Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'lato' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 9 wyników

  1. letni poranekto bułka z miodembabcia czekającaw progu z ubraniemi uśmiechem twoimspacer swobodny świeże owoce na bazarkuwśród straganów błyszczącychciepłym wiatrempachnąceukochany obiad z dziadkiembez dziadka już taknie ukochanytrącący brakiemoczu i dłoni jegopelargonie na balkoniei mieczyki w ogródkuz pszczołami czekającymiodrobinę wytchnienia od pracyz namaszczeniem wąchanesen wśród poduszekwielu i ogromu snówo poranku następnymjeszcze piękniejszym i zdrowszymniż każdy poranek poprzedni
  2. Roklin

    Myszołów

    Rozkłada skrzydła, unosi głowę, gdy cisza w dolinie zwiastuje cios. Zrywa się prędko, bez zbędnych ruchów, już koło zatacza nad polem żyta. A potem spada na kłębek puchu, łakome pisklę natychmiast chwyta; Znika w przestworzach i wtedy człowiek, przygodny przechodzień, zabiera głos. Podjęty lekko, w klarowny sposób, rozpala pragnienia, rozbudza sny. Niesie się szybko, ogłasza, kusi pewnością osądu o świecie dzikim. Zachęca wielu, by w pole ruszyć lub zacząć wyglądać, skąd niosą się krzyki. Myszołów krąży nad rzędem kłosów - tym razem do jamy uciekła mysz i czeka, aż los ofiarę słabszą przyciągnie ku zgubie, by samej ujść. Podgryza pędy, przeżuwa ziarna, jak nicień, który też stara się przeżyć. Ziemia jest twarda, pogoda parna, dzień trudny jak każdy, kto czuje, wierzy. I tylko człowiek podgląda jak zawsze, a w ziemi, nad polem toczy się bój. 1.09.2016
  3. Roklin

    Sen o lecie

    Różane kwiaty dawno już powiędły i zapach deszczu przyćmił sen o lecie. Gdy natrętna myśl biegnie do obłędu, nie mogę spocząć, płonę wciąż, a przecież między chmurami jakby promień błyskał, promyk nadziei kojący niby dźwięk gotyckiej harfy, cicha, barwna przystań. Gdy światło gaśnie, śmiech obraca się w lęk. Chmury gęstnieją, grzmoty coraz bliżej, w oddali ginie mój cichy zakątek. Spada ciśnienie, schodzę coraz niżej, a w dłoniach chowam usta z zimna drżące. Pozwól mi tworzyć własną mapę świata, sycić ją barwą wprost od piór papuzich. Bezwstydnie figle twoim oczom płatać, patrzeć w wesołą, choć trosk pełną buzię. Potrzeba gwaru, zabawy i śmiechu wzmacnia blask długich godzin zapomnienia. A żądza ciszy, wolnego oddechu pozwala potem gonić bez wytchnienia. Jeszcze wprawdzie liść łopocze na wietrze, ale powoli zbliża się kres lata. Wkrótce mi powiesz, choć tu zmian nie wietrzę, czy twój wzrok z moim pozwoli się zbratać? 3.10.2015
  4. Wiatr letni kołysze leciwym hamakiem, a słońce poranne nieśmiało się budzi. Dzień wstaje sierpniowy, choć widać już jesień, to śmieszne jak blisko są mrozy i szrony. Mgła zeszła w dolinę, kałuże zostały; nielekka to pora na sprawne działania. Prostuję więc nogi i zmierzam leniwie ku twardym kamieniom, ku ogniom płonącym. Pakuję wspomnienia do toreb przesiąkłych zapachem pokrzywy i nutą igielną; spotykam przyjaciół - witamy się czule; dzielimy się wspólnie sennymi wizjami i w chwili, gdy słucham, odnoszę wrażenie, że wokół to wszystko mogłoby mieć uszy i przenieść te słowa do świata łąk rajskich, skoro my te klisze niesiemy do siebie. I koniec, nareszcie! Choć zabrzmieć to może jak rodzaj porównań i dziwnym się zdawać, naprawdę to czuję: był czas dla natury, lecz odszedł wraz z nocą. Humory i śmiechy w tle szybkich podliczeń; spojrzenie w kasetkę, w papiery i fajrant; już klucze zdajemy, chwytamy za miotłę; tu jeszcze, tam może, pociągnij do ściany i koniec, po wszystkim. Ostatnie spojrzenie na osty kwitnące, w tym miejscu wzbudzają nostalgię za domem; uściski i słowa pod klonem szlachetnym; wkładamy plecaki i cześć, idziemy. Ze świerku żywica wypływa jak potok łaknących powrotu z natury do miasta; Ogrzewa nas słońce na drodze w dół zbocza; czas spojrzeć w kalendarz; wrócimy tu kiedyś. 27.09.2016
  5. Co o tym sądzicie?Podoba Wam się? https://www.youtube.com/watch?v=5WCcJKHN7Ls&list=PLQmFsh9D-5bBZSn7bcEhAz0eR9CwCbH4x
  6. Zieleń wszechwładna obejmuje gałąź listowia ze słońcem słońca z firmamentem całodzianie tkanego ze zwykłego lazuru i rozwoju kłębiastych obłoków Morze czy Pogórze - pejzaż obojętny najważniejszy drzewostan Lip trochę grabów i żylastych sosen eleganckich wiązów z samotnikiem dębem z pstrokacizną klombu. Ze szpalerem rozczochranych cienkopiennych klonów i z bukiem nieszczególnego koloru - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Gdy przez lejek z kobaltu zieleń cieniowana soczyście tężejącym ścieka chlorofilem
  7. Tak gdzieś na pograniczu zmierzchu i kurzu rozstajnych dróg startych wędrowców bosymi stopami Ta rzeczywistości niewiadoma uchwytność jak ulotność koniczyny woń traw i smak świeżość strąków fasoli piękny Jaś Coś pomiędzy szklącym skrzydłem ważki a nagrzanym płatkiem wiatru - chmur w harmonijkę pofalowanych barwy "pink" - zapach różowych floksów 17.07.2011
  8. lipiec rozrzuca chwasty w zielone dywany natury na zagonach w kwiatach i w nas rosną na drzewach papierówki czekają na sierpniowe słońce przed wiatrem mnie zerwij szepcze dojrzałe jabłuszko zjedz albo utul w kącie cienia w koszyku odchodząc zapamiętam twój dotyk
  9. Zielonozłote lato mnie woła każdą drogą, chciałabym wszystkie drogi w nieznane wziąć ze sobą, chciałabym każdą ścieżką wędrować w każdą stronę, lecz kiedy idę jedną, to inne są stracone. Czerwonozłote szlaki mnie ciągną do zachodu, chciałabym wszystkie słońca w słoiku zabrać miodu, chciałabym każdą tęczę wziąć z kolorowym deszczem, a wezmę tylko tyle, ile do wiersza zmieszczę. Chciałabym wszystkie piękna spakować do plecaka, być wszędzie i nieść wszystko po krańce swego świata, chciałabym każdy zachwyt po wieczny czas pamiętać, a wezmę na czas krótki to tylko, co na zdjęciach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...