Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'kosmos' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 7 wyników

  1. Z Niebytu Wyłania się Byt Katastroficznie Stąd jesteś ty I jestem ja Ontologicznie. Aby to, czego nie ma Było Coś, czego nie pojmujemy Nas Stworzyło. I uwięziło w bańce Puchnącego Kosmosu Niepewni jesteśmy swego Ani jego Losu Ulegle ulegamy Powszechnej grawitacji W każdej chwili W każdym czasie I w każdej sytuacji. Jeszcze dzień jeden Albo rok Może przetrwamy Lećmy zatem czym prędzej Na jakieś ciepłe Bahamy.
  2. Panie Boże, czemu od czasu do czasu się nie pojawiasz? Czemu do nas, swoich stworzeń, nigdy nie przemawiasz? Wiesz, ilu z nas by się wówczas nawróciło? I ilu by w Ciebie, w końcu i na zawsze, szczerze uwierzyło? Gdy tak nalegałem, w końcu mruknął pod nosem: - Przecież cały czas do was, durnie, mówię! - Ale jak? - Kosmosem! …. A potem, gdy się już rozgadał, sypał przykładami: - Przemawiam ja do was wszystkimi rzeczami, Które widzicie, smakujecie, i które słyszycie, Które odkrywacie, niszczycie - albo sami tworzycie, Przemawiam do was na niebie gwiazdami, I czarnymi dziurami. I galaktykami. Ciemną energią i czarna materią, Waszym cierpieniem i waszą mizerią, Ale też szczęściem, którego doznajecie, A nawet tymi wierszami, które tu piszecie! ….. Zamilkłem. Prawdę mówiąc byłem zdumiony! Co On mi tu wciska takie farmazony? Ja konkretów potrzebuję, a nie filozofii, I następnych pouczeń. Jakbym nie był dorosły! Zatem głowę prosto do nieba kieruję I tak głośno jak mogę, Jemu peroruję: - Ja chcę od Ciebie, żebyś się objawił, Żebyś z nami usiadł, napił się i bawił, Zaśpiewał nam jakieś fajne, odlotowe piosenki Zagrał na gitarze, sprowadził boskie panienki, A dla dziewczyn boskich, cudo-archaniołów, Prawdziwe ciacha. A nie prostych matołów! I gdy tak, w błaganiach swoich nie ustaję On nagle mi przerywa: - PRZECIEŻ WAM TO DAJĘ! I jestem z wami. Zawsze i wszędzie! W każdym. W bogaczu i w każdym przybłędzie! …. Wyznam Wam: Na chwilę całkiem oniemiałem, Ale wkrótce się jakoś w sobie pozbierałem I wołam: - Czy ja dobrze , co mówisz, kapuję? Że część Ciebie we mnie także się znajduje??? I że w części ja sam jestem również Bogiem? I nie muszę szukać Ciebie gdzieś daleko, za progiem? …. I nim uleciało w niebiesia moje zapytanie, Dobiegło mnie z nich radosne, Jego, zawołanie: - Mój synu, nareszcie, nareszcie zrozumiałeś, Tak daleko szukałeś, a tak blisko miałeś!
  3. Jeśli wszystek czas…. Jeśli wszystek czas - i wszystkie zdarzenia, Zamkniemy w jednej chwili To będzie tak, jakbyśmy - Wcale nie byli. Jakby nigdy i nigdzie nic a nic nie istniało, A wszystko, co się kiedykolwiek działo Zniknęło, jak nagle porażone gromem, Z całą Wszechświata zawartością. I jego ogromem. Cóż, zatem pozostaje, gdy sobie uświadomimy, Że wszystko, co czujemy, i wszystko co robimy, Nie ma żadnego ontologicznego przełożenia Na prawdziwość bytu - i naszego istnienia? Co pozostaje człowiekowi takiemu? Który, zapomniawszy, o swoim nieistnieniu Tkwi nadal w ułudzie tragicznego nie-zrozumienia, Co do faktu swojego i kosmosu – nie-istnienia? Który się łudzi nadzieją żałosną Że jego dzieci, czy wnuki, gdy kiedyś dorosną, Zachowają trwałe o nim wspomnienia Jakby zostały gdzieś wykute na kartach. Z kamienia. Przejrzyj zatem na oczy, biedny niewolniku, Swoich myśli i uczuć. Przywyknij do zaniku Wszystkiego cokolwiek w życiu widziałeś, Wszystkiego, co w swym życiu czułeś i - doświadczałeś. Bowiem mgiełką ulotną jest twoje istnienie Twoje smutki. Radości. I twoje cierpienie. Wszystko to się rozmywa w oceanie przyszłości Który wyłącznie w umysłach naszych jest. I tam gości. I to jest jedyna droga do zbawienia I do wewnętrznego, trwałego wyzwolenia, Od ułudy, od rojeń o wiecznym istnieniu Którego nie można wykuć. W żadnym kamieniu! k-n, 07-06-2019
  4. Bartosz

    Gwiazdy

    Gwiazdy Tysiące miliony miliardy Istnieją nad nami Cicho nucąc swoje pieśni Trwają w bezmiarze Nicości Jakże odległe od naszej świadomości Nie są dobrze rozumiane Umierają powoli Powodując rozbłyski myśli ludzkiej Która zaś tworzy mgławice i konstelacje Ich pieśni Nie ucichną nigdy Są zawsze obecne W ludzkim pojmowaniu Otaczającej rzeczywistości
  5. Pomoże trzecie oko złożyć trzy boki trójkąta? Igła w kółko się krząta; wskazał obłoki mój kompas? Pewnie to mrzonka, wszak przyciąga nas twardy grunt Biblia czy Darwin; nie chcemy być jak larwy tu Szukając między gwiazdy dróg ludzie się nie poddali Wciąż szukamy w oddali podwalin bo krain takich jak ta musi być przynajmniej garść Toczymy na Ziemi wojny, lecz nas nie przygarnie Mars Mamy marzenia, ale cechuje je przekora Nie trapi nas lepsze jutro- chcemy wspomnieć lepsze wczoraj Chcemy się nie przejmować, lecz jesteśmy zatroskani gdy najmniejsza bzdura urasta do makroskali Jednak nie wierzę, nie, że nie ma dla nas happy end'u Wyjdą pierwsi ślepi z błędu wprost z ciemności epicentrum Raz słońce raz deszcz tu; każdy wie o tym wzorcu znanym słońce przebija chmury, lecz są i na Słońcu plamy.. Słowo wyjaśnienia: Nie jestem poetą, w ścisłym tego słowa znaczeniu. Jestem... *khe,khe* raperem *khe*. Przedstawiony "wiersz", jest właściwie ostatnią zwrotką utworu pt. "Między Wymiarami", mojego autorstwa. Wrzucam ją tutaj... z ciekawości :p Chętnie poznam opinię grona poetyckiego, ponieważ wszystko co napisałem, było związane z muzyką rap. Docenienę każdy feedback (światowe słowo nie?). Miłego!
  6. myśl autora: moda na podbój kosmosu, realizuje się dokładnie w praktyce poniżania Ziemi. podważenie Marsa. (nie)polityczne. w Arabii Saudyjskiej nie ma ani jednej rzeki w suchym korycie Muhammad ibs Salman zakopuje riale. i rośnie pkb w przeliczeniu na osobę. tak. na Marsie nie ma jeszcze ludzi. to kwestia czasu o sol'e mio. gdybyś był rzekł. o moje słońce. przysmalaj jak w Neapolu pospołu. skazaniśmy na siebie strażnico dwóch świątyń. kulo monarchii absolutnej kiedyś hen. na Marsa eksportują owce. nam się nie śpieszy. baranki pokoju w kanionie Valles Marineris zeżrą kamienie. przylecą z Falklandów. tyle ich. za dużo na mieszkańca przypada aż dwieście merynosów. szanowny Marsie.wiedz. nam nie podskoczysz. na Malediwach najniższa góra na ziemi ma zaledwie pięć metrów nad poziomy morza. którego i tak nie masz. czekan z podnóżka prosto w szczyt. więc. gdzie tam twój Olympus Mons? maszkara gigantyzmu. małe jest piękne a gwiazdy twej elektrownia nie grzeje jak wody Norwegii ze źródeł odnawialnych z Prudhoe Bay na Alasce do Ushuaia w Argentynie okrążę cały twój równik mamy tu Kraków. w kaplicy Św. Gereona fikcyjny bóg Sziwa podrzucił magiczny kamień i boska energia uzdrawia ludzi za darmo. przez czakram wawelski w Karpaczu na ulicy Strażackiej przy potoku Łomnica szwankuje grawitacja samochody na luzie wtaczają pod górę. woda płynie na sztorc. wertykalnie (daleko) ci Masie do naszej Ziemi? ( i brak ci oddechu). poczekaj ...
  7. Deonix_

    Odlot

    zmierzch zapadł siwy i rzęsy ołówkiem malowane i piski latających nietoperzy zegar na ścianie cienie i to czekanie i te rzęsy ołówkiem malowane jak atrament odbiły się na ścianie i w tym zmierzchu tak... ciepło... się unosi zmysły pieści lecz skóry nie dotyka i tylko wtedy gdy się duszę cicho przez okno się wymyka i wtedy to świeżość i ciemność są jak goście wytworni w moich płucach a pył skwarny oddany przy wydechu do gwiazd cieni mnie podrzuca i lecę na oślep przez próżnię nie jest dobrze lecz wciąż błogo i karmi mnie kosmos euforią i śnię słodko chociaż spać nie mogę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności