Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'dla dzieci i nie tylko' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 4 wyniki

  1. Kiedyś pewien suseł w Spale, Chociaż był moręgowany, Oka nie mógł zmrużyć wcale, Więc wciąż chodził niewyspany. Jak ktoś w nocy się nie wyśpi, Ciągle czuje się zmęczony, Trudno mu pozbierać myśli, Chodzi zły i rozdrażniony. Raz świstaka więc zapytał, Bo to jego był kolega, Który zawsze się wysypiał, Na czym problem mój polega? Ten mu na to odparł mądrze, Zawsze świetne miał pomysły: - Jak pościelesz sobie dobrze, To się także dobrze wyśpisz! Nie bierz tego zbyt dosłownie, Bo często też tak się zdarza, Że pościel jest gładka, owszem, Ale licho spać przeszkadza. Ono w kółko coś przynosi I bez przerwy coś nadaje, Ciągle tłucze się po nocy, Jednym słowem – spać nie daje! Wyłącz zatem telefony, Telewizor i zgaś światło. Kiedy będziesz wyciszony, Wtedy zaśniesz bardzo łatwo. To nie żadne są wymysły, Kiedy ciemno jest i cicho, Zasypiają słodko wszyscy, W sen zapada nawet licho
  2. Trzęsła się osika w lesie z oburzenia: - Mam serdecznie dosyć ciągłego śmiecenia. - Ja też tym się martwię – to po prostu zgroza, - Osiwiałam przez to - żaliła się brzoza. Wierzba także stała cała zapłakana; - Jak tu rosnąć, brodząc w śmieciach po kolana? I wciąż ich przybywa, co to dalej będzie? Można ze zgryzoty załamać gałęzie. - To problem szeroki, a wręcz plaga istna, Zgodziła się z nimi lipa drobnolistna: - Chociaż w gruncie rzeczy łatwo jest to zmienić Tylko jak go ruszyć, gdy my uziemieni? Przytaknął im smutno dostojny dąb stary: - Też mam tego dosyć, po same konary! Trzeba sposób znaleźć jak plagę wyplenić, Czas najwyższy nadszedł, by ją wykorzenić! Zapytajmy wiązu jak rozwiązać problem, Może znajdzie na to rozwiązanie dobre. Wiąz rzekł na to zwięźle, nie zwykł tracić czasu: - Mam pewną koncepcję, wstawmy drzwi do lasu! I choć to nie służy niczemu, nikomu. Ma nauczyć ludzi, że są w naszym domu, Niech będą otwarte, szeroko na oścież, Żeby każdy wiedział, że jest w lesie gościem. Bo w każdej wizycie jest dobra zasada, Swych śmieci zostawiać w gościach nie wypada. Choć wszyscy to wiedzą, w tym cała jest sztuka, By wchodząc do lasu, w las nie szła nauka!
  3. Zapytał raz ślimak żółwia pędzącego: - Dokąd tak się spieszysz mój drogi kolego? - Cóż to za pytanie? - rzekł żółw - wprost przed siebie - Chociaż prawdę mówiąc – po co gnam tak, nie wiem Lecz tak robi większość, więc ją naśladuję, Ty wiesz ile czasu wokół się marnuje? Nie można go zatem na głupoty tracić, Przez jego oszczędność można się wzbogacić! Więc wybacz mi proszę, ruszam w dalszą trasę, Bo muszę koniecznie wygrać wyścig z czasem. Muszę zatem lecieć, nie mogę go trwonić, To na razie bywaj, bo on już mnie goni. Przestraszył się ślimak i rozejrzał z trwogą, Lecz z tyłu za żółwiem nie było nikogo. - A gdy cię dopadnie, to co wtedy zrobisz? - Wtedy będę musiał go jakoś nadrobić. -On jest bardzo cenny i w miejscu nie stoi, Więc na jego stratę nie można pozwolić. Bardzo mi go szkoda, więc muszę już pędzić. Może mi się uda trochę go oszczędzić? Zapytał więc ślimak tym zaciekawiony. - A na co zużyjesz czas zaoszczędzony? - Na to, na na co tylko przyjdzie mi ochota, Spędzę go przyjemnie na różnych głupotach Czas zatem już na mnie: No to pa, tymczasem! Wkrótce zniknął z oczu, w oddali za lasem. Ślimak zaś stał w miejscu z zatroskaną miną, A czas powolutku mu płynął i płynął. Przez jego muszelkę przeciekał leniwie, On ciągle rozmyślał rozmyślał o jego upływie. A po jakimś czasie stwierdził rezolutnie, Mam go bardzo dużo, mogę żyć rozrzutnie!
  4. pewien poważny tulipan stokrotki za nóżki chwyta i mówi że będzie twardy targając wargą o wargi oj nie są głupie stokrotki już dawno zdążyły odkryć że kasą potrząchnie przy tym a kocha tylko językiem kwiecień 2010
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności