Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'melancholia' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 16 wyników

  1. Zamarzłe wrzosy i chryzantemy Puste i głuche parkowe drogi Wiatr bije w szyby, strącając liście Wije się, tańczy przymrozem srogim Po szarym niebie i gęstej chmurze Płynący księżyc, srebrnym promieniem Oświeca czubki pobliskich sosen A na kałużach - zostawia cienie Nadeszła jesień, myśli o Tobie Gubią się w splocie długich korzeni Czy bardzo tęsknię? Może... Nie powiem Wiatr zrywa z ziemi ostatnie kwiaty Różę - skąpaną w ostrej czerwieni Tę, co mi dałeś przed dwoma laty
  2. On tonie w wodzie, której nikt nie zna Jedyna osoba, która Może Chce Jednak nie Boi się konsekwencji Zatopienia Stara się Przezwyciężyć lęk Prosi tylko O jedną radę Jak ma pływać i sama się nie utopić?
  3. Słyszę tylko jak kruszy się chwila I gdy to ciężkie uczucie przemija Serce się łamie, dusza zanika A moje ciało zimnem przenika Rąk już nie czuję, oddechu nie łapię I drogi znaleźć nie mogę na mapie Bo dla mnie jej chyba znaleźć się nie da Może ta ścieżka prowadzi do nieba A może to tor dwuosobowy Może po prostu brakuję mi mowy Poczekam, pożyję, ogrzeję swe ręce Tak lekko, niewinnie otworzę me serce Dla kogoś kto ciepłem ogrzeje mą duszę Bo bez niej me ciało przeżyje katusze
  4. Wieczory spędzam patrząc się w Twe okna. Nie obchodzi mnie co mówią Twe usta. Nie domknę drzwi, które Ty popchnąłeś swym chuchnięciem. Co z twoim człowieczeństwem? Nie mów mi tego. Nie chcę wiedzieć, Że wolisz oddychać beze mnie. Oziębły kazałeś mi przejść przez drzwi następne, Ale ja nie chcę. Psujesz mnie, zabierając mi moje wnętrzności a dodając z lekka samotności. Co ze mną zrobisz? Pozwolisz mi dotknąć Twej ręki raz jeszcze? Zakopiesz mnie w tym lesie? Z uśmiechem na twarzy... Dla Ciebie ja ostatnią mą łzę uronię.
  5. Kruszeją ściany, łaszą się ściany Do stóp, w bluszcze się odziewając, Ciemnieje Księżyc, w słońce przybrany, Obłoki z niebios spełzają I śliskie od deszczu, od płaczu śliskie Ich poszarzałe kończyny, Jakby opary nad uroczyskiem, Nie dar dla ludzkiej rodziny. Bukiecą się gwiazdy niedopłakane Gotowe zsiąść z firmamentu, Czyż to nie smutek, odległy Panie, Szloch zduszony w ręku? Czy to nie źrenic ślepych, złowróżbnych Toń czarna, chociaż nie wroga, Klnie skrzydła aniołów na wieki posłusznych Milczącym rozkazom Boga? Westchnieniem pieścim podnóża tronu Ni
  6. wracając stamtąd żegnałam rdzawe zagony przerośnięte gdzieniegdzie konopiami starą chatę z wilgoci zmurszałą na czarno czubki buków żarzyły się jasno wyblakłą purpurą denaturat wylewał się z nieba i za wstęgą asfaltu ujrzałam nadwiślaną krawędź lasu która w ocznej mgiełce spłynęła po ciemnej materii pustki prześwietlonej promieniami X
  7. Dziwnie wygląda burza nad miastem Nie pasuje do neonów konkurencja piorunów Nie widać strachu w oczach ludzi Chowa się w głębi źrenic - antropologiczny, pierwotny, stłamszony wstydem Biją jednostajnie serca tłumów Jak stukanie obcasów na mokrym chodniku Furkoczą poły płaszczy jak tysiące ptasich skrzydeł poderwanych do lotu Tylko w ciemnej jaskini samochodu błyskają białka oczu Cień zawisł nad Warszawą Droga jawi się rzeką lśniącą i bezładną Wijącą się i głęboką, czarną wstęgą Przeciętą na pół białą gran
  8. panikasia

    Pustka

    Przez krótki moment chwilę w podróży nad wszystkim wisi mrok i cicho świdruje duszę Ucieczka, która daje szanse i nadzieje że to jedyny moment na uwolnienie potwora A stos pytań które skrupulatnie spisywałam rośnie, wciąż niewytłumaczone kawałki ludzkich dusz pokruszone w puzzle Najważniejsza zmiana to ta zachodząca w sercu lecz gdzie podziewa się ten który serca nie ma?
  9. Marzy mi się żeby spadać oddać siebie dla przestrzeni już upadek nic nie zmieni tylko lecieć sam na wietrze poszybować po sam dół jeszcze chwila zaraz będę a czy ciebie spotkam tu?
  10. To ten czas. Gdzieś między ostatnim haustem tytoniowego dymu, a pierwszym promieniem słońca. Jest taka chwila. Nieśmiało wyłania się zza szarej zasłony niknącej nocy. To właśnie wtedy, w najważniejszym momencie życia, można odmrozić sobie palce, dotykając serca. Jest taki moment. Uderza mnie mocno w twarz. ,,Nic już się nie zmieni” – mówi. ,,Wszędzie na świecie jest tak samo. Jest wszystko jedno.” Całuje mnie w czoło i ściera jedwabną chusteczką strużkę krwi płynącą leniwie po zaskoczonej twarzy.
  11. jak wysoko mogę być nie wystarcza już sen nie wystarcza już nic czuć na sobie wiatr co ściąga ze szczytu nie żałować wcale to już koniec świtu
  12. panikasia

    2:44

    W teatrze nocnych kukieł nie potrzeba zaproszenia przychodzą tylko ci, którzy nie mogą zasnąć. Długowieczni myśliciele uważnie razem milczą a cisza ta głośniejsza od najgorszego krzyku. W skupieniu oglądają to, co przemyka szybko przez palce zostawiając pył każdego dnia. W rozchodzącym się tłumie dostrzeżesz, niby przypadkiem dziewczynę o pustym spojrzeniu przypatrz się uważnie to mogłam być ja.
  13. Wziąłem karabin do ręki Wsłuchując się w swoją duszę Martwych ludzi słyszałem jęki Widziałem tych ludzi katusze Dzisiaj po twojej śmierci Katusze cierpię za ciebie Myślałem, że dozyjesz stuleci A płaczę na twoim pogrzebie Jak mam się podnieść po tobie Przecież dzięki tobie się podniosłem Mam ogromny mętlik w głowie Znów się gubię pod spalonym mostem
  14. Czy spotkam jeszcze kiedyś taki kolor, żeby go tak czuć i kochać Czy spotkam taką dobroć Co nie da się ukryć Czy odeszła na zawsze ta dłoń pracowita Co mnie w deszczu chwytała mocno i ocierała twarz Skąd wiedział ten piękny umysł Że łza na była kroplą deszczu Który brał wszystko Wszystko szare a ta szarość na bruk spływała Skąd wiedziały buty długo świat oglądające Kiedy zostać a kiedy odejść Ile tych godzin na słońcu i deszczu Ile zachodów, które chwytaliśmy Ile słów potrzebnych
  15. Kolejny raz. Niewinnie zaczarowany jej blaskiem Kiedy tylko spojrzałem w jej oczy, Ktore ktore błyszczą niczym lazurowy ocean łez. Kolejny raz. Zaczarowany jej blaskiem, Kiedy tylko położyłem głowę na jej ramionach, Które były moimi ulubionymi spośród wszystkich. Kolejny raz Poczułem się potrzebny, Jakbym był kims więcej niż tylko człowiekiem, A jej uśmiech był inny niż wszystkie uśmiechy, Ponieważ to w nim zawarła tajemnice wszechświata. Pierwszy raz. Nie wiedziałem co począć kiedy się dosiadłas, Bo aura twoja biła we wszystkie strony świata, Ale dusza była spokojna, Tak jak nies
  16. Te ociekające listki zwarzone listopadem takie rzadkie – takie złote - - takie postrzępione ziąb do drzew poprzypinał srebrnymi pinezkami a one cierpliwie stoją niby proszalne dziady Polśniewają brązem czerwonawym korzeni golizna i nagość gałęzistych pni wtedy kleista mgła nad ogrodem spłakanym kapie milczącą mżawką w przemoczoną ciszę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności