Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'emocje' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

  1. dniem pełga pręży wije nocą ogniem przejmuje sięgasz po mnie w drżeniach bierzesz do końca po łzy rozkoszy skrzę się tobą wykradamy rąbek baśni na ranach blizny w bilznach skrzydła
  2. Somalija

    Erotyk

    z rozchylonymi nogami mokra usiądę kocham się z tobą ciebie zaczynam się
  3. odsądzona z brakiem odtrutki na ciebie odetnę ją niebezpieczna zabawa w dom w negatywie zwietrzę nie przeszkodzą ściany paląca zazdrość niesie w odwodzie nienawiść nie ześlizgnie się kutasem nie jęknie rozkoszą powiodę ją każdym odcieniem smutku nie wasze moje łóżko
  4. Somalija

    Koronny

    w przestrzeniach twoich wznoszę się próba niepotrzebnej miłości w przechwyconym spojrzeniu kosmos nie zduszę jej sama dławi czerwieni wyciąga z życia zdradziecko mnie kradniesz złośliwie uciekam kocham się z tobą mam szczęście wiedzieć brak sił zawrócić błąd mój
  5. Somalija

    Zawsze

    dorwałeś okiem węża więzisz miodem w siebie wciągasz kleje się nie panuję nad językiem gryzę po ramionach płynę miotana pragnieniem w sobie ubywam obsesją biegiem jałowym ciała nie odrzucę
  6. Somalija

    Procenty

    płynnym ogniem gaszę pragnie ciebie niewstrzymana myślą chwila gorących oddechów szeptu zaszczuła tobą supły pocałunków powrozy dotknięć róża napletka rozczerwieniła usta dłonie podniosły sutki drobnych piersi rozcieńczam cię w sobie
  7. połóż się nauczę cię cierpienia bezszelestnie w nieświadomości uwolnię żmije myśli zasznuruję kręgosłup oplotę szyję jaszczurzy płód w gardle zalęgnę w jaźni obmyję dłonie i będę się z wami kochać aż słodycz przesyci łzy w obłędzie rozkoszy zabrałaś go weźmiesz i mnie
  8. Siedział na skarpie Z butelką w ręce W której list krył się dość ważny "Naucz mnie kochać" Brzmiały jego słowa Wypowiadane w otchłań rozczarowań. Jego głowa Pełna wołań o litość Ileż można czekać Na zakazaną miłość? Wyrzucił butelkę Wraz z nią nadzieję Że na nią złapie panienkę Godną jego poświęcenia. Żądanie na dnie morza Wylądowało prędko On odszedł daleko Nie licząc na nic wielkiego Od losu złego Zatonął w rozpuście i zabawie Nie myśląc już prawie O wyrzuconym wołaniu o pomoc. Wnet spojrzała na niego Całkowicie wykończonego
  9. Czas tępiący ostrze moich liter bez jakiejkolwiek łaskawej empatii, biegnie nieubłaganie. Chytra dorosłość konsumuje łakomie resztki mojej weny,mojego żalu, zainteresowania. Tysiące pytań zastepuje niechęcią w uzyskiwaniu odpowiedzi, dojrzałą obojętnością. Słowa na kartkach nagle są ciężkie, pomarszczone i bezwonne. Przepełnione niegdyś wylewającymi się negatywnymi emocjami przekształciły się w żelazne i zimne, ciężkie i tanie. Wysmarowane niedawno prawdziwością i niedojrzałością. Przyprawione różnorodnymi dowodami czucia. Słone łzy, gorzki żal, słodka krew, ostra złość, slodko-kwaśna prawdziw
  10. Walka o Byt Dumnie tkany zamysł Lorda Co bez niego kres oddechu Ginie pokonany gestem Lekkim, zwiewnym jak krok w tańcu Spoza horyzontu zmysłów Napływ myśli nieczytelnych Penetruje harde ciemię Wybijając rytm odwieczny Niczym blask, którego lśnienie Kłuje oko cierniem Owa myśl przenika Ciebie Zamysł boski wzejdzie
  11. Jakoś zimno Czuję dreszcze W balkonowych stoję drzwiach Czy ktoś myśli o mnie jeszcze ? Coś tu chyba jest nie tak Szukam Ciebie pośród gwiazd Na nic to - zeszła mgła Ktoś dziś znów uśnie sam
  12. Powiedz mi jak to jest zabłądzić wyszepcz jak to jest żyć w strachu konać z tęsknoty opowiadaj historię szczerą o mnie o tobie posłuchaj gwiazd wiatru może ci zaśpiewa
  13. Za deskami teatru ekranem telewizora wszystko takie samo to już było chowasz się pomiędzy szczelinami nie wyróżniasz się nie masz czarującego głosu fałszywego szeptu znikasz w tłumie gubiąc rozum logiczne wytłumaczenia czemu jesteś samotny? wychodzisz z cienia skrzydła utulają potrzebujesz zrozumienia płynącego z ludzkiego serca
  14. Ludzie wykorzystują. Ludzie za plecami nieprawdę mówią. Ludzie traktują jak psa. Wszystko się zmienia. Wszystko prawdę przekręca. Wszystko truje. Wszystko sprawia, że gorzkie myśli czar wskrzesza. Wszystkie spojrzenia. Wszystkie błędy. Wszystkie zdarzenia. Są nie do odkręcenia. Nie ma hamulca, który skuje lodem w kajdany
  15. Po nią sięgnąć Boję się, że znowu po nią sięgnę, że po prostu przegram. Nikt nawet nie spyta się jak się czuję. Ja chcę przecież tylko sięgnąć. Przeciąć swój delikatny nadgarstek. Patrzeć jak spokojnie spływa krew. Utonąć w niej bezpowrotnie. Nie mam już ochoty chwytać się już pomocy poręczy. Chcę po prostu utonąć. Właśnie to chcę zrobić. Po żyletkę sięgnąć. Kiedy ktoś podaje mi rękę, oddaje ją z niechęcią. Bo to tak bardzo kusi. Widok krwi kapiącej na podłogę. Nie potrafię wstać. Jestem delikatnym Płatkiem róży, który usycha. Wpadam w ogień. Nie czując bólu. Delikatna doń na moim
  16. Trudno jest mówić o stracie. Zamykamy się wtedy w komnacie z bólem serca. W radiu leci nasza ulubiona piosenka. To zaskakujące, Że w głowie nadal odtwarzam jej słowa. To wyrazy na zawsze straciły znaczenie. Nadszedł już koniec naszej przygody. To boli jak zabicie cząstki duszy. Tyle rozmów rozłąk i tęsknoty. Umieram psychicznie, Bo osobiście cię nie poznałam. Przed oczami skaczą mi zamówione wspomnienia. Tylko te dobre. Tych złych już nie pamiętam. Słońce w moim życiu dasz znaćmiewa. Mam prawo tęsknić i pamiętać. Nie potrafię wyleczyć się ze smutku. Czy to nap
  17. Trudno jest mówić o stracie. Zamykamy się wtedy w komnacie z bólem serca. W radiu leci nasza ulubiona piosenka. To zaskakujące, Że w głowie nadal odtwarzam jej słowa. To wyrazy na zawsze straciły znaczenie. Nadszedł już koniec naszej przygody. To boli jak zabicie cząstki duszy. Tyle rozmów rozłąk i tęsknoty. Umieram psychicznie, Bo osobiście cię nie poznałam. Przed oczami skaczą mi zamówione wspomnienia. Tylko te dobre. Tych złych już nie pamiętam. Słońce w moim życiu dasz znaćmiewa. Mam prawo tęsknić i pamiętać. Nie potrafię wyleczyć się ze smutku. Czy to nap
  18. Spokojny wieczór, w pokoju słychać szum wentylatora ochładzającego pokój. Wypełnia go jeszcze dźwięk otwieranych drzwi i odgłosy z zewnątrz. Nic się nie dzieje. Leżysz i rozmyślasz nad tym co było i co jest. Nie wiesz co będzie. Teraźniejszość jest silna, ale nostalgia dopada cię znienacka. próbujesz uciec ale nieskutecznie. To ciebie dosięga i już nie ma odwrotu. Gładzi cię po policzku, delikatna i spokojna nić wspomnień. Powoli zaczyna cię oplatać. Nie rzucasz się, lecz gdy ogarniasz, że ledwo się ruszasz jest już za późno. Zaczyna cię ściskać. Nie wiesz co zrobić, boisz się. Nie wiesz co zr
  19. zainspirowane książką Jakuba Sienkiewicza Nie lubię porządków, niejasne mam myśli, sam nie wiem zazwyczaj, dokąd też unoszą, lecz zbytnia swoboda zbyt mocno ślad czyści po różnych wskazówkach w przestrzeni mnie trwożąc. Uwielbiam kolory, więc czarno na białym staram się pisywać, tego też wymagam, gdy czytam dla siebie; lecz barwy spłowiałe fałszują obrazy, zwątpienie osiada. Ref. Niczego tak dobrze w życiu nie umiem, jak mówić o blotkach rozwlekle i długo, dlatego wciąż piszę nowe utwory, te mają zawierać znaczenie i treści.
  20. Potargały mną emocje Wyrzuciły w morze wzruszeń Tylu ludzi co dzień mijam Widzę tyle smutnych oczu Bieda miesza się z dostatkiem Głód się kłóci z przejedzeniem W kącie dziecko cicho kwili Jest zmarznięte nic nie jadło Obok matka gorzko płaczę Znów nic nie ma na kolację Nikt się przy nich nie zatrzymał Każdy w swoją zmierza stronę Tyle pustych stoi domów Już nie tętnią dawnym życiem Starsza pani w oknie siedzi Patrzy tęsknie na ulicę Znów samotność ją
  21. Zmęczona ułożyłaś swe nogi na parapecie, ściana przytrzymuje twą głowę w pionowej pozycji, A okno pokazuje Ci najkomiczniejszy obraz świata Niepełnosprawnych, podziurawionych psychicznie ludzi Mających na celu destrukcję marzeń innych. Tylko tam jesteś bezpieczna, na swoim parapecie.
  22. Chciałabym stać z tobą każdego dnia. Nie naprzeciw, nie za, lecz obok. To nad morzem by było Pożyczyłabym twój palec na chwilę Przyłożyła do ust, pozwoliła Ci słuchać. Jakie odgłosy wydaje morze, horyzont i ryby? Powiedziałeś że nie mogłeś usłyszeć Moje serce było za głośno.
  23. Czemu nazywasz drzewo drzewem, Skoro zaraz stanie się ledwo drewnem? Zacznie romans z kominem, By finalnie uciec z dymem. Co z tego, że teraz cieszy oko za oknem, Jeśli jutro może tańczyć już na wietrze I choć da Ci ciepło, to skończysz w swetrze. Ten banalny efekt motyla kamieniem trąci każde domino, Te relatywne fraktale, przez które miliony giną. Ja to ten dziwny, co negatywny vibe Ci dzień w noc zanosi Może kiedyś co milszego - narazie się nie zanosi.
  24. Zawieszony w próżni, jak dym na wietrze, Liczę, że meeting z Toba cały ból odejmie. Mnożony przez ułamki złudzeń - to zimna przestrzeń. Bardzo jasny cień bije ode mnie, Bo gelatus umysł, socjopatyczne klimaty, Gdy szala Twoja ciągle w górze. Sam przez tundrę swoich spekulacji idę, Kiedy życiową rundę perfidnie mulę. Jedyny uśmiech losu mortus ma na imię, A doskonale wiem, że oblicze ma parszywe. Dla Ciebie świat mógłbym spłaszczyć w głowie, Żeby tylko wiecznie żyć w tej uczuć pożodze.
  25. Na morzu emocji porwani przez prąd lęku. Ludzkość płynąca ku sztormom na oślep. Nie zatrzymać się, co by myśli nie zdołały dogonić. By spojrzenie nie zdołało zatrzymać . I by usta nie zechciały zapytać Uciekamy przed sobą w swoje obce światy. Przed spojrzeniem, ciepłem dłoni, słowem. Błądząc w samym sobie odcinamy myślenie. Prąd niesie nas na samotne, nieczułe bezdroża Lęk grodzi cicho drutem kolczastym. W narkotycznym letargu płyniemy ślepo w obłęd. Na samotnych łodziach, tacy sami lecz podzieleni. Prosto w bramę piekła, na złość niebu. Kto pierwszy się ocknie i kr
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności