tym bardziej się boję bo co jeśli się w tobie zakocham jak słońce potajemnie kocha się w gwiazdach będziemy się mijać będziemy zranieni ja przez noc ty przez dzień i nigdy więcej się nie spotkamy chyba że nastanie apokalipsa choć to złe tak bardzo tego pragniemy
  17. Kwiecisz

    BEZnadzieja

    Sztuka za słaba, poeci banalni bluzgi, umizgi, złamane serca patrzę wokoło, szukam powietrza zakrzywia obraz chłopiec z miasteczka Wzdycham i wzdycham lecz brnę do przodu cóż począć - nie zna mojego imienia znowu wieczorem stanę pod brzozą sprawdzę czy nadal jego tam nie ma I nie usłyszę nic oprócz ciszy w głowie jedynie przeróżne tony które jej zagrał w drewnianej szopie na starym puzonie Znów nic tu po mnie
  18. Znowu będzie burza Me serce wywoła przerażające grzmoty W duszy powstanie niewidzialna z mych łez kałuża W banku na szczęście wezmę kredyt może to mnie uratuje może dzięki temu przeżyję W głowie pędzlem wyobraźni nas razem namaluje I znów euforia w mym wnętrzu zamieszka I znów nadzieja swym płaszczem mnie okryje Spróbować jeszcze raz smaku gorzkiego cierpienia? nie dziękuję, nie skorzystam
  19. Czy ona czuła coś prócz ogromnego żalu wobec niego? Chyba nie. Bynajmniej tak mi się wydaje. Smutek, łzy i narastająca samotność... Tak wyglądała jej codzienność. Wraz z makijażem zmywała swój uśmiech, z prysznicem całą chęć do życia, nakładając krem pod oczy modliła się o jego magiczne działanie, działanie, które miało zapobiec spuchnięciu, nawilżyć suchą skórę, od pocierania jej ciągle w chusteczki. Czesząc włosy dostrzegała w nich braki, które pojawiły się od ich nadmiernego wyrywania. Myjąc ręce widziała czerwony strumień, krew zaś była skutkiem samookaleczania. Wchodząc do pokoju miała ochotę sięgnąć po tabletki, które były dla niej... Opowiadać dalej? Czy resztę już znasz?
  20. Spętany jestem sidłami, każ mi. Przewracam się, między krzewami. Nie ma Boga z nami, w pustce pozostawieni sobie sami. Kiedyś okryci nadzieją wielkimi płatami. Teraz marny koniec nasz, zbliża się. Wielkimi krokami. Poniewiera mnie wiatr, miotając w odmęty ciemni. Stojący obok ludzie jak pachołki, są bierni. Kończyny diabła przeszywają powoli. Bycie tak wyalienowanym, że brak światła we własnej melancholii. Skłaniam się ku śmierci, nogę brudzę w grobie. Myśli czarne jak smoła w mej pustej głowie. Na dziewiątym piętrze, stojąc przy oknie, wdycham ostatnie opary życia. Beztrosko spadając sobie. Był to czyn wielkiego kalibru. Teraz po mnie ani słychu, bardziej widu. Kilka metrów niżej, na chodniku. Jestem Bogiem własnego przybytku, w którym ludzie wyżynają się, jak świnie, po cichu. Będę rzucać ich, jak te kamienie na szaniec, głupku. Jestem tego pewny, jest to ostatnie skinięcie, więcej wierszy nie będzie. Już czas zacząć przedstawienie.
  21. cyklop

    Gdzie mi tu

    Gdzie mi tu z wierszem pchasz się między strony realistycznej prozy meblościankowych strof palcujesz politurę cepeliowskiej ikony i brudzisz oktostychem świat moich epistrof Wypadaj z fejsolizmu artysto czułych słów nie komponujesz mi się woogle więc goodbay. Nothing moowe.
  22. Idę na spacer przez puste ulice. Po drodze mijam mroczne, szare kamiennice. Widzę tylko blask latarni w oddali. Gdzie się podziali wszyscy ludzie mali? Kiedyś to miasto życiem tętniło. Na podwórkach dzieci się tyle bawiło. Nigdy nie brakowało ludzkiej życzliwości. Nie istniały obojętność, strach oraz złości. Dzisiaj bezinteresownie nikt nie pomoże. Czy Ty to widzisz dobry Panie Boże?! Co się z tym światem naszym podziało, Że ludziom wszystkiego jest ciągle za mało? W pogoni za pieniądzem, na nic nie zważają. Zapatrzeni w siebie, innych w nosie mają. Nie patrzą na żadnego innego człowieka, Nie widzą, że życie im szybko ucieka. Czy nie lepiej usiąść i chwilą się cieszyć, Odpocząć, pomyśleć i się nie spieszyć? Zastanów się człowieku póki masz czas I nie zapominaj że żyje się raz. Bo gdy dobiegnie koniec życia twego I zapytają, co spotkało cię w nim pięknego, To co im powiesz? Że je zmarnowałeś? Bo rzeczom materialnym się tylko poddałeś?
  23. Szanuj bliźniego bo niby kogo? Na tym marnym padole gdzie jedynie cycki i swawole. Okradaj banki, katoliku oczekuj łaski. Bij swoje dzieci, ptaszek z gniazda w końcu wyleci. I ty marna pierdoło ateisto, zapuść brodę i wyglądaj męsko. Żyj, nie trać wiary w nic, nauka tak jak głupota; nie ma granic. Gwałć, pal wioski, wyciągnij wnioski. Po co komu ograniczenia, chce mi się rzygać od waszego pierdolenia. Wszyscy są równi, gej się broni. Chce mieć dzieci ze swoim chłopakiem, idź do diabła ze swoim własnym zdaniem. Jednak gej do swoich wyjedzie. Z mężem przyjedzie. On ma męża, inni żony, czy ktoś będzie czuł się pokrzywdzony? Kobieto broń swoich praw, wyjdź na ulicę, oczekuj braw. Przecież wam tak źle w obecnych czasach, nie rozjeżdżacie dzieci na pasach. Nie pierdzicie w fotelu przed telewizorem, nie szczujecie partnera chamskim sporem. Dlaczego zarabiacie przeciętnie mniej? Kobieto z tego kraju czym prędzej wiej. Wy wszyscy co nie wiecie kim jesteście, jak i wy co nie wiecie po co jesteście. Może najwyższa pora wyjechać gdzieś gdzie będzie dla was lepiej? I dla mnie by było lepiej, bo was by było mniej. :)
  24. Nigdy nie zapomnisz to co kiedyś było. Nigdy nie znajdziesz tego co się na dnie morza skryło. Pamiętaj to co przeżyłeś nigdy tego nie zapomnisz i na świecie nie zabłądzisz. Jesteś jeszcze młody całe życie prze tobą jednak idąc tą samą ścieżką możesz spotkać osobę wrogą. Kiedyś byliście przyjaciółmi teraz jesteście wrogami a pomyśleć, że kiedyś wymienialiście się życzeniami. To co było to zwykła przeszłość liczy się teraz teraźniejszość . O tej osobie zapomnij nigdy o niej nie wspominaj i swój intelekt do innych rozwijaj. Autor: Oskar Markowski
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności