Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'społeczeństwo' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 22 wyników

  1. graphics CC0 ludziom zaczyna zdrowo odczapiać na porodówkach z Tyfona i Echidny głowami do przodu wyłażą same Chimery z łon grzesznych bez tożsamości w poplątanych płciach i helisach najłagodniejsza z bogiń Hestia Olimpu macicy nie opuszcza z chaosu wyłania się Gaja – w trybie zarazka Chimery się stroszą płoszą gołąbki z rydwanu Afro-Pandemoski bo na co im mirt i róża? atrybuty płodności choć z przodu jeszcze jako lwy dumne to od tułowia wychynie z nich koźla natura
  2. graphics CC0 twierdzisz że chcesz być fashionistką rzeczywistości rozszerzonej uproszczenie procesów redukcja kosztów oszczędność czasu technologia AR wyręczy sprawnie oczy z malachitu nad ranem fotowoltaicznym upatrzysz sobie kieckę w e-butiku a szczupła wirtualna modelka zaprezentuje jej walory na kształtnym silikonowym biuście z siatki 3D Low poly jeśli podasz jej własne wymiary zmieni się w ciebie w e-przymierzalni w systemach montażu produktu kierownik działu projektow
  3. graphics CC0 starzy z jakości młodzi z biografii użyci w asymetrii w podstawach dydaktycznych w źródłach Helikonu wrażeń tarpany trzaskające kopytem o subdomeny wyrzucane przed kropki za przecinkami urwanych zdań pod formularzem internetowym w obłokach danych z kłamstw biuletynów i w scrabble'ach prestiżu buksują nam egzoszkielety a trzewioczaszki na rusztowaniach potrzeb klanów artykulacji działania interaktywne to płytki kostne rogi i pazury po ciemku bladą nocą piszemy wiersze
  4. graphics CC0 znów weekend u niej w bankomacie lęk wysokości a chłoptaś na Olimpie uroki życia na piętrze to znaczy na pewnym poziomie włączyłem szlifierkę i cisnę po balustradzie taktyczne zagranie jest to krok ku utwierdzeniu stabilnych parytetów ruch po garbie spawu epoki o który goryl czasem mulduje siła męskiej grawitacji proporcjonalna do jej ciężaru termicznej zalotki do rzęs ponoć wyczerpał się litowo-jonowy akumulator spod grającej czapki dla aktywnych kobiet casus
  5. graphics CC0 przywykli. życie to fraktal z Andy'ego Warhola / mój mistrz! a gdzie namalować Duszę Narodu? wybudzić czas z onirycznych wizji co żyją wolą zbiorowych kontekstów jak u Malczewskiego. w mieście najlepsze bywa tylko ciało radosne otoczone kultem mruży ramiona z fetyszem metabolizmów i trawi w kwasach modne systemy uzurpacji. gruchają marakasy udając wuwuzele. szur szur. szast prast. i z bicza strzela kolejna epoka w transie już nie piaskowych i cichszych instrumentów. to „Melan
  6. graphics CC0 Życie w czasach zarazy. Obracam telebim do słońca, wszystko się może wydarzyć. Rzut plazmy. Zaćmienie na łączach. Odgrażam się chandrom i żalom. Hartuje się wredny zarazek, głośniki pulsują marazmem, kineskop wypala obrazy. Życie w regule rozkładu, choć trzeba dosięgać do marzeń... ile się można panoszyć? Żyjemy w czasach zarazy. Ukradkiem uchyla się okno, wachlując płucoskrzydłami, uznajmy, że pokój to morze, już płynie na fali firany. Wybiegam przez czasoprzestrzenie do tkanki sumiennych nawyków.
  7. graphics CC0 gwałt na Lampedusie. koczujący po molo Bejowie Tunisu. współczesne tsunami w obozie karapaksów. bydlęce odruchy w chuci animalnej. gamety żółwi w dołach. tu zachwyt budzi młodziutka Chiara pelagijska piękność z plaży królików. wiklinowy koszyk założyła na głowę. boldem z letnim deszczem wytłuszcza szyldy włoskich pensjonatów. cholera leje. a ona przechodzi obok ośrodka azylantów. pulsuje rapem audio-Terraferma. spokojnie. niebawem w jej rów mariański spuszczą batyskaf
  8. graphics CC0 typowy świat, typowi ludzie; każdy tu zmierza w swoją stronę mózgi przepięte wyuczone, każdy ma miejsce w jakimś klubie i owuluje w sidle kłamstw, i żeby nikt nie poniósł strat wszyscy się łączą w sitwy, gildie, szczęściarze wierzą w pełny bak, pechowcy, że fortuna przyjdzie, omamił ich epoki bies. typowy świat umniejsza talent; większość się słusznie boi sekt, ale są tacy którzy pod grzech podpięli gusła oraz szalej; a przecież nie zostanie nic, kiedy się odda tę nadzieję, gdy nad człowiekiem nie ma już nic, i tylko niebo czarno-szare, i
  9. graphics CC0 - październik 2012 -- jesteśmy jak bekasy z bagien ty mokry dubelt a ja kszyk a tamten krąży niczym ficlauz zwiedzamy te koszmarne sny to taka ciemna retoryka i deprecjacja faktu magii a nasze szklane zimne dzioby kąsają resztki ludzkich krzywd celują wprost w sumienia zastrzał bo chociaż świat potwornie zbrzydł i zbrunatniała ludzka masa łowimy czcze marzenia nowe to nie jest kara czy suspensa na lewo skręt zbolałych dusz lecz w tyglu infernalnych
  10. dziś trochę poważniejszy tekst... graphics CC0 -- zostań w domu! niech ostygnie w antycypacji MAKABRELION kraina podstępnej zażyłości to tam przypadkiem – pod zmurszałą dyktą w dystrykcie miliona masek kolejny kolorysta zatubia atmosferę turpizmu defetyzmem nadyma paszczę monumentalnej bakterii noc chrobocze o plastik i szyby z pomroki tu srebrny księżyc ćmi druidycznym kalejdoskopem wypchany w lisią czapę przeznaczenia w mieście niesterylnego żarcia trepanacji buzdygan mianuje k
  11. graphics -- świat to oksymoron kobiecy sprzeczny epitet jak [słodka gorycz] czyli twe usta gdy się złościsz bo wciąga mnie [wirtualna rzeczywistość] i wtedy jesteś jak [mały olbrzym] wysnuty ze [światłości czerni] odkażasz z pędu [gwałtowny spokój] [stoisz galopem] nad moją rozgwieżdżoną głową choć ja nie Pegaz milczę jak [niemy mówca] zwyczajny [duży liliput] słowa [wielki karzełek] ciszy i wierzę w to [czułe okrucieństwo] doświadczam osobistego intelektu jak [młody starzec] co poznał [zakłamane prawdy] [łagodny brutal] co tuli [tajną r
  12. Tomasz Kucina

    Wir

    graphics CC0 - [kawałek rzewnie rotujący – pod rym, mankiet, i blur ] listopad 2014r ZIEMIA to ja kobieta – twoja wena: zakażam – z bluzgi – po trzeciej lufie… kręci się ziemia… w trzeciej orbicie wokół słońca tu każdy kwant spełnia swą rolę zatarty w pyle przeznaczenia gbur w deszczu moknie – pod parasolem bezczelne chmury tną horyzont a wiara – głodna – z przemilczenia kręci się ziemia… mijają dni mozolne noce geny w poduszce podpity żel a wiatr roznosi ich nasiona pod gonty zaludnionych strzech użytych szm
  13. graphic CC0 - a – miasta co nie chodzą spać? a – dłonie które budzą smak? zegarki zapomniały zasnąć znów blask dobudził neonów miasto gdy pytasz – o pozory rasy z mniej ludzkiej plastikowej masy bez zgiełku – po godzinach szczytu zza szczujni wulgarnego syfu nieporoniona i morowa pytasz i pytasz – jak mądra sowa przechodzisz przez tunele czasu przez blade światło z mego mirażu przez smak zbyt mocnej kawy przez triki i roszady na słowach poplamionych kłamstwem na prawdzie wypieszczonej – z zaklęć i na poduszce intelektu pod prześcieradłem i n
  14. Tomasz Kucina

    Orka

    graphics CC0 - chociaż życiowa ciągle uciekasz od biologicznych porównań... typowa orka bo jak każda – z delfinic kiedyś przejdziesz menopauzę doświadczona i najstarsza obła – od trzech waszych pokoleń gdy on zapyta: czym - od niej różnisz? co mu odpowiesz?... że nie umiesz pływać?... masz własny stadny tryb komunikowania przenosisz – geny od wieków z pokolenia – na pokolenie gdzie te różnice? czy są podszyte ssakiem?... w domowym delfinarium pocieracie j
  15. graphics CC0 - jadę w wózeczku praktyczny - z ergonomiczną rączką aluminiowy stelaż kosz na zakupy macham do pind co wiedzą w chuj o płatnościach mobilnych mój world tour trochę zależny ma własne know - how chociaż taszczy mnie franczyzobiorca w spódnicy w szkocką kratę z towarem kredytem i lokalem na głowie faktura w kaptur pięciopunktowe szelki bezpieczeństwa – multibranding co kupę z siku łączy bądź wyklucza z portfolio mało ci? - mogę z parkometru to znaczy zapłacisz za czas postoju rumianej niani w okresach gorących s
  16. graphics CC0 -- życie to kammerspiel gabinet doktora Caligari w skrzyni kukła zamiast lunatyka z dowolnej perspektywy podmieniają ci świat krzywe kształty okien i drzwi sztuczna scenografia a człowiek z domalowanym cieniem egzaltuje ekspresją obrazy życia kapią sobie z pędzla Waltera Reimanna prosto na schody kuchenne Jessnera listonosz używa siekiery dziewczyna skacze z piętra przez okno pozbawione głębi ile jeszcze żelastwa i gdzie prowadzą te filmowe szyny
  17. fot. licencja Creative Commons ; CC0 Stój! – mój, wolą zgrzesz! autorytecie nieosiągalny… czemu nie istniejesz? I nie ma lepszych ode mnie, i gorszych? Przykładowych, przybliżonych, nie ma również. Są tylko inni, nie tacy sami, każdy cierpi inaczej, utrapieni w kworum istnienia słów spartaczonych, koślawych, skażonych jak igła w krainie fastryg w obozach uniformów raczą się fikcją nikczemni, skradają, w karpiu szlamu, czekając na cud dzielą się opłatkiem. A Bóg mieszka w zgiełku, w decybelach utrapienia, na dworcu emigracji sprawdza plecaki, liczy kilometry,
  18. Pięciu kumpli od piwa w dobie wszelkich braków, spotkało się przypadkiem na miejskim deptaku. Czas był smutny, siermiężny, w niedolę brzemienny, puste półki sklepowe, kryzys, stan wojenny. Za nic mając codzienną szarą życia lurę, przy zamkniętych drzwiach sklepu stawili się sznurem, a w przechodniów marzeniach cukier, mięso, kawa, trzeba stanąć w kolejce, coś będą sprzedawać. Piąty kumpel dyskretnie z rzędu zrejterował, po godzinie powrócił, by tłum porachować. Nim się z innym podmienił, i wrócił ku miastu, wyrachował w kol
  19. I. "Magia Świąt" Motto: "Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie" (Łk 2,7) Uwiera cała ta magia niczym biustonosz przyciasny już nawet święty Józef stracił powoli nadzieję - osłabła najświętsza Panna - odeszły płodowe wody Radość głupiemu bo pijany jak balon Santa Klaus znaczy Mikołaj lub Gwiazdor a za ścianą ktoś cierpi i marznie. Nieważne - on biedę ulicom powierzy Magiczne święta jak wytrych potłuc je tylko o dupę z marketu opłatek - - - - - - -
  20. LEPSZA zmiana. Co się zmieniło? Co się zmienić miało? Że te kobiety wciąż włosy posklejane brudem próbują rozczesać. Nie! Cisza! Zaraz! Momencik! Jeden, krótki! To prawa nowe. Burzą, wznoszą. Dają, odbierają. Zobacz, co przed Tobą. Jedna, okropna czarna dziura. Ale tylko jak nie zmądrzejesz. Pińcet. Pińcet- w takiej liczbie tkwi radość. Pińcet- w takiej licznie wzgarda. Pińcet- w takiej liczbie problem. Pińc
  21. Prawiznieczulaz- Prawy, znieczulica, zakaz. Wszystko się rodzi. Musi powstać zalążek. Prosta kolej rzeczy. Bach! Spada, deprawuje się. Upada, znieczula się. Bach! Narodzone w bólach, mękach, krzykach, agoniach. Urodzone w ulgach, szczęściach, natchnieniach, wytchnieniach. Wszystko ma swój zalążek. Zalążek powstaje w umyśle. W umyśle wszystko jest Twoją własnością. Bach! Bach! Jedyne co Ci zostało to myśliciel pod czaszką. Skorzystasz z niego? To żadna tajna bro
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności