Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'tęsknota' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 34 wyników

  1. Ja? Ja to jestem wiatrem Kochałbym Cię zimą wiosną latem Kochałbym cię jesienią tam na wzgórzu Wypatrując dymu z wypalonego kłopotami kurzu I tak zostawili byśmy przeszłość całą hen za nami Byśmy w nocy byli sami Byś tuliła się co rano By nasze dziecko mówiło do ciebie mamo Dał bym ci wszystkich gwiazd miliony Dał bym ogniska rodzinnego dar Wtedy byłbym niesamowicie zadowolony Gdyby w twym sercu zapłoną miłości prawdziwy żar Bo kocham Cię nad życie Kocham i nie nawidzę Cię też skrycie Nie możliwe że to wszystko się dziś dzieje Ja bez ciebie mała... Oszaleje!!!
  2. wiosna wszystko rozkwita przebija się i wznosi nad porażki i błędy słońce się uśmiecha a nawet gdy zajdzie mi i tak jest ciepło trzymasz mnie w swoich ramionach twój oddech na mej szyi uśmiechasz się promieniejesz i przychodzi lato a latem nawet ulewy dają ukojenie to nie ma znaczenia dopóki mamy siebie pozwólmy latu trwać dłużej unikajmy jesieni i zimy a może będziemy będziemy szczęśliwi
  3. jesień niebo płacze razem ze mną bo ciebie tracę te kłótnie ta tęsknota i miesiąc bez dotyku te rozmowy ta miłość i splecione dłonie nie wiem czy jest sens czekać na lepszy dzień teraz jest jesień wszystko umiera później zima i tego wszystkiego już nie ma
  4. urgonnaluvme

    jesień

    wrzesień a ja tęsknię do ciebie tęsknię do twych złocistych barw do twojego powiewu chłodem do mleka i miodu i herbat do kocyków i książek wróć jak najszybciej tak mi tęskno że maluję co dzień twe barwy na mej twarzy ubieram się na czarno to kolor żałoby tak mi tęskno i chyba umieram od środka ale to nic bo niebawem do mnie wrócisz
  5. cynicalthomas

    Cisza

    Ta cisza wszechobecna towarzyszy mi co dzień jest przytłaczająca, zaraża, zamykam się w sobie z tęsknoty, codziennie za hałasem szkoły, … Powróciła, słyszysz? Ja też nie. Za hałasem tęsknię, ale również za nią, za tą ciszą wszechobecną. Za nią. Dla niej pisałem wiersze, przy niej siedziałem cicho, byłem ciszą... Przez nią cierpiałem, a mimo wszystko… tęsknię? Chciałem i kochałem, pragnąłem i czekałem, cierpliwie… No i nic. Nikt nic nigdy nie obiecał. Ciągle słucham muzyki a po niej… Cisza.
  6. Pochowłam wspomnienia, a wraz z nimi wszystko co stworzyłam. Pamiętniki spaliłam, a nadzieję nedzną krwią splamiłam. Cudzą postać przybrałam, w cudzą grę grałam. We dnie spałam, W noce chadzałam. Bez celu, do nikąd, popijając toniku. Kolejki stawiałam, w barach nocowałam. To tu, to tam. Gdzieś się zatrzymam, lecz odejdę w dal.
  7. Szklane słońce zetknięte z bryzą głębin mórz i oceanów. Pochowane w nim dusze tych których pochłonęła fala rozpaczy i smutku. Miłość stopiona w bryłkę ugrzęźniętą na mieliźnie wód zaklętych. Zakopane uczucia w piasku po burzy goryczy i rozpaczy. Odcień złota co chciwość wyzwala spod rąk świadomości. Czas zamknięty w zwojach niewiedzy. Lecz wystarczy chwila by ujrzeć życie utkwione w bursztynach.
  8. Dziwnie wygląda burza nad miastem Nie pasuje do neonów konkurencja piorunów Nie widać strachu w oczach ludzi Chowa się w głębi źrenic - antropologiczny, pierwotny, stłamszony wstydem Biją jednostajnie serca tłumów Jak stukanie obcasów na mokrym chodniku Furkoczą poły płaszczy jak tysiące ptasich skrzydeł poderwanych do lotu Tylko w ciemnej jaskini samochodu błyskają białka oczu Cień zawisł nad Warszawą Droga jawi się rzeką lśniącą i bezładną Wijącą się i głęboką, czarną wstęgą Przeciętą na pół białą granicą życia Bieleją kości na autostradzie Warczą silniki jak wilki Trzeba jechać, zdławić chwilową niepewność zatonąć w noc Bo na końcu drogi ktoś czeka, zabijając senność Wysoko rozciągają się dachy najeżone rzędem piorunochronów skrzą się deszczem, jak ogniem, niebo spłynęło krwią Ponad głowami filistrów rozgrywa się piekło Cywilizacyjno-naturalny odwieczny konflikt racji Dmą surmy klaksonów, dymią pochodnie kominów I tylko gdzieś w ciepłych trzewiach autobusu ktoś zdejmuje słuchawki i wsłuchuje się w grzmot Odmieniec - samotny w populacji ślepych ryb, co pływają po dnie Zwraca wzrok ku górze i wzdycha Ten ostatni z żołnierzy szczęśliwych na wojnie
  9. mówisz że tak dużo o mnie myślisz a ja nie dowierzam przecież to tak rzadko się zdarza tak rzadko a jednak nam się zdarzyło niezwykła kompatybilność mówisz że już za mną tęsknisz a ja nadal nie dowierzam to tak szybko minęło tak szybko a jednak wyobrażam sobie siebie w twoich ramionach mówisz że się zakochałeś a ja wciąż nie dowierzam głupie niedowierzanie tak głupie a jednak zakochałam się w tobie ze wzajemnością
  10. Gdzie jesteś miłości moja Gdzie jesteś Szukałam cię każdego dnia Przyszedłeś Spragniona opieki twojej Ucisk w sercu czuję Krwawią mi oczy Moja oczy pustką są Nie widzę nie czuję nie słyszę Brak tlenu Odszedłeś zabrałeś serce moje Kim jestem kim będę Pytam siebie każdego dnia Lecz głuchy telefon milczy Stracona miłość nie wróci Orchid.Solma
  11. im mniej mi brakuje tym bardziej się boję bo co jeśli się w tobie zakocham jak słońce potajemnie kocha się w gwiazdach będziemy się mijać będziemy zranieni ja przez noc ty przez dzień i nigdy więcej się nie spotkamy chyba że nastanie apokalipsa choć to złe tak bardzo tego pragniemy
  12. summerka

    KATHARSIS

    Otwieram szeroko oczy - ZDUMIENIE To znów się dzieje? Dzieje się. Słowa, tworzące magiczną przestrzeń, Znów okazują się mirażem. Obracam je w palcach, tuż przed oczami Przesypują się niczym piach w klepsydrze. Czy zmienią znaczenie? Czym są? Przypadkowym zlepkiem, tworzącym względnie spójną całość? Ułudą, utkaną z pragnień i oczekiwań? Czas mija, Minuta za minutą rozpływają się w ciszy telefonu. NIEDOWIERZANIE Analizuję… Trybiki w głowie pracują z precyzją zegarmistrza I znów słowa, słowa… Ukryte znaczenia, sensy prześlizgujące się miedzy wersami… Co zrobiłam inaczej? Że zobaczyłeś mnie taką, jaką NIE - JESTEM? ZŁOŚĆ - na Ciebie, na siebie, na te słowa… To mnie zabija, Po kawałku… Unicestwia tę małą cząstkę we mnie Tę, która wierzy. Biały kamień. Przezrocza w głowie Jeden i ten sam film pod tytułem „Dlaczego?” Nie zadam Ci tego pytania. Odpowiedzią musi pozostać cisza. Takie jest status quo. Ale ta niepewność wwierca się w mój umysł, Pali żywym ogniem, Jest jak skaleczenie. Chłosta złożona z tysiąca pytań… Ból. Jak go zagłuszyć? Po co stawiać hipotezy? Dopasowywać fragmenty? Łączyć niewidzialne znaki zapytania. A może da się jeszcze zawrócić z tej drogi? NADZIEJA. Ocalić coś, co zakiełkowało? Ale czy to było naprawdę? Czy to znów zmyślna kreacja? Demon, Mag czy zwykły kuglarz? Pytania, pytania… Dość!! Jestem ćmą - zginę w płomieniach. W zgliszczach pytań bez odpowiedzi. BUNT Uciekać! Byle dalej! Wymazać z pamięci, Zamalować czarną farbą nie - czucia. Zamykam oczy. Trzy głębokie wdechy… To boli. Wciąż i wciąż. Cii…jeszcze chwila! Jak to możliwe? Nie - możliwe. Nie - czucie. Nie - wiara. Nie - dusza. Nie - Ja. Odejdź! Już czas pożegnać coś, Co się nigdy nie wydarzyło.
  13. Jest takie spojrzenie - jakby nieśmiały krzyk SOS, jakże jest trudno dostrzec, w powodzi zamętu i kłamstw, wołanie duszy twej. Są takie słowa, jakby przypadkowo powiedziane, i taka też bywa odpowiedź, jakby rzucona na wiatr, - czerwone róże białym Aniołom. Każdy dzień, na polach i w ogrodach, płonie kolorami marzeń i tęsknot, rozpoczęty znakiem Krzyża nie dotyka otchłani. Są takie chwile, bez potoku myśli i lawiny słów, bez żagli na niebieskim morzu, z tajemnicą Miłości i z dobrymi Aniołami wokół.
  14. Potargały mną emocje Wyrzuciły w morze wzruszeń Tylu ludzi co dzień mijam Widzę tyle smutnych oczu Bieda miesza się z dostatkiem Głód się kłóci z przejedzeniem W kącie dziecko cicho kwili Jest zmarznięte nic nie jadło Obok matka gorzko płaczę Znów nic nie ma na kolację Nikt się przy nich nie zatrzymał Każdy w swoją zmierza stronę Tyle pustych stoi domów Już nie tętnią dawnym życiem Starsza pani w oknie siedzi Patrzy tęsknie na ulicę Znów samotność ją dotyka Dziś nikogo nie przytuli Wokół cierpień jest tak wiele A zbyt mało współczucia
  15. Chciałabym stać z tobą każdego dnia. Nie naprzeciw, nie za, lecz obok. To nad morzem by było Pożyczyłabym twój palec na chwilę Przyłożyła do ust, pozwoliła Ci słuchać. Jakie odgłosy wydaje morze, horyzont i ryby? Powiedziałeś że nie mogłeś usłyszeć Moje serce było za głośno.
  16. evicca

    ławeczka

    Stoi w parku ławeczka, a na ławeczce dzieweczka siedzi i czeka na niego - swego ukochanego. Minęły już letnie tygodnie, zrobiło się zimno i słotnie. Miesiące się w lata zmieniły, a ona wciąż czekać ma siły. Codziennie od rana czeka, na kochanego człowieka. Dzisiaj on przyjdzie na pewno, i nazwie ją swoją królewną, jak wtedy, gdy szedł na wojnę i żegnał ją ciut nieprzystojnie. Obiecał, że do niej powróci, niech czeka i się nie smuci. Lecz wojna się dawno skończyła, dzieweczka staruszką już była. Choć zmarszczki na twarzy swej miała, za młodą się wciąż uważała. Bo pamięć stanęła jej w chwili, gdy się przed wojną tulili. Choć czas taki długi upłynął, wierzyła, że on nie zginął. Aż w końcu sen wieczny ją zmorzył i wrota zaświatów otworzył, a tam pod niebiańskim platanem, przytulił ją ukochany.
  17. przynosisz radość i spokój myślom zbłąkanym strudzonym dniem poprzedniej nocy przynosisz ciepło i dobro sercem stęsknionym połamanym kawałkiem ostatniej zdrady przynosisz siebie i wszystko oddajesz milcząc by poczuć nierealne jutro
  18. adamm1

    Nostalgia

    Po ulicach miasta błąka się pustą nocą Czasem zerka w obce okna, żeby poczuć trochę ciepła W domach ludzie właśnie zasiadają do kolacji Ona nie jada, do bytu nie potrzebna jej strawa Czasami krzyczy w okna i zaczepia przechodniów Faktycznie zawsze milczy tęsknotą głuchą Czasem w marzenia ucieka - wiecznie towarzyska Samotność wrosła we mnie niczym własne ciało Moja ręka, moja noga- moja samotność Zgniła nadzieja ma gorzki posmak, otwarta rana, duszy nowotwór Dziś sen nie przyszedł bo nie miał po co Z za rogu wyszły przeszłości demony W letnim powietrzu tańczy głucha na modły Przystrojona neonową nocą cicho szepce Że nie dla mnie anioły
  19. Czekam na Ciebie Na wietrze rozdmuchującym wspomnienia, Wsłuchany w szum fal zagłuszających bicie serca, Czekam. Okrutne mewy wrzeszczą by zapomnieć, Chcą tylko jeść i pójdą spać, Gdy przyjdzie wreszcie zachód słońca, Ukoi fale, stłumi wiatr, Przyjdziesz na plażę i spojrzysz na mnie, W ostatniej chwili, nim noc zgasi świat.
  20. Chadzam tu, chadzam tam Okrutnie sam Szukam cię Pod mokrymi liśćmi Parkowych drzew Bezskutecznie Bywam tu, bywam tam Ciągle sam Szukam cię Wśród barwnego tłumu I kolorowych liści Tęsknię Biegnę tu, biegnę tam Bez sensu sam Szukam cię Nie poddam się!
  21. Roklin

    Sen o lecie

    Różane kwiaty dawno już powiędły i zapach deszczu przyćmił sen o lecie. Gdy natrętna myśl biegnie do obłędu, nie mogę spocząć, płonę wciąż, a przecież między chmurami jakby promień błyskał, promyk nadziei kojący niby dźwięk gotyckiej harfy, cicha, barwna przystań. Gdy światło gaśnie, śmiech obraca się w lęk. Chmury gęstnieją, grzmoty coraz bliżej, w oddali ginie mój cichy zakątek. Spada ciśnienie, schodzę coraz niżej, a w dłoniach chowam usta z zimna drżące. Pozwól mi tworzyć własną mapę świata, sycić ją barwą wprost od piór papuzich. Bezwstydnie figle twoim oczom płatać, patrzeć w wesołą, choć trosk pełną buzię. Potrzeba gwaru, zabawy i śmiechu wzmacnia blask długich godzin zapomnienia. A żądza ciszy, wolnego oddechu pozwala potem gonić bez wytchnienia. Jeszcze wprawdzie liść łopocze na wietrze, ale powoli zbliża się kres lata. Wkrótce mi powiesz, choć tu zmian nie wietrzę, czy twój wzrok z moim pozwoli się zbratać? 3.10.2015
  22. Życie pozostawiło mnie samego. Choć może to ja odszedłem, Z dobroci, z litości, ze strachu Przed Twoim odejściem. Odcięte skrzydła, odcięte dłonie Złamane kości, rozszarpany umysł. Rozprute serce. A to tylko kilka zdań. I kłamstwami malowana Przeszłość Teraźniejszość Przyszłość.
  23. Deonix_

    Bez Ciebie

    miotam się po wszystkich pokojach rozplątując wstęgi ciszy pęd powietrza obrywa mnie ze skóry lodowy ogień rozdziera wewnętrznie brzegi powiek mam żarowrzenne i cała się trzęsę a jednak zasypiam nawpółśmiertnie wiotczeję i opadam w czeluść smolistą strugą Styksu lecz kiedy się budzę igły nadfioletu cisną się do źrenic i z bólem wpycham w siebie strzęp powietrza nie wiedząc dlaczego
  24. Wzgórza Beskidów porośnięte lasem - w dolinie potok zbierający wody roztopów śniegu, czy deszczowej słoty z pobliskich stoków, w różnych porach roku. Wracam wspomnieniem w te odległe strony, gdzie każdy kamyk był mi bardziej znany, niźli dzisiejsze, miejskie trotuary. Los nie pozwolił mi zaznać starości w tamtych obrazach z dzieciństwa, więc z serca. Jam tylko duszą owych spadkobierca - nie spoczną moje tam po śmierci kości ... .
  25. znowu czarnym świtem otwieram oczy i wyostrzam wzrok na pęknięciu w suficie bezskutecznie wypatrując purpurowej kreski
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności