Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'praca' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 5 wyników

  1. Przy sklepach stoją na baczność i patrzą na tych przechodniów świecą złoconym kozakiem pytają się o godzinę ich cennik zróżnicowany zależy od portfelika i komplikacji usługi w stronę bogaczy tak kroczą spragnione sporej gotówki wstępują do toalety to sprawia im satysfakcję w torebce drogie pefumy kreują poniższe zdanie - bez pracy nie ma kołaczy
  2. Siedzi na ławce i patrzy, jak w dal odjeżdża autobus; Oczy przekrwione, nos tłusty - włosy umyje już w domu. Liczy minuty w niby-śnie, ręką się z trudem podpiera. Słońce dopiero się budzi, mija kolejna niedziela. Wróci, by tylko się przespać, bo noc kolejna już czeka - pół dnia w lakierze i pyle, w oku kamery i w ściekach. Piekli się w myślach, ponieważ nawet najlżejszy ruch słychać. Kiedy nadchodzi czas przerwy, cicho na mrozie oddycha. Gienek, mój przyjacielu, nie bądź taki smutny; przecież wiesz, że jutro razem pójdziemy w tan. Czy pamiętasz te chwile, kiedy bez mrugnięcia pragnąłeś żyć beztrosko: "niech nic się nie zmienia"? Teraz oglądasz ciszę na wyblakłych zdjęciach, sen okazał się jawą, reszta? Reszty nie ma. Klęczy przed taśmą ze smarem, maże wytrwale przenośnik; mózg coraz wolniej pracuje, w oczach zaczyna noc gościć. Mopem wyciera podłogę, twarz jego bardziej się klei, ale zaczęło już świtać - cóż, do następnej niedzieli. Siedzi na ławce i patrzy, kiedy nadjedzie autobus; oczy przekrwione, nos tłusty - pragnie innego zawodu. Gdy zajmie miejsce przy stole i w głos mentora się wsłucha, ujrzy stos książek przed sobą i będzie w myślach snu szukał. 6/7.01.2017 Całość oparta na motywie z Aqualunga ;)
  3. budzę się wstaję i przez okno patrzę w niebo kremowozłoto rozbrzaśnione gdzie siwymi chmurami cień nocy niebieski trzyma miejską stęchliznę niżej nieboskłonu (cisza w ścianach wibruje od tupotu szczurów i rurami się niesie elektryka dźwięków mdło świecącej półżywej żarówki klatkowej która blednie powoli pod zórz wschodnich wstęgą) dopijam wczorajszą ciemną herbatę w codziennym rytuale przesiąkłą stęchłym cieniem i machinalnie oddaję się całą umysł ręce do pracy tam gdzie błękit dnieje
  4. Mama zawsze w biegu, w locie Co drugi dzień do późna w robocie. Twój łośk i radość z posiadania kciuka wzrusza mnie codziennie pomaga na udręki ducha. Nie ma mamy na spacerze Ile ta praca czasu zabierze? Lubię co robię, ale kocham Ciebie Tate, Babcię, Wujka i pare innych dusz ze starego podwórka. Nauczyć się muszę strzec czasu naszego. Ty, dom, Ja wyłączony telefon. Prośbę mam jedną Cierpliwość miej do mamy jak ja mam do czytania książeczki przed spaniem.
  5. Perfuma i żaba Najpierw chciałem być złodziejem. Nie wyszło. Zasnąłem pijany, obrabiając sklep. Zamknęli na dwa lata. Wyszedłem. Postanowiłem zostać kelnerem – przytyłem, skierowano mnie na wczasy odchudzające. Zapragnąłem porno klubu. To szło nawet nieźle. Robiłem za pieniądze to, co i tak wszak lubiłem. Dwa w jednym. Interes zamknięto – nieobyczajność. Pośredniak, ale nuda wielka i bida. Dostałem wreszcie dobre zajęcie. Nalewałem perfumę do buteleczek. Zapachy różniste, bolała jednak głowa, chodziłem otumaniony jak narkoman. Ale to było miłe, oderwało mnie od śmierdzącej rzeczywistości a mózgownica otępiała, choć nos stał się wyczulony. Znalazłem swoją bajkę. Czar wonności i kryształowego piękna oraz odjechania od szarej codzienności. Tak mi się żyło jak w baśni jakowejś. Codziennie, nawet w niedziele, przychodziłem do sklepiku, w którym zatrudnił mnie Pan Aronowicz i tam spokojnie, z wielkim nabożeństwem zajmowałem się perfumą. Cudowne, kolorowe buteleczki myłem, polerowałem, aby zasłużyły na swą przyszłą zawartość – raj dla zmysłów. Powiem tak. Wyciągi z natury były podstawą produkcji, w którą się bardzo zaangażowałem. Nie raz mój pryncypał posyłał mnie w teren – szukałem i znajdowałem. Nagroda? Otumanienie, polerowanie, produkowanie i rozmowy z A. Bardzo poważne dysputy raczej – tematu nie zdradzę. Mijały miesiące, lata, dekady a ja i Pan Aronowicz wciąż pracowaliśmy razem. Mieliśmy wielu amatorów na nasze wyroby. To były piękne czasy. Ach! Pewnego dnia, podczas jednej ze swoich wypraw, napotkałem coś, co pozbawiło mnie natychmiast otumanienia. A bez niego nie potrafiłem już racjonalnie myśleć. Ale paradoks, prawda? Tym czymś była wielka żaba – siedziała na nenufarze, z którego perfuma najlepiej wychodziła, po odpowiedniej destylacji. Płaz miał wielkie oczy, patrzył na mnie i hipnotyzował. Udało mu się. Znów zawirował świat – dawny stan mojego organizmu powrócił do normy. Byłem wdzięczny naturze, sięgnąłem ręką po wodny kwiat, żaba tam była. Zamigotał mi przed oczyma jej pysk, splunęła mi w twarz. Ta zaczęła zamieniać się w okropną maskę. Odpadł mi nos – to koszmar. Całe szczęście, że nie wpadł do stawu, ale ja wpadłem chwytając w locie utracone nozdrza. Zacząłem wrzeszczeć do żabska – Kurwa, spierdalaj! A ono na to – Kurwa, spierdalaj? Przecież ja tu mieszkam. Zakrztusiłem się. Jednak nabrałem w końcu powietrza w płuca i poczułem tak silny zapach, że w ogóle straciłem świadomość. To nenufar i ślina płaza – genialne. Nigdy już się nie pojawiłem u Pana Aronowicza, zamieszkałem wraz z żabą. Nozdrza miałem przy sobie. Ze wszystkich stron otaczały mnie zapachy, choć świadomości nigdy nie odzyskałem. Jak to możliwe? Ano, na tym świecie wszystko się może wydarzyć. Justyna Adamczewska. Lipiec 2014 r.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...