Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'przemyslenia' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

  1. Czas tępiący ostrze moich liter bez jakiejkolwiek łaskawej empatii, biegnie nieubłaganie. Chytra dorosłość konsumuje łakomie resztki mojej weny,mojego żalu, zainteresowania. Tysiące pytań zastepuje niechęcią w uzyskiwaniu odpowiedzi, dojrzałą obojętnością. Słowa na kartkach nagle są ciężkie, pomarszczone i bezwonne. Przepełnione niegdyś wylewającymi się negatywnymi emocjami przekształciły się w żelazne i zimne, ciężkie i tanie. Wysmarowane niedawno prawdziwością i niedojrzałością. Przyprawione różnorodnymi dowodami czucia. Słone łzy, gorzki żal, słodka krew, ostra złość, slodko-kwaśna prawdziw
  2. Ze złych rzeczy nie ma zysku Ekonomia opiera się na dobrobycie bez meritum nie ma sensu Pies i jeleń mogą żyć razem ale nigdy nie będą tym samym bez zadośćuczynienia przeprosiny są puste krowa podobno głupia… swój rozum ma drzewo nie
  3. graphics CC0 sarkazm epokowy na łonie kontynentu [First Dream]: Ulko- bisurmańska branko śnie grzeszny w łonie Salonik w kramie migdała z sezamową furtką sprzedałaś się niczym banknot dzień później w rotacjach pępka miss z Olimpijskiej Riwiery w Kokkino Nero za prędka jej wargi głodne Wenery [Second Dream]: gül suyu tuliła nam nozdrza w wąskich tureckich zaułkach Izmiru gorące bazary zapachy świeżego chleba a ty krążyłaś z Derwiszem [Ulko] wirował turban? wśród kramów i porcelany
  4. Wyrwany manipulacją Uschnięty nadziei iskrą Kolce bezwzględne Ziemi suchota pod pustynnym wzniesieniem Wicher świszczącego pyłu Pochłonął żywe duszę Przetrwał tylko ten jeden kwiat
  5. Autoanaliza uruchomiona przez zdrowy rozsądek Czas goniąc powtarzał 'czas zrobić tu porządek' ! Pronto! Wycieram pokryte kurzem marzenia.. W koszu lądują bolesne i złe wspomnienia.. Segreguje uważnie wszystkie zyski i straty! Wnioski pochowane w zakamarkach wyciągam za szmaty! Delete! Niszczę wielką pajęczyne w rogu! Zaplątanych w nią zawistnych ludzi i wrogów! Wiedzieć nie chce nigdy więcej zaklamanych gości.. Żerujących jak pazerne hieny na mej naiwności! Błędy, porażki i kosz wypełniony brudami. Zakopuje w ogródku wraz ze swoimi słabościami.. Oczy będące jedynymi oknami na świat
  6. Życie jest reżyserem o niewyczerpalnej wenie Miliony scenariuszy, każdy na plecach nosi brzemię Raz droga usłana róż płatkami Raz rani nas ostrymi kolcami Gdy brakuje sił unosi nas do góry Gdy za dużo słońca wysyła czarne chmury Rzuca kłody pod nogi, lubi płatac figle I choć czasami jest gorzej niż zwykle Nie pozwalamy swego szczęścia zburzyć Dopuścić smutku, w morzu łez się zanurzyć Stresem swe głowy zajmować Przesadnie i nadwyraz się przejmować Uzalac się nad sobą i dołować Przekorny los lubi komplikowac Dlatego wi
  7. Spokojny wieczór, w pokoju słychać szum wentylatora ochładzającego pokój. Wypełnia go jeszcze dźwięk otwieranych drzwi i odgłosy z zewnątrz. Nic się nie dzieje. Leżysz i rozmyślasz nad tym co było i co jest. Nie wiesz co będzie. Teraźniejszość jest silna, ale nostalgia dopada cię znienacka. próbujesz uciec ale nieskutecznie. To ciebie dosięga i już nie ma odwrotu. Gładzi cię po policzku, delikatna i spokojna nić wspomnień. Powoli zaczyna cię oplatać. Nie rzucasz się, lecz gdy ogarniasz, że ledwo się ruszasz jest już za późno. Zaczyna cię ściskać. Nie wiesz co zrobić, boisz się. Nie wiesz co zr
  8. (Wiadomo jakim filmem zainspirowane) Jeden, dwa, trzy, cztery - parzysta szczęście przynosi. Światła gasną. Do głowy myśli tysiąc, zawsze bezczelnie się wprosi. Oczy zasną. Firana, delikatnie odgięta, już denerwować zaczyna. Umysł czuwa. Zielona i lekko zmięta, wszystkich zmartwień przyczyna. Dusza fruwa. Spod koca wyjdę, wstanę, wiem- życia już nie naprawię. Lampa błyska. Światło zapalę i wreszcie przeklętą firanę poprawię. Bańka pryska.
  9. Romantyzm Chodząc przez park, późną, złocistą jesienią Widziałem na ciemnej ławce parę syrenią Ciała w jedno, na wieki – myślą, splecione Czasy wasze, nasze romantyzmem ważone Niestety, ilu zna miłość platoniczną? A nie tylko tą prostą, młodzieńczą, fizyczną? Która przyjaźń niszczy czy uczucie gorące Do tej drugiej młode, głupie lata - nęcące I mimo, że historia świata dobrze każe To nikt już z siebie błędów starych nie zmaże Bo nikt się mądrej ziemskiej przeszłości nie słucha Ona t
  10. Dziś po raz kolejny oszukałem samego siebie. Cały czas zadaję sobie pytanie, kim jesteś-???- Niby Cię nie kocham, a jednak myślę... Może gdybyś zniknął, byłoby mi lżej. Po co mam patrzeć na szczęście, które nie nosi mojego imienia? Już chyba nie chcę kochać. Nie chcę też... stracić – Ciebie stracić. Siedzę przy oknie i pytam księżyca, co zrobić, lecz on milczy, chyba nawet się odwrócił. Drzewa nocą szumią, a ich szum cicho szepcze Twoje imię. Krople deszczu cicho odbijające się o szybę, są tak głośne. Sam nie wiem, może mi się zdaje? Może Ty tak naprawdę nie istniejesz i to ty
  11. Czemu nazywasz drzewo drzewem, Skoro zaraz stanie się ledwo drewnem? Zacznie romans z kominem, By finalnie uciec z dymem. Co z tego, że teraz cieszy oko za oknem, Jeśli jutro może tańczyć już na wietrze I choć da Ci ciepło, to skończysz w swetrze. Ten banalny efekt motyla kamieniem trąci każde domino, Te relatywne fraktale, przez które miliony giną. Ja to ten dziwny, co negatywny vibe Ci dzień w noc zanosi Może kiedyś co milszego - narazie się nie zanosi.
  12. p95

    Myślę sobie

    Dlaczego Bóg zesłał tyle ciepień, Gdzie miłość później się rozejdzie, Nie ma spokoju są same trudy, Wszędzie wojny i smutek, Życie nie ma sensu bez pokoju na świecie, Pokój to ważny etap, Dzięki niemu wojny zanikają, A broń idzie w niepamięć, Zatem czy kiedyś nadejdzie porządek? Bez politycznych nagonek? Polityka dzisiaj jest beznadziejna, Czasem myślę,iż Polacy nie dbają o swój kraj, Czy w n
  13. diabelski komornik zabrał mi serce i teraz gmera w jego komorach, bo nie zapłaciłam rachunku sumienia. diabelski komornik zabrał mi serce i teraz krew z niego wypija jak komar.
  14. stonoga biegnie wzdłuż stu dróg, każdą nogą w innym kierunku. oto owadzia schizofrenia, jaźni rozdwojenie, rozsetnienie. cierniowa korona – a z niej sto cierni powbijanych w jezusową skroń; w głowie Pinokia zaś sto drzazg. obaj uczą się człowieczeństwa – – Bóg i Drewno. drewniane kościoły pachną pleśnią i zbawieniem. za dużo rozbieżności w tych moich słowach. obrazy nakładają się jeden na drugi, a jest ich w sumie setka. niełatwo przychodzi opisywanie stu dróg. a wszystkie prowadzą do Boga.
  15. graphics CC0 - pamięci Edwarda Stachury Za krótki byłeś – za krótki Eduardo wodzu na haku pod sufitem dobiłeś smutki Taki los twój – poety Panie Sted, niestety A po co? moja zbyt ludzka świrozo... Afirmator życia z odrazy, z ograniczonej wolności zepsuty do szpiku kości, z miraży z Jorge Luisa Borgesa, krzyczę ci – Ave Cezar! Co noc... z twojego miasta Orionu pod niebem pełnym silikonu, cierpię Arkekin paznokcie zagryza do krwi w butelce umierają
  16. Nadmorska plaża w zachodzącym słońcu. Fale Bałtyku, migoczące ostatnimi promieniami, rozbijają się o brzeg, znajdując tutaj swój kres. Ich dwoje, w późnej już jesieni życia, przemierzają krok za krokiem własną drogę do celu, trzymając się za ręce. Jakże mi żal mijającego dnia. Jednego z niewielu, jakie pozostały do końca podróży tych dwojga ...
  17. graphics CC0 myśl autora: moda na podbój kosmosu, realizuje się dokładnie w praktyce poniżania Ziemi. podważenie Marsa. (nie)polityczne w Arabii Saudyjskiej nie ma ani jednej rzeki w suchym korycie Muhammad ibs Salman zakopuje riale i rośnie pkb w przeliczeniu na osobę tak na Marsie nie ma jeszcze ludzi. to kwestia czasu o sol'e mio. gdybyś był rzekł o moje słońce przysmalaj jak w Neapolu pospołu skazaniśmy na siebie strażnico dwóch świątyń. kulo monarchii absolutnej kiedyś hen na Marsa eksportują owce. na
  18. ~ Niezliczone zasoby ziarenek piasku i drobnych kamyczków nadmorskiej plaży pod twoimi stopami, przemierzającymi kolejne odległości, w poszukiwaniu upragnionej przyjemności z urlopu. Spojrzenia na boki, taksujące podobnych do ciebie wędrowców, liczących na odnalezienie celu swojej drogi wzbogaconej jodem, będącym czasami jedynym dobrodziejstwem przy bolących już nogach. Kolejne dni urozmaicone operacją słonecznych promieni na twoim ciele, zmieniających jego kolor, dla wywołania zazdrosnych spojrzeń zn
  19. + - dziś jesteśmy tacy, jakim wyrzeźbiło nas judeo - chrześcijaństwo. Obecnie każde więc gnuśne zaprzaństwo wywodzi się niechybnie z religii korzeni. Nikt prawdy nie odmieni w rozumnym człowieku, że nami sterowano na przestrzeni wieków, aby nagiąć na modłę Cesarstwa Rzymskiego, w którym to Imperatorem jest dziś właśnie Papież. Kultura owa, rodem znad rzeki Jordanu zgięła karki nam - Lachom - kiedyś wielkim panom, bo takim właśnie mianem zwano w świecie całym. Pod wpływem tej kultury straciliśmy wiele; swą siłę i dum
  20. (...) zawieszony gdzieś - pomiędzy, z rozdartą jednią samego siebie, trwa w obłąkańczej nadziei - jakoś to będzie (...) Osoba z obecnych czasów - płci obojętnej - przeżywająca swoją ziemskość tu i teraz. Aby ... ... abym ja doświadczał raju w codzienności. Cóż dla mnie znaczą ci obok? ??? 0 (zero)
  21. (~) jesienny liść miotany porywami wiatru ma już poza sobą bujną przeszłość w kolorach młodości jego coraz bardziej zdrewniałe tkanki ostatkami sił nadal chcą czerpać żywotne soki walcząc o swoje życie (~) ~~~ Oto obraz ożywionej przyrody, w której to mianujemy się naczelnymi. .
  22. - a może by tak ... ... wpleść swoje myśli w powiew wiosennego wiatru podświetlić je promieniami słońca pozwolić im odlecieć do przypadkowych miejsc jakie wyznaczy los potoki słów splecionych w wersy i strofy niech popłyną wraz z deszczem przynoszącym życie odradzającej się naturze zespolone wspólnym przesłaniem rozkwitną by następnie wydać owoce oby pozbawione trujących wyziewów ...
  23. ~~~~~ (...) zawieszony gdzieś - pomiędzy, z rozdartą jednią samego siebie, trwa w obłąkańczej nadziei - jakoś to będzie (...) Osoba z obecnych czasów - płci obojętnej - przeżywająca swoją ziemskość tu i teraz. Aby - abym ja doświadczał raju w codzienności. Cóż dla mnie znaczą ci obok? ... ... ??? 0 ~~~
  24. wdw

    Hipokryzja Bogów

    Tekst wielu pieśni zaczyna się od dobrze brzmiącej melodyjnej nuty, lecz tu nie będziesz żadnym dźwiękiem otumaniany, w emocje kłuty. Przed rozpoczęciem powiem że bit wpływa na to jak odbierasz słowa Emocje wtedy oślepiają to co przekazuje muzyką nieskalana mowa. Więc teraz zastanówmy się nad jedną prostą rzeczą Czemu tak często bogowie sami sobie przeczą? Choć pragną twego szczęścia, to nadal wymagają byś w nich wierzył, inaczej czeka cię po śmierci bezkres męczeństwa Choć człowiek ma wolność wyboru i czynów swobodę, to nadal musi stosować się wszystkich przykazań, praw i zasa
  25. ~~~ Są tacy, co limerykiem gotowi nazwać wszystko, zrodzone z ich pióra. Zbyt jednak często ta ichnia chałtura jest tylko grafomanią, bronioną tu krzykiem ... ~
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności