Przeszukaj forum

Pokazywanie wyników dla tagów 'miłość'.

  • Szukaj wg tagów

    Wpisz tagi, oddzielając przecinkami.
  • Szukaj wg autora

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki...


Data utworzenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpocznij

    Koniec


Filtruj po ilości...

Data dołączenia

  • Rozpocznij

    Koniec


Grupa


Znaleziono 78 wyników

  1. Betina Vertis

    Kochałam

    Kochałam kiedy się uśmiechał Kiedy śmiały się jego oczy Kiedy podczas śmiechu drżały mu ramiona Co przypomina mi O drżeniu jego ciała Kiedy godzinami płakał Kiedy te same usta, Uśmiechające się za dnia W nocy mówiły "Chcę umrzeć" Kiedy te same oczy Były pełne męki i pustki Kochałam go całego Kochałam jego ból i smutek Kochałam jego śmiech Kochałam go bardziej niż siebie Kiedy umarł umarłam i ja Ale część, która przeżyła Poczuła ulgę Bo to ja tuliłam go do siebie w nocy Bo to ja dzieliłam z nim jego cierpienie To ja wiedziałam, że śmierć to dla niego wybawienie A teraz obcy ludzie stoją nad jego grobem I mówią jak samolubnie postąpił Mówią, że był tchórzem Że trafi za to do piekła I mogłabym się z nimi zgodzić Gdybym nie wiedziała Że jego piekło zaczęło się już na ziemi
  2. Tomasz Gazda

    XII

  3. Laura Dettlaff

    fusy

    jak było źle gdy należałam do nich psim przywiązaniem, nie umysłem, sercem zostały tylko fusy po herbacie czy kresy cierpienia na rękach albo porzucone samochody na drogach donikąd gdy już będziesz odchodził jak oni zostaw coś po sobie czy to kamień czy kawałek serca
  4. boję się twych słów, że milczenie lubisz znad naszych porannych głów znaczenia senne gubisz nie wiem co cię zasmuci i nie wiem co cię wzruszy czy kiedyś do mnie wróci ten sekret twojej duszy znałam go na starcie lub pozory to były dziś stoję sama na warcie by nasze wspomnienia żyły i nie wiem czy ci zależy czy jest ci wszystko jedno siedzisz sam w wielkiej wieży mnie zostawiając sedno wróć z tej dalekiej krainy brak mi ciebie starego tworzysz z tego ruiny a było to coś pięknego
  5. Nibjya

    Dwie dusze

    Dwie samotne duszeNa moście stoją nocąObie zabłąkane Obie w myślach błądzą Niebo w pełni blasku Świeci im nad głową Może już na zawsze Tak razem będą błądzić?
  6. Himiko

    Niezdecydowanie

    Tylko nie odchodź już więcej Nie zostawiaj ze smutną miną Tylko nie zrywaj mnie znowu Jak w słońcu tulipana żywego Nie oddaj mnie w końcu Jak pięknej księgi czekającej za domem Nie patrz znowu na momenty kiedy tonę Nie wyławiaj mnie wtedy, podaniem brzytwy złocistej Tylko bezpiecznie nie układaj do snu Rano uciekając ze słońcem
  7. Ile obrażeń trzeba znieść, By w końcu zwyciężyła duma. A przecież wypita z mlekiem matki Miała stworzyć mur nie do przebicia. Ile razy naiwnym może być Człowiek nienaiwny zupełnie Zanim dostrzeże czarną otchłań W której toną już jego nogi i ręce. Ile razy wyszeptają usta, Że ciężko jest zasnąć w nocy Zanim padną na pożegnanie słowa O wpędzającej w obłęd miłości.
  8. Językiem swoim wykradasz z mych ust oddech Kolejne tchnienie życia ofiaruję tobie Cóż za paradoks – Powinnam m a r t w i e ć przy tobie, A czuję, że żyję. M a r t w i e j ę bez ciebie Bez Ciebie gniję. Śmierć przychodzi gdy ty odchodzisz Życie znajduję w twojej obecności Swoim dotykiem ożywiasz ciało moje s t ę c h n i ą c e i tęskniące za tobą. Jesteś, a ja Łagodnieję, d e l i k a t n i e j ę. Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Skalpelem swoich oczu Wycinasz rany, które strach pozostawił Na moim ciele s t ę c h n i ą c y m i tęskniącym za tobą. Jesteś, a ja zdrowieję, ożywam – cóż za paradoks! Językiem swoim wykradasz z mych ust oddech Kolejne tchnienie życia ofiaruję tobie Nieśmiertelność jest twoją obecnością Oddałam ci życie, nie tracąc go wcale Śmierć przychodzi gdy ty odchodzisz Życie znajduję przy tobie. Bez ciebie gniję, bez ciebie m a r t w i e j ę. Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty Ty
  9. Taniec z ciemnością Tutaj to nic nowego Porywa mnie do siebie Cicho szepcze przekonując Mówi, że jest przyjaciółką Że muszę być z nią zawsze Zapewnia, że wszystko to kłamstwo Że tylko ona jest prawdziwa Jej melodia gra mi w głowie Nie mogę się jej pozbyć Mówi, że będę wolna Tylko gdy ją pokocham Otwieram więc serce Wchodzę w jej ramiona Ciemność ogarnia mnie całą Czy teraz jestem wolna?
  10. sawa.potiliok

    nie wiadomo

    Czy spotkam jeszcze kiedyś taki kolor, żeby go tak czuć i kochać Czy spotkam taką dobroć Co nie da się ukryć Czy odeszła na zawsze ta dłoń pracowita Co mnie w deszczu chwytała mocno i ocierała twarz Skąd wiedział ten piękny umysł Że łza na była kroplą deszczu Który brał wszystko Wszystko szare a ta szarość na bruk spływała Skąd wiedziały buty długo świat oglądające Kiedy zostać a kiedy odejść Ile tych godzin na słońcu i deszczu Ile zachodów, które chwytaliśmy Ile słów potrzebnych a ile zbędnych Ile wspólnych myśli Nie wiadomo I ostatnie tylko spotkanie błękitu Raz dobroć się ukryła Dłoń w kieszeni Kilka łez z deszczem pomylonych Buty nie wiedziały że teraz trzeba zostać najbardziej więc odeszły I nie wiadomo po co Całość wrażeń podzielona na dwie części Szarość raz ostatni nie spłynęła Została w środku gdzieś ukryta Czekając na błękit
  11. Himiko

    Uwolnić to co kocham

    Czasem wypuszczamy coś w świat Bez zastanowienia Wypuściłam z mych rąk wiele Nadal cierpię ze straty Choć nadal wypuszczam jeszcze więcej Chcę uczyć się na błędach Lecz nie wiem czy to błąd Może tak po prostu trzeba Może nic nie jest nam dane na zawsze A my musimy Tylko się z tym pogodzić
  12. Deonix_

    Bez Ciebie

    miotam się po wszystkich pokojach rozplątując wstęgi ciszy pęd powietrza obrywa mnie ze skóry lodowy ogień rozdziera mnie wewnętrznie brzegi powiek mam żarowrzenne i cała się trzęsę a jednak zasypiam nawpółśmiertnie wiotczeję i opadam w czeluść smolistą strugą Styksu lecz kiedy się budzę igły nadfioletu cisną się do źrenic i z bólem wpycham w siebie strzęp powietrza nie wiedząc dlaczego
  13. Oto wiersz: Pragnę abyś tuląc Złamał mi żebra. Może wtedy pod naciskiem Twojego ciała Niczym Protiwopiechotnaja mina dierewiannaja [...] Oblepiłabym cię cała Wtedy zrozumiałbyś Co mam na myśl mówiąc Kocham. Wciąz jednak nie jestem pewna co do drugiej zwrotki czy połączenie bomby z 'oblepianiem' jest spójne, czy pasuje. Liczę na wasze rady jak i pomoc, pozdrawiam!
  14. Siła przetrwania Umarło we mnie nocy lipcowej dobro trzymane na siłę. Położyłam kwiecie na mogile, miało dać honor i odwagę.. Ale jakże mogło to uczynić? Została samotna moja kibić, wiernością dłoni niczym przysięga, jednak moc palców do niej nie sięga. I choć ja nadal nieposkromiona, i Gabriela sercem utulona. Ukochany spoczywaj w spokoju, ja wciąż nie uciekam od życia znoju. Gabrysiu, pomóż przetrwać cierpienie, odnaleźć przy tobie ukojenie. Grób obok ciebie mym przeznaczeniem, spotkamy się wkrótce, zapewniam cię. Justyna Adamczewska 2018 r.
  15. Niewidzialnym tuszem

    Zew

    Czy każda noc pięknem się mieni? Choć wolność moja ogranicza się do chłodnego powiewu wiatru. Do zachodzącego słońca i kilku rozmów wieczorem. Czy każdy poranek wydźwięk ma anielskich oper? Czuję się nimfą, co tańczy z niebem natury w parze, kobietą co tiulem owiana, motylem który cicho szepcze kocham w Twej dłoni.
  16. pawlikj7

    Przebacz mi Panie

    Boże zachowaj od bólu, tli się moja wiara, często spadam, bo nie klękam na kolana, Szansy nie miałem poznać wcześniej Ciebie, bliżej z wiekiem, z każdym policzonym grzechem. Przebacz mi, zaklinam o wiarę, miłosierdzie; nienawiść toczy serce, szepczą zewsząd cienie, Jak ślepiec w celi na dobro zamkniętej, chcę więcej, furia miesza się z obłędem. Twego oblicza, tak nie jestem godzien grzeszna dusza, podobać się nie może. liczę Ojcze, że pomożesz, wybrać drogę bo za życia sam wyprawkę robię w grobie. Zaprawdę boskie jest usprawiedliwione, niegdyś nikczemne grzechom zaprzedałem się w niewolę, na Twój obraz z grzechu ulep mnie ponownie, uświęć to co chore, skuty wyrwać się nie mogę. Spokój w środku i na zawsze moją Mekką, paradoks między blichtrem a cnotą sprzeczność, spokój duszy cenę ma wymierną i wszelką, dwie strony rozchwytują mą duszę nieśmiertelną. Przyszedłem tu na moment, krótką chwilę, świata nie studiuje wzrokiem, duchem patrzę, w DNA kodzie świadomość mi wszczepiłeś, newralgicznie więcej czuje i o duszę walczę. Naturalne to we mnie i pamiętam od zawsze, sprawy doczesne spowijam dystansem, co więcej pogardzam tym światem, to wszystko namacalne, mdląco - szampańśkie, wiem bo zasmakowałem. Spokój cenę ma wymierną, okupywaną pewną ceną, gotuję się do walki, bitwę stoczę z wrogiem, jak Samuraj w swym Bushido, akceptuje drogi koniec, lecz nieprzyjaciel jest we mnie i nim płonę. Zawsze mnie dogonią, do nikąd uciekam przed sobą, toczy mnie wina, jak Wyklęty Żołnierz mam ogon, bies ręce zaciera, uśmiecha się szeroko, grzech jego kartą przetargową, nonszalancko puszczka oczko. Nie będę ofiarą, zmienisz mnie w łowcę, prosze ponad Szczerbiec Królów dałeś mi oręż, ponad wszystko nakazujesz głosić Prawdę przez Siebie, jako w niebie czyniąc czystym i niewinnym, jak niemowle. Prawda wszak oręż, poderznę czarnym marom gardła, wiją się w mej duszy, jak robactwo w padlinie, Resztki smutków, krzywdy biorą za pożywkę, jako tarczę kryją się pod mym egoizmem i wstydem. W posłuszeństwie tkwi wolność o Słodki Panie, ty mnie stworzyłeś i Ty wiesz co jest dobre, pragnę zaprosić Cię do swego serca, byś przez swoje pojednanie zamieszkał świątynię. W zamiarach poświęcę życię, mam alternatywę, klękać przed Tobą tylko, Tylko Ciebie się obawiać, wszystko jest kłamliwe, jak Ciebie w tym nie ma, odpuść mi winy, daj mi powszedniego chleba. Zapłacę mu prawdą a grzech prowadzi do świętosci cena bycia pomazanym, nie tylko idąc w stronę światła być naturalnym i prawdziwym, prawda częścią mojej tożsamości być uświęconym i świadomym, widzieć więcej, żyć w miłości. "Królestwo Niebieskie - to królestwo sumienia" - Autor nieznany
  17. przeznaczenie czym właściwie jest spotkaniem po latach po tych wszystkich stratach ? nagłym romansem rozpoczętym zwykłym tańcem ? ja myślę o takim poczuciu pewności za pomocą czyjeś obecności
  18. Chcę czegoś doświadczyć Chcę mieć wspomnienia Chcę żeby ktoś mnie pokochał Chcę być piękna Chcę żyć To wszystko co sprawia że mogę być szczęśliwa Zazwyczaj jest daleko Niczym odległa wyspa do której trafia się tylko raz Można na niej zostać lub odejść I już nigdy nie wrócić Ale zawsze po drodze na wyspę Jest pełno przeszkód I mimo że próbuję z całych sił do niej dotrzeć To nigdy nie daję rady Ponieważ jestem zbyt słaba i niewystarczająca Dla właśnie tego szczęścia Czekam Każdy radzi czekać Wierzy że czekanie jest najlepsze Ale tak naprawdę jedynie co mi daje To fałszywą nadzieję Lecz minął czas A ja dostrzegłam braki Które za każdym razem ukrywałam czekając Teraz widzę wszystko Wiem czemu wyspa zawsze była nieosiągalna Czemu moją wymówką było czekanie Teraz wiem że nie jestem godna Aby czegokolwiek chcieć Nawet wysp Koniec
  19. Alexander Haus

    Motyle w brzuchu

    Motyle w brzuchu Gram cię sowicie ̶ na fortepianie z wiersza, Gram! Nad życie ̶ upajam się Wspomnieniem mlecznego dźwięku z twoich warg, Obficie ̶ smakuję odcieni czereśniowych nut, Któreś mi zawoalował przez głuchy telefon w opłatek […] − Przy pulsującej tętnicy… Mój brzuch ̶ jest syty: Pełen dojrzałych motyli. Mam cię! W końcu cię w trzewiach mam, Wśród mokrej żywicy… […] Gdzieśmy to wtedy byli, kochany Noe, gdyś mi śpiewał jak słowik na śliwkowym patyku?... POSŁUCHAJ wiersza "Motyle w Brzuchu". Recytuje: Alexander Haus
  20. wikusia451

    ocean pustkowia

    Kiedyś wszystko się skończy, Ja Ty nawet słońce, pozostawię Cię samego na pustkowiu oceanu, ale nie płacz Mój kochany, wrócę kiedyś też po Ciebie, nie zostawię Cię samego, na pustkowiu serca Mego.
  21. Tomasz Kucina

    Kasyno serce

    całym sercem a może ostatnim żetonem duszyrzuconym w kasynie prosto pod dekolt słodkiej Ginger?życie za paskiem jak spluwa Nicky Santoro i kesz Las Vegaschcę całym sercem *rien ne va plus życia na czolepo kole domkniętym na trzecim okrążeniu bieżnizbrukany puls nadżera wierne tętnice - a *w_koło ciebie zimnopozorny gen przetrwalnikowy *a brave face_ but life is passeikono szoku co krukom otwiera oczy i kolką w bokuprzekrwioną na sól sumienia podrzucasz w górę żeton Arystotelesaco okpił prawdę przetrawił paradoks kłamcybo nie ma definicji na osobliwość życia - istnieje tylko prawo Absolutubezwzględna potrzeba ludzkiej miłości i wiecznego zbawienia -- przypis: *w_koło - w sensie na kole - ruletki, również wokół (dwuznaczność) *rien ne va plus -zn. więcej nie wolno obstawiać (fr.) przed puszczeniem kulki przez krupiera w ruletce *a brave face_ but life is passe - odważne oblicze (kamienna twarz), ale życie jest passe
  22. Alexander Haus

    Milczący Noe

    Milczący Noe Kochany Noe, Jesteś mi żelaznym sterem na nocnym oceanie, Mosiężnym kompasem wiodącym ku bramom Boga Ojca, Wybawieniem i opoką ̶ atlasem Nowego Świata, Ziarnem nienarodzonego słońca… Włókna Twego wczoraj to nasza jutra przędza. […] Śpisz?... Nie wiem, dlaczego łza mi spadła z serca Na Twoje dłonie, W których przed chwilą odmawiałeś Spotkanie z Matką Boską. Marzę, byś tę łzę ucałował ze szczególną troską I zaopiekował się ̶ moimi modlitwami: Moim „Jestem”, moim „Kocham” i moim „Na zawsze”. Teraz, gdy od serca na Ciebie patrzę, Jesteś mi latarnią morską, chwilę później ̶ kapitanem W nowej księdze, w której płynie ̶ Arka mego życia. Wchodzę na Twój pokład ̶ śpiący Noe. ̶ Czuję powiew Twojej mlecznej skóry i dotyk mokrej nocy ̶ Dlaczego milczysz, kochany Noe? Rozmawiają tylko nasze ciepłe ręce. *** Milczę, bo tylko w ciszy usłyszysz moje serce: Nie wiedziałbym, jak Ci wyznać słowem, Że opiekuję się Tobą… Twoim „Jestem” Twoim „Kocham” I naszym „Na zawsze”. POSŁUCHAJ wiersza "Milczący Noe". Recytuje: Alexander Haus Więcej wierszy: TUTAJ
  23. Tomasz Kucina

    Selene zauroczona

    najśliczniejszy z pasterzy był chyba Endymionlicko gładkie błyszcząceokaz unikalny jak spod pędzla artysty szkicowany linią rozżagwionym chlapnięciemposuwem genialnymi sam Zeus co wszystkie talenty rozdawałgdy go ujrzał na zboczu skośnej góry Latmoszamroczony ekstazą wnet nadużył prawa wieczną młodość w prezencie mu dając za darmojakoż zmarszczki wraz z wiekiem mogłyby zeszpecićczystość rysów młodzieńcalub zepsuć urodęzatem szybko swym czarom sprytny Zeus zleciłby Endymion w sen zapadłnagle - mimochodem w grocie góry spał ślicznyjak posąg z marmuruodwiedzały go czasem mokre Lejmoniadyw krynolinach atłasach i seksownym tiululecz on spał ciągle spałdelikatny i bladytu po niebie gwieździstym co dzień szła Selenerozświetlając koroną brunatne sklepieniato bogini księżyca co weszła na scenę by zdjąć z ludzi zmęczonych wszelkie utrapieniagdy rumaki do wozu zaprzęgła śród pieśniwachlarz skrzydeł przestronnych zfiltrował powietrzeczarne niebo podobne do czarnej czereśniz karet prysły promienie w firmament wypiętrzeńprzemierzając niebiosa spostrzegła młodzieńcai kębłana namiętność porwała jej sercezapragnęła go zbudzić lecz to był los jeńcauśpionego na wiekinarkotycznym wierszemodtąd ilekroć zwiedza we swym srebrnym woziez konstelacji złożony wstydliwy nieboskłonzatrzymuje się zawsze Selene ostrożnienad tą grotą latmijskąby znów poczuć - bosko
  24. literacka_pustka

    kochanie

    kto pokocha złożoną z części kreature nikt Bóg tylko w swej nieskończoności spojrzał na mnie co teraz szepnęłam
  25. Paulina_Murias

    Erotyk

    Dotykasz mej duszy spojrzeniem Budzisz zmysły oddechem Bezwolne serce bije Rozpalone pragnieniem