Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'wiersz' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 87 wyników

  1. Idziesz ku mnie naga polną drogą żar me serce smaga błogo Idziesz pośród błoni zwiewna jak satyna krew pulsować w skroni powoli zaczyna Jesteś coraz bliżej widzę piersi łono opuszczam wzrok niżej oczy pożądaniem płoną Siadasz obok rozpalona ja - wzburzone morze Moja cudna wymarzona Zapadamy w zboże
  2. Znajdziesz siebie w moich oczach gdy zbłądzisz jedyna W rozplecionych warkoczach - zawstydzona dziewczyna Znajdziesz siebie w mym spojrzeniu gdy zwiedzie cię próżna podnieta W przemokniętym odzieniu - zawstydzona kobieta Znajdziesz siebie w mej źrenicy gdy siądziesz na skraju łóżka W powłóczystej spódnicy - zawstydzona staruszka Nie szukaj!
  3. Hej o to daje. Rzut ekranu. Pomożecie poprawić mi wiersz znaki i itp czekam na wiadomości Ps Sandra Grzesiak
  4. Gniotę wiersz ostatni przed obcym spojrzeniem Całe moje życie jednym niespełnieniem Chowam w serca matni przed obcym dotykiem Całe moje życie zrozpaczonym krzykiem Tu - w poetów gronie niechaj w ogniu spłonie wszystko com zabił i spłodził iżby się znowu narodził Pierwszy! .....z miłosnych wierszy
  5. Teraz w bolesnej godzinie gdy robak drąży me ciało powiem spłakanej dziecinie jak mi jej mało wciąż mało Teraz w orkanie udręki gdy rozpacz spod powiek płynie powiem stęsknionej dziewczynie jak mi brakuje brakuje jej ręki Trzewia otworzę zgniłe do kości i serce z nich wyrwę nieczułe By dać nicości Gnaty połamię pulsujące jadem i wyssam z nich szpik pełen larw By iść ich śladem Pod nieba kopułę pośród życia barw
  6. Szatanie ! Królu upadłych poetów ich nadwątlonych grzbietów Oddaję tobie mą duszę Szatanie ! Władco poetów wyklętych rzuconych w życia odmęty Oddaję tobie me serce Szatanie ! Stwórco Piekła kędy ich wielkość uciekła Oddaję tobie me myśli Strąć mnie w tę otchłań ponurą Mój Panie ! Gdy tak się stanie Oddam tobie me pióro Pamięci Charlesa Baudelaire'a - 08.10.2019
  7. Stworzycielko moja wybacz mi w puste bez miłości dni wczoraj cisnąłem obraz twój Niczym papierowy zwój dziś twoją czułość tak inną spalę w mym oku - przecie niewinną Jutro zaś pewnie twojego portretu przyjdzie mnie szukać pośród szkieletów stworzycielko moja wybacz mi
  8. Pozdrawiam wszystkich cieplutko :) Tu sam tekst na wypadek gdyby nie było niczego widać na zdjęciu :) "Czemu mam pisać o jakiś stworzonych frazesach? Choć boska postawa przepiękna od dziecka we snach mnie kołysze, A wszelkie stworzenie choćby idealne podlega pysze, nie o nim napiszę w tych wersach! Bo na nic mi realizm, gdy na bakier z przedmiotem, a słowem opisać sto więcej rzeczy mogę, Choć z abstrakcją żem walczył zaciekle, to słodka ta myśl o tej chmury kęsach, Chmury burzowej, co idee zbiera tak różne i tak różne wole, Tak różne przeżycia i różne emocje, tak różne melodie wygrywa flażolet, wolne od siebie jak zole, Czy cel uświęca środki i by ukazać te dźwięki, odrzucimy mowę wieszczą, rzuconą nam we snach? Czy może odrzucimy słowo i jego wdzięki? Czy będzie to wtenczas nadal poezja? Gdy barwne opisy zastąpi, chaotyczna tęcza, gdy człowiek nie będzie się przejmował, Układem rymów w wersach, z czym zostaniemy? Czym się staniemy? Czy ta herezja, Taka dziwaczna, opłaci nam zrzucając nowego barda? Czy będzie jak kokarda, Na torcie, czy gwóźdź do trumny, towarzyszyć ostatniemu z poetów, gdy czas będzie nas chował? Pod milami kwarcu, kwadrylionami ziarenek, kalejdoskopami wrażeń, fraktalami zwierzeń, Czy też pozwoli jej to trwać w swej potędze wiecznie* jakby kwazarami wypełnionej? *Czy wieczność to kolejna znowu abstrakcja, innym sposobem niemożni osiągnąć jej, Niespełnionej?"
  9. Ast Voldur

    Podzwonne

    Lasem trupów idę cisza dookoła słyszę białą zwidę która do mnie woła Lasem trupów idę śród tysiąca zniczy słyszę białą zwidę która do mnie krzyczy Lasem trupów idę pomiędzy krzyżami widzę białą zwidę która krwawi łzami Nie płacz moja matko spocznę tuż przy tobie idę wąską kładką jużem przy swym grobie
  10. Północ wybiła tarcza zegara blanki starego zamczyska mgła owionęła nieprzenikniona bijąca znad uroczyska Trzasły podwoje podziemnych lochów rażone nieczystą siłą i czarna mara wskrzeszona z prochów podźwigła prawicę zgniłą Z przepastnych mroków wyległy szczury oblazłe mierzwą mięsistą i piszcząc gromko lazły na mury powitać strzygę kościstą Skrzekot ohydny targnął siedliskiem runęły zmurszałe wieże łapczywie mlaszcząc zgorzałym pyskiem wypełzło zgłodniałe zwierzę
  11. Organizatorem Turnieju Jednego Wiersza jest Centrum Kultury im. Marii Płonowskiej w Bolesławiu. Nasz Konkurs adresowany jest do osób w dwóch kategoriach wiekowych: dzieci i młodzieży do lat 18 oraz dorośli. Poeto, napisz wiersz i prześlij go na adres Centrum Kultury w dwóch maszynopisu, w formie wydruku komputerowego na adres: Ul. Główna 55, 32-329 Bolesław, woj. Małopolskie lub mailowo na adres ck@gminaboleslaw.pl do dnia 07.10.2019r. Serdecznie zapraszamy na uroczystość finałową naszego Konkursu Poetyckiego do bolesławskiego Dworcu 18 październik 2019 roku o godz. 17.00
  12. Na niebie miliardy gwiazd, migocząc ślą znak, iż każda z nich, posiada duszę, blask i wyobraźni smak. Dając nadzieję, że jedną z nich, będziesz i ty, lecz gorzki smak minionych lat, uświadamia nam co oznacza strach. Choć nadziei we mnie niemiara , oraz szansy cień pragnąc ci dać, to puls zwalnia, tocząc walkę. Spojrzenie twe kruche, próbuje złapać w mistyczną sieć, krzycząc nie odchodź. Pragnienia toną między płomieniami, wnet rozum powraca do żywych, stając przed bolesną prawdą. Jak ogień tlenu, potrzebuję twego oddechu, ku szczęścia i życia mego celu.
  13. czegoż ci życzyć ? marzeń, prezentów a może nie ? szczęścia, szczęścia i szczęścia wielkiego misia i miłości góry słodyczy najpiękniejszych życzeń pod słońcem bukietów róż z obłokami krainy snów kwiatów bzu
  14. Witam wszystkich zainteresowanych tytułem. Zajmuję się amatorsko krótką formą filmową i poszukuję osób skłonnych do twórczej kooperacji (na stałe lub jednorazowo). Oferuję, nazwijmy to ogólnikowo; filmową ilustrację twojego wiersza. Jak to sobie wyobrażam? 1. Piszesz wiersz (nie na zamówienie a z potrzeby serca), dopieszczasz go. Wiersz jest gotowy. 2. Poprzez e-maila wysyłasz mi go na e-maila w dwóch formach do wyboru z tym że pierwszeństwo ma opcja pierwsza. a) recytujesz jak autor (autorska intonacja itp) swój wiersz do mikrofonu. Zadowolona/y z nagrania wyślij mi go na e-maila w pliku mp3 oczywiście w możliwie najlepszej jakości. b) w formie tekstowej. 3. Poszukuję i faworyzuję tematykę szarości, codzienności, brzydoty itp.. obrazowo to stare kamienice, nieprzyjemne zaułki, opuszczone miejsca, pochmurne niebo itp. Czujesz takie klimaty? Świetnie! 4. Punkt 3 jak wspomniałem faworyzuję ale mogę spróbować zobrazować też i inną tematykę. Ale to raczej wyjątki. 5. Twój przesłany wiersz przesłucham, przeczytam, przemyślę i zaakceptuję (żeby to było jasne; lub nie) do realizacji. 6. Realizacja wiersza to zilustrowanie ścieżki dźwiękowej z twoim wierszem moimi ujęciami filmowymi w stylu wspomnianego klimatu oraz dodatkowo wspartej ścieżką muzyczną (mam dostęp do bazy utworów muzycznych niekolidujących z prawami autorskimi). Zmontowany, udźwiękowiony i dopieszczony postprocesingiem film zostanie zamieszczony na You Tube. 7. Punkt najważniejszy i chcę by był klarowny: współpraca jest w pełni bezpłatna a przesyłając wiersz na mój adres e-mail zrzekasz się do niego prawa teraz i w przyszłości. Nie interesują mnie konflikty i usuwanie filmów już zamieszczonych. 8. Twoje nazwisko lub pseudonim znajdzie się oczywiście w napisach filmu. 9. Osoby już gotowe na tą dobrowolną i bezinteresowną współpracę artystyczną mogą korzystać z adresu: gvisionme@gmail.com 10. To chyba wszystko. Czekam na odzew i co najmniej jedną osobę zainteresowaną taką formą współpracy.
  15. Ludzie, prosta definicja. Teoretycznie, każdy z nas jest tym czymś, lecz nie każdy wie kim. Można porównać to do miłości. Piękne zjawisko. Niby pisane spotkać ją na swej drodze, pomimo że są tacy co zakopali to uczucie głęboko w żelaznych trumnach, bojąc się że kiedyś ktoś otworzy wieko i wypuści ból, cierpienie i życia zgorszenie. Przecież zachowanie to takie nieludzkie, choć z perspektywy minionych lat, wiem jedno. Ludzie przestali być ludzcy, a co ludzkie jest im obce.
  16. Pochowłam wspomnienia, a wraz z nimi wszystko co stworzyłam. Pamiętniki spaliłam, a nadzieję nedzną krwią splamiłam. Cudzą postać przybrałam, w cudzą grę grałam. We dnie spałam, W noce chadzałam. Bez celu, do nikąd, popijając toniku. Kolejki stawiałam, w barach nocowałam. To tu, to tam. Gdzieś się zatrzymam, lecz odejdę w dal.
  17. to (remake) boję się imion zdobionych w kolce słów z ust niemających nic do powiedzenia ran ropiejących i leczenia ich solą bandaży w kolorze kurzu końskich kopyt rżenia z przeprosin gdy głowie kończy się zapas tlenu boję się godzin przemodlonych do pustki do czerni do bieli do bezecha ech rechoczących nad mówcą kłaniającym się dykcji w splocie śliny z której uwolnił się język bytu zaokiennych pieśni jeśli adresat nie chce ich powtórzyć
  18. Puste kartki wychodzą spod pędzla. Używając odcieni tęczy, czerń i biel zalewa szkarłatny cień. Słońce wypala myśli, zapalniczki ogień ogrzewa wnętrze płuc. Biały popiół delektuje nosdrza, szykując spadek życiowych norm. Melodia cicha w uszach przygrywa, każąc tańczyć na rozbitym szkle, by żałobne nuty zabrały cię
  19. Dziś w supermarkecie była wielka heca, Bo tata miał kupić Zuzi nowy plecak. „Tato kup! Proszę! Przecież tata obiecał !”. Ale tata się bronił dzielnie jak forteca. „No dobrze, dobrze ”. Odpowiedział tata, A Zuzia błyskawicznie przeprowadza atak. Na szkolne artykuły, ołówki, bibuły, Kredki, klipsy, zeszyty, nalepki. Szkolnych artykułów były chyba setki. Długopisów kilkanaście i ołówków kilka właśnie, Wypełniało Zuzi koszyk. Tata nie wytrzymał i grzecznie poprosił: „Zuziu złotko, czy to wszystko jest potrzebne?”. A Zuzia z koszykiem już gdzie indziej biegnie. „Zaraz, zaraz nie wszystko naraz. Po jednej rzeczy nie wszystko w parach”. Zuzia zaś tłumaczy „Co jeśli zabraknie, Albo kredka czy długopis z plecaka wypadnie? Co wtedy tato? Co wtedy pytam?”. I coraz to nowe rzeczy wkłada do koszyka. „Dość! Wystarczy ! Kupiliśmy już dużo, Zakupy skończone ! Czas do domu Zuzo”. W domu przywitała ich mama serdecznie ! „Kochani jak zakupy jak było, powiedźcie?”. Tata osunął się bezwładnie na łóżko, Bez słowa zamknął oczy, momentalnie usunął. Mama dziwi się i duma „Przecież nie jest aż tak późno?”, I próbuje się dowiedzieć, ale wszystko to na próżno. Zuzia tymczasem szybko niczym strzała, Do pokoju biegiem uśmiechnięta cała. Szybko jak gepard tak potrafi biec. Wszystko, co kupiła na podłogę bęc ! I rozważnie, i roztropnie kilkakrotnie patrzy, I ogląda, obserwuje czy przyborów starczy. Myśli i myśli oraz mruży oczy. Zastanawia się i duma, tak naprawdę o czym? Nagle głośny słychać Zuzi lament, „O nie! Ojej ! Wylał się atrament. Jest na ścianie i dywanie, Co ja teraz zrobię ! Co ja powiem mamie ! ”. Nagle mama wchodzi do pokoju. „Nawet chwili nie mogę mieć dzisiaj spokoju. Olaboga ! Jaka czarna podłoga”. Atrament był wszędzie na stopach, na nogach. „Nowy kłopot”. Mówi mama, wzdychając. Rzadko widać mamę tak zakłopotaną. Zmartwiona, choć uśmiech miała słodki, I nie czekając na nic, zaczęła porządki. Nagle przerwała i stanęła skamieniała. Zbladła cała i ponownie spytała: „A na tej ścianie, co to za znaki? Bohomazy czy wyrazy, coś dla niepoznaki ?”. Jakaś kreska na niebiesko, Mama wykrzyknęła „Co ty robisz dziecko !”. Bez żadnej namowy Zuzia na kolana klęka. „Ależ droga mamo, to nie ja przysięgam !”. Wstała i pobiegła szybciutko do biurka, Tam, gdzie leżała dla mamy laurka, I błyskawicznym ruchem po pudełko sięga. Na twarzy powaga oraz mina tęga. Bierze te kredki, co używała wcześniej, Liczy i ogląda, ale nie ma niebieskiej. Chwilę myśli i domysły snuje, Co się stało z kredką, co jej tu brakuje? „Gdzie jest kredka! Gdzie jest kredka !”. Zuzia niecierpliwi się i wokoło drepta. Drapie się po głowie, drapie się też w czółko. Jak detektyw chce rozwiązać ten rebus niedługo. A tymczasem, skok po skoku, krok po kroku, Pani Kredka zwiedza, mieszkanie po zmroku. Błękitna jak morze, jak niebo być może, Dziś zaznacza swą drogę w tym właśnie kolorze. Skok i mazaj na tapecie, Piruet- kreska na parkiecie. Długa linia, krótka linia, kółko sami wiecie. Wędrowała noc całą Pani kredka świecowa, Która nad ranem do pudelka się chowa. Zuzia obudziła się wcześniej niż zwykle, By obejrzeć kredki czy na miejscu są wszystkie. „Hmmm wszystko się zgadza, wszystko jak należy, Tylko ta niebieska coś ukośnie leży”. Wzięła ją do ręki, przybliżyła głowę. Co się okazało, krótsza o połowę ! Nagle Zuzia słyszy: „W drogę ! ”. To kredka wyskoczyła z dłoni na podłogę. Hop, hop, skok, skok i jest już za rogiem. A, za nią Zuzia też zwinnie skacze z nogi na nogę. Zostawia ślady wszędzie, łatwo iść tu za nią, Wystarczy się przyjrzeć pomazanym ścianom. Lini, bohomazów robi się też więcej, I znienacka- bach! Kredka wpadła w ręce. „I tak się wydostanę i tak się wykręcę. Pomaluję kuchnię i lustro w łazience”. Na to Zuzia odpowiada „Absolutnie nie ! Wsadzę cię tam, gdzie nie wydostaniesz się ! I nie pokazuj mi swojego języka, Bo włożę cię zaraz do mojego piórnika. Zamknę piórnik i wsadzę do plecaka. Plecak zasunę i powieszę na wieszakach. Nawet jak zechcesz, to nie będziesz mogla skakać. Nikt nie będzie słyszał, jak ty zaczniesz płakać. Będziesz na dnie szkolnej teczki. Stamtąd nie ma już ucieczki. Skończą się twoje swawolne wycieczki. Dobre maniery to warunek konieczny ”. Mama zobaczyła Zuzie całą na niebiesko, Powiedziała głośno „Co ty robisz dziecko ! Tak myślałam, że to ty stoisz za tym malowaniem. A najgorsze to, że ty ciągle kłamiesz. Wczoraj przysięgałaś na kolanach, że to nie ty. Ale widzę, że mnie okłamałaś ponownie, niestety. Znów ! Bo ja nie mam słów do ciebie, A teraz szybciutko do łazienki biegiem. Zuziu, umyj ręce, szyje oraz twarz, Bo cale ubranie pobrudzone masz. „Ależ mamo”. Zuzia broni się i przerywa ciszę, Ale mama nie chce nawet o tym słyszeć. Zuzia, myjąc ręce, w łazience naprędce, Nie chcąc się narazić swej mamie na więcej. Zrozpaczona i w ogromnym gniewie, Niechcący rozpuściła panią kredkę w zlewie. „Ależ szkoda ”. Łzy popłynęły i zrobiła się smutna. „Muszę kupić nową i nie czekać do jutra”. Mama, widząc łzy, co po policzkach płyną. „Wiem, kochanie, to nie było twoją winą. Kupimy nowe kredki”. Powiedziała mama. Zuzia na to „Nowa nie jest taka sama”. Dziewczynka nadal jest samotna i smutna. Przytulając mamę, mówi „Nie czekajmy do jutra. Jedźmy, jedźmy”. I szybko się ubiera, Mama odpowiada „Spokojnie, nie teraz”. Przekonała Zuzię i siadła na krześle. A Zuzia przyrzekła pójść spać dzisiaj wcześniej. I rankiem, gdy wszyscy jeszcze spali, Zuzia zobaczyła bohomazy w oddali. Wyskoczyła z łóżka, choć było nad ranem, I ogląda z uśmiechem kaligrafy na ścianie. Szuflad deski, pokryły różne kreski, Tuż obok zygzakiem był kolor niebieski. Liter było pełno, gdzie nie ruszysz głową. Znaków było mnóstwo, a Zuzia stała obok. „Wróciła!”. Radość nie do opisania, Poleciała Zuzia tam, gdzie spała mama. „Mamo nie jedźmy do sklepu, nie trzeba naprawdę. Mam pełno kredek i wszystkie są ładne. Poza tym mam plan na dziś i coś do zrobienia. To spotkamy się wieczorem więc do zobaczenia!”. Zuzia, na co dzień w gorącej wodzie kąpana. Znalazła na długie dni do zabaw, kompana.
  20. Wróćcie zasłużeni. Ci których śmierć na powiekach została wypisana. Wróćcie walczący z podniesionymi ku górze głowami. Wróćcie do rodzin oddani dla nich, gdyż dla ojczyzny wysłużeni zostaliście pochowani. Wróćcie z honorem nie zmywając krwi z mundura. Wróćcie z orłem na piersi. Wróćcie z uśmiechem na twarzy bo zmieniliście szary pył w codziennie nowy, piękny, życia film. Wróćcie by nauczyć nas jak żyć. Wróćcie by każdy Polak miał dla kogo brawa bić.
  21. Bieda Otwieram usta. spółgłoski nad nosem wisi ich kilka gruby i pusty dylemat niewydziergana szansa zwinięta w kłębek pozory pozorów upozorowane na fakty oparte na najprawdziwszych złudzeniach (ujętych w nawias) koniecznie pamiętaj o kolejności działań Ten palec to nie dlatego że Cię nie lubię
  22. Wspomnienia z czasem coraz bardziej owiane mgłą, kuszące głębię serca, wypalające ślad w pamięci, próbują zamazać teraźniejszość pchając się ku przodowi coraz uporczywiej, przewijają się niczym taśma filmowa, niestety już niedostępna, pozostawiając tylko pustkę.
  23. milenamorajda

    Impuls

    Niespodziewany impuls rozjaśnił ciemności nadziei, dociera do duszy niczym wojownik wracający z piekła. Napełnia serce błogą rozkoszą, szczęściem zakazanym od lat. Fala entuzjazmu zatapia podstępne ułamki wspomnień, rozkłada rozpacz na czynniki pierwsze. Uśmiech wpełza na usta z początku nieśmiały, jakby nie chciał tam być, później szczery -walka wygrana.
  24. Szła przez świat z oczkami szarymi. Zapłakane poliki, głuchy dźwięk pragnień, zgrzyt zębów, na sobie mając jedynie rzucony jej przed twarz, stary płaszcz. Szła ulicami, myśląc o ciepłe kominka w zimowe wieczory oraz deszczowe dni. Błąkając się między światłami ulicznych lamp, marzyła o mamie, tacie i skromnej pomocy. Okrutnej nocy, szczęścia zabrakło, między ludźmi nocy tchu jej brakło. W górę uleciała duszyczka malutka. Pytanie zadając strażnikowi wrot niebiańskich. Czym zawiniłam, między ziemią a niebem, że nikt mnie nie kochał, każdy wręcz podle szydził?
  25. Dobrze jest mi z tym co mam, choć w pustym domu wokół szarych ścian. Dobrze jest mi z tym jak jest, gnam przez świat, choć w tym samym miejscu, wokoło starych ran. Dobrze jest tak jak jest w pustym domu ciągle śpię. Dobrze jest tak jak jest bo nawet we mnie nie ma mnie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności