Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'miłość'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Różne
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


Znaleziono 67 wyników

  1. Oto wiersz: Pragnę abyś tuląc Złamał mi żebra. Może wtedy pod naciskiem Twojego ciała Niczym Protiwopiechotnaja mina dierewiannaja [...] Oblepiłabym cię cała Wtedy zrozumiałbyś Co mam na myśl mówiąc Kocham. Wciąz jednak nie jestem pewna co do drugiej zwrotki czy połączenie bomby z 'oblepianiem' jest spójne, czy pasuje. Liczę na wasze rady jak i pomoc, pozdrawiam!
  2. Siła przetrwania Umarło we mnie nocy lipcowej dobro trzymane na siłę. Położyłam kwiecie na mogile, miało dać honor i odwagę.. Ale jakże mogło to uczynić? Została samotna moja kibić, wiernością dłoni niczym przysięga, jednak moc palców do niej nie sięga. I choć ja nadal nieposkromiona, i Gabriela sercem utulona. Ukochany spoczywaj w spokoju, ja wciąż nie uciekam od życia znoju. Gabrysiu, pomóż przetrwać cierpienie, odnaleźć przy tobie ukojenie. Grób obok ciebie mym przeznaczeniem, spotkamy się wkrótce, zapewniam cię. Justyna Adamczewska 2018 r.
  3. Niewidzialnym tuszem

    Zew

    Czy każda noc pięknem się mieni? Choć wolność moja ogranicza się do chłodnego powiewu wiatru. Do zachodzącego słońca i kilku rozmów wieczorem. Czy każdy poranek wydźwięk ma anielskich oper? Czuję się nimfą, co tańczy z niebem natury w parze, kobietą co tiulem owiana, motylem który cicho szepcze kocham w Twej dłoni.
  4. pawlikj7

    Przebacz mi Panie

    Boże zachowaj od bólu, tli się moja wiara, często spadam, bo nie klękam na kolana, Szansy nie miałem poznać wcześniej Ciebie, bliżej z wiekiem, z każdym policzonym grzechem. Przebacz mi, zaklinam o wiarę, miłosierdzie; nienawiść toczy serce, szepczą zewsząd cienie, Jak ślepiec w celi na dobro zamkniętej, chcę więcej, furia miesza się z obłędem. Twego oblicza, tak nie jestem godzien grzeszna dusza, podobać się nie może. liczę Ojcze, że pomożesz, wybrać drogę bo za życia sam wyprawkę robię w grobie. Zaprawdę boskie jest usprawiedliwione, niegdyś nikczemne grzechom zaprzedałem się w niewolę, na Twój obraz z grzechu ulep mnie ponownie, uświęć to co chore, skuty wyrwać się nie mogę. Spokój w środku i na zawsze moją Mekką, paradoks między blichtrem a cnotą sprzeczność, spokój duszy cenę ma wymierną i wszelką, dwie strony rozchwytują mą duszę nieśmiertelną. Przyszedłem tu na moment, krótką chwilę, świata nie studiuje wzrokiem, duchem patrzę, w DNA kodzie świadomość mi wszczepiłeś, newralgicznie więcej czuje i o duszę walczę. Naturalne to we mnie i pamiętam od zawsze, sprawy doczesne spowijam dystansem, co więcej pogardzam tym światem, to wszystko namacalne, mdląco - szampańśkie, wiem bo zasmakowałem. Spokój cenę ma wymierną, okupywaną pewną ceną, gotuję się do walki, bitwę stoczę z wrogiem, jak Samuraj w swym Bushido, akceptuje drogi koniec, lecz nieprzyjaciel jest we mnie i nim płonę. Zawsze mnie dogonią, do nikąd uciekam przed sobą, toczy mnie wina, jak Wyklęty Żołnierz mam ogon, bies ręce zaciera, uśmiecha się szeroko, grzech jego kartą przetargową, nonszalancko puszczka oczko. Nie będę ofiarą, zmienisz mnie w łowcę, prosze ponad Szczerbiec Królów dałeś mi oręż, ponad wszystko nakazujesz głosić Prawdę przez Siebie, jako w niebie czyniąc czystym i niewinnym, jak niemowle. Prawda wszak oręż, poderznę czarnym marom gardła, wiją się w mej duszy, jak robactwo w padlinie, Resztki smutków, krzywdy biorą za pożywkę, jako tarczę kryją się pod mym egoizmem i wstydem. W posłuszeństwie tkwi wolność o Słodki Panie, ty mnie stworzyłeś i Ty wiesz co jest dobre, pragnę zaprosić Cię do swego serca, byś przez swoje pojednanie zamieszkał świątynię. W zamiarach poświęcę życię, mam alternatywę, klękać przed Tobą tylko, Tylko Ciebie się obawiać, wszystko jest kłamliwe, jak Ciebie w tym nie ma, odpuść mi winy, daj mi powszedniego chleba. Zapłacę mu prawdą a grzech prowadzi do świętosci cena bycia pomazanym, nie tylko idąc w stronę światła być naturalnym i prawdziwym, prawda częścią mojej tożsamości być uświęconym i świadomym, widzieć więcej, żyć w miłości. "Królestwo Niebieskie - to królestwo sumienia" - Autor nieznany
  5. przeznaczenie czym właściwie jest spotkaniem po latach po tych wszystkich stratach ? nagłym romansem rozpoczętym zwykłym tańcem ? ja myślę o takim poczuciu pewności za pomocą czyjeś obecności
  6. Językiem swoim wykradasz z mych ust oddech Kolejne tchnienie życia ofiaruję tobie Cóż za paradoks – Powinnam m a r t w i e ć przy tobie, A czuję, że żyję. M a r t w i e j ę bez ciebie Bez Ciebie gniję. Śmierć przychodzi gdy ty odchodzisz Życie znajduję w twojej obecności Swoim dotykiem ożywiasz ciało moje s t ę c h n i ą c e i tęskniące za tobą. Jesteś, a ja Łagodnieję, d e l i k a t n i e j ę. Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Skalpelem swoich oczu Wycinasz rany, które strach pozostawił Na moim ciele s t ę c h n i ą c y m i tęskniącym za tobą. Jesteś, a ja zdrowieję, ożywam – cóż za paradoks! Językiem swoim wykradasz z mych ust oddech Kolejne tchnienie życia ofiaruję tobie Nieśmiertelność jest twoją obecnością Oddałam ci życie, nie tracąc go wcale Śmierć przychodzi gdy ty odchodzisz Życie znajduję przy tobie. Bez ciebie gniję, bez ciebie m a r t w i e j ę. Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty
  7. Chcę czegoś doświadczyć Chcę mieć wspomnienia Chcę żeby ktoś mnie pokochał Chcę być piękna Chcę żyć To wszystko co sprawia że mogę być szczęśliwa Zazwyczaj jest daleko Niczym odległa wyspa do której trafia się tylko raz Można na niej zostać lub odejść I już nigdy nie wrócić Ale zawsze po drodze na wyspę Jest pełno przeszkód I mimo że próbuję z całych sił do niej dotrzeć To nigdy nie daję rady Ponieważ jestem zbyt słaba i niewystarczająca Dla właśnie tego szczęścia Czekam Każdy radzi czekać Wierzy że czekanie jest najlepsze Ale tak naprawdę jedynie co mi daje To fałszywą nadzieję Lecz minął czas A ja dostrzegłam braki Które za każdym razem ukrywałam czekając Teraz widzę wszystko Wiem czemu wyspa zawsze była nieosiągalna Czemu moją wymówką było czekanie Teraz wiem że nie jestem godna Aby czegokolwiek chcieć Nawet wysp Koniec
  8. Alexander Haus

    Motyle w brzuchu

    Motyle w brzuchu Gram cię sowicie ̶ na fortepianie z wiersza, Gram! Nad życie ̶ upajam się Wspomnieniem mlecznego dźwięku z twoich warg, Obficie ̶ smakuję odcieni czereśniowych nut, Któreś mi zawoalował przez głuchy telefon w opłatek […] − Przy pulsującej tętnicy… Mój brzuch ̶ jest syty: Pełen dojrzałych motyli. Mam cię! W końcu cię w trzewiach mam, Wśród mokrej żywicy… […] Gdzieśmy to wtedy byli, kochany Noe, gdyś mi śpiewał jak słowik na śliwkowym patyku?... POSŁUCHAJ wiersza "Motyle w Brzuchu". Recytuje: Alexander Haus
  9. wikusia451

    ocean pustkowia

    Kiedyś wszystko się skończy, Ja Ty nawet słońce, pozostawię Cię samego na pustkowiu oceanu, ale nie płacz Mój kochany, wrócę kiedyś też po Ciebie, nie zostawię Cię samego, na pustkowiu serca Mego.
  10. Tomasz Kucina

    Kasyno serce

    całym sercem a może ostatnim żetonem duszyrzuconym w kasynie prosto pod dekolt słodkiej Ginger?życie za paskiem jak spluwa Nicky Santoro i kesz Las Vegaschcę całym sercem *rien ne va plus życia na czolepo kole domkniętym na trzecim okrążeniu bieżnizbrukany puls nadżera wierne tętnice - a *w_koło ciebie zimnopozorny gen przetrwalnikowy *a brave face_ but life is passeikono szoku co krukom otwiera oczy i kolką w bokuprzekrwioną na sól sumienia podrzucasz w górę żeton Arystotelesaco okpił prawdę przetrawił paradoks kłamcybo nie ma definicji na osobliwość życia - istnieje tylko prawo Absolutubezwzględna potrzeba ludzkiej miłości i wiecznego zbawienia -- przypis: *w_koło - w sensie na kole - ruletki, również wokół (dwuznaczność) *rien ne va plus -zn. więcej nie wolno obstawiać (fr.) przed puszczeniem kulki przez krupiera w ruletce *a brave face_ but life is passe - odważne oblicze (kamienna twarz), ale życie jest passe
  11. Alexander Haus

    Milczący Noe

    Milczący Noe Kochany Noe, Jesteś mi żelaznym sterem na nocnym oceanie, Mosiężnym kompasem wiodącym ku bramom Boga Ojca, Wybawieniem i opoką ̶ atlasem Nowego Świata, Ziarnem nienarodzonego słońca… Włókna Twego wczoraj to nasza jutra przędza. […] Śpisz?... Nie wiem, dlaczego łza mi spadła z serca Na Twoje dłonie, W których przed chwilą odmawiałeś Spotkanie z Matką Boską. Marzę, byś tę łzę ucałował ze szczególną troską I zaopiekował się ̶ moimi modlitwami: Moim „Jestem”, moim „Kocham” i moim „Na zawsze”. Teraz, gdy od serca na Ciebie patrzę, Jesteś mi latarnią morską, chwilę później ̶ kapitanem W nowej księdze, w której płynie ̶ Arka mego życia. Wchodzę na Twój pokład ̶ śpiący Noe. ̶ Czuję powiew Twojej mlecznej skóry i dotyk mokrej nocy ̶ Dlaczego milczysz, kochany Noe? Rozmawiają tylko nasze ciepłe ręce. *** Milczę, bo tylko w ciszy usłyszysz moje serce: Nie wiedziałbym, jak Ci wyznać słowem, Że opiekuję się Tobą… Twoim „Jestem” Twoim „Kocham” I naszym „Na zawsze”. POSŁUCHAJ wiersza "Milczący Noe". Recytuje: Alexander Haus Więcej wierszy: TUTAJ
  12. Tomasz Kucina

    Selene zauroczona

    najśliczniejszy z pasterzy był chyba Endymionlicko gładkie błyszcząceokaz unikalny jak spod pędzla artysty szkicowany linią rozżagwionym chlapnięciemposuwem genialnymi sam Zeus co wszystkie talenty rozdawałgdy go ujrzał na zboczu skośnej góry Latmoszamroczony ekstazą wnet nadużył prawa wieczną młodość w prezencie mu dając za darmojakoż zmarszczki wraz z wiekiem mogłyby zeszpecićczystość rysów młodzieńcalub zepsuć urodęzatem szybko swym czarom sprytny Zeus zleciłby Endymion w sen zapadłnagle - mimochodem w grocie góry spał ślicznyjak posąg z marmuruodwiedzały go czasem mokre Lejmoniadyw krynolinach atłasach i seksownym tiululecz on spał ciągle spałdelikatny i bladytu po niebie gwieździstym co dzień szła Selenerozświetlając koroną brunatne sklepieniato bogini księżyca co weszła na scenę by zdjąć z ludzi zmęczonych wszelkie utrapieniagdy rumaki do wozu zaprzęgła śród pieśniwachlarz skrzydeł przestronnych zfiltrował powietrzeczarne niebo podobne do czarnej czereśniz karet prysły promienie w firmament wypiętrzeńprzemierzając niebiosa spostrzegła młodzieńcai kębłana namiętność porwała jej sercezapragnęła go zbudzić lecz to był los jeńcauśpionego na wiekinarkotycznym wierszemodtąd ilekroć zwiedza we swym srebrnym woziez konstelacji złożony wstydliwy nieboskłonzatrzymuje się zawsze Selene ostrożnienad tą grotą latmijskąby znów poczuć - bosko
  13. literacka_pustka

    kochanie

    kto pokocha złożoną z części kreature nikt Bóg tylko w swej nieskończoności spojrzał na mnie co teraz szepnęłam
  14. Paulina_Murias

    Erotyk

    Dotykasz mej duszy spojrzeniem Budzisz zmysły oddechem Bezwolne serce bije Rozpalone pragnieniem
  15. Tomasz Kucina

    Tańczy Carmen

    mezzosoprany skrajna fantazja zbliżeń mezzosoprany to bicze czas kwitnie utylitarnie i coraz sprytniej i coraz bliżej zauroczenia Carmen Don Jose to był tenor przymierza La Paloma - habanera skrajna babska intryga zgryźliwych myśli za horyzontem kroku a ona tańczy w amoku dla: męska fabryka cygar samczy gen idzie Escamillo torreadorom pokój poniż się schyl głowę jesteś warstwą antrykotu bykiem jesteś wzdłuż mięśnia kręgosłupa po którym puści się zgrabna Muza przypis: wiersz w charakterze sardonicznym; z bezą w operze.
  16. Ajeleth

    Bez tytułu #1

    Miłość odbywa się zgodnie z ruchem wskazówek zegara po orbicie eliptycznej właściwie trwa dłużej jak czas pełnego obiegu twojej dłoni wokół mojego ciała jest zwrócona do Nas półkulą północną 07. VI podkreśla rok 2018 Na podstawie reakcji określa jego strefę erogenną wyróżnia dwie pory: suchą- przypada na okres kalendarzowego bez-dotyku i deszczową- przypadającą na okres kalendarzowej czułości Wyróżnia dwie pory: noc polarna- mroźne dni zimne zażalenia dzień polarny- krótkie noce intensywne gesty
  17. w hołdzie : /Charlesa Lutwidgea Dodgsona/ i /Teorii Strun/. podobno jesteśmy strunami a świat zachowuje absurdalną logikę snu… a może strunami pobudzonymi z letargu miłości? jak pukiel włosów spod kapelusza Alicji z Krainy Czarów ustawicznie drżą uwodząc nasze żądze w dowolnym punkcie czasoprzestrzeni… spoglądając co rusz na swój Zegarek Kieszonkowy gonimy Białego Królika w geometrii matematycznej spadamy w Głęboką Studnię mijając po drodze tysiące dziwnych przedmiotów zwanych subiektywną zajawką podniety a cząstki naszych zachwytów są niczym mody drgań nasyconych nici bozonowych tańcząc na Szklanym Stole widzimy Złoty Klucz szukamy Drzwi do których będzie pasował? pragniemy trafić do lirycznego ogrodu lecz wszystko jest zamknięte w klauzurze trzech wymiarów? w dodatku zakorzenionych na bezimiennych *branach których nie pojmujemy… czujemy się wyraźnie za duzi by wślizgnąć do grzesznego rozarium toteż szukamy eliksiru miłości z napisem - Wypij Mnie upuszczając celowo Rękawiczki i Wachlarz czekamy wiecznie na kogoś kto je podniesie- dla Nas może właśnie w skutek tego nasza miłość jest cechą dualną przedstawia różne opisy tej samej spójnej teorii... zawartej w demonstracji podróżujących cząstek i strun po krainach Lewitacji... prawie zawsze lękamy się Kotów Zauroczenia udajemy Mokre Ptaki liczymy że Każdy z Nas- wygra osuszając się jak zuchwały Dodo w Wyścigu Kumotrów nie przestrzegamy miłosnych reguł biegając - w kółko pływając w Kałużach Łez liczymy na to że spotkamy w końcu swoją Cudowną Mysz lecz jest to tylko złudne pogwałcenie symetrii czasoprzestrzeni … -- przypis: * brany - w teorii strun, cząsteczki wyrażone jako wibrujące struny zakotwiczone są na branie, brana jest więc czymś w rodzaju "ściany" oddzielającej różne wymiary wszechświata.
  18. Tomasz Kucina

    Pamiętasz

    Pamiętasz, jak wiosną na łące tarzały się z Nami kaczeńce? Z liści bobkowych robiłaś okłady me rany krzyczały w podzięce. Gdzieś wargi Nam drżały, motyle fruwały, i w liście bobkowe otulić się chciało, me serce. Tam zefir muskał Twe lico rumiane skrzydła rozwarła biedronka, ów zapach zielska i morska barwa Twych oczu zmysłów upojna nagonka. W mych oczach się lęgły pąki róż muzyka zagrała w Twych tonach, gdy nozdrza zakleił aromat i kurz zagrałem zapachem w hormonach. W wibracje wprawione ziela w Twej dłoni w splocie szalonych uścisków, zazdrosne jaskółki, ciała w agonii, wypręża świadomość rozbłysku. Byliśmy wtuleni, w objęciach zieleni ściskałem Twoje kolana, A Ty się wiłaś, dyszałaś z rozkoszy... Wołałaś do mnie... Szaman! --
  19. Tomasz Kucina

    Małe nieMadzie

    wiersz dedykowany wszystkim porzuconym dzieciom, I sumieniu ich rodziców losowe wyczyny ciężarnych nadużyć. zew krzywd. niepłodu których się dopuszczono w oknach życia. gdy szła do ludzi dokładnie wypucowana. schludna. i upuszczona w kocyk jej matka pielęgnowała marzenie. a potem mały. trybik wykruszył z sumienia decydując o szczęściu które odeszło i czas mijał. choć przetrwał w ośrodkach potrzeby serotoniny meduza czochrała włosy gdy z miśkiem córki tupali w monopolowy zodiak. tymczasem małej podano zamiar kaszka na mleku i list do preadopcji. był i protokół wszystko co ludzkie znaczy karmiące. z gołębich skrzydeł zero czczych pytań - sekt i bełkotu - rzeczników i detektywów tylko gołąbek siadał tam co dzień. w oknie wyrodnym sekretu dyplomatyczny ptak na receptę egzystencjalny patron kolokwium dziewiczy. bez zaliczenia
  20. Tomasz Kucina

    Damie z gronostajem

    humani - humani... to wszystko dla Pani Petrarka Cellini Da Vinci El Greco... poezje liryczne Zbiory Canzoniere po nocach pisane Sonety do Laury i rzeźby złocone ukute na czyny Cellini w mozole Żywota własnego do Pani się ślini Rzym Paryż i Madryt sekrety w mimice lica Mony Lizy i wąsik łasiczki obrazy Kobieto pochłaniasz łapczywie wzrokiem fanatyczki Orgaza & Pogrzeb hrabiego El Greco humani - humani... Lescot wyuzdany fasada Luwru jakże Panią dręczy Zamek Wawelski Franciszek Florentczyk Madonna Sykstyńska z mocy Rafaela która na Panią oczyma spoziera aż cera Pani kraśnieje spod pudru czyżby renesans Panią onieśmielał? a jeszcze dalej Straż nocna Rembrandta opada na dół rzęs gęstych firanka tu ciało zmarłe się nagle otwiera to będzie Lekcja anatomii teraz humani - humani... Rubens lgnie do Damy Sądem Parysa Krajobrazem z tęczą nie śmiem już dalej Pani Cię zadręczać skręćmy tu obok jest zaraz kafejka a w niej portrety samego Van Dycka [czyt. deika] – przypis – humani – neologizm; hum z ang. szum, warkot, gwar, buczenie Ania – imię. W znaczeniu: bucząca Anna, rozgniewana, apodyktyczna, głośna kobieta o imieniu Anna. Znajomość z „realu”.
  21. Kiedy zgaśnie ostatnia iskraa zmysły znajdą ukojeniewtedy przyjdę do Ciebiegdziekolwiek będzieszby złożyć na Twych ustachostatnie tchnienie
  22. mężczyzna jest jak brakująca część mojej samodzielności i siły jest przeciwieństwem mnie jest chłodny i spokojny we mnie płoną emocje niczym zima i lato nie mogą żyć ze sobą nie mogą żyć bez siebie
  23. kobieta jest jak rzeźba rzeźba, która wypełnia pusty pokój mojego umysłu dreszcze na mojej skórze są najintensywniejsze gdy ona jest w najprostszej postaci jej delikatność pobudza moją martwą dusze razem z istniejącym jeszcze sercem i ciałem
  24. Raggdor

    Świt

    Świt Szklani potem dogasamy nieśpiesznie w świetle lampki Upstrzony gwiazdami kończy się księżyc Nieprzebyty, chłodny Czujesz, jak szepcze powiewami? Tak mija kolejna noc, z oknami na oścież otwartymi szeroko Szerzej niż pełnia Oczy szklą się jak zastygły staw Jak poranna mgła w której toną gwiazdy Cisza naszych dłoni Ognista, bezpieczna noc Kiedy na zewnątrz wstydliwie zanika księżyc Kiedy na piecu głucho zalega mrok Kiedy czarny kot w pełni źrenic o lepkich, zakrwawionych łapkach Wlepia w nas zupełnie jak Ty Dwa księżyce Z każdym wdechem trochę za mocno Z każdym wydechem zdecydowanie za głośno Oddalamy świt
  25. Nie patrzysz na mnie czemu unikasz wciąż wzroku A jego ufne oczy zwodziłaś swoimi Rzekłaś wczoraj „kochaj” ustami frywolnymi Odszedł, zostawił z twego boskiego wyroku Dziś ponownie się rodzisz z pian naga w pół kroku Zaklęta w morski diament falami barwnymi I kusisz wciąż mężczyzn włosami złocistymi Nieskalana tyś czerpiesz ze swego uroku Yunani rozkochanie znów kochanków podbój Wszak zamiast miłości rodzisz serca cierpienie Ewokuje ból rozstania twoje istnienie Na próżno pragnęłam zapomnieć konterfekt twój Umieściłaś w mym sercu intymny krwawy znój Spójrz na mnie… odpowiedz coś… daj życiu znaczenie…