Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'przyjazn' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 10 wyników

  1. Ona przecież wie, że on tego chce. Teraz nie poderwie, ale jest w rezerwie.
  2. Znowu odbiło się echem morze słów , wylane na łącza... Czy chęć przyjaźni jest grzechem, czy grzeszy ten, co odtrąca? Słowa walczące na wietrze zapewne umrą w agonii, Wszak tylko czyste powietrze przybywa z sercem na dłoni. Mówią- milczenie to złoto... Samotnym być, a bogatym? Przyjaźń wyrzucić w błoto? Tylko kto traci na tym...
  3. Bez Ciebie żyć nie mogę,nie mogę i nie chce. Czymże jest miłość czy tylko tą przysłowiowa chemią o której wszędzie mowa. Czy tylko mgnieniem wiosny zaplątanej w pajęczynę. Czy może motylami w moim brzuchu,czy zieloną łąką rozkwitłą w mojej głowie. A może mgnieniem oka,jednym spojrzeniem i oddechem. Może oceanem niespokojnym wciąż wzburzonym. Może muzyką i ciszą nocy a może tylko czymś ulotnym? Być może jest tym wszystkim ale tak naprawdę miłość to oddanie. To ciepło poranka które ciągle czuję, to Twoje oczy czułe wpatrzone we mnie z uczuciem. To splatające i rozplatające się nasze palce. To słowa cicho i czule szeptane jednej ,jedynej osobie. To serca dwa na wieki ze sobą złączone i choćbyś nie wiem jak się starał to nie rozdzieli ich nic i choć los czasem je rozłączy to i tak będą o sobie pamiętać i będą tęsknić tęsknotą wielką. Miłość to coś bez czego nikt nie potrafi żyć,i możesz się wypierać i grać twardziela to tej miłości potrzebuje każdy i ja i ty i wszyscy ci którzy mają serce. Miłość to głód – przerażający głód na drugą osobę Miłość to ból – ból który przychodzi z rozstaniem Miłość to wina – kiedy pokochasz nie tą osobę Miłość to wiatr – wciąż wieje nam w oczy Miłość to maj – rozkwita w naszych sercach Miłość to święto – bez Ciebie to już nie święto Miłość to żal – żal kiedy ją tracisz Miłość to żar – rozpala do czerwonośći Miłość to dar – nie każdy kochać potrafi Miłość to kara – za utracony czas Miłość to rozstanie – kiedy odchodzisz Miłość to dobroć – dla drugiego człowieka Miłość jedno słowo a tak wiele znaczeń, jedno zwykłe słowo a tak wiele uczuć .Takie zwykłe słowo a przewraca życie do góry nogami. MIŁOŚĆ TO JA.
  4. Ludzie mówią „Giń” A ty nie chcesz umierać Oni mówią „Zapomnij” A me serce rozdziera Wiadomość jak bardzo ludzie są fałszywi A tak bardzo bym chciał żeby byli naszymi Przyjaciółmi którym można zawsze zaufać Którym zawsze można sekret powierzyć I nie zobaczyć dnia następnego, Panie Że nasz sekret jest łańcuszkiem na instagramie Potrzeba nam przyjaciół, którzy są w naszej duszy I podziela się ostatnią kroplą wody w czasie suszy Gdy ktoś się mnie pyta, o cechy przyjaciela Wymarzonego, perfekcyjnego, fantastycznego Ja mówię mu bez wątpienia Niech będzie honorowy, lojalny, prawdziwy A reszta, to są już dodatki poboczne Wygląd, wiara, rasa Nie liczy się to, co mamy na zewnątrz Tylko to, co mamy w środku Potrzeba nam przyjaciół z którymi konie można kraść A potem się nie bać, że zostaniemy wydani Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, w smutkach, trudnościach A nie przy obiedzie, radościach i szczęściu Dlaczego, zapytacie, już wam odpowiadam Będę teraz, niczym Wujcio Dobra Rada Prawdziwy Przyjaciel cieszy się z naszych osiągnięć A nie tylko smuci się z naszych porażek Prawdziwy przyjaciel nigdy nie przypomina smutków Ale również nigdy ich nie zapomina Stara się żebyśmy, zawsze byli lepsi Tutaj rodzi się pytanie, gdzie tych ludzi szukać W szkole, klasie, domu, na podwórku może? Nie, przyjaciół się nie szuka Przyjaciel sam Cię znajdzie I odkryje, że masz problem I pomoże go rozwiązać Nieważne jaki jest dzień Która jest godzina Dla niego liczy się, tylko nasza szczęśliwa chwila Każdemu można dać drugą szansę Nie ufa się już drugi raz Bo nie ma nic gorszego Niż ten sam postrzał W serce
  5. Nigdy nie mówił głośno, szeptał. Był sobie czło­wie­czek. Ma­lut­ki, gar­ba­ty, brzyd­ki. Ko­chał stare drze­wo, które rosło nie­opo­dal jego domu. Roz­ma­wiał z ro­śli­ną, gła­skał jej ga­łę­zie, li­ście, tulił swą nie­ład­ną twarz do pnia, To trwało wiele lat. Dąb był jego przy­ja­cie­lem i gniaz­du­ją­ce w jego ko­na­rach ptaki – sójki. Do­kar­miał je zimą, wio­sną ob­ser­wo­wał pi­skla­ki. Wte­dy tylko się uśmie­chał, po­ka­zu­jąc bez­zęb­ne dzią­sła. Tak mi­jał czas. Męż­czy­zna coraz bar­dziej się po­chy­lał, jego skóra po­marsz­czy­ła się Pew­nego dnia za­cho­ro­wał, jego serce biło bar­dzo szyb­ko, albo cza­sa­mi za po­wo­li. Leżał w łóżku i pa­trzył przez okno na drze­wo. Była wio­sna – maj. Wy­lę­gły się dzie­ci sójek. Ro­dzi­ce uczy­li je latać i łapać muchy. – Świat jest pięk­ny. – My­ślał sta­rzec. Nowa pora roku przy­nio­sła też po­lep­sze­nie zdro­wia, więc po­sta­no­wił wyjść na dwór i odwiedzić swego kom­pa­na, Kiedy tak stał wtu­lo­ny w de­li­kat­ne ga­łę­zie, patrząc na zie­lo­ność świe­żych list­ków, usły­szał nagle pod­nie­sio­ne, agre­syw­ne mę­skie głosy. – Panie, odejdź stąd. Zo­staw to drze­wo. Mamy nakaz ścię­cia go i po­ka­za­li jakiś pa­pier. Czło­wie­czek w pierw­szej chwi­li nie pojął, tego, co mówił po­staw­ny mło­dzian, trzy­ma­ją­cy w rę­kach elek­trycz­ną piłę, sie­kie­ra le­ża­ła na ziemi. – Ależ, jak to przy­szli­ście zabić mo­je­go przy­ja­cie­la?! Po raz pierw­szy, od wielu lat, pod­niósł głos. – Od­bi­ło sta­ru­cho­wi. – Usły­szał. – Nie po­zwo­lę na to, za­mor­du­je­cie też jego lo­ka­to­rów! – Nadal krzy­czał. Przy­warł tak do dębu, że nawet o ogrom­nej sile czło­wiek, nie mógł go ode­rwać od ro­śli­ny, ska­za­nej, przez Bóg wie kogo, na za­gła­dę. We­zwa­no straż miej­ską. Czte­rech chło­pa pró­bo­wa­ło ode­rwać siłą star­sze­go pana od dębu. Mu­sie­li od­gi­nać palec po palcu zry­wa­jąc przy tym korę drze­wa. Po­la­ła się ży­wi­ca. Na­tu­ral­ny klej. Po­la­ła się też krew – jedna z ma­łych sójek wy­pa­dła z gniaz­da i kon­wul­syj­nie po­dry­gu­jąc, umie­ra­ła. Jej ro­dzi­ce za­ata­ko­wa­li in­tru­zów, ale nie sta­rusz­ka. Zbie­gli się lu­dzie, bo ptaki pisz­cza­ły, roz­czu­la­jąc nawet naj­bar­dziej za­twar­dzia­łe serca. We­zwa­no le­śni­ka, pro­fe­so­ra den­dro­lo­gii. Miał pomóc w usu­nię­ciu drze­wa Straż uspo­ka­ja­ła zde­ner­wo­wa­nych ludzi. A sta­rzec, pod­niósł z ziemi zma­sa­kro­wa­ne ma­lut­kie mar­twe już ciał­ko só­jecz­ki. Po­słu­żył się jedną ręką, druga wcze­pio­na była w ga­łę­zie. – I co mi zro­bi­cie?! – Krzyk­nął znowu czło­wie­czek. Pro­fe­sor zbli­żył się do niego, oglą­da­jąc przy tym drze­wo. – Pro­szę się nie mar­twić, Aka­de­mia za­bro­ni­ła usu­nię­cia drze­wa. Kłam­stwa opo­wia­da­no, że nad­sy­łał pan skar­gi do Urzę­du, iż dąb panu za­sła­nia pole wi­dze­nia, dla­te­go po­sta­no­wio­no go usu­nąć. – Ja? – Szep­nął znowu sta­ru­szek, prze­cież nie umiem pisać. Za­po­mnia­łem. Wszy­scy ode­szli. Człe­czy­na za­pła­kał ze szczę­ścia. Ochro­nił przy­ja­cie­la, ochro­nił gniaz­du­ją­ce ptaki. Zmar­łe­go malca po­cho­wał pod cie­niem wiel­kie­go drze­wa. Po mie­sią­cu od­wie­dził go pro­fe­sor za­pra­sza­jąc na po­sie­dze­nie Ochro­ny Przy­ro­dy zor­ga­ni­zo­wa­ne przez Aka­de­mię. Miał tam być ho­no­ro­wym go­ściem. Przy­był. Wiel­ka sala pełna na­ukow­ców, onie­śmie­la­ła. Jed­nak wszy­scy się do niego uśmie­cha­li, on rów­nież po­ka­zał bez­zęb­ne dzią­sła i wy­szep­tał: – Dzię­ku­ję. Otrzy­mał też czek opie­wa­ją­cy na pewną kwotę pie­nię­dzy. Wy­ko­rzy­stał je na le­cze­nie i za­ku­pie­nie nowej sa­dzon­ki dębu. Koniec. Justyna Adamczewska
  6. Bez Ciebie Jest mi źle Bez Ciebie Gubię się we śnie Bez Ciebie Uśmiech się ukrywa Bez Ciebie Nie jestem prawdziwa
  7. Paene Poeta

    Liceum

    Poszłam do liceum Z przypadku I przypadkiem Poznałam tam Osobę Która wywołuje uśmiech Na mojej twarzy Nawet w pochmurny dzień
  8. [ Napisane szybko, na brudno. Sprawdzić chcę czy działa to razem czy rozsypuje się gdzieś po kątach ;) ] Przymykając oczy, z uśmiechem na twarzyPomasować chciałabym twoje skronie.Splotłabym poźniej dłonieoparła głowę o ramię twoje.Ciałem naprzeciw, sercem ciut daleko, A jednak lepiej, głębiej, niż w uściskuWłaśnie tak chcę być blisko. [ No i wersja jan_komułzykant'a - ładniejsza, ale nie moja, wiec notuje ] z uśmiechem przymykając oczy chciałabym pomasować twoje skronie dłonie splotłabym później o twoje ramię oparła głowę ciałem naprzeciw z serca dystansem a jednak lepiej głębiej niż w uścisku właśnie tak być chcę blisko
  9. samm

    Ra-zem

    Jest bardzo wczesny ranek, lecz we śnie nie płynę. Małżonek się obudzi za jakąś godzinę. Mam czas dla siebie. Już nie jestem babką młodą, więc muszę popracować nad swoją urodą. Myślę o dniu dzisiejszym: byłabym szczęśliwa, mogąc sprawić, by trochę wolniej czas upływał; bym mogła zatrzymać świat choć na małą chwilę i stać się pięknym, lekkim, tęczowym motylem. Gdyby tak móc zapomnieć o przykrej starości. Cóż, nie pozwala na to wiek skóry i kości. Bez makeupu i pudru na dojrzałej twarzy, to jak dokonać cudu, by mnie zauważył. Rzadko się kłócimy, lecz zawsze, kiedy słodzi. Że cukier jest trucizną, to go nie obchodzi. Nasze dzieci dorosły, odeszły na swoje i tak nam się zrodziły oddzielne pokoje. Słyszę hałas. Pulsuje żywiej krew w tętnicach. Nie chcę wspominać, że to dziś nasza rocznica. Wchodzi mąż. W ręku trzyma kwiat, jest pod krawatem. -- Pamiętałeś... Z uśmiechem parzę dwie mokate. Podaję cukiernicę, którą on odsuwa. -- Bo opowiem wszystkim, że żona mnie... podtruwa.
  10. razem się wspierali razem pili wódkę i razem upadli
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności