Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'muzyka'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


Znaleziono 22 wyników

  1. Roklin

    Czas wrócić do domu

    Czas wrócić do domu, już dość poszukiwań; na stronie piętnastej odkryłem dziś mapę - pomoże mi w pracy, tak, pamięć jest chciwa, lecz trzeba dozować napięcie, a zatem: jak co wieczór postawię na gazie czajniczek, spojrzę na pelargonie i kwiaty policzę, zasłucham się w pieśń o myszy brązowej pijącej herbatę, i o kocie drapieżnym - ten myśli "gdy złapię...", oczyszczę krew. Dzień senny, niemrawy, nie utkwi wśród wspomnień. Plac Rady Europy i brudny autobus, pijany żartowniś krzyczący coś do mnie. Już tylko pięć kroków od progu, a w domu jak co wieczór poczytam o barwnych zdarzeniach, popatrzę, jak w doniczce pąk w kwiat się przemienia, zasłucham się w pieśń o polach wrzosowych, niech różem zapłoną, i o koniach masywnych, gdy ku wsi powiodą, odpłynę wnet. 6.03.2017 Całość mocno inspirowana starym albumem Jethro Tull Heavy Horses.
  2. Justyna Adamczewska

    To genialne jest

  3. Czy widziałeś kiedyś człeka, który smutną niesie pieśń? Taką, którą ludek chwyta i do domów bierze swych? Pieśń zaklęta, stopi skały i rozgrzeje mocno cię, moc tajemna, moc pierwotna, dzisiaj podam jeden łyk. Do miasteczka o dwóch drogach, w którym Słońce kończy dzień, przybył obcy w czarnej czapce i nie wiedział, dokąd iść. Miał przy sobie dwa banknoty, uśmiech złoty - cenną rzecz - i gitarę starą, cichą - dźwiękiem jej plótł życia nić. Stanął wreszcie w którejś bramie, lekko, z wdziękiem zaczął grać. I przechodnie podchodzili, by usłyszeć jego śpiew - gdyż zawodził z takim wdziękiem, że przywracał uśmiech wnet; inny ktoś twarz chował w dłoniach, bowiem wzbudzał człek w nim płacz. Tak słuchali, urzeczeni, gdy historie nucił on - to o błaźnie, który zgubił swoją czapkę - dzyń, dzyń, dzyń - to o dziadku w kapeluszu, co od psa miał większe kły - i o jasnych włosach dziewki zwodzących aż po dnia kres. Ludzie stali jak uśpieni - jednemu gdzieś zniknął but; no, a potem, gdy zmierzchało, pewien pan dorzucił grosz. Jedna pani banknot dała, on zaś dalej grał i grał okiem dzikim patrząc w czapkę, okiem lepszym wodząc tłum. Gdy już utkał barwną szatę, bawiąc się wciąż w myślach swych, ludek z wolna rozszedł się; nieznajomy spojrzał nań - schował grosz i z gitarą ruszył drogą, prosto w las. Smutek wypełzł spod czapki i pod maską nocy się skrył. 6.02.2018
  4. Tom Tom

    Now we are free

    Chwila nadeszła sam ją wybrałem Na przekór świata infrastrukturze W niej się zanurzam duszą i ciałem Wezmę ją zanim ten moment umrze Uwalniam zmysły zamykam oczy Widzę jak serce w jej rytmach tańczy Oddech głęboki już mnie opuścił Na skórze iskrzy od stóp do dłoni Wznoszę się wolno tak pięknie nuci Ciało układa wedle harmonii Melodią pieści karku okowy Bym czuł się lekko na powrót zdrowy Umysł otworzył skryte podwoje Nurt się rozpłynął odmętów zadań Bym ujrzał co naprawdę jest moje Bym sens dostrzegał i smaku nadał Żmudnym rutynom gdy pochłonięty Jej nie dostrzegam strojnej zachęty Pisane pod wpływem utworu - Now we are free - Hanz Zimmer and Lisa Gerrard
  5. befana_di_campi

    L' autunno di Vivaldi: Allegro

    Zapewne mu pachniałyz klasztornych wirydarzyszorstkolistne wargowe śródziemnomorskiemajeranki bazylie lawendyszałwie rozmaryny melisy miętybaldaszkowe palące anyżkicytrusy mirty kolendryróże i werbeny - trójlistne lippiecierpkie tymianki -Malachitowe obrzękłe Słońcezodiakalną dogrzewało Pannędęły pyzate"bora" i "scirocco"niekoniecznie pomyślne wiatryJak fiolka z Muranoopalizowała nad lagunamizwiewna i adriatyckanimfa eteryczna - Aura.Wtedy Maestro di Violinow swe wielkoluda ujął dłonieskrzypce wiolonczelę altówkę basetlęzatrzepotały tańcePijana kolebała się trattoriaoliwy spływała ciepłemmoszczu winnego potemW zaroślach pochowały się driadyi hekatombę wietrzące - faunyAllegroAdagioAllegro (La Caccia)o ceglaną podłogę dzwonidukatowy cekin - opisowe rondomruczy kołysankę pod rudym wąsemw domino i w masceIl PadroneVivaldi Antonio
  6. befana_di_campi

    Harmonista

    Jakiś Waśka czy Wania Igor Borys Sieriożka wymoczek blady - niziołek o pospolitej japie parobka. Nosie perkato piegatym. Z przytupem. Z pogwizdem. W ogrodzie kwitnącym. W transie muzycznym. Rozciąga gąsienicę harmoszki. Słyszy matuszka Wielkoruś. Towarzyszka piersista w kołchozowych walonkach. Ta wirtualna ojczyzna bez krat i łagrów czy innych katorg. Pracy przodownica bez Boga w sercu lecz z zakopconą w kącie Ikoną... * Ach gdzież harmonii do kunsztu i symfonii panów Rachmaninowych Szostakowiczów bądź innych Skriabinów. Dźwięków Prokofiewa przestrzeni tonów chłodnych i niskich. Żałobnego Sybiru albo Bajkału błękitu? Ale ta harmonia astmatyczna. Zapluta. Natrętna. Deliryczna. Harmonia - jak śledź solony i wódka. Skręt machorki w gazecie. Z bakaliami chałwa. I perfumy "Biełaja s'ireń". Harmonia - nostalgia. Ta poziomkowa dziewczyna w berecie. W koronkowej bluzce i w spódnicy w kratkę na Placu Defilad. I tęsknota - harmonia o szczęściu nierealnym w pobliżu laickiego spoczynku towarzysza Władimira Iljicza Lenina. Harmonia zaśpiewów chwytających za duszę. A tej podobno nie ma. Ta harmonisty rzeźba wiatr sobą owijająca. Melodii przypomnienie obdartej niby weterana szynel która wciąż wraca do zgrzebnego TPPR-u...
  7. 21.01.2017, godz. 02:25: Czas przemija - czas nie stoi, Zegar też się czasu boi - Bim - bom - - bam - - - Bam - - - bim - - bom - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Mała wskazówka jak zakamieniała Z trudem przepycha się duża Najbardziej żwawy sekundnik Złocista tarcza za cień schowana Opadły mosiężne wagi i pordzewiałe wahadło Tik - tak z menuetową gracją przemieszczają nocne godziny nad Muzyki mozaikową posadzką - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Tik - tak - - Tik - - tak - - - Tik tak Tik tak - tak - - tak - - -
  8. ALLEGRO Nie zważając na marca chłodną niechęć wierzby zakładają zwiewną żółć w bladą wnikającą zieleń W futerałach kory się kręcą altówki balsamicznych topól kołaczącym dzięcioła terkotem puka do nich dziewczęce słońce Postawy wyczekujące wytworne przybierają wiązy polerują lśniące igły jantarowe i żywiczne sosny Aloesem i mirrą i nardem skropiły oblały się brzozy suszą do wiatru trawiaste perkale wzbierające chlorofilem darnie Zaspane przelicza minuty wiosną odurzone późne popołudnie huśta kampanilą na Anioł Pański campanaro radosny - Antonio Vivaldi LARGO Ametyst fiołek akwamaryna kryształ brzęcząc dźwięczy powietrza weneckie okno Ponieważ oto wyciął ligawkę z iwy Vivaldi niczym światło skupiony potrąca o strunę nieba o wikliną obsadzony przestwór do bólu przeźroczysty - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Ucichła fujarka na pięcie wykręca się wieczór słowik krtań płucze rosą Ponieważ oto na księżyca komendę jak werble niosą się przytłumione żab wodnych chóry z miłości nieprzytomnych namiętnością rozkojarzonych ALLEGRO Na nią zawsze się czeka a kiedy wreszcie przyjdzie trzeba się z babą przemęczyć Kapryśna nieobliczalna nieprzewidywalna wnuczka Marzanny Jaśnie Wielmożna - La Primavera Wysiewa szron rozlewa powódź skorupi suszą ogniem przepala banię rozbija z pogodą Jedynie od przypadku jaskółką wpada do pięciolinii zakochanego w niej bez pamięci Antonia Vivaldiego
  9. I. Allegro non molto Roztłuc glazurę lodu spod deluwialnych uwolnić skał artezyjskie studnie oligoceńskich wód Drzazgę przyłożyć do wilczych ślepi napalić belką w kaflowym piecu wspartego o głuchą pustać kobaltowego z zimna firmamentu Słuchać milczących oktaw i kwint pokutniczego wiatru lamentu Na wpadające patrzeć do popielnika skry słuchać szastania się ognia I patrzeć jak palce trzyma przy ustach Il prete rosso Vivaldi Antonio II. Largo Dokuczyła dojadła Signora ręce i twarze do krwi pokąsała mrozem podstawiała nogę gołoledzią kamienną nasoliła szrenią zagrzała kapoty piekącym słońcem aby teraz w grzęzawisku usiąść pośród dygocących olch w krzakach puszczających się leszczyn na śniegu dziurawym prześcieradle i szlochać Łzami lodowymi łkają skrzypiec struny wiolinisty natchnionego Antonia Vivaldiego III. Allegro Pomiędzy dorastaniem ziół a horyzontu rozkołysaniem w filigran oprawne hiacyntowe i obłocznie przytulne niebo Takie samo w którym na cumulusa okarynie przygrywa sobie skocznie L' Angelo - Maestro grosso - Antonio Vivaldi
  10. odnalazłam się w Twoich pejzażach malowanych ciężko lekką ręką tamże siebie nocą wyprowadzam w pościg za bezkształtnym pięknem i co więcej odnalazłam Ciebie w milionie kropel i słońc tysiącu pod prywatnym artystycznym niebem gdzie wbrew śmierci igrasz z końcem a z każdym moim stamtąd powrotem kradnę jakieś jasne wspomnienie by na jego kanwie potem stworzyć nowy okruch Ciebie
  11. Co o tym sądzicie?Podoba Wam się? https://www.youtube.com/watch?v=5WCcJKHN7Ls&list=PLQmFsh9D-5bBZSn7bcEhAz0eR9CwCbH4x
  12. befana_di_campi

    Chorał na Lament i Pogłos

    I. Czy zrozumiem Wyobraźnią przywołuję Starszych w Wierze świątalnie odzianych w jedwabistych tałesach do Templum dążących ich niewiasty rozpachnione Shalimarem dzwoniące perłami dzieci – pączki róż i ten jeszcze śpiewnie groźny imperatyw - Szema Israel Do tej pory w moim domu głos Lessinga przez pokoje się niesie - Natan Mędrzec w szklanej fiolce zestalony z powietrzem nad toposem zrabowanym – szubienicy szkic i mur przestrzelony a w gawronim gnieździe umoszczona kracząca nienawiść II.Tango. Milonga Cyklonem B i kombinerkami Tango drutuje krtań drutem kolczastym Trzeba przyznać – Posiadali nad-Ludzie poczucie humoru także swoistą empatię aby skazańcom na ostatniej drodze grało. Oj zagrało - Tango Milonga, tango mych marzeń i snów, Niechaj me serce ukołysze! Tango Milonga jak dawniej grajcie mi znów, Zabijcie tę dręczącą ciszę! Żegnajcie, dawne wspomnienia, Żegnajcie, burze i serc uniesienia, Czas wszystko odmienia, […] Niechaj ostatni raz usłyszę...
  13. befana_di_campi

    Jan Sebastian Bach

    W odmianach liści przywiędłych nim wicher muzyczny potasuje złoto jak również klonów pod rękę z lipami... Bo szafir przepastny ciepłego wieczoru wanilią kusząc białym pachnie pieprzem - a za altaną świerszcz chory na reumatyzm skrzypi piskliwie dziurawym miechem... Znów Pan Jan Sebastian ślęczy nad fugami w niebie. Tu zima za pasem - choć wciąż kolorowo. Noc oczy gwiaździste otworzyła szeroko Aniołów - kiedy grają Koncert Brandenburski
  14. befana_di_campi

    Moja nostalgia ma 15 lat

    W marcu 1999 roku młody oraz bardzo ambitny Krakowski Zespół Kameralny [pod kierunkiem Łukasza Mikołaja Mateji] m. in. nagrał na kasecie Koncert d-moll na obój i orkiestrę barokowego kompozytora weneckiego Benedetta [w rzeczywistości Alessandra] Marcellego. Słuchając tego, skądinąd mistrzowskiego wykonania, opisałam je jako „Horae [godziny], czyli Spektakl światła” opublikowane następnie w poetyckim zbiorku „Rodzima Wieliczka” (Kraków 2005): Andante (Impresje) Mieczyków szereg barwny na baczność stoi jak wojsko cierpkością wieje nasturcji w róż herbacianych krzakach. Spóźniony zakwitł wiciokrzew leżak rozkłada słonecznik w hamaku świetlistym i modrym śliwkowe opala się lato. * Upalny sierpnia finał miodnym oddycha skwarem trzmieli brzęk i granie pszczół wiechliny płowe kołyszą. Łąka kadzidłem faluje - nad nią nachyla się z ciszą smagły wiatr balsamiczny pod słońca palącym ciężarem... ** Jesienne lato słomą pachnie - blask południa ostrzem diamentowym kreśli znieruchomiało ciepło - i jak rtęć z wolna - srebrzyste opada powietrze. Bursztynem iglaki płaczą jantaru skroplonym ulepkiem kwitnie wrzos - żółtą bryczką jedzie uśmiechnięty wrzesień. Adagio (Kołysanka) Ziół spłowiałe pejzaże w kwiatach wirydarze pogłosem rosy odbija się śpiew - W wydmuszce makówki zeschłej w izdebce wieczoru niebieskiej pod lampą miesiąca jasną kometą srebrną choć straszną zachodu czerwoną latarnią zmierzchu ogarkiem szara dogasa godzina Wieczór przechodzi w noc płoną planet lichtarze kryształowe kandelabry gwiazd Presto (Pobudka) To ja promyk szyldkretowy najpierwszy brzask pukam nieśmiało do ufortyfikowanych bram nocy przepastnej Zaraz jutrzenka rozczesze światło jak sploty miękkie Niebo zalśni szafiru białego przestworzem Zapachnie mokro artezyjskim zdrojem – * W porze hejnałów złotych zegarów leniwych tętnach szelestów klepsydr liściastych przeciągów zielonych jak cisza okrągłych kwadransów pospiesznych Gnomon wskazówką furtki trzasnąwszy cieniem nagłym odsłonił tarczę spaloną słońcem! Co się od tego czasu zmieniło? Z wyjątkiem samej, złotej oraz modrej pogody, to bardzo wiele. Przede wszystkim został rozebrany baśniowy domeczek usytuowany na południowo-zachodnim stoku przy ulicy Słowackiego w solnym, powiatowym mieście Wieliczce: drewniany, pomalowany na ciemnozielono, z trzema oknami do frontu i śmiesznie sterczącą staroświecką radiową anteną na dachu. Znikły oraz zanikły tak szaleńczo niegdyś kwitnące nasturcje; wiciokrzew przechował się w rachitycznych resztkach i gdzieś pochowały słoneczniki. Także mieczyki, przekarmiane sztucznymi nawozami szybko umierają w szklanych wazonach. Umierają również łąki wypierane przez quasi włoskie ogrody, jedynie ów gnomon, czyli solarny zegar, stojący przed wielickim Urzędem Skarbowym [zresztą od niedawna] pokazuje wyłącznie słoneczne godziny. Nawet wtedy, kiedy pada delikatny deszcz. http://muzeum.wieliczka.pl/ogrod-zupny-4/
  15. befana_di_campi

    Fryderyk Chopin: Walc h-moll

    To Światło muzykę po swojemu kreuje (pigmenty dołączają się same) według wskazówek słonecznego zegara do mandorli sprowadzony chromatyczny walc okrąża wirując okrążając wiruje w pył rozbitą złotawą bielą...
  16. befana_di_campi

    Don Vivaldi i ja (w lustrze)

    Jesienniejemy - Jesienniejemy - reverendissimo Maestro w samym lata preludium gdy agrest zielenieje i pięknieją jagody * Czy muzyka też jesiennieje? ** Partytury nie więdną ani nie rozpadają się na żadne wiatropylne słowa - odpowiadasz - brząkadłami z Ospedale della Pieta - to twoje wiersze wietrzeją humusem
  17. Za to, ze uśmiechał się Pan do siebie w sposób który daje czuć muzykę i zamruczeć samemu, kiwając się w rytm. Dzwięk masuje wyobraźnie, dreszczyk muska obudzone juz zmysły... ech! No i ta zmiana rytmu, melodii, uczucia. Budzi strachy przeszłości, daje wspominać przyjemności. Piękne, bo nie pozwala zapominać o życiowych przewodnikach w miłości. A ja... znowu mam ochotę obuć się w kozaki z pazurem i nie przechodzić życia na płasko. Dla Pana Stacha zawsze w obcasach!
  18. befana_di_campi

    Organki

    Za nami daleka słodka muzyczka przed nami szum potężnie wzmagający Wątlutka odpłynęła melodyjka ciągutką cukierka z gatunku kremowa krówka Harmonijki ustnej konsonanse organków mariaż z niebem farbkowy łagodnie Zda się że drzewa umarły na zawsze gdy one całe w pąsach w ogniu pomarańczy
  19. befana_di_campi

    Allegri: Miserere me Deus...

    Inspiracja: https://www.youtube.com/watch?v=4lC7V8hG198 Zmiłuj się nade mną Boże, według wielkiego miłosierdzia swego, A według mnóstwa litości twoich, zgładź nieprawość moją. […] Tobiem samemu zgrzeszył i uczyniłem złość przed tobą […] Nie odrzucaj mię od oblicza twego i Ducha Świętego twego nie bierz ode mnie [z Ps 51 w tłumaczeniu X Jakuba Wujka) Boże mój – w łaskawości swojej zmiłuj się! Nie gniewaj więcej - któż Ciebie przebłagać może łzą gorącą i połamanym sercem * Pod świątynnym niebios bursztynowym sklepieniem dziecięcy lament dusz. Zbłąkanych. Głodnych. Przemarzniętych – zeschłe liście - żaden ogień rosa szronem nie napoi dymi ziemia lecz nie płonie świecą pachnie z mokrym wapnem ** Miserere mei Deus, secundum magnam misericordiam tuam. Et secundum multitudinem miserationum tuarum dele iniquitatem meam. [...] Tibi soli peccavi et malum coram feci [...] [...] Sacrificium Deo spiritus antribulatus: cor contritum, et humiliatum, Deus, non descipies ... Tęsknota w stallach jak wosk pokruszona - wibruje świątynia żałobnym echem Zmiłuj się Boże nade mną ale wpierw stwórz przeczyste serce
  20. befana_di_campi

    Tomassi Albinoni: Adagio

    Mimo że jesiennie smutno być nie musi - Pogodnie (w miarę) kameralno klimatycznie czarodziejsko wręcz. Elficznie - - - z liśćmi pod ramię w objęciach wiatru o zapachu fiołkowego golfu - - - Baszta brzozę zdobi płaci miedziakiem drzewinka choć jej listowie nawet nie tombak bo drzewo biedne być musi skoro nagość swej kory zasłania czarnym strzępkiem Ale za darmo błękit anemiczny milczący horyzontalnie i śpiewnie perspektywiczny osobliwie świecąc – płynie a płynąc - - - - - pierzaście rozsnuty - - - świeci niczym to Adagio jak gruszka złotą ulęgałką taki słodki a tak (bez)namiętny
  21. Enchant

    Mój Beethoven

    Łapie mnie w szczypce swego żalu Rozpaczy karmionej pustką Podsuwa bólem zniekształcone tony I tonę w nich Z rozkoszą Pozwala mi na to Potem Pieści aksamitem dźwięku Aż nadto wygładzonym - Zawsze mu powtarzam - Druga część Sonaty Jest wymuszona On na to - Pieprzysz - I zaciąga się cygarem Jakby upajał się tym słowem Po czym przedstawia mi Obłęd Który wyłania się z Chaosu W trzeciej części Sonaty ............................................ Jeszcze nigdy wymiana uprzejmości Nie była tak głęboka A chocholi taniec - Tak złudniczo żywym