Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'wiersz' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 107 wyników

  1. Wiersz, Dobro oraz Szacunek Przyjaciel to ktoś kto cię rozumie, Przyjaciel to ktoś kto słuchać cię umnie! Przyjaciel na dobre i na gorsze dni, Przyjaciel spełni twoje wszystkie sny i marzenia! To ktoś kto wybaczy i przytuli mocno, Kto otrze łzę i sprawi, byś się szybko ocknął. Długo nie pozwoli tobie martwić się, jest przy tobie blisko, gdy tobie jest źle! Przyjaciel to jest ktoś, kto cię nie ocenia, Przyjaciel to ktoś, kto dla ciebie jest nie bez znaczenia! Przyjaciel da tobie szczęście i osuszy łzy, I dla mnie ważny jesteś także ty.
  2. gart

    Tryfonty

    Byle wytrwać. Tak mówisz, gdy dach zmartwień wali się z łoskotem na skronie. Ble stracić. Tak myślisz, gdy szczęście opala Twoje blade policzki. Byle ustać. Tak śpiewasz, gdy wiatr nawiewa przeciwności losu. Byle zasnąć. Tak się modlisz gdy powieki przechowują niechciane wspomnienia. Byle przestać. Tak nad ranem krzyczysz, gdy śni ci się życie.
  3. Miałem kiedyś nadzieję, miałem też i odwagę, miałem bujne marzenia- wszystko poszło na marne. Po co nam jest to wszystko? Po co tak się staramy? Przecież na końcu drogi nic już prawie nie mamy. Dla większości to wiele, by przeżywać każdy dzień, trudno znaleźć swe światło, gdy nam wszystko wchłania cień. Niestety nic nie zrobimy, to nie jest piękny kwiat, to nie bajka, ni satyra, tylko zepsuty świat. Miałem kiedyś uczucia, miałem też i powagę, miałem wielkie ambicje- wszystko poszło na marne. Po co nam jest to życie? Po co wszelkie staranie? I tak każdego czeka pudełkowe mieszkanie. Dla mniejszości to niewiele, by cieszyć się życiem, łatwo znaleźć światło, nie jest wielkim odkryciem. Tak ludzie są podzieleni, brata zabije brat, a za wszystko odpowiada zły i zepsuty świat. Miałem kiedyś też radość, miałem też i rozwagę, miałem siły witalne- wszystko poszło na marne. Po co nam jest tu wolność? Można wyglądać zza krat. Każdego i tak zniewala marny, zepsuty świat.
  4. Podróż gdzieś po świecie, to jest jak podróż sam ze sobą, ale podróżować w jednym wagonie czy przedziale z inną osobą to jest już co innego. Bo gdy się podróżuje z jakąś inną nam nieznaną osobą w pociągu, to sobie myślimy czy to jest dobre, a to jest miłe dla nas samych jak jeździmy z osobą którą wogóle nie znamy, ale możemy ją poznać przy rozmowie, szacunku a wtedy my juz z tą osobą się zapoznamy i zaprzyjaźnimy. Bo to nie jest po to żeby samemu podróżować gdzieś pociągiem, a już gdy to zrobimy to wtedy mamy miłość do tej drugiej nam osoby a miłość do drugiej osoby dajemy właśnie przez miłość, szacunek i pomoc. A ta owa podróż jeszcze się nie skończyła.
  5. mini poemat z pamiętnego lata utlenionych muz graphics CC0 - bliskość... od Andreasa Schlütera twierdzisz – że jestem dziwak bo chce dać ci wszystko i chleb – i dom – i drzewo genetyczne a żądam intercyzy na swoje młodzieńcze wiersze nie zdołam ciebie do snu monad wpisać czy nie pojmujesz? – że to mój skarb i galaktyczna droga utrapienia? dla ciebie tylko… bursztynowa komnata zaczerpniesz z niej miarką mitologii a słowa? – cóż słowa? – jak Zamek w Człuchowie wolno je czesać – i często odwiedzać na moment możesz je ukryć w ciszy są nasze – wspólne – czyli niepodległe te wszystkie rozświetlone szepty szyku dekoracja – nagość intelektu to wolność nie podzielę się z tobą terpsychoryczną przeszłością co we mnie pamięta prawiczka i sceptyka noktambulika na niby w oprószonym księżycu zakopywałem rymy gwiazdą z perzyn lżyłem posągi boginek z atłasowych firan zauroczeń dmuchałem w ogień Afrodyt tańczyłem z Hamadriadami w krótką noc Kupały chodziłem po drutach wysokiego napięcia na szczudłach Olimpu w bożkach elektrycznych kiczu szukałem pułapu uduchowienia i piłem wodę ze źródła Aganippe przeglądając w łaknień tafli odkryłem w sobie Narcyza nad czym potwornie – dziś ubolewam aż nagle te wszystkie bóstwa lęków stały się chrześcijańskie bo pewnie zawsze – były i ożyły uczynnie w łasce Boga Jedynego jak miałbym ci to oddać? to kiść ocalenia wyrzucę je na wiatr pognam Pegaza niech zwiedza ośrodki galaktyk zasnute konurbacje a gdyby czasem zechciał z blasku wyparskać moje „niewierne imię”? tyle mi już wystarczy ty będziesz koniokradką lecz w stajni Augiasza niech ożyje we mnie ta słowa moc i niechaj będę przez chwilę – drugi Charles Leconte de Lisle a twoim kłem – będzie ślad muzy cielesnej mroczny czyn pejoratywny skłonności bluszcz popędu wiem – nie poprzestaniesz twój genetyczny despotyk tropi coraz to nowsze finezje w kolejnych innych luśniach babskich ślepi ów blask jantaru ci zagraża gdy nie wiesz kto szabrował tu rym przy jądrze mym intelektu w bursztynowej komnacie – kandelabrów --
  6. Pytasz mnie, czy istnieje dobry świat? Boli Cię nieustannych kłótni gwar. Ocknij się, nie naprawisz świata , nie, słuchaj mnie, nie rozpaczaj, raduj się. Bo każdy z nas dużo dobra ma i zła, i każdy z nas żyje chwilą, póki trwa. Żalisz się, coś nie wyszło znowu Ci, płaczesz znów, czy to wszystko ci się śni? Nie daj się! Jeszcze przyjdzie dobry dzień. Rozchmurz się, wszystkie smutki pójdą w cień. Bo każdy z nas dużo siły w sobie ma. I każdy z nas może znaleźć swoje „ja”. Więc wstań i nie bój się! Nie wszystko będzie źle. Przyjaciół wokół masz, podadzą dłoń na czas. Więc wstań i naprzód idź! Bądź jak na wietrze liść, przez życie sobie gnaj, a znajdziesz własny raj. Myślisz wciąż, czy tak dalej może być? Twierdzisz: nie. Trzeba znowu zacząć żyć. Co i raz, tę wątpliwość w sobie masz, Boisz się, to uczucie dobrze znasz. Bo w każdym z nas dużo strachu ciągle jest, i w każdym z nas zamieszkuje wielki stres. Martwisz się, co przyniesie jutro znów. Chciałbyś, by było pełne dobrych snów. Lepiej myśl, co ci przyniósł dzisiaj świt. Jutro to niespisany dotąd mit. Bo każdy z nas piękne chwile będzie miał, Z których kiedyś w życiu jeszcze się będzie śmiał. Więc wstań i nie bój się! Nie wszystko będzie źle. Przyjaciół wokół masz, podadzą dłoń na czas. Więc wstań i naprzód idź! Bądź jak na wietrze liść, przez życie sobie gnaj, a znajdziesz własny raj.
  7. Próbowałam napisać wiersz I znowu mi nie wyszło Tyle emocji poszło na marne Mam już dość. Słuchania tego co jest nie tak Ze mną. To tak jakby porównać życie do taczki Już ktoś to kiedyś zrobił Taczka się stara jak może I tak z czasem rdzewieje Jak człowiek I teraz siedzisz bezczynnie Wgapiony przed siebie Nie czujesz jak życie szybko Ci mija Chcesz zapić, zapomnieć, ukryć przed niebem Że mózg w czaszce ci się obija I teraz moja kolej Mogę się wypowiedzieć Mogę się uwolnić z tej monotonni i wierzę, że... Nie. To sensu nie ma Bo nawet z moimi słowami Miłość w ludziach z każdym dniem Umiera
  8. Ayren7

    Lasy Oregonu

    Pojawił się zachód słońca Nad jasnymi sklepieniami Kołyszemy się w kolorach Szeleści śnieg pod butami Rzuciłaś lekko na ziemię Nasz wspólny puchowy ciężar Stopniał pod nami cały śnieg Tak zadziałał miłosny żar Czuję tylko Twoje usta Zapomnieliśmy o świecie Okryłaś mnie ciepłem dechu Zrodzonym w sercowym lecie Powietrze mogło poczekać Natura stawia do pionu Oddychają za nas tlenem Białe lasy Oregonu
  9. Ayren7

    Sens

    Leżymy przytuleni Myślą brodzimy Po gwiazdach na czarnym niebie Spojrzenia naszych cieni Na moje oko Pięć centymetrów od siebie Pokazujesz mi radość Oraz życia smak W śmiertelnie trudnym okresie Wybacz za moją słabość Odwagi mi brak Niech Bóg te słowa wyniesie Potrzebuję Ciebie Emila Kochać będę po życia kres Gdybyś zniknęła lada chwila Piękny żywot straciłby sens
  10. Ayren7

    Na zawsze

    Kończy się styczeń, zimowy czas Ogrzani szczerością własnych rąk Cichną powoli obawy w nas Hałas niektórych do ziemi wsiąkł A my wspólnie przez ostre kolce Mkniemy znów przez życie do przodu Całuj serce swoją obecnością Integrując się pośród ogrodu Emanującym naszą miłością Emila, jesteś Tą jedyną Mam czas, by być przy Tobie I wnet cieszyć się wspólną chwilą Leżąc cicho na letniej ziemi Kocham tylko Ciebie Emila A moja miłość się nie zmieni
  11. Ayren7

    Piękna Alime

    Złocista Panna tańczy wokół mnie Zniżyła lot Swych błękitnych dłoni By być przy mnie na depresyjnym dnie Wszelki dramat tego świata gromi Nikt nie ma pojęcia co czuję gdy Pływam wolno po Jej boskim niebie Na łonie Jej duszy odpływam by Odnaleźć na świecie cząstkę siebie Kocham widok Jej anielskiej twarzy Zacne to źródło czystego piękna Emocji, gdy tyka mnie jej ręka Nie da się opisać, myśl ma lekka Jakie to jest nieziemskie uczucie Zaznać w życiu miłości odbicie Przy romantycznej euforii nucie Gdy Ona niszczy smutku pokrycie Odkąd się pojawiłaś kochanie Przeżywam wyłącznie piękne chwile Wiem że nic złego nam się nie stanie Moja piękna, jedyna Alime Zaprowadź mnie proszę daleko hen Nad wszelkie miłości Twojej chmury Tam, gdzie niepotrzebny będzie nam tlen Bym ujrzeć mógł ich bujne kontury Jakże głębokim pragnieniem moim Jest obecny spokój w moim ciele Poranki jasne w objęciu Twoim Powiedz mi, czy proszę o zbyt wiele?
  12. graphics CC0 - niektóre wiersze dają nam spokój rzucają cień jak drzewo gdy tekst dopada bierna dojrzałość wtedy – puszczam je przed siebie odchodzą z barankiem brzasku przygarbiona sylwetka naburmuszony kołnierz zaklęte w aromacie jesieni w kipieli zamieci kroczą naiwne – dalej a – oto idzie człowiek który przypadkiem – ich zakosztował okazjonalna cząstka zachwytu włóczy moim sumieniem nie znam człowieka – lecz zazdroszczę otacza się moim trudem i pączkuje – jak to drzewo rozstania... przeważnie wydarza się to późną jesienią pod chomątkiem latarni – rozproszone światło łypie nugatowym okiem wtedy trochę mi – żal wiersz odchodzi w dorosłość kolejne – pełnoletnie dziecko z mojej krwi zdumiony w podmiotowej asymetrii zakłada własną rodzinę gdy spotykamy czasem – mówimy sobie: – dzień dobry —
  13. Ogrom świata zatykał dech w piersiach, pogubione myśli pędziły w przód. Zgasł już ogień dziecinnej radości, wspomnienia na zawsze milczące chowają się za progiem tego co było, czego już nie będzie. Pośrodku tego rozmarzone serce, pełne wątpliwości, kruche, a zarazem niezniszczalne, wbrew woli występujące poza szereg.
  14. NightSilence

    Strata

    Trudno jest mówić o stracie. Zamykamy się wtedy w komnacie z bólem serca. W radiu leci nasza ulubiona piosenka. To zaskakujące, Że w głowie nadal odtwarzam jej słowa. To wyrazy na zawsze straciły znaczenie. Nadszedł już koniec naszej przygody. To boli jak zabicie cząstki duszy. Tyle rozmów rozłąk i tęsknoty. Umieram psychicznie, Bo osobiście cię nie poznałam. Przed oczami skaczą mi zamówione wspomnienia. Tylko te dobre. Tych złych już nie pamiętam. Słońce w moim życiu dasz znaćmiewa. Mam prawo tęsknić i pamiętać. Nie potrafię wyleczyć się ze smutku. Czy to naprawdę jest aż tak trudne? Wyjść do ludzi i porozmawiać o tym co czujesz, Ale to niemożliwe, bo nikt tego nie zrozumie dopóki tego nie poczuje.
  15. zbyt mocno czuję zbyt szybko spalam się w sobie samej cisza i nic więcej dotyk niewidzialnej ręki na moim ramieniu mówią do mnie usta nie idź tam w tę pustą i zimną - - idę za nią zawsze bezwiednie nie słyszę wołam krzyk dusi mnie ohydnymi rękoma zapalają się latarnie i wiem że to koniec powiedz że to początek że nic za mną nie ma nie będzie nie istnieje
  16. Odgłos szczęścia bezkształtny, nieudolnie unoszony ponad falami zatraconych uczuć. Słownik przemilczanych słów otwarty na pierwszej stronie, zepsuty czasem i brakiem szczerości, pełen wymownych, nic nieznaczących spojrzeń. Pośrodku tego ludzka dusza tak mało wytrzymała, krucha, wciąż naiwnie wierząca w pobudkę ze snu lęku.
  17. Zatańczyło dla mnie życie Bijąc we mnie wiele, wiele. W ciemności ujrzałem szansę Mocarną, złotą nadzieję. Wielka niczym hala, donośna niczym księżyc Tańczy, śpiewa, upija się. I przynosi mi do rąk Wszystko. Dlaczego nie więcej? Ciemność mnie otacza, wiatr podwiewa płaszcz. Jestem lekki niczym ptak. Dlaczego nie odlatuję? Porzucam, chwytam, biegnę, Idę, stoję, skradam się. Śmieję się, szaleję, mało mi. Nieposkromiony, głodny, spragniony, Daj mi więcej!
  18. Nim moją szyję oplecie sznur zaciągnę się chłodnym powietrzem i spadnę niczym szmaciany wór w ciemność co pustkę w proch zetrze Otworzy się ziemi podłoga i cisnę się w gardziel czarną robaki me ciało przygarną i skończy się duszy pożoga Nim moją szyję oplecie sznur wydam ostatnie tchnienie i runę niczym spękany mur w mrok co ukoi cierpienie Zamknie się ziemi podłoga i wtulę się w gardziel czarną robaki me ciało przygarną i cisza po mnie złowroga ..... zostanie
  19. " Człowiek nie potrafi ocenić swoich błędów tak długo, jak opowiadanie leży w szufladzie biurka; trzeba je opublikować i zacząć wstydzić się za nie; to jest jedyna możliwość nauczenia się czegokolwiek na przyszłość " - Marek Hłasko Wsiąkasz we mnie każdego poranka liliowym zapachem smutku burzą roztańczonych warg całujących skrwawione od łez opuszki palców Widziałem gdy je chowałaś w wielkanocnym koszyku pomiędzy chlebem i solą w nadziei poświęcenia naszych umarłych motyli w brzuchu Widziałem gdy obmywałaś nimi bożonarodzeniowy opłatek chcąc bym przemówił ludzkim głosem i znowu wyrył serce na naszym wspólnie posadzonym drzewie Wsiąkasz we mnie każdej nocy pustą poduszką pożądania wspomnieniem naszych rozmów posłańców splecionych spojrzeń które na powrót szukają klucza do szkatułki miłości
  20. Witaj, fałszywy przyjacielu, takich jak ty, na świecie jest od groma i nawet przyznam, trochę mi ciebie szkoda, gdyż nigdy nie miałem ich zbyt wielu. Witaj, fałszywy przyjacielu, nie sądziłem, że mi to kiedyś zrobisz. Jak się czujesz, gdy przyjaciela gnoisz? Wytłumacz mi: Dlaczego? W jakim celu? Witaj, fałszywy przyjacielu, nie masz odwagi, by spojrzeć w moją twarz? Myślałem chociaż, że honor jakiś masz. Ach, jak to człowiek zmienia się w okamgnieniu. Witaj, fałszywy przyjacielu, chyba już nadszedł pożegnania czas. Choćbyś się starał, jak Syzyf wtaczał głaz, nie chcę cię znać, ohydny krzywdzicielu. To nie jest żadna przyjaźń, ani żadna znajomość, nie mów mi o naprawie, zachowaj własną godność. Ja się już przekonałem, na oczy to widziałem i zaraz w jednej chwili po prostu oniemiałem. Nie chcę cię, stary, widzieć, to rana nie do zszycia, powiem ci raz ostatni: wynoś się z mego życia. Żegnaj, fałszywy przyjacielu, powoli rozkładam własne skrzydła. Może i ciebie spotka w życiu krzywda, może ktoś kiedyś przywiąże cię do steru. Autor: Jakub Święcicki
  21. 1. Słoneczny żar opala mnie, morze znów szumi jak we śnie. Ja odpoczywam, gubię złe emocje co kotłują się. Już tracę złość, już tracę gniew, nie jest mi smutno, nie jest źle. I tylko bardzo, bardzo chcę w tym stanie móc utrzymać się. Ref: Chcę mieć ten spokój, chcę mieć ten litościwy stan. Chcę mieć i rozwój tej siły, co mi w duszy gra. Na zawsze już nie martwić się, Mieć w nosie wszelkie chwile złe. I nie czekać na to, aż coś znowu spadnie mi na twarz. 2. Za oknem deszczu coraz mniej, na sercu również jest mi lżej. Nie ma już smutku, nie ma łez, istnieje tylko ciepły śmiech. To za idealnie jawi się, czy to jest fikcja, czy też nie? Chcę by to była prawda, lecz Obawiam się, że chyba śnię. Ref: Chcę mieć ten spokój... 3. To chyba jednak nie był sen, bardzo spokojnie wciąż czuję się. Za każdą chmurą ukryte jest Słońce co nowy daje życia sens. Ref: Chcę mieć... Autor: Jakub Święcicki
  22. Patrycja

    Zaraza

    Zamiast miłości czuje mdłości Smutek wstąpił w moje wnętrze Żegnając wcześniej szczęście Uśmiech zamieniłam na Dziwny grymas ,, Dziękuję" zamieniłam na Ten okropny wyraz Nie podchodź bo cię nim powitam Tak tylko ostrzegam Mimo wszystko nie chce zeby Stała ci się krzywda Okazało sie, że również mnie Dopadła ta okropna grypa Zaraza wrogości i nienawisci Każdemu już dokucza
  23. Po tym znać mistrza, że go nie widać. Nic z hałasu, spokój zawczasu. Nie patrzy w tył, "bo kiedyś był.." On nie umiera i żyje teraz. Nie stroi głowy w wawrzyn uwiądły. Nie trząsa wreszcie złotym kółeczkiem.
  24. WARTA POKOJU NADCHODZI ZIMA I TAK CZAS MIJA WKONCU TO PORA DLA WIELU NIE MILA CHODZI W POKOJU ,SLUCHAJA GO W DOMU SEKUNDA TO JEDNA A DRUGA GODZINA SIEDZI W POKOJU, PRZEMYSLEN CHWILA PRZYSZLA TA ZIMA A STRACHU NI MA CIEKAWE CZY MOZNA TU KOGOS OBWINIAC WIEC POZOSTANIE TAKIE PYTANIE TEJ ODPOWIEDZI DIABEL NIE ZNA, NIE MILCZENIE WARTE I IDZIE W ZAPARTE CHODZI W POKOJU AZ USIADL Z WRAZENIA CZASEM KTOS WEJDZIE, PYTA JAK SIE MA W TEJ ATMOSFERZE DOSC ZDEKONSPIROWANY LECZ NIE PIJANY LECZ NIE NABRANY DOSC DOBRZE, ZIMNO W HUMOR UBRANY ZIMA PRZEMIJA SZLAKIEM JAK ZMIJA TEN ZAS W POKOJU BO WARTE TRZYMA NO COZ POWIEDZIEC CZAS TAK PRZEMIJA TAKI JEST KLIMAT TWIERDZE RAZ JESZCZE NICZYJA WINA SCIANY SLUCHAJA A POKOJ ZNIKA.. w p OSTROWSKI
  25. Mam całe czerwone oczy od płakania, mam całe poranione serce od fałszywych ludzi kochania. Byłem jak powietrze - było to było nie ma to nie ma. Nie przejmowałeś się mną, a ja ci ufałem, ja ci pisałem "Kocham cię" a ty zwyczajnie mnie olewałeś. Teraz odszedłeś i mam nadzieję, że nigdy nie wrócisz, bo nie mam ochoty kolejny raz walczyć z tymi fałszywymi uczuciami. Kolejny raz się zakochałem, kolejny raz poczułem uczucia których od dawna nie odczuwałem. Chcę poczuć to wszystko od nowa,bo wiem że tamtych uczuć nikt naprawić nie zdoła. Śnie o tobie noc za nocą, o tym jak się przytulamy i w najtrudniejszych swerach życia oboje się wspieramy. Nie chcę abyś odchodził, nie chcę abyś porzucał, nie chcę abyś moje uczucia na bok odrzucał. Popatrz: mamy te same zainteresowania, to samo poczucie humoru chyba na prawdę jesteśmy warci tej prawdziwej miłości. Mam nadzieję, że nigdy nie staniemy nad przepaścią i nie porzucimy tam swojej jakże wielkiej wierności. Autor: Wierszkowski
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności