Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'debiut' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 18 wyników

  1. gamore

    Czucie

    Czuję się zarazem wszystkim i niczym. Chłonę życie, będąc przez nie pochłaniana. Czuję, póki czuję jestem człowiekiem, czuję dla siebie dla ludzi dla życia, przez dane mi czucie żyję. Kto dał mi ten dar? Czy ono dawcom same w sobie i celem życia mego? Czuję mą duszę tak wyraźnie jak pragnienia fizyczne. Myślę. Lecz czym myśl ta bez czucia? Czy nie mądrzejszy zwierz myśl też potrafi wykształcić, zrozumieć, zanalizować, przystosować do niej? Więc czym byłby człowiek bez czucia, psem? motylem? fraszką? Szukać uczuć pięknych, wyższych, szlachetnych. Czasem błądzić w uczuciach trudnych.
  2. Brak mi przyjaciół, którzy osobę mą by na duchu podnieśli. Brak mi osoby, która gęstą mgłę moich myśli by przedarła. Ci, którzy tolerancją się szczycą, a w życiu codziennym jedynie opluć i zadeptać bezbronne pisklę potrafią. To oni szczytami hipokryzji, to oni szczytami ludzkiej marności.
  3. Słońce szybuje ku górze, miota ogień w półkule. Czubki betonowców - pochodnie, psują oniryke, Twoją również, budzisz się, widzisz dwa ślepia wpatrzone, I snujesz mysli, głębokie, czarna Hańcza w psychice. Lecz wzrok, zauważyłem, szklistą przybiera formę. Czyżby kruchość uczuć miotała tobą bezkarnie? Łza w kąciku oka, otarłbym ją, podał podporę, Pokrzepił Mickiewiczem, uśmiech wywołał zdalnie, Bullocka wosk zakręcił, topił się z tobą w dźwięku. Poszedłbym do świątyni i składał ręce święcie, Zrobiłbym wszystko, byś nie czuła lęku..., ale
  4. Szary świat znuw tematem "wyblakły mi kolory" - powiedziałem pani kazała mi przeprosić milczenie, chociarz to ono zaczęło cisza znowu lubi mnie, śmieszne ma zabawy sprowadziła mi samotność, tak do pary raz, dwa, trzy, nikt nie szóka, się chowamy znikam z świata - bez znaczenia napisz gdy będziesz mieć ochote czekam :)
  5. Pozdrawiam wszystkich cieplutko :) Tu sam tekst na wypadek gdyby nie było niczego widać na zdjęciu :) "Czemu mam pisać o jakiś stworzonych frazesach? Choć boska postawa przepiękna od dziecka we snach mnie kołysze, A wszelkie stworzenie choćby idealne podlega pysze, nie o nim napiszę w tych wersach! Bo na nic mi realizm, gdy na bakier z przedmiotem, a słowem opisać sto więcej rzeczy mogę, Choć z abstrakcją żem walczył zaciekle, to słodka ta myśl o tej chmury kęsach, Chmury burzowej, co idee zbiera tak różne i tak różne wole, Tak różn
  6. Zaczęło się od wojny. Chcieliśmy żyć inaczej. Dzielić się sprawiedliwie owocami, których brakuje dla wychowanych przez miasto. Uciekaliśmy w czerwień, ciemność przed odpowiedzialnością. Wówczas cienie były krótsze, krew bardziej burzliwa. Rozpoznaliśmy się zimą w przemarzniętym tłumie. Nie pomyślałbym wtedy, że to będzie takie straszne, że każdej nocy chłód będzie narastał i wszystkie wiersze do ciebie przepadną. Nikomu się to nie śniło a jednak czuliśmy co znaczy głód, jak przenika kości, wyziębia szum drzew, rozpościera szron w koronach i par
  7. Dobrze mieć w życiu tym z Szatanem sprawy równo poukładane. Trzeba tu czuwać na modlitwie, żeby w pokusy nie wpaść brzydkie. Modlitwa pierwszym jest przymusem, komu zwyciężyć wraz z Chrystusem. Niech wielkie Boże miłosierdzie, nam towarzyszyć zawsze będzie. Niech nas od sideł diabła zbawi, a jego w ogniu wiecznym strawi. Poza tym chciałbym, przyjaciele, byście codziennie zajęć wiele mieli od rana do wieczora, wtedy was Szatan nie pokona. Niechaj się cieszą spracowane, dus
  8. Pomoże trzecie oko złożyć trzy boki trójkąta? Igła w kółko się krząta; wskazał obłoki mój kompas? Pewnie to mrzonka, wszak przyciąga nas twardy grunt Biblia czy Darwin; nie chcemy być jak larwy tu Szukając między gwiazdy dróg ludzie się nie poddali Wciąż szukamy w oddali podwalin bo krain takich jak ta musi być przynajmniej garść Toczymy na Ziemi wojny, lecz nas nie przygarnie Mars Mamy marzenia, ale cechuje je przekora Nie trapi nas lepsze jutro- chcemy wspomnieć lepsze wczoraj Chcemy się nie przejmować, lecz jesteśmy zatroskani gdy najmniejsza bzdura urasta do makro
  9. Chcę żebyś mnie dotknął Tak delikatnie i czule Opuszkami palców Znacz ślady na skórze Pozwól mi się zatracić Odpłynąć w nieznane Chcę czuć Cię dłużej Niż tylko chwilę Zatrzymajmy więc czas A chwila stanie się wiecznością
  10. Zapomniana Kiedyś wierzyłam w przyjaźń, braterstwo uczuć, umysłu wspólnotę. Lecz dziś zostawiona gniję W bezdennej pustce zlekceważenia. Kiedyś wierzyłam w przyjaźń, szczęście i życie dla innych. Lecz dziś zostawiona tylko sobie, przy łóżku płaczę sama. Kiedyś wierzyłam w przyjaźń, na dobre i na złe. Lecz dziś tylko rozpacz i ból wyznaczają kres mych dni. Kiedyś wierzyłam w przyjaźń. A dziś umieram zapomniana.
  11. Mateusz przytarł nosa SebastianowiPo czym ten drugi chodzi wkurzonyW złości wódeczki se polał, aż prawie ujrzał agonięWidząc to Jessica chce pomóc ojcu, bo czas goniLecz po chwili wybiega z krzykiem prędko A on szczęśliwy, że wódki nie wylał jak uderzył dziecko
  12. Ludzie mówią „Giń” A ty nie chcesz umierać Oni mówią „Zapomnij” A me serce rozdziera Wiadomość jak bardzo ludzie są fałszywi A tak bardzo bym chciał żeby byli naszymi Przyjaciółmi którym można zawsze zaufać Którym zawsze można sekret powierzyć I nie zobaczyć dnia następnego, Panie Że nasz sekret jest łańcuszkiem na instagramie Potrzeba nam przyjaciół, którzy są w naszej duszy I podziela się ostatnią kroplą wody w czasie suszy Gdy ktoś się mnie pyta, o cechy przyjaciela Wymarzonego, perfekcyjnego, fantastycznego Ja mówię mu
  13. polarny

    Bez zmian

    Bez zmian Kalendarz czas odmierza Za Nas. Nikt nie musi samemu obliczać. Jak co roku Nadchodzi Dzień. Nagminnie To ten dzień dla nas wszystkich. Wszystkich bez wyjątku. Przygotowania od miesięcy, Cztery odpalone świeczki, Zwykłe zimno w budzie. Sztampa rodzi się pośród Ości i kręgosłupa, Obok opłatka i Pustych białek Oraz Błota na ulicach Połączonego z solą- Będę musiał wyczyścić Buty Widzę się znowu z nimi
  14. Ta sama kawiarnia, identyczny pociąg, znowu ci ludzie, zapomniane miasteczko. Nie chciałem tu wracać, nie taki był mój cel. Jednak się stało. Widocznie musiałem na to zasłużyć. W tym życiu lub poprzednim. Czasami łudzę się, odwracam się, patrzę przez ramię, proszę, modlę się, choć swoją modlitwą sprawiam Bogu dużą przykrość. Nie powinienem tego robić. Ludzie mają większe potrzeby. Swoją modlitwą zajmuję komuś miejsce w kolejce. Komuś dla kogo już nie ma nadziei. A ja ciągle nadzieję mam. Nie zasłużyłem, lecz po prostu chcę trzymać się czegokolwiek, by wytyczyć jakiś cel. Jakikolwiek. Na
  15. Nie znam smaku Twych ust Ani tekstury Twojej skóryNie znam Twojego zapachu Nie czułam Twojego oddechu na karku Nie widziałam CięLecz wiem Żyjesz gdzieś z dala odemnie Smakujesz innych Czujesz ich ciepło pod dłoniąWchłaniasz ich zapach Szukasz unikatu tak jak ja I mimo , że nadal nie spotkałeś mnie Nie poznałeś To Twoja droga dąży do mojej Aby złączyć się w jedną Bo należysz do mnie mimo ,że jeszcze Mnie nie odnalazłeś w tłumieA ja należę do Ciebie mimo , że jeszcze Wielu stanie na mojej drodze I złączymy się kiedyś w jedną całośćI w końcu wszystko będzie tak jak powinno
  16. I choćby trąba jerychońska miała rozwiać moje mury wybuduję na szczątkach woli świątynię dla Twej duszy, gdy los wypisze wiersze lipcowe na ogniste wióry rozpalę z nich ogień i dam ciepło poezji zimnym dłoniom. Jeśli marazmu dobermany rozszarpać nas zapragną ostrością samotności zagonię je do klatki, gdzie serce tętniące odwagę o zapachu żywicy w transfuzyjnej szybkości odda pierwiastek człowieczeństwa. I każąc mi czekać na granicy absolutu wypatrywać będę smaku ciemnych źrenic. Nawet jeśli Bóg zapragnie bym rozbił armię dawido
  17. Pełnia zaciskam pięść to jedyne, na co mnie stać księżyce wewnątrz dłoni mam przecież ostre paznokcie księżyce tyle ich widziałam co miesiąc wciąż kolejne rozczarowanie
  18. Spowiedź mówisz mi, że zawsze mogę ci wszystko opowiedzieć wylać najbardziej gorzkie z żali wylać wodę z wanny brudną po tym jak próbowałam zmyć ten wstyd
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności