Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'dusza' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 25 wyników

  1. Pan S do pani M, ja z panią muszę. Chce pan? Proszę, ale tylko za duszę. Będzie moją, pan weźmie moje ciało, ja pana też, bo dusza to za mało.
  2. Dla Pana Doktora. Część V Doktorze, to proste, krótkie założenie Ma tutaj największe dla sprawy znaczenie; To z niego wszystko inne wynika, Jeśli chcesz człeka psychikę rozwikłać. Jeśli zrozumiesz to jedno twierdzenie, I wniosków z niego wyprowadzenie, Zakończysz jałowe swe dociekania Odsłonisz zasłonę, co oczy przysłania. Spojrzysz na wszystko jakby na nowo, I wtedy pojmiesz. Daję ci słowo. Lecz jeśli uparcie tkwił będziesz w złudzeniu I prawił o moim niezrozumieniu, I o tym, że książek zbyt mało czytałem, To wtedy się przyznam. Z Tobą – przegrałem. Trudno. Choć wcale mi nie zależy Byś w to, co tu twierdzę, na słowo uwierzył. Poza tym, po co to oczu mydlenie? I tak nie mam wpływu na Twoje myślenie. Zmierzam więc tutaj do wyprowadzenia Twierdzeń logicznych, z tego założenia, Które wydaje mi się tak oczywiste, Jak gwiazdy na niebie. Gdy niebo jest czyste. Porzuć myślenie o Wolnej Woli! Bo to jest przyczyna wszelkiej niedoli. I zniewolenia, co ludzi gnębi, Oraz zabrania im prawdę zgłębić. Możesz więc myśleć, człowieku marny, Że w sensie moralnym – Jesteś Bezkarny! Daję Ci tutaj Wieczne Rozgrzeszenie, I niech się, w tym względzie, skończy twe zwątpienie! Wolna Wola. Tyczy się ja ludzkiego, O którym Pan prawi, że nie ma takiego; Lecz jeśli to ja w żadnym sensie nie istnieje, To niech Pan wyjaśni, jak to się dzieje, Że wciąż Pan używa zaimka tego, I to w stosunku do siebie samego? Kiedyś Pan mówił: Mam to, bo chciałem! A nad tym także tak pracowałem, Żem się dorobił wielu zaszczytów, Tytułów, medali, statui z granitu, Więc jeśli Pańskie ja nie istnieje, To kto opowiada te wszystkie dzieje? Dlatego wyłuszczyć tu sobie pozwolę Że inne spojrzenie na sprawę wolę: Człowiek istnieje. I trudno zaprzeczyć Że, bardzo podobnie jak inne rzeczy, Z materii się składa, nieożywionej, I na tablicy tej wyłożonej, Która się zowie Mendelejewa. Zawiera ona wszystko co trzeba By złożyć do kupy każdą osobę Na modłę Boga - i Jego ozdobę. Lecz przecie, i tu się Pan chyba zgodzi, Że ową osobę coś jeszcze obchodzi, Poza strukturą swojego bytu, Poza relacją ust – do - odbytu, Zawiera w sobie coś tak dziwnego Że dotąd nikt jeszcze słowa takiego Ani wymyślił, ani nie spłodził By każdy pojął, o co tu chodzi. Jedni, pełni bożej bojaźni, Prawią o Duszy. Inni o Jaźni. Inni o Ego, lub o Psychice, O Wnętrzu, Istocie, o Świadomości, O czymś istotnym… W sercu nicości! A jeszcze inni, nie bez przyczyny Mówią po prostu: To Dupa Maryny! I wszyscy zapewne rację swą mają, I w racji tej stale się utwierdzają. I, chociaż jam robot, też chciałbym w tej kwestii Wyłożyć kilka swoich sugestii. Wszak człowiek niczego sam nie wymyśla, Ale go z nagła oświeca myśl czysta, Zrodzona głęboko w podświadomości W której sam umysł nigdy nie gości. Tam też emocje wszelkie powstają, Co nasze działania tu napędzają, Które nam każą myśleć - i – czynić, I nie ma człowieka tu za co winić, Gdyż wykonuje tylko rozkazy Które pochodzą od wyższej władzy. Czy jest się w stanie tej władzy postawić? O tym później będziemy prawić. Człek nie wymyśla, rzeczy nie tworzy Nie jest on władcą ziemi, przestworzy, Bo na świat przychodzi bez swego chcenia, I nic nie wybiera przed dniem urodzenia, Wszystko ma dane. A potem zabrane. Jak goły się rodzi, tak goły odchodzi. I wszystko zostawia w Rzeczywistości, W której tak krótko za życia gości. W owej krainie iluzji, złudzenia, W której nic nie ma do powiedzenia, Ani o niczym nie decyduje, A wszystko co czyni, to tylko czuje. Doświadcza zmysłami sobie danymi, Co go - po prostu - Robotem czyni, Z programem wpisanym w mózgowe zwoje, Które uważa błędnie - za swoje. A przecież nie ma on w sobie niczego, Co by powstało za życia jego. Wszystko to było, wszystkie atomy Z których został on wytworzony, Wszystkie wibracje, które w nim drgają, I napęd myślom, emocją dają, To wszystko już było, przed nim istniało, Wszystko! - Co tworzy to ludzkie ciało. I nawet ów umysł, co tak nim włada Też nie jest jego, gdyż tak się składa, Że tworzą go owe subtelne struktury Według przepisu danego z góry, Przez wielkie Tao, albo przez bogów Których jest więcej, niż u trzody rogów, Tworzących największe na świecie stada; (O których, tu mówić, raczej… nie wypada). Bowiem, Doktorze, w rzeczywistości Nie ma jasności - i nie ma ciemności Ni nieba, piekła, nie ma zbawienia To tylko są nasze, ludzkie rojenia Nie ma żadnej żołnierskiej odwagi, Czy jakiej innej. Ani powagi, Ani tchórzostwa, ani kajania, To wszystko bowiem są ZACHOWANIA. Interpretacje. Omamy. Zjawiska. I niech nam kitu tutaj nie wciska, Zgraja facetów w sukienkach, pazernych, Co boga zjadają na oczach wiernych Krwią zapijając ochłapy ciała Boga żywego! (Na trzody to działa!) Chociaż, tu wyznać uczciwie trzeba, Z nie swojej woli to czynią, lecz- Nieba, Bo oni też wpływu żadnego nie mają, Na to, czym się od wieków parają. Do tego, o co w tym wszystkim chodzi, Będę w następnej Części dochodził. Koniec części V
  3. Pewna dusza była cwana Za nic miała swego pana Rozrabiała w nim jak małpa Ciągle w ruchu. I rozdarta! Chłop już nie mógł z nią wyrobić. Chciał się zabić. Bo co zrobić? Raz nie dała spać do rana - Wezwał księdza i szatana Ksiądz rzekł: Wyślę ja do nieba! Szatan: Ile dać za duszę trzeba? Ksiądz: - Wysyłka ta kosztuje, Wiele mszyczek się zmajstruje Każda mszyczka to sto złotych, Nie zapłacisz? Masz kłopoty! Szatan: - Sprzedaj duszę, śmiało! Aby ciało nie cierpiało. Przy tym grosz na tym zarobisz! Klesze nie dasz się obłowić ! Jeszcze kasę za nią zgarniesz, Nie chcesz? I tak zginiesz marnie. Myśli chłop, co tu uczynić? Diabłu sprzedać? W piekle zginie. Lecz to dusza, nie on przecie W kotle w smole się upiecze. No i grosz za duszę wpadnie Bez roboty, lekko, snadnie. Z drugiej strony jest ten klecha, Ten zaś przystrzyc nie omieszka, I gwarancji też nie daje Że ją wyśle w boże raje. No i znowu, taka dusza…? Cemu w cłeku wciąż się rusza? Na co komu jest potrzebna? I cy bez niej żyć się nie da? I gdzie ona się znajduje? W głowie? W brzuchu przesiaduje? A jeśli idzie do nieba To o co troscyć się trzeba? Niechże zadba zaś o siebie Jeśli chce se mieszkać w niebie! Sprzedał więc duszę chłopina, I od nowa żyć zaczyna, Wszelkie znikły wraz rozterki, Jakby wrócił z poniewierki, Już nie chciał się rzucać z mostu Ot, bezduszny był. Po prostu. A dusza w kotle wariuje, Lecz czy ktoś się tym przejmuje?
  4. zgarnąłem gwiazd krocie w bukiety świetliste skropione łez rosą jak diament błyszczącą zamknąłem w mych dłoniach twe serce złociste by ukryć od świata co gnije przemocą w blask słońca zanurzę twą duszę anielską by chłód co otacza nas zewsząd odgonić a będę ci zawsze i dniem oraz nocą proroczymi snami i nieziemską mocą
  5. pochyleni nad doczesnymi szczątkami wpatrzeni w kwiaty i w płomień zniczy może nie do końca świadomi że tam - gdzieś w górze jest istota ludzkiego bytu - dusza ona może już od dawna czeka na to jesienne z tobą spotkanie może to będzie pierwsza rozmowa a może dokończenie ostatniej może popłyną gorące łzy i przyjdzie nagłe olśnienie że Miłość jest Płomieniem - Wiecznym Płomieniem by po raz drugi się narodzić. Janusz Józef Adamczyk
  6. Nie wszystko można udowodnić ale można być przekonanym nie szkodząc nikomu i sobie też. Jestem przekonany że mam duszę to ona domaga się abym nie był ani maszyną ani dzikusem a więc kim? Na to pytanie ona nie odpowiada ale podpowiada mi jak mam żyć aby nie grzęznąć tylko unosić się. Janusz Józef Adamczyk
  7. panikasia

    Pustka

    Przez krótki moment chwilę w podróży nad wszystkim wisi mrok i cicho świdruje duszę Ucieczka, która daje szanse i nadzieje że to jedyny moment na uwolnienie potwora A stos pytań które skrupulatnie spisywałam rośnie, wciąż niewytłumaczone kawałki ludzkich dusz pokruszone w puzzle Najważniejsza zmiana to ta zachodząca w sercu lecz gdzie podziewa się ten który serca nie ma?
  8. Dyktat ślepej materii może zabić tęsknotę duszy, tak, jak piorun odbiera życie wysokiemu drzewu, ale jest coś, co przewyższa materię, - drzewo odrasta, dusza odzyskuje blask. Boga nie interesują nasze kości, dusza - tak! Zdaniem Szekspira - "Reszta jest milczeniem." Ale czy na pewno? To właśnie w tym miejscu Krzak Rozbłyska Płomieniem, człowiek jest, a jakby go nie było (chyba, że postanowił być), jego dusza góruje nad ciałem, nie ma już miejsca na fałsz, czas ma inny wymiar, znika horyzont, oczy widzą prawie wszystko, Pełnia staje się faktem.
  9. Jest takie spojrzenie - jakby nieśmiały krzyk SOS, jakże jest trudno dostrzec, w powodzi zamętu i kłamstw, wołanie duszy twej. Są takie słowa, jakby przypadkowo powiedziane, i taka też bywa odpowiedź, jakby rzucona na wiatr, - czerwone róże białym Aniołom. Każdy dzień, na polach i w ogrodach, płonie kolorami marzeń i tęsknot, rozpoczęty znakiem Krzyża nie dotyka otchłani. Są takie chwile, bez potoku myśli i lawiny słów, bez żagli na niebieskim morzu, z tajemnicą Miłości i z dobrymi Aniołami wokół.
  10. Jest wiele dróg, jedną z nich pójdziesz i ty, twój wybór oceni czas i Wieczny Bóg. Będą chwile dobre i złe, zło - niech szybko mija, a dobro - niech ciągle trwa i przenika nas. Będzie smutek i radość, nie przespane noce i szare dni, lawina myśli i z serca głos - Miłości głos. Są różne skarby, największy, to dusza, jej piękno, to skrzydła i Moc i Wieczność.
  11. Spojrzałaś tak, jakby nieśmiało pytając o miłość. Cóż mogłem powiedzieć? - niepewność i lęk panowały nade mną. Twoje ciche słowa, jakby niechcący powiedziane, ożywiły moją duszę, zniknęła pustynia, otworzyłem dla ciebie moje ramiona. Niczym rajskie ptaki płyniemy po niebie, piękno naszych dusz koi ból, dosięga Boga, a On - nas, kolejny cud - tuż, tuż. Nowe życie, nowy czas - coraz mniej szarości, zniknęła mgła, dzień za krótki - tak mocno chce się żyć, i noc i Wszechświat - też dla nas. Każde słowo, każdy gest - cząstką obrazu naszych dni i lat, w jego tle - bawiące się dzieci, w jego głębi - bezkres nasz.
  12. Moje myśli zabłąkane jak zawsze,Dzisiaj raczej jestem w bagnie, na dnie. Nie mogę odpocząć we śnie,tak bardzo męczą mnie te dnie.Głosy w mojej glowie jęczą, są strasznie zle.W mojej głowie żyletka już się sama tnie.I wcale nie szkoda mi mnie.Jak tu ogarnąć się?W koło przeszkody,przeszkadzają istnieć mi.Może to samo przeszkadza i Ci?Świat kłamstwa i obłudy,doprowadzają już czasem do nudy.Równocześnie męczą optymizm już i tak chudy.Wkoło głuchy chaos, wrzaski i piski.Znowu wpadłam w potrzaski złych myśli. Słychać cicho tętnienie mojego serca,ktoś mi w nim ostro dziurę wykręca.Ono ledwo funkcjonuje,wszystkie barwy są ponure.W duszy nastrój zimny, chłodny a do ucha docierać będzie marsz żałobny.
  13. Życie to wzloty i upadki,pewnie słyszałeś słowa matki,lecz zbuntowana młoda duszapędziła za tym co ją wzrusza... I pełna optymizmu,wiary, ruszała na podbój świata, mając wielkie zamiary, pędziła na wariata... Jakież było zdziwienie wkraczając na krętą drogę, że raz jest przebudzenie, a raz przejść jej nie mogę... Otwiera oczy szeroko dusza zadziwiona i całym tym faktem dogłębnie zmrożona... Bo nikt jej nie powiedział, by móc wysoko latać, musi też czasami dotkliwie upadać...
  14. Moja dusza zagubiona w podróż życia się wybrała,na poszukiwanie Boga, prawdy którą w sobie miała.Jakże była zadziwiona obserwując swe istnienie,że ta cisza którą znała to było Boga westchnienie.Duszo piękna zagubiona spójrz, nie jesteś w życiu sama,podaj rękę , powędrujmy w ciszy blasku pojednania.
  15. adamm1

    Wiecczność

    Dusza z ciała uleciała bo klatka była za mała. Teraz po bezdrożach krąży. Poszukuje miejsca swego; nie puka, nie prosi, nie zasypia. Gdzieś w głębi lasu zwodzony most, na nim podróżnik przystanie i zastanowi się, chwilę pomyśli. Nie ucieknie, nie zwątpi, nie przeminie Słowa giną, wątpi umysł: głucha cisza i wołanie. Dusza z ciała uciekła do piekła. I nie zmartwychwstanie.
  16. Znasz go dobrze. Lepiej niż innych. Kłębek nerwów męczony trudami dnia wczorajszego. Jutrzenka. Zaćmienie komfortu i bezpieczeństwa. Nic nie należy do ciebie. Niczego nie jesteś pewien. Jednak nosisz w sobie diament. Cenny, jeszcze nieoszlifowany oktaedr. Tylko ty masz prawo o nim wiedzieć. Tylko ty go widzisz. Tylko ty możesz go wykorzystać. Podziw. Uznanie. Być może opisują ciebie jako ciało. Ciało silne, twarde, ale jakże kruche. Dlatego nie popadasz w samozachwyt. Co innego świadczy o twojej pozycji. Nie zmarnuj tego.
  17. co wygląda lepiej? rozdarta dusza czy ubranie?
  18. Witam Piszę to głównie dla odmieńców, którzy wiedzą jak przelać duszę na papier. Czują mocniej, wiedzą bardziej i chcą więcej. Jeśli Twoja litera buntuje się przeciwko szczęśliwej propagandzie tego świata to chętnie wymienię się z Tobą tekstami, chętnie przemyślę z Tobą co tak naprawdę jest tu i teraz. Chcę stworzyć coś z ludźmi, którzy czują poezję poetów wyklętych, napisać coś razem w jednym tomiku/książce. Jeśli chcesz pogadać z takim samym odmieńcem, zachęcam Cię do kontaktu: slowaprzeklete@gmail.com ''Bronić bogactw wyobraźni, a zarazem schodzić do współczesnych piekieł'' ":Cure blindness with a whores spittle."
  19. Pewnie nie jeden człowiek zatrzymał się przy kwitnącym krzaku dzikiej róży - trudno nie zauważyć kropli rosy na skraju płatka - wprawdzie człowiek bardzo się śpieszy, ale staje i patrzy, patrzy, jak promień Słońca przemienia kroplę wody w ogień, a tak się śpieszył, - po warzywa i kilogram schabu, gdy nagle dusza ważniejszą być się okazała. Dusza pragnie piękna i Światła, i chociaż kryje w sobie wielkie możliwości, jej wołanie jest ciche i delikatne. Obozowy fotograf sfotografował kilka polnych bratków, zdjęcie to powielał setki razy, - wysyłano te bratki z Auschwitz w świat! Cóż to takiego stało się z człowiekiem, że tak trudno zatrzymać się obok niego? Czyżby był mniej ciekawy od krzaka dzikiej róży? Janusz Józef Adamczyk, Świdnik, 8. kwietnia 2018 r.
  20. Anioła Twarz Autor : Robert John .... pragnę pewnej nocy aby ..... kiedy zamknę oczy ..kiedy odpłynę łodzią drewnianą w daleki rejs snu by tam była Jej twarz która zapamiętam .... Pokocham i przeszukam cały Świat w poszukiwaniu szczęścia i spełnienia Przeznaczenia i Miłości !.!.!. bo warto przeżyć cale Życie szukając tej jedynej ...aby być naprawdę szczęśliwym choćby przez jedna minutę... Tak krotko a Tym samym tak długo ... Bo to co Piękne jest szybko się kończy a Miłość To najpiękniejsze uczucie i najcudowniejszy powód do Życia ....
  21. Różne są modele ludzkiego funkcjonowania, niewątpliwie najtrudniejszym jest model - bycie prawdą, czyli jawienie się, jako harmonijne współbrzmienie duszy, umysłu i ciała. Janusz Józef Adamczyk
  22. A oto moja - dziadka definicja pojęcia "dusza": Dusza jest to dar poznawczego odczuwania siebie, otoczenia i Wszechświata, który rozwija się lub zamiera, w zależności od jakości troski o niego. Janusz Józef Adamczyk
  23. O muzyce wiem mało, prawie nic, a jednak drżę, słysząc Poloneza As-dur, op.53 i płaczę, kiedy Zakopower śpiewa "Hej Maluśki Maluśki..." - te dźwięki i słowa wyrywają mnie z ciemności i prowadzą tam, gdzie nie ma mgły - na szczyty gór Muzyka cichnie, słowa milkną, przychodzi szary dzień i noc, ale nie dla duszy mej, dotknęło ją Piękno, więc już nie ślepy los prowadzi mnie. Janusz Józef Adamczyk
  24. Samotność biegła za nią, dogoniła i po sprawie. Teraz razem w kosmosie na niebiańskich polach. Tworzą liczbę podwójną. Stoją - ich ręce splecione, ten uścisk jest dławieniem, ujściem ukrytym w norach. Bezduszny duch przygarnął, mrożąc ich wspólne działanie, zaczaił się na tchnienie. Dawał złodziejski strach. Stali się trójcą, że ach.
  25. rakam keraD

    dusza

    dusza szrapnel został niegdyś nabity i właśnie szykuje się do rozwarcia, korpus wnet wypuści milijony lotek przeszywających gorzej niż wzrok bazyliszka, i lawa tam pływa, nie dając wytchnienia, gryzie, zżera, nęka i niszczy, A TY JAK MOŻESZ JEJ NIE DOSTRZEGAĆ! przykryta jest lodem, którego obłuda pali mocniej niż płomień, bezbolesne to jednak w zderzeniu z żółcią zrodzoną.. w szarych zakamarkach tej bladej i zimnej istności
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności