Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'człowiek' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 13 wyników

  1. W epoce minionej, gdy sztandar królewski powiewał wyniośle nad niecką Rycerki, na zboczach Bendoszki mieszany rósł las. O dostęp szeroki do sfery niebieskiej walczyły zawzięcie buczyna i świerki, a wszystko się działo z daleka od miast. Buk prężnie się wznosił, rozłożył parasol nad runem i zgasił żar życia w podszycie, na jego upadek nadzieję miał świerk. I przyszła ta chwila, gdy drwal wszedł do lasu - dla jednych dostawca, dla drugich niszczyciel - odmienił kształt puszczy, lecz wyrwał jej nerw. Gdy buki ginęły w komorach pod stalą, świerk pysznił się wielce; przejmował przestrzenie wyżarte przez piły, nareszcie rósł sam. Unosił się prędko, niedbale, lecz śmiało - nikt nawet nie dostrzegł - zajęty płomieniem - że kornik już poczuł soczysty pnia gram. Podeszła do świerków śmierć kpiąca z człowieka - wsysając żywicę patrzyła mu w oczy: na próżno te żale i na nic twój szał; gdy gasły olbrzymy, w powstałych przesiekach zjawiły się buki; to cień Gai wkroczył na zbocza i kiełków rój na nim się wsparł. A dzisiaj, w epoce turysty z plecakiem, gdy drogą wędruję aż na szczyt Przegibka, łysina Bendoszki przestaje już lśnić, lecz z przyjściem Irydy potwory wszelakie o dziwnie stłamszonych i słabych igliwkach przed Słońcem się wstydzą, a duch gór z nas drwi. 4.11.2018 Bendoszka Wielka to wzniesienie w Beskidzie Żywieckim, w Worku Raczańskim. Mierzy ponad 1000 m n.p.m. Stosunkowo niedawno postępująca gradacja kornika doprowadziła tam do zniszczenia monokultury świerkowej, którą Austriacy zastąpili naturalny, głównie bukowy las. I o tym jest ten tekst. Nie szczyt widać na zdjęciu, nie tam bowiem widać główny problem.
  2. Roklin

    Błazen

    Byłoby najlepiej, gdybyś to przeczytał i wziął pod rozwagę, lecz nie brał przykładu; w twórcy bowiem drzemie siła niespożyta. To, czy ją przyswoisz, zależy od ciebie. Nie wierz więc wszystkiemu, w radości czy w gniewie; gdy się zbytnio przejmiesz, możesz odczuć zawód. *** Zbyt wiele wygląda stąd czerni i bieli i ciężkie są słowa wśród murów ponurych. Dom ledwie się trzyma, tak wiele nas dzieli, więc wkraczam do akcji ja, zjawa? nie, błazen! Rozwieję twe smutki i będziesz znów razem z wesołą czeredką plótł sznur aż do chmury. Zaszuram jak zmiotka i patos wysprzątam, i powiem królowej: "masz krzywo koronę", bo śmiałość mam w gębie i patrzę po kątach, gdzie słabość się kryje w pałacu bez skazy; uczuciom człowieczym znajduję w nim azyl, bezwstydnie jak wicher za uśmiechem gonię. I tylko na jedno nie zwrócę uwagi aż po dzień, gdy kości spowije noc głucha: choć błazen odsłaniać lubi sekret magii, sam w cieniu zostaje, jak zjawa za maską; jest słowem, nie ciałem, a jego twarz własna w tło dobrze się wtapia; nikt śmieszka nie słucha. 4.10.2018
  3. Siedzi na ławce i patrzy, jak w dal odjeżdża autobus; Oczy przekrwione, nos tłusty - włosy umyje już w domu. Liczy minuty w niby-śnie, ręką się z trudem podpiera. Słońce dopiero się budzi, mija kolejna niedziela. Wróci, by tylko się przespać, bo noc kolejna już czeka - pół dnia w lakierze i pyle, w oku kamery i w ściekach. Piekli się w myślach, ponieważ nawet najlżejszy ruch słychać. Kiedy nadchodzi czas przerwy, cicho na mrozie oddycha. Gienek, mój przyjacielu, nie bądź taki smutny; przecież wiesz, że jutro razem pójdziemy w tan. Czy pamiętasz te chwile, kiedy bez mrugnięcia pragnąłeś żyć beztrosko: "niech nic się nie zmienia"? Teraz oglądasz ciszę na wyblakłych zdjęciach, sen okazał się jawą, reszta? Reszty nie ma. Klęczy przed taśmą ze smarem, maże wytrwale przenośnik; mózg coraz wolniej pracuje, w oczach zaczyna noc gościć. Mopem wyciera podłogę, twarz jego bardziej się klei, ale zaczęło już świtać - cóż, do następnej niedzieli. Siedzi na ławce i patrzy, kiedy nadjedzie autobus; oczy przekrwione, nos tłusty - pragnie innego zawodu. Gdy zajmie miejsce przy stole i w głos mentora się wsłucha, ujrzy stos książek przed sobą i będzie w myślach snu szukał. 6/7.01.2017 Całość oparta na motywie z Aqualunga ;)
  4. Czas wrócić do domu, już dość poszukiwań; na stronie piętnastej odkryłem dziś mapę - pomoże mi w pracy, tak, pamięć jest chciwa, lecz trzeba dozować napięcie, a zatem: jak co wieczór postawię na gazie czajniczek, spojrzę na pelargonie i kwiaty policzę, zasłucham się w pieśń o myszy brązowej pijącej herbatę, i o kocie drapieżnym - ten myśli "gdy złapię...", oczyszczę krew. Dzień senny, niemrawy, nie utkwi wśród wspomnień. Plac Rady Europy i brudny autobus, pijany żartowniś krzyczący coś do mnie. Już tylko pięć kroków od progu, a w domu jak co wieczór poczytam o barwnych zdarzeniach, popatrzę, jak w doniczce pąk w kwiat się przemienia, zasłucham się w pieśń o polach wrzosowych, niech różem zapłoną, i o koniach masywnych, gdy ku wsi powiodą, odpłynę wnet. 6.03.2017 Całość mocno inspirowana starym albumem Jethro Tull Heavy Horses.
  5. Wiatr letni kołysze leciwym hamakiem, a słońce poranne nieśmiało się budzi. Dzień wstaje sierpniowy, choć widać już jesień, to śmieszne jak blisko są mrozy i szrony. Mgła zeszła w dolinę, kałuże zostały; nielekka to pora na sprawne działania. Prostuję więc nogi i zmierzam leniwie ku twardym kamieniom, ku ogniom płonącym. Pakuję wspomnienia do toreb przesiąkłych zapachem pokrzywy i nutą igielną; spotykam przyjaciół - witamy się czule; dzielimy się wspólnie sennymi wizjami i w chwili, gdy słucham, odnoszę wrażenie, że wokół to wszystko mogłoby mieć uszy i przenieść te słowa do świata łąk rajskich, skoro my te klisze niesiemy do siebie. I koniec, nareszcie! Choć zabrzmieć to może jak rodzaj porównań i dziwnym się zdawać, naprawdę to czuję: był czas dla natury, lecz odszedł wraz z nocą. Humory i śmiechy w tle szybkich podliczeń; spojrzenie w kasetkę, w papiery i fajrant; już klucze zdajemy, chwytamy za miotłę; tu jeszcze, tam może, pociągnij do ściany i koniec, po wszystkim. Ostatnie spojrzenie na osty kwitnące, w tym miejscu wzbudzają nostalgię za domem; uściski i słowa pod klonem szlachetnym; wkładamy plecaki i cześć, idziemy. Ze świerku żywica wypływa jak potok łaknących powrotu z natury do miasta; Ogrzewa nas słońce na drodze w dół zbocza; czas spojrzeć w kalendarz; wrócimy tu kiedyś. 27.09.2016
  6. adamm1

    Sen

    Sen Prześliczny sen dzisiaj miałem Widziałem w nim jak bez zakwita Piękny zapach bzu przenika do tych jaskiń Gdzie się kryją mali ludzie Prześliczny sen dzisiaj miałem Widziałem w nim jak ptak śpiewa Tego ptaka śpiew rozgrzewa wielkie serca Które kryją mali ludzie Prześliczny sen dzisiaj miałem Morskie fale mocno biły Wiatr i fale moc wzbudziły W wielkich sercach małych ludzi Nagle sen w koszmar się zmienia Lecz piękniejszej chwili nie ma Gdy z jaskini swej wychodzi Mały człowiek Prześliczny sen dzisiaj miałem
  7. Pusta świątynia Zacznij działać, nim ktoś cię zaskoczy. Bądź gotowy, nim ktoś cię uprzedzi. Zanim jeszcze na złą drogę zboczysz, posyp głowę i idź do spowiedzi. Do bliźniego nie wyciągaj ręki; za to klęknij i złóż obie dłonie. Trzymaj myśli najdalej od śmierci, zanim jeszcze nadejdzie twój koniec. Nie ustępuj gdy cofną się słabi. Nie wybaczaj, gdy ktoś ci wybacza. Chwytaj ścierwo i rozszarpuj kłami; złóż w ofierze baranka - i brata.
  8. naiwność jest wtedy gdy człowiek ma nadzieję gdy chęć zaznania idylli jest silniejsza niż wszystko wokól a szczęscie jest jak ptak lecący do słońca jak przyjemny wiatr w środku lata kolorowe kwiaty na zielonej polanie szum rzeki spadającej w doł po skałach ale wodospad mimo swego uroku potrafi być nieprzewidywalny jak czlowiek błądzący po własnym umyśle
  9. Błękit nieba przysłonięty chmurami, pozostaje błękitem, deszcz wsiąknie w ziemię, z piorunami bywa gorzej, ale i z deszczem - też różnie, nie zapominając o dinozaurach. Przychodzi czas i na nas, ucieczka na Marsa - zabawą dzieci na wierzchołku wysokiego drzewa! Czymże jest wiek dla Pana Boga? - mniej niż mgnienie naszego oka! Jednym spojrzeniem ogarnia całe życie człowieka. Każde głębokie westchnienie natychmiast dociera do Niego. Tylko jedna noc Mu wystarczyła, by Chrystus zajaśniał nad Ziemią Jakże niewiele potrzeba, by stać się ziarnkiem piasku, albo bratem Pana Boga. Janusz Józef Adamczyk, Świdnik, 14. czerwca 2018 r.
  10. Konwicki był cholernym kociarzem, kot Iwan ma nawet konto na facebooku Szymborska pewnie rzekłaby: „umrzeć, tego się nie robi kotu” a jednak odeszli, przekraczając granicę własnej rzeczywistości wkroczyli do wszechświata „gdzie koty mają wielkie wpływy i kolosalną pozycję” może ten najsłynniejszy kot PRL-u jest teraz lwem poezji, bywalcem salonowym tam, za wymiarem literatur gdzie pulchny Putto zakrada do baroku z zamkniętą księgą w ręku niczym motyw dekoracyjny z pomnika Nepomucena w krainie lirycznych mikrofonów na powrót pan Tadeusz udziela wywiadów, nikt o rodzinę, znajomych, i twórczość wszyscy anieli pytają tylko o kota nie tego z Cheshire, od Alicji i czarów którego uśmiech „trwał jeszcze przez pewien czas, gdy reszta już dawno zniknęła” czworonóg kapryśny i bezczelny, z podniesionym wąsem opowiada świętym bajki, jak sam Krasicki o swoich kotach w „Myszeidos” ma własne poglądy na życie, heroikomiczny, drugi kot Mruczysław wróg prawdziwej religii, nauki, i sztuki naturom bliższy Behemotowi, u Bułhakowa zyskał alchemiczne uznanie Julia Hartwig wyzwała go wczoraj od „gangsterów, oszustów i wyłudzaczy” bo wielka w niej demoluje „potrzeba kochania” wśród „szklanek i kieliszków” ustawionych na chmurce podniebnego landszaftu u Porazińskiej wchodził po drabinie na ostatnim szczebelku, stwierdził: „lepiej wróbel w garści niż gołąb na dachu”, pan Perrault spadł w butach z kotem, z kalenicy, ile było krzyku prawo musicalu, gdy w teatrze Roma Eliot sprzedał”Koty”.
  11. domy- pudełka jak klatki dla ptaków z jednym oknem na przodzie wklęśniętym a serca z papieru markotnie szeleszczą ściskiem marszczenia pompują strumień życia któremu w takich okolicznościach bliżej do arytmii zapał- jak nadzieja ulotna jednego trzyma w pionie drugiego opuszcza i już nic nie potrzeba wystarczy adres i szarość duszy aż do śmierci towarzyszą tylko to co piękne i dobre (chwila nieuwagi) ucieka dokąd tak pędzi przed siebie mija domy ulice ludzi nie może znieść dwuznacznego wzroku przewrotnego języka fałszywego kroku jesteś panem swej radości dlaczego jej nie zatrzymasz?
  12. Szare mury zapomnianymi wspomnieniami koloruję, trzymam mocno krzyż w dłoni i klęczę a klęczę tak długo w ciszy, że słyszę twój oddech na plecach a wcale nie jesteś gdzieś blisko. Klęczę kolejne minuty, zaciskam powieki coraz ciemniej, ciszej jeszcze. Czuję serce w piersi co rwie się do ołtarzy, na Boga jak tak można z człowieka zrobić zwierzę, dzikie i wstrętne. Och Panie jak mogłeś pozwolić tak upaść na kolana i klęczeć, jeśli to nie zmienia wcale życia jeśli to nie zmienia bicia serca na lepsze...
  13. Jeśli chodzi o motyw... może ja stosuję je przemiennie kochając swe własne pochwały bardziej niż najlepszą wiadomość twierdzisz, że demokracja to ipod z dostępem do Internetu zanim pomyślisz ja uważam że wymyśliłam je lepiej. też nie jest przyjemnie czuć się jak wrażenie kogoś innego gdy nie wiesz kogo ludzie będą zmęczeni bez ustanku nieporadni bezinteresowny ewolucyjny instynkt który zadrżał gdy wirtualna rzeczywistość zrobiła rysę w całym jego planie wysokoświadomie pośrednicząc w każdym selfie z 7000 słów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...