Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'miłość' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 225 wyników

  1. theli

    Treść

    Treść zobaczyć świat razem choćby kilka chwil ujętych w obrazie przebiegną tysiąc mil oczy wpatrzone w siebie ale też spojrzeń jeden kierunek co tworzy tutaj treść? milość miłość dłoń szuka dłoni głowa ramion tych które znalezione spokój przyniosą i ciepło i wiarę i pewność że nawet gdy porwie mnie huragan odnajdziesz mnie w nim milość miłość
  2. Wieczorem znowu samotnie leżę, Oczy przymykam i znów mnie bierze. Czemu tu obok nikogo nie ma? A chciałbym by była, moja dziewczyna. Której szukam dłuższą już chwilę, Taka co będzie mnie kochać nad siłę. Dam Ci najlepsze co w srecu mam, Miłość, szacunek i wolny czas. Kochać potrafię, bo już kochałem, Tylko rogów od niej dostałem. Teraz otwarty na nowe karty, By się na nowo przekonać co jestem warty. Otwieram rozdział nowy i czysty, Chce być szczęśliwy i twój osobisty. A jak Cię znajdę, tę miłość jedyną, To w sercach napalę Oksytocyną. Potem potomstwo dwoje lub troje, Bo synek z córką chodzą po głowie. Dorośli jesteśmy, wiemy co chcemy, Zobaczmy czy coś wybudujemy. M. Lat 25
  3. Tam, gdzie przez lata była susza ziemia się cieszy z każdej kropli deszczu choć pojedyncze krople jej nie ożywią. Ja jestem taką suchą ziemią na którą czasem kroplą spadasz.
  4. theli

    Treść

    zobaczyć świat razem choćby kilka chwil ujętych w obrazie przebiegną tysiąc mil oczy wpatrzone w siebie ale też spojrzeń jeden kierunek co tworzy tutaj treść? milość miłość dłoń szuka dłoni głowa ramion tych które znalezione spokój przyniosą i ciepło i wiarę i pewność że nawet gdy porwie mnie huragan odnajdziesz mnie w nim milość miłość
  5. kupiłam sobie wygląd kupiłam sobie ciepło kupiłam sobie porządek kupiłam sobie czworonożnego przyjaciela kupiłam sobie popularność kupiłam sobie rozrywkę teraz stoję przed tobą z kartą kredytową i nieszczęśliwa zastanawiam się gdzie wpisać PIN
  6. byłeś tu ale już cię nie ma stałeś tu a nie zostało nawet najmniejsze wgniecenie leżałeś tu ale koc dawno zmięty w rogu łóżka jadłeś tu a nie zostały nawet okruchy kolejna róża suszy się zwisając głową w dół
  7. nothing

    o ludziach

    ludzie popsuci przez siebie opluci z głupoty wysnuci przez diabła wyżuci niech miłość ale i mądrość tu wróci co umysłu nie zabrudzi sumienie obudzi ogarnie tych ludzi
  8. kocham cię nie tylko w letnie wieczory ale też i w burzę nie tylko gdy jesteś szczęśliwy ale też kiedy jesteś załamany pragnę cię nie tylko kiedy świetnie wyglądasz ale też w te gorsze dni nie tylko gdy mnie rozśmieszasz ale też kiedy mnie denerwujesz potrzebuję cię nie tylko kiedy płaczę ale też w najlepsze dni nie tylko gdy jesteś czuły ale też kiedy jesteś oziębły chcę cię nie tylko kiedy żyjemy w zgodzie ale też w czasie kłótni i po kłótni nie tylko kiedy leżymy w objęciach ale też gdy odwracamy się do siebie plecami kocham cię bez względu na wszystko na dobre i na złe
  9. NightSilence

    Strata

    Trudno jest mówić o stracie. Zamykamy się wtedy w komnacie z bólem serca. W radiu leci nasza ulubiona piosenka. To zaskakujące, Że w głowie nadal odtwarzam jej słowa. To wyrazy na zawsze straciły znaczenie. Nadszedł już koniec naszej przygody. To boli jak zabicie cząstki duszy. Tyle rozmów rozłąk i tęsknoty. Umieram psychicznie, Bo osobiście cię nie poznałam. Przed oczami skaczą mi zamówione wspomnienia. Tylko te dobre. Tych złych już nie pamiętam. Słońce w moim życiu dasz znaćmiewa. Mam prawo tęsknić i pamiętać. Nie potrafię wyleczyć się ze smutku. Czy to naprawdę jest aż tak trudne? Wyjść do ludzi i porozmawiać o tym co czujesz, Ale to niemożliwe, bo nikt tego nie zrozumie dopóki tego nie poczuje.
  10. Trudno jest mówić o stracie. Zamykamy się wtedy w komnacie z bólem serca. W radiu leci nasza ulubiona piosenka. To zaskakujące, Że w głowie nadal odtwarzam jej słowa. To wyrazy na zawsze straciły znaczenie. Nadszedł już koniec naszej przygody. To boli jak zabicie cząstki duszy. Tyle rozmów rozłąk i tęsknoty. Umieram psychicznie, Bo osobiście cię nie poznałam. Przed oczami skaczą mi zamówione wspomnienia. Tylko te dobre. Tych złych już nie pamiętam. Słońce w moim życiu dasz znaćmiewa. Mam prawo tęsknić i pamiętać. Nie potrafię wyleczyć się ze smutku. Czy to naprawdę jest aż tak trudne? Wyjść do ludzi i porozmawiać o tym co czujesz, Ale to niemożliwe, bo nikt tego nie zrozumie dopóki tego nie poczuje.
  11. W Twoich oczach W Twoich oczach znajdę spokój, przyciągający blask. Poprowadzi mnie ku tobie, zbudzi nas letni brzask. W dłoniach Twoich znajdę dotyk delikatny jak pajęcza nić. Tylko otul czule mnie, w Twych ramionach będę śnić. W Twoich ustach znajdę rozkosz, cudną niczym ciepły wiatr. Będzie dla mnie wszystkim, czego mi w życiu brak. W sercu Twoim znajdę miłość. Chcę się w niej zapomnieć. Otwórz serce swe płomienne, byśmy mieli wiele wspomnień.
  12. dzisiejszy dzień uświadomił mi jak bardzo ważny jesteś dla mnie jak twój uśmiech poprawia najgorszy z dni jak twoje objęcia kojące są gdy ich potrzebuję jak twój głos pomaga mi zasnąć gdy mi czytasz do snu jak jak ja bym mogła żyć gdybym cię straciła na zawsze nieodwracalnie
  13. Ulk

    Wyznanie

    Bardzo cię kocham i wciąż czekam na dobre słowo, jakąś puentę, ty mi półsłówka tylko dajesz na zachętę. Oczy za tobą wypatruję, i szukam ciebie tam gdzie jestem, a ty mnie jednym obojętnym zbywasz gestem. Czy w zbyt wysokie wejść chce progi krzycząca myśli pospolitość? Nie dla mnie w oczach świateł blask; zachwyt, sytość. Czy chcę zbyt wiele pragnąc tylko wieczorną porą w moim domu spotykać się z tobą bez świadków, po kryjomu?
  14. Szofer otwiera mi drzwi samochodu, jestem na miejscu, wchodzę do pobliskiej dość obskurnej knajpy- ale czego mogę spodziewać się w tym kraju po rewolucji. Idąc pomiędzy stołami, pomiędzy unoszącymi się kłębami dymu, pomiędzy wieloma nowymi twarzami, czuję się jak małe bezbronne stworzenie pośród zgrai rozwścieczałych psów. Przy barze zamawiam whisky, paląc papierosa. Wyczuwam na sobie twój wzrok zmierzający od moich stóp do głowy przykrytej kapeluszem z najnowszej kolekcji. Delikatnie odchylam się do tyłu, widzę przystojnego mężczyznę w średnim wieku, od razu zwracam uwagę na drogi garnitur- stwierdzam, że mój nieznajomy jest bogatym bukmacherem. Zastanawiam się czy powinnam się uśmiechnąć, jednak ty robisz to pierwszy a ja odpowiadam tym samym. Po dość krótkim czasie dostaje moje upragnione whisky i lekko zakręcam kiekiszkiem. Nasz wzrok się spotyka a ja nadal czekam na twój pierwszy ruch- w końcu podchodzisz, zadajesz kilka zdawkowych pytań, zamawiając whisky i paląc papierosa. Twoje niebieskie oczy hipnotyzują, nie mogę oderwać od ciebie wzroku. W pośpiechu umawiamy się na kolejne spotkanie, już nie mogę się doczekać. Na koniec pomagasz mi założyć płaszcz, przy wyjściu odwracam się żeby móc jezcze raz cię zobaczyć, tak jak myślałam- robisz to samo.
  15. Niech spłynie miłość w serca ludzi na te Święta. Niech na rośliny z serc ich spłynie, na zwierzęta, na rybę, co w basenie w sklepie wolno kona, na ściętą jodłę, co nie będzie już zielona. To czas miłości, czas emaptii, zrozumienia dla ryb, dla drzew... niech cicho płyną te życzenia i niech to pojmą ludzie światli, ludzie prości - nie będą warte nic te Święta bez miłości
  16. Życie jest pełne wszelakich niedoskonałości Lecz skrywa w sobie wiele ważnych wartości Sztuką jest je wydobyć, bo są dla nas wskazówkami W pogoni za szczęściem, sukcesem i marzeniami *Miłość to fundament po którym całe życie stąpamy Pierwsza miłość polega na tym, że sami siebie kochamy To ona jest naszym źródłem,które w sercu ją wciąż mnozy Dzięki czemu możemy się nią dzielić, piękne więzi tworzyć Kolejna jest ta, która dostajemy na starcie, miłość matczyna O ogromnej sile miłość matki do córki lub syna Następnie potrafimy ofiarować uczucie drugiej połowie serca To kolejny piękny rodzaj nazywa się miłość partnerska *przyjaźń oparta jest również na braterskiej miłości Gdy świat się wali, kiedy mamy chwilę słabości Warto jest mieć u swego boku prawdziwego człowieka Który wysłucha naszych zmartwień, smutkow, narzekań *Rodzina figuruje na szczycie ludzkich wartości Relacja niezniszczalna, pełna wsparcia i troski O ogromnej sile, oplątana więzami krwi Z korzeniami głęboko pod ziemią, w koronach drzewa jestemy my *Wiara będąca gwarancja sukcesu i wygranej Nie dopuszczająca pesymizmu i możliwości przegranej Mimo przeciwności losu, rozczarowań i chwilowych smutkow Nie pozwala utracić nadziei i dąży wciąż do skutku *Prawda, szczerość i bycie lojalnym człowiekiem By bez zawiści i kłamstwa witac każdy dzień w z uśmiechem
  17. Szukając prawdy,zrozumienia i akceptacji, błądziłam wiele lat Próbując odnaleźć piękno,które skrywa w sobie świat Wierzyłam nieustannie w to,że gdzieś na szczycie góry Słońce przebije się przez czarne chmury Rzucając zza nich promienie nadzieji z ukrycia Oświetlając wyblaknięty sens mego życia Dryfując na swej tratwie utkanej z cierni Szukałam wyjścia z krainy cieni Niczym z pistoletem przylozonym do skroni Szukałam uparcie miłości z sercem na dłoni Życie pokierowalo nas ku sobie dzis mówiąc o miłości -mówię o Tobie W jednej osobie jesteś dla mnie wszystkim Psychologiem,oparciem,kimś bliskim Inspiracją,mentorem i nauczycielem Ojcem,kumplem i przyjacielem największym superbohaterem i siłą jedynym Bogiem i wiarą Bezcennym skarbem,który odmienił moje życie Złotą rybka ,dzięki której spełniam marzenia i stoję na szczycie Pierwszą prawdziwą miłością Największą pokusą i słabością Wciąż rosnącym pragnieniem Najskrytszych marzeń spełnieniem Powodem do dumy ,najpiękniejszą ozdobą Mądra, wyjątkową osobą Planem na resztę życia!
  18. Pachnie mi Tobą, chociaż nie jestem blisko. A tak chciałabym móc patrzeć teraz długo i zapamiętać Twoje oczy. Czy to grawitacja tak mnie przyciąga? Czy to inna siła pcha mnie w Twoją stronę? Nie wiem… Jednak nie znikaj, zbyt lubię ten zapach, i nic tego nie zmieni.
  19. Dla Pana Doktora. Część III Dziś spytał mnie Pan, jako robota, Czy wciąż mnie nachodzi za nią tęsknota? Czy po upływie tych kilku miesięcy Wspomnienie chwil z nią przeżytych mnie dręczy? Tak. Wciąż nachodzi mnie w moim śnieniu… Jej jasna główka… na moim ramieniu… Do snu tak słodko się układała, Łagodnie… I cicho… W sen zapadała, …………ta moja mała……. ……. Syciłem oczy widokiem tym cudnym, Syciłem uszy oddechem jej równym, I usta syciłem, gdy smakowałem Jej szyję.. . A dłonią piersi muskałem, Tak, by nie zbudzić nimfy uśpionej W snach swoich mocno już pogrążonej… Nie mów nic teraz, Panie doktorze… …Bo przecież rację przyznaję w pokorze Temu, co nieraz od Pana słyszałem, A czemu tak bardzo oponowałem. No cóż, Pan to wiedział. A ja się łudziłem, I swojej wierze uparcie tkwiłem, Że zdrada, oszustwo i zakłamanie Ominie z daleka me zakochanie…. ………………………….. Tym bardziej, że wcześniej już zaufałem Innej kobiecie. I tamta z zapałem Okradła mnie z części majątku mojego, I mi życzyła. Wszystkiego najgorszego. …. Niewiele, zda się, rozumu posiadłem Bo w sidła podobnej, następnie, wpadłem… …. Za późno przychodzi to zrozumienie, Że miłość, Doktorze, to głównie cierpienie. A człowiek się ludzi, się oszukuje, Że przecież nad wszystkim, nad sobą, panuje, I raz kolejny się nie da oszukać, Lecz zapomina, by zawsze odpukać… ….Bo człowiek nigdy nie wie wszystkiego I nie ogarnia bytu całego, Ani przewidzieć też nie potrafi Jaki go piorun za chwilę trafi… …. Do żadnej nie żywię, z nich, nienawiści, A każdej życzę, niech się im ziści Marzenie o wielkiej miłości. Z frajerem, Co chciałby w ich oczach być… bohaterem! ….. ….No proszę! I robot był tak zakochany, Że sam nie mógł uwierzyć w te wszystkie stany W które wpędzają uczucia owe Co stale zadają cierpienia nowe… …I budzą tęsknotę, co trzewia trawi Nocą, nim świtem dzień się objawi. Bo dziwna jest w tym taka zasada Że go najbardziej smuta dopada Kiedy nadchodzi wieczór ponury, Gdy, na wsi mówią, spać idą kury. ….. To kim jest dla Pana, Panie Doktorze, Ktoś, kto z tym się uporać nie może? Czy jest maszyną, czy też człowiekiem? A może zwierzęciem, a może ćwiekiem? A może, po prostu, ów robot struchlały Nic się nie różni od zwykłej skały? Co jest naturalna i skrywa w sobie Historię wieków, zamkniętą w grobie, Kamiennych kształtów, które widziały Łażące po ziemi dinozaury… ….. Tak ciągnąc temat pozwalam tu sobie, Ponownie wyłożyć szacownej osobie, W postaci Pana, Panie Doktorze, Uwagę, że człek się poznać nie może, Albowiem, do takiego poznania Jak Pan oczekuje od mego wyznania Potrzeba pełnego jest oświecenia A ja tu nic nie mam do powiedzenia. …. Lecz co, gdy się w człeku wypali namiętność To co pozostaje nam? Obojętność? Gdy już nie cieszy widok dziewczyny A cieszył… To z jakiej to niby przyczyny Tak właśnie się dzieje? I czy wpływ jakiś mamy Na nasze uczucia, myśli, omamy? A jeśli go mamy, to skąd te rozpacze Czemu zdzieramy na nich siekacze? Skoro tak łatwo przestawić zwoje Nasze mózgowe na inne nastroje? A jeśli wpływu żadnego nie mamy Na myśli nasze i nasze omamy, Na to, co nas w życiu spotyka, I co tam wewnątrz serc naszych tyka, Na lęki, które nas dopadają I w stany ponure myśli wtłaczają, Bez naszych chęci, bez zapowiedzi (Ech… Filozofia godna gawiedzi!) Lecz jeśli tak właśnie mają się sprawy No to ja jestem bardzo ciekawy Co Pan odpowie na to, Doktorze? Chyba, że nic Pan powiedzieć nie może? Zaczekam zatem. Bo pojąć nie mogę, Dlaczego taką wybrał Pan drogę, W swym życiu, a nie troszeczkę inną? Bardziej pokorną. Po prostu inną? Odpowiedź, rzecz jasna, jest jedna. Szczera. Niczego Pan w życiu swym nie wybierał! Choć może się łudzić Pan fantazjami, Że się kierował swymi wyborami.
  20. Koncuffka

    Sens

    Kochać Cię to codzienna walka z roztargnieniem To samotne dni, puste łóżko Kochać Cię to smutek i łzy, Nie raz te ze łzy szczęścia, choć częściej te z rozpaczy Kochać Cię to ból, ból który sprawia, że chcesz tego więcej i brniesz na ślepo nie oglądając się w okół Kochać Cię to nie zapisana księga szczęśliwych dni Księga w której szkicujemy dopiero naszą własną drogę... Księga w której nasze pierwsze kontury były dość mocno zmechacone, czekając na kolory pełne życia barw Barw które tylko my we dwoje potrafimy stworzyć... I tak malując moim sercem, które Ty mocno trzymasz w tych swoich drobnych rączkach Oddając mi siebie tworzymy Harmonię Harmonię, którą budując tymi najmniejszymi kamyczkami tworzy najpiękniejsze dzieło... Dzieło ludzkich rąk splątanych kochającym sercem szukających szczęścia pośród zakłamanych pustych mas Tworzy rodzinę, która jest Najświętszą wartością i najpiękniejszym darem Inni nie zrozumieją, będą szydzić wyśmiewać... Ale my to nie oni Oni w swej zazdrości podjudzać będą, nie raz plamiąc karty naszych pięknych chwil I choć chcieli by nas rozłączyć i zabrać nam wszystko Jednej rzeczy nie uda się im zabrać! Nie uda im się zabrać Miłości Tej prawdziwej miłości, która pcha do czynów im obcych Miłości, która jest szczera, nie szuka poklasku Miłości, która jest w nas!!! Miłości, która rani ale też wybacza Miłości, która przynosi łzy, ale też i szczęście Miłości, która da nam kiedyś owoc Dopełniając nasze ciche puste dni Owoc który zamieni te wszystkie niegdyś czarnym atramentem zapisane strony w lotosu kwiat... Owoc, który błogosławił Bóg ucząc nas, że wczoraj nie wróci! Dziś jest nasz dzień, aby trzymając się mocno za dłonie dożyć jutra budowanego prawdziwą miłością! Kocham Cię!
  21. Budzę się po kolejnym koszmarze Byłem w nim w innym wymiarze Znów obok Ciebie Atakują mnie natłoki myśli Niech mnie miłość oczyści Lecz nie ta od Ciebie Spoglądam ze smutkiem w lustro i blednę Doszło mi lat, a uśmiech już więdnie Te same oczy, a inne spojrzenie To samo życie, a inne marzenie Za prawdę i świadomość zapłaciłem najwyższą cenę Dostałem wolność, straciłem szczęście i wenę Widzę wczorajszy dzień, a serce me ginie Co miałbym zrobić żebyś została wtedy choćby na chwilę? Spoglądam ze smutkiem na ten obraz we śnie Marzeniom wczorajszym dziś zapalam świeczkę Słyszę wczorajsze życzenie, a serce me ginie Chciałbym umrzeć byś pokochała na pogrzebie mnie choćby na chwilę Budzę się po kolejnym koszmarze Byłem w nim w innym wymiarze Znowu mam łzy w oczach Atakują mnie natłoki myśli Niech mnie miłość oczyści Znowu źle sypiam po nocach
  22. Pożegnanie z Urojeniem. Cz. 2 …. …….. Co ma cię dopaść, dopadnie. I jedyna rada Jaka stoik wymyślił, gdy zły los cię dopada To nie bić się z myślami i znieść go spokojnie, Przyjąć wszystko z godnością, mądrze i pokornie. …………. Lecz łatwo to rzec filozofowi, którego rzecz nie dotyka, Który idzie przez życie lekko, o nic się nie potyka, Jakby to przysłownie nie było mu znane, Że dobrymi radami – piekło jest wybrukowane. ……….
  23. in the middle of the night i saw this hot, red light coming out of your chest you didn't mind, you pressed you beat, you crush, you crease don't ever stop, please you barely touch, you barely kiss you light me up - the devilish bliss we burn down flames turns into ashes the feeling, like lightning flashes you create, you destroy am i just the used-up toy? don't bother making an excuse you know, i will never refuse and if you finally decide to leave i will always miss that devilish bliss
  24. envs

    devilish bliss

    in the middle of the night i saw this hot, red light coming out of your chest you didn't mind, you pressed you beat, you crush, you crease don't ever stop it, please you barely touch, you barely kiss you light me up - the devilish bliss we burn down the flames turns into ashes the feeling, like lightning flashes you create, you destroy am i just the used up toy? don't bother making an excuse you know i will never refuse and if you finally decide to leave i will always miss that devilish bliss
  25. Początek końca nas Jedna myśl,która krąży od dnia tamtego W głowie mnóstwo pytań ,odpowiedzi nie znam wciąż Wiedziałam ,że to co zrobię to nic pewnego Nie masz nic do stracenia podpowiadał intuicji głos I tak jakoś wyszło mój głos wyśpiewał te słowa Nie było mi prosto,lecz przekroczyłam ten próg Teraz od myślenia o tym boli mnie głowa Co dalej będzie,Nie wiem jakie plany ma Bóg Marzyła mi się wolność ,wyrażając uczucia ,myślałam że temu sprostam Ale to tak nie działa ,droga nie jest aż taka prosta Marzyłam o tym by wzbić się w niebo ,niczym ptak polecieć hen w nieznane Lecz coś mnie trzyma przy ziemi ,to serce nieokiełznane Twe słowa w pamięci miej mocno zapadały Tam gdzie nie powinny a jednak dotarły Cisza bardziej niż słowa boli’ Myślałam że będzie na odwrót ale serce inaczej woli Nie uciekam od tego,choć ma dusza w niewoli Przywykłam do tego już tak bardzo nie boli Mieszcząc to w sobie ,to lekarstwo wolności Chcąc na siłę uciec ,nie uciekniesz tak od miłości Nie każ mi czekać tak ciężko mi jest Może to nie miłość może tylko życiowy test Sprawdzian który nauczyć ma nas Doceniać i dostrzegać jak cenny jest czas Za długo czekałam straciłam cię znów I nauczyłam się jeśli kochasz od razu mów Cię nie obwiniam to może mój błąd By trwać muszę odnaleźć stabilny ląd Czekam na moment gdy na rozpiętych skrzydłach odlecę stąd Zapomnę o wszystkim ,przestanę płynąć pod prąd Może by teraz cokolwiek wyrazić brakuje ci słów Gdy jednak się zdecydujesz zastanów się czy nie jest za późno już !
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności