Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'radość'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Różne
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


Znaleziono 7 wyników

  1. domy- pudełka jak klatki dla ptaków z jednym oknem na przodzie wklęśniętym a serca z papieru markotnie szeleszczą ściskiem marszczenia pompują strumień życia któremu w takich okolicznościach bliżej do arytmii zapał- jak nadzieja ulotna jednego trzyma w pionie drugiego opuszcza i już nic nie potrzeba wystarczy adres i szarość duszy aż do śmierci towarzyszą tylko to co piękne i dobre (chwila nieuwagi) ucieka dokąd tak pędzi przed siebie mija domy ulice ludzi nie może znieść zamglonego wzroku nierównego oddechu niedotlenionych komórek jesteś panem swej radości dlaczego jej nie zatrzymasz?
  2. TakitamWpis

    Kraina wymagań

    Krótko Urwane Różne Wartości Archaiczne Samotności czeluść Kosz papierów rozwinąszy jeden z nich uległ odparowaniu tekst całość struktury niegdyś ceramicznej wazy uległa zniszczeniom zbyt łagodnie by nazwać to skazy wzruszenie formy zmienienie na ramieniu znamienie i cierpienia znoszenie cienie w mej głowie czapka z brokułów obwód wodospadów słowotok stok narciarski dla słów mów mi więcej, mów więc spędzam rajskie zwierzę ze snów i jest ono na ziemi znów choć słów na te cielę mi brak zaufajcie przyjaciele, to braterstwa znak wszak nie za bank was mam, a zwierciadło poszedłem okrakiem na mokradło spotkałem tam gawrona i on mówił mi, że prędko skonam niech ja sam się przekonam nieodzowne są mi emocje epopeja wampiryzmu energetycznego jako studium stanu ezoterycznego snu erotycznego wulkan gotuje wewnątrz się i szykuje tak bulgoce, poci się, tli i dudni przeszło niewiasta ciekawa co w tej studni nie patrz tam bo nie odejdziesz w ciągu stu dni on już parska, on już prycha jak z nozdrzy byka pstryka, klika, chce wystrzelić ale miga niby bzyka, niby znika z takim gościem dostać bzika można ostrożna bądź choć jegomość chciał się ciąć za pewniaka trudno raczej jest go wziąć bo jemu wylatuje to z prawej strony to po chwili z lewej strony jakby ciągle nawalony ze spodu strony silnie ukorzeniony chce by bito mu pokłony o on zasłony na oczy spuszcza i tak sieje spustoszenie za podległą sobie ma naszą ziemię i tak w potrzebie zawsze o chlebie od góry jeszcze chwila wystrzeli nim zrobi z siebie pył więc płyń tak, płyń złota żyło błękitnej krwi tnij czarny niebyt obracaj rozżarzone węgła i kuj nawrócone nieba bramy więc sam bożej siły bliski bądź tnąc nieboskłon rajski ptaku obudź masy wędrujące po deptaku na szlaku szarej masy rysy zostaw i opraw to płótno, opraw Gdzieś obok płynie rzeka woda przedziwnie błyskotliwa błyska, końcówki zdań urywa i w niej majestatyczna moc jest skryta i bez ustanku o nią ktoś się pyta jeśli okazja będzie to sam się spytam jakieś wciąż wywołuje gry tam ja cierpliwości mało mam lecz nie zmykam nie zmywam się, nie znikam radośnie obmyj skronie me swym deszczem nadal czuję dreszcze jak we śnie dotykasz i przeszywasz mnie dotykam całą siecią wrażeń i nie sposób na stałe Cię pochwycić można się jedynie zbliżyć tak samo pada tam cień pod nim nieco chłodniej schronić można się jeśli uporczywie jest gorący dzień nocy blask księżyca twój widok za serce chwyta, serce mam u gardła już a na gardle nóż mówię więc już, mówię skryta w tobie energia znalazła swe miejsce, a ja w niej chcę tulić się, chcę tulić, wąchać woń pani, tulić ściskać, sok witalny witać widać już wschód lecz bez kropli słonej łzy świat nie obudzi w pełni się tako świetliste dni przeplatane są dżdżystymi kiedy oczy me posypane piaskiem pustyni łzawią, słowa się dławią, dźwięku połykiem łechtaniem gardła, łkaniem, szlochaniem wzięcia wdechu próbowaniem następnie urywanym kwiatem pachnienie co spośród braci zerwany walecznie wychowany próbuje wody z cienia prawdy wyje i tak piorun uderza raz po razie żeby miłość swą i radość namalować w wyrazie swej osoby niegodne zgody dowody a jednak wyrywają słowa się i gonią mnię a ja chcę dać upust im jak letni deszczyk co zrasza stokrotki i słoneczniki co daje żywota pięknej florze przystrojonej w najpiękniejsze kompozycje boże a przestworze szarzy się szeroko moje oko wyłapuje znaki że się kończy dzień taki i na wody szerokie wypłynie szkarłat smutku, i się rozpłynie Ciekawość na usta się ciśnie Pewność siebie gra mi piosenki Miłość ta tajemnicza ona nas otacza kręgi zatacza systematycznie większe moje wytężenie spowolnić ten proces opanować granice które jej wytyczę zaznaczę pocieszać poproszę wytrzeć nos muszę a oko jak ocean słone jest i wzburzone podczas sztormu daleko tak od domu się znajduję jedynie marzę, że wiem, że w jego kierunku podróżuję knuję swe niecne plany wnyki zastawiam zardzewiałe coś wpadnie i łza będzie za tym jak kole me oko cierpienie ja nadal podążam wysoko z nogami grzęznącemi w błoto za spojrzenie jedno oddaję swoje cenne złoto choć przetoczenie wymaga wprawy ja sobie z tego zdaję sprawy i szkolę się w boju tego dnia codziennego znoju i tak toczy się i kręci łza bez początku i końca więź wiążąca dzień z nocą bez niej krztuszącą się śmiechem umierającą krzyczącą bezdechem dudniącą głuchym echem przegraną z kretesem z sokratesem o miłości porozmawiałbym ciekawe co miałby do powiedzenia czy do mego mózgu owrzodzenia uleczenia doprowadzić by mógł i raczej jako psa zdradliwego by mnie stłukł taki nie istnieje więc mogę odpowiedzieć sobie sam że miłość istnieje międzynami tylko różni się stężeniami sprzężeniami zwrotnymi się obdarowujemy obwarowania budujemy jeśli bliskości nie chcemy a czasami z radości podskakujemy jeśli nie pilnujemy silnie się usilnie chcę być i ślinię się czytając twój język on jak czerwony dywan przedemną rozwija się roztacza aurę chwały więc bogurodzicą bądź i wydaj na świat plon a nasze plemię użyźni tę ziemię a emocje czyste jak klawisze iworowe zagrają kontrastowo jak ebonitowe do kontroli czasu się sprowadzają i wzajemnie się odwiedzają mili państwo, światło otacza nas ze wszech stron i strąca korony nam bośmy nieskończeni więc są niepotrzebne nam uznaję adorację świętych nieba bram te usta wykute uprzednio ze skały barwę i urok odzyskały i pięknie przędą wiejską modlitwę ostrą tak, że tępą mam brzytwę broda moja jak trzoda chlewna moja jest i zadbana nie przypomina chama pan i melodia tak niezwykła towarzyszy mi że zdumienie twarzy mych towarzyszy iskrzy zaciekawienie
  3. Justyna Adamczewska

    Ludkowie, to piosnka dla Wszystkich

    Pozdrawiam Justyna
  4. MaksMara

    Sprzeczka

    Posprzeczały się dwie Troski, jedna chuda, lecz wysoka, druga niska, ale szersza, która z nich jest najważniejsza. Więc ta drobna, ale długa hen od ziemi aż po chmury twierdzi, że ona najlepsza, bo na wszystkich patrzy z góry. Swą posturą wiotką, słabą już problemów nie zasłoni, bierzcie ile tylko chcecie, daję wszystkim jak na dłoni. A ta druga obszerniejsza mówi z całą stanowczością: moje smutki są piękniejsze, zaciągają przyziemnością. I do tego mam ich wiele, prozaicznych trosk malutkich mogę dać po pięć każdemu z zagadkowym cudnym skutkiem. I tak kłócą się zawzięcie, któryś dzień, kolejna chwila, aż nadeszła Radość Wielka, wszystkie Smutki przegoniła. 13.02.2018r. Radości Wielkiej dla wszystkich na orgu.
  5. Deonix_

    Na przekór

    popatrzę sobie na obłoki co płyną poprzez błękit nieba spokojnym dryfem w atmosferze który to niby celu nie ma ludzie się spieszą za czymś pędzą wyścigi robią z własnym cieniem który w ciemnościach przecież zniknie jak kropla wódki na papierze a ja zatopię krocie marzeń niczym perełki w glicerynie i będę spełniać je powoli dopóki mydła nie zużyję
  6. Paene Poeta

    Liceum

    Poszłam do liceum Z przypadku I przypadkiem Poznałam tam Osobę Która wywołuje uśmiech Na mojej twarzy Nawet w pochmurny dzień
  7. Deonix_

    Radosna twórczość

    Chciałabym czasem optymistyczne wiersze napisać, opublikować. Bo także nieraz bywam szczęśliwa. I nawet słońca widzę po nocach. Więc w błysku weny leję na papier przepiękne myśli - synonim cudu, lecz krzywe wersy dają po oczach, więc stwierdzam gorzko : Gdzie? Z czym do ludu?