Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'noc' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 16 wyników

  1. Byłaś diabłem w pięknych szatach co to nie da dotknąć się... Taka wredna małolata Ta co buźkę ciągle drze... Miałaś życie ułożone, w domu spokój czułem, wiem, Nigdy nie śnił bym tej baśni gdzie w twym życiu ja pojawiam się... Darowałem swe zaloty, bo gdzie mi tam dobierać się Ja przegrany, mam kłopoty nie chcę tym zadręczać Cię... Jednak serce mocniej biło, gdy patrzyłem w oczy Twoje Ty z niewoli uwolniłaś, zabierając to co moje I tak kradłaś godzinami, w końcu mówię Kurde dość! Nawet nie wiem jak się stało Gdy oddałem Tobie coś Dałem więcej niż Ty chciałaś, tak się kocha tylko raz! Wciąż mówiłem niemożliwe! Gabi ciocia nie chce chyba nas Tak marzyłem za jedyną, za miłością nie skończoną Za rodziną tą prawdziwą Gdzie się ufa swoim słowom Ja nie jestem doskonały, ciagle czymś zadręczam się Bóg miał dla nas inne plany Dziś na rękach noszę Cię Chcę w majowym tańczyć deszczu, Byś mówiła do mnie leszczu Byś kochała nie na chwile Byś w ciąż była mym motylem Nie chce nigdy być wspomnieniem tych szalonych pięknych dni Każdy dzień tu dziś bez ciebie Obleczony w tęsknotę łzy... Co mam zrobić byś wytrwała? By wciąż pisać wiersze ci? Tys jest piękna Doskonała Tylko z Tobą spełniam sny
  2. (Wiadomo jakim filmem zainspirowane) Jeden, dwa, trzy, cztery - parzysta szczęście przynosi. Światła gasną. Do głowy myśli tysiąc, zawsze bezczelnie się wprosi. Oczy zasną. Firana, delikatnie odgięta, już denerwować zaczyna. Umysł czuwa. Zielona i lekko zmięta, wszystkich zmartwień przyczyna. Dusza fruwa. Spod koca wyjdę, wstanę, wiem- życia już nie naprawię. Lampa błyska. Światło zapalę i wreszcie przeklętą firanę poprawię. Bańka pryska.
  3. dym z papierosów już uleciał zostaliśmy tylko we dwoje i nie mamy nic do stracenia wiesz jak bardzo lubię twój dotyk więc zgaśmy światło i posłuchajmy am w łóżku o północy
  4. Sam W końcu sam. Z daleka od problemów. Tylko ja i gwiazdy, Gwiazdy miasta za plecami. Sam na sam z myślami. W ciemności próbuje coś napisać, A papieros mi światłem. Jak życie szybko gaśnie. Wszyscy pędzą gdzieś, W ciemność, ku światłu. Przyglądam się temu z wysoka I nie chcę tak pędzić.
  5. Spętany jestem sidłami, każ mi. Przewracam się, między krzewami. Nie ma Boga z nami, w pustce pozostawieni sobie sami. Kiedyś okryci nadzieją wielkimi płatami. Teraz marny koniec nasz, zbliża się. Wielkimi krokami. Poniewiera mnie wiatr, miotając w odmęty ciemni. Stojący obok ludzie jak pachołki, są bierni. Kończyny diabła przeszywają powoli. Bycie tak wyalienowanym, że brak światła we własnej melancholii. Skłaniam się ku śmierci, nogę brudzę w grobie. Myśli czarne jak smoła w mej pustej głowie. Na dziewiątym piętrze, stojąc przy oknie, wdycham ostatnie opary życia. Beztrosko spadając sobie. Był to czyn wielkiego kalibru. Teraz po mnie ani słychu, bardziej widu. Kilka metrów niżej, na chodniku. Jestem Bogiem własnego przybytku, w którym ludzie wyżynają się, jak świnie, po cichu. Będę rzucać ich, jak te kamienie na szaniec, głupku. Jestem tego pewny, jest to ostatnie skinięcie, więcej wierszy nie będzie. Już czas zacząć przedstawienie.
  6. Sinusoida

    Rzeka.

    Rozlewam się szeroko na zielone pola, co sięgają po horyzont na doliny niebieskie błyszczące oczy gór o zmierzchu, gdy zapalają się światła w domach Kropla za kroplą strumień za potokiem Rwąca rzeka, zagarniająca w ramiona ziemię i kamienie i stokrotki, co rosły na słonecznym brzegu Świecą teraz na biało pod fioletowym lustrem wody. Rozlewam się spokojną taflą szeroko, oko sięgnąć nie może A we mnie odbija się niebo, księżyc i cały wszechświat. Przyglądamy się sobie w ciszy, radośni Mruga do mnie gwiazdami A moje gwiazdy odpowiadają bez zastanowienia.
  7. panikasia

    2:44

    W teatrze nocnych kukieł nie potrzeba zaproszenia przychodzą tylko ci, którzy nie mogą zasnąć. Długowieczni myśliciele uważnie razem milczą a cisza ta głośniejsza od najgorszego krzyku. W skupieniu oglądają to, co przemyka szybko przez palce zostawiając pył każdego dnia. W rozchodzącym się tłumie dostrzeżesz, niby przypadkiem dziewczynę o pustym spojrzeniu przypatrz się uważnie to mogłam być ja.
  8. adamm1

    Cisza nocna

    Przez nich nie mogę dzisiaj zasnąć. Ona wciąż krzyczy, że jest bosko. I chyba nie wie że tą randką zakłòca komuś ciszę nocną. Ja jutro idę do roboty i wstaję przecież bardzo wcześnie. Możecie bzykać się w soboty. Proszę, dziś zróbcie sobie przerwę. Chyba zadzwonię na policję. Na wstępie powiem, że rzecz pilna: „skoro zgłoszenie przyjęliście - niech patrol zjawi się, natychmiast.” Oboje muszą ponieść karę bo już nie czas na pouczenia. To co ja słyszę przez tę ścianę, godne jeszt przecież potępienia. Kara ta musi być surowa. Na pewno nie wystarczy grzywna. Będzie mu trzeba amputować a ona niech usycha – pinda. Niech ktoś nałoży na nich klątwę. Lub nawet spalmy ich na stosie. Jutro jest przecież poniedziałek. O ósmej muszę być w robocie.
  9. Biorę na sen Inaczej nie potrafię Jak co noc chcę Bo czuję się znów słabiej Zamykam powieki zmęczone Od bólu świata uciekając W bezpiecznej pościeli tonę Na przeciw snu stając Licze przez chwile jeszcze Oddech za oddechem wypuszczany Uspokajam się wreszcie Nagle coś ociera rany Zdaje się, że nic się nie stało Nic nie sprawia mi bólu Oby dłużej to trwało
  10. nie patrz tak na mnie w twych oczach kłamstwo i mrok szarość nocy spokój zabija nie chcę ciemności unikam mijam kłamstwa też nie chcę bo bardzo boli pokrętne słowa drażnią duszę w oczach które wcześniej kochałam krzyki nieprawdy nie mów tak do mnie słowa sztylety i głos twój już daleki obcość trwoga bunt mój przed tobą tak to potworne więc odejdź bełkot w zwiędłych ustach jak miecz obosieczny rani decyzja zastąpiła myśl spiker radiowy głośno czas obwieścił budzę się mokra cała od wrażeń męczący koszmar ... niech się nie ziści nie wierzę oczom ... spałam przy barze!?
  11. W oknie siedząc, czasem mam ochotę zasnąć zapatrując się jak księżyc tańczy z gwiazdami. Jak każda w niego wpatrzona, ledwo dech może złapać, ach, tak przystojnie ten księżyc wygląda. Wszystkie w nocy się stroją, każda jaśniej od innej błyszczy. Wszystkie się kłócą, ja słyszę jak blask od nich ucieka przez to, mają w zwyczaju mawiać do siebie niby sprośnie niby nie, zależy. I kłócą się nocami głupie a on z nich drwi, one widzą w nim księcia, on chce z nimi tylko czas zabić.
  12. Gdy wieczorem o szarej godzinie do snu kładę się ze zmęczeniem, myślę, czy ta noc szybko minie noc gwiaździsta, noc w pełni. Księżyc wokoło rozproszył pył złoty, niebo pokryło czarne tło zachodnie, światła jak myśli ulotne pogasły, ucichła codzienność i troski. O takiej późnej już porze przychodzi sen namiętny, błogi, w drzwiach domu mojego staje lekko. Nie dotykając podłogi. Cierpliwie czeka dopóki nie zasnę, płynie nade mną lub siada przy łóżku i ciepłym szeptem opowiada baśnię. Ten sen jest moim przyjacielem bliskim w kolorach niesie nadzieję jutra takiego snu życzę Wam wszystkim.
  13. Kocham ranki złociste w purpurowej zadumie. Krople rosy na trawie, mgłę przejrzystą na polach, drzewa życiem osnute. Kocham wszystko, co zrodził poranek. Kocham dni i wieczory, gdy jeszcze nie tak ciemno, kiedy mogę dostrzeć Cię. A nocy nie chcę! Nie chcę nocy - noc taka ciemna. Nie chcę zimna czarnego wnętrza. Nie chcę nocy bo mnie przeraża i dlatego nie chcę jej więcej.
  14. ciemno i ciepło to tylko noc i koc
  15. Wolność wyśniona zamykam oczy piekące dniem całym i pustce porwać się daję pochłaniam ciszę by rozmyć hałasy i myślom pozwolić odtajeć miliony odczuć składam na stosie co będzie noc całą płonął by w końcu nad ranem przy blasku świtania wygasnąć wolnością wyśnioną
  16. Szpital Czuje w płucach ból Nie pomogli lekarze Biblia odłożona na stół Puste korytarze Z nieba spływa mrok Wszystko staje się dziwne W kaplicy siada prorok Przymyka swe oczy piwne Słychać ich każdy krok Tych, którzy odchodzą Schody w górę zamiast w dół Lub wzrokiem po salach wodzą Uparta wytężam słuch Może ktoś się odezwie Znuży go ciągły ruch Opowie jak to jest gasnąć we śnie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności