Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'poeta' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 9 wyników

  1. Nigdy nie zapomnisz to co kiedyś było. Nigdy nie znajdziesz tego co się na dnie morza skryło. Pamiętaj to co przeżyłeś nigdy tego nie zapomnisz i na świecie nie zabłądzisz. Jesteś jeszcze młody całe życie prze tobą jednak idąc tą samą ścieżką możesz spotkać osobę wrogą. Kiedyś byliście przyjaciółmi teraz jesteście wrogami a pomyśleć, że kiedyś wymienialiście się życzeniami. To co było to zwykła przeszłość liczy się teraz teraźniejszość . O tej osobie zapomnij nigdy o niej nie wspominaj i swój intelekt do innych rozwijaj. Autor: Oskar Markowski
  2. Co ma począć samotna wrona? przeskakiwać Z gałęzi na gałąź? latać w lesie i cały czas W stresie? nie ma nikogo Do zabawy a może latać Bez obawy. Samotna wrona nikogo nie obchodziła i od niej jaskółka się odwróciła. Lecz bez powodu jej nie Lubiła ponieważ wrona na Skrzypcach grać nie umiała A dlatego nie umiała ponieważ Od jaskółki gorycz dostała. Autor: Oskar Markowski
  3. Chwila. Nigdy nie zapomnę tych Wspaniałych chwili jak twoi Rodzice mnie do ciebie zaprosili. Ty włączyłaś film śmialiśmy się Bez końca lecz po chwili ujrzeliśmy Zachód słońca. Był bardzo piękny jednak dla ciebie Był obojętny. Nie zwracałem uwagi jak na niego Spoglądasz ale wyraźnie widziałem Że więcej ode mnie żądasz. Nagle spojrzałaś na mnie niewinnie Ja na ciebie też. Po chwili się zaśmialiśmy I namiętnie się pocałowaliśmy. Autor: OskarMarkowski
  4. Poezja Pleśni zapach suchy, sylab galanteria w papierowych zwojach cnoty swoje suszy, staroświeckich rymów szara biżuteria nie uderza w oczy, a zastyga w duszy słomy zapach pusty, trawy smak wystygłej, niewspółczesny tranzyt nagich do cna myśli, doświadczenie śmierci przedwczesnej i rychłej, wszystko co poeta kiedykolwiek wyśnił… … to poezja – – dziewica o siwych włosach…
  5. purpurowa surfinia z lancetowatych smukłych kielichów w nakrochmalonych krynolinach na metalowych obręczach świtu zerka i marzy krzyczy w obłok łodyga lepko owłosiona pręciki zmysły w zapach zwodzą cera jak z Kioto czysta przeszklona jak z cesarskiego Sentō Gosho w parku shogunów i bandytów zerka na Ciebie czasem nocą Książę szalony Toshihito z wonnych ogrodów willi Katsura gdzie dom artystów i poetów siedzisz surfinio badasz anturaż w gąszczu wachlarzy i pamfletów a lalki poruszają głową na gobelinach w srebrne kwiaty i uśmiechają się hurtowo gdy swym zapachem wkoło darzysz surfinio, oszalałem grzeszę rosnę pod chmury jak pagoda śmieją się daszki i reliefy stolic Miyako w Tobie się kocham Od autora: Niejedna maska tak się zużyła, że widać przez nią twarz Od autora: Niejedna maska tak się zu hPurpurowa surfinia z lancetowatych smukłych kielichów w nakrochmalonych krynolinachh na metalowych obręczach świtu zerka i marzy krzyczy w obłok łodyga lepko owłosiona pręciki zmysły w zapach zwodzą cera jak z Kioto czysta przeszklona jak z cesarskiego Sento Gosho w parku Shogunów i bandytów zerka na ciebie czasem nocą książę szalony Toshihito z wonnych ogrodów willi Katsura gdzie dom artystów i poetów siedzisz surfinio badasz anturaż w gąszczu wachlarzy i pamfletów a lalki poruszają głową na gobelinach w srebrne kwiaty i uśmiechają się hurtowo gdy mdłym zapachem wkoło darzysz surfinio oszalałem grzeszę rosnę pod chmury jak pagoda śmieją się daszki i reliefy stolic Miyako w tobie się kocham. Purpurowa surfinia z lancetowatych smukłych kielichów w nakrochmalonych krynolinach na metalowych obręczach świtu zerka i marzy krzyczy w obłok łodyga lepko owłosiona pręciki zmysły w zapach zwodzą cera jak z Kioto czysta przeszklona jak z cesarskiego Sento Gosho w parku Shogunów i bandytów zerka na ciebie czasem nocą książę szalony Toshihito z wonnych ogrodów willi Katsura gdzie dom artystów i poetów siedzisz surfinio badasz anturaż w gąszczu wachlarzy i pamfletów a lalki poruszają głową na gobelinach w srebrne kwiaty i uśmiechają się hurtowo gdy mdłym zapachem wkoło darzysz surfinio oszalałem grzeszę rosnę pod chmury jak pagoda śmieją się daszki i reliefy stolic Miyako w tobie się kocham.
  6. Jan po niebie przemieszcza się ciuchcią podśpiewując pod nosem Kiedy ranne albo Dzisiaj w Betlejem Pod serdakiem zadekowana piersiówka gdy aniołkom prezentuje swój uśmiech niczym żeton na gapę Jan Stanisław – wprost duszy dusza przepogodny – złego słowa nie powie nawet na ucho A połoniny dymią jak te jego Marlboro a w Beskidzie się srebrzy Babia Góra a rajscy poeci witają druha 20.02.2018
  7. Wszystkich miłośników rosyjskiej poezji zapraszamy na spotkanie z twórczością Sergiusza Jesienina. 14 i 15 listopada na Scenie STU zaprezentujemy dwa przedstawienia "Spowiedzi chuligana" z Andrzejem Grabowskim w roli tytułowej. Więcej o spektaklu na naszej stronie: https://www.scenastu.pl/spektakle/spowiedz-chuligana
  8. Duzersik

    owy ...

    Czym że jest owy gniot kolejny Koszmarnym buntem czy złym nastrojem Gdy krzyczysz w myślach masz tylko siebie Chcesz coś powiedzieć lecz tylko piszesz Chcesz być poetą nie takim wielkim Licząc na słowa gorzkiej otuchy Nie ma w tym dzieła lecz same słowa Które po cichu wychodzą z Ciebie Możesz to zrobić to prowokacja Byle usłyszeć że kicz miernota To twoje życie a nie poema Skulone czeka na powiew lata Wrzucane luzem na papier słowa Świdrują w uszach niczym styropian Skrobany palcem aż zęby bolą To boli życie że tak gnuśnieje Dni uciekają nie ma odwrotu Smutek pcha pióro a papier czaka On tylko słucha jaka to breja Bijesz się w myślach jak kat tyrani Kochasz potwora jego czy siebie Musisz powiedzieć całemu światu Lecz jesteś niemy kochasz tę niemoc Świadectwo walki ze samym sobą
  9. Radosław__Parol

    sen

    motyw wyobraźni zielonej krainy współczucia dramatycznego powiewu serca wspomnienie w domyślniku pozostaje testament zakręcony pod-nietą dla fantastycznych nieporozumień spaceru nad hipnozą
×
×
  • Dodaj nową pozycję...