Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'ból' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

  1. gałąź

    żałoba

    Do tej pory przeżywałam żałobę a Ty myślałaś, że przesadzam ze smutkiem że wybieram lenistwo nad wyraz bierna i nieciekawa Przeżywałam żałobę po matce bo jej nie miałam od dziecka, choć żyje do teraz, odrzuciła mnie w cierpieniu nad sobą Przeżywałam żałobę nad domem bo go nie miałam od dziecka, choć stoi solidnie na fundamentach nie chronił przed zimnem Przeżywałam żałobę po zaufaniu bo go nie miałam od dziecka choć żyłam z uśmiechem nie czułam bezpieczeństwa a Ty myślałaś że przesadzam
  2. Kolejny dzien Wyrywam kartke z kalendarza On juz jest stracony, wiem Rozczarowaniami buduje mur Zlepiam go poczuciem winy Systematycznie dzien po dniu Tone w oceanie wlasnych lez Gorzkich jak nigdy dotąd Czuje że to ostatni wdech Ból paraliżuje mnie od środka Strach przed samotnościa Najgorszy z koszmarów sie spełnia. Ludzie zrzucili kolorowe maski Pozostały jedynie blade twarze bez wyrazu Puste wrzaski Zamkne brame a kluzczyk wyrzuce już na zawsze Wezme ostatni wdech I zasne na jawie w moim koszmarze
  3. Gdzie twe szczęście, No gdzie się podziało? Gdzie ten błysk w oku, Który dawał nadzieje? Czy ty ją straciłaś, Czyżby pochowałaś? Czyli pomściłaś ten ból, Zadany przez cios? Nosisz zapewne ciężar wielki, Lecz nie słychać ani jednej stęki. Inni sapią, błagają o litość, A tobie nawet nie dość.
  4. odchodząc zanucę twoją ulubioną melodię, zaparzę nasze ulubione cappuccino, ubiorę najładniejszą sukienkę jaką mam odchodząc postawie kwiaty na stole, przygotuję najlepsze danie, zostawię kartkę na pożegnanie odchodząc napiszę list tak piękny, że nawet największy poeta padłby z zazdrości odchodząc zapalę ostatniego papierosa, zaczerpnę ostatni raz powietrza, zadbam byś miał jak ze snu życie odchodząc zamknę powieki po tym jak tylko dusza zostanie na wieżowca szczycie ciało upadnie tak jak upadałam ja przez os
  5. Kolejny monotonny dzień a jednak wszystko inne Znów próbuje się uwolnić z sieci własnego mroku Wołam o pomoc bezgłośnym krzykiem Cienka nić dzieli mnie od w przepaść skoku Drzewa rozkwitają budząc się do życia Trwa jakby bardziej zielona Kwiaty tańczą do melodii wiatru wycia Towarzyszy im pogoda jak wymarzona Słońce przyświeca jeszcze twarze blade Ptaki opowiadają własną historie Strumyki dają znać o sobie choć jeszcze słabe Wszystko bez pośpiechu na spokojnie W parku para staruszków patrzy sobie w oczy W
  6. Patrzysz na mnie Nie jesteś zdziwiony? Hm....Zaskoczę cię… Każdy widok ma dwie strony. Widzisz uśmiech i energię (Dziś w nocy niedobrze mi się spało) Za to ty wyglądasz nie najlepiej Jasne, mam czas, mów do mnie śmiało. Zazdrościsz dobrych ocen (Za dużo od siebie wymagam) Pomóc ci z tym tematem? Nie? Nie zadajesz się z kujonem…W porządku, swój zeszyt ci zostawiam. Mówisz, że masz kłopot (Nie radzę sobie ze sobą) Powiedz, co się stało Rozwiążemy to mądrze, proszę, odpowiedź masz gotową. Ś
  7. mówiłeś o apokalipsie nie wierząc w nią naprawdę więc wezmę winę na siebie zdejmując ją cicho z twoich ramion bo jesteś niewinny jak małe dziecko gdy rano wyjdę z apokalipsą pod paznokciami postaram się zawalczyć o dobry dzień dla ciebie nie dla buntowniczki za którą tak bardzo mi wstyd
  8. Od dawna Już spokój był i szczęście Lecz jesteś W tym konkretnym złym momencie Bez konsekwencji Lecz miłość to coś więcej niż wynajęcie Proszę, odpuść już I odwróć się na pięcie. Masz głos Mimo, że go straciłaś Masz władzę Choć od dawna tu nie byłaś Wciąż masz w garści Wszystko co tu zostawiłaś I wydaje ci się Że wokół palca sobie to obkręciłaś. Tak boli Gdy wchodzisz tu między nas Bo widzisz... Dawno minął już twój czas Gdy myślisz Ż
  9. Spokojny wieczór, w pokoju słychać szum wentylatora ochładzającego pokój. Wypełnia go jeszcze dźwięk otwieranych drzwi i odgłosy z zewnątrz. Nic się nie dzieje. Leżysz i rozmyślasz nad tym co było i co jest. Nie wiesz co będzie. Teraźniejszość jest silna, ale nostalgia dopada cię znienacka. próbujesz uciec ale nieskutecznie. To ciebie dosięga i już nie ma odwrotu. Gładzi cię po policzku, delikatna i spokojna nić wspomnień. Powoli zaczyna cię oplatać. Nie rzucasz się, lecz gdy ogarniasz, że ledwo się ruszasz jest już za późno. Zaczyna cię ściskać. Nie wiesz co zrobić, boisz się. Nie wiesz co zr
  10. jestem tu żeby ruszyć zaraz albo nie być gdzie smutek nie jestem teraz żyję zamrożony do potem jutro ma przynieść ukojenie na sekundy odliczone nogdaun po i przed ciosem jestem gdziekolwiek tak naprawdę nigdzie mnie nie ma wpadam tylko na chwilę żeby wyjść zaraz omijam siebie łukiem wiecznie bezdomny wciąż czekam na lepszy czas znieczulenie czy minie niech wreszcie zaboli
  11. Słuchasz? Czyli wiesz. Mówisz? Czyli przyprawiasz prawdę. Krzyczysz? Czyli boli. Puls bije mocniej? Czyli koszmar się ziszcza. Życie staję się kruche? Czyli wspomnienia stają w płomieniach. Serce nie sługa? Życia otucha? A kruchy deszcz mówi że nadszedł już kres? Ktoś puka do drzwi? O patrz to czarny wór , walca zatańczy z tobą dziś.
  12. Niektòrzy ludzie boją się śmierci i raczej nie chcą o niej rozmawiać. Chcą być wciąż młodzi i długowieczni a trudne myśli wolą odganiać. Starają się żyć tym co doczesne, pragną zapomnieć, że przyjdzie koniec, bo tak przeraża ich ciche przejście na drugą dotąd nieznaną stronę. Więc wyznaczają wciąż nowe cele żeby uwagę własną odwròcić od faktu, że jest czasu nie wiele, By szukać sensu lub go nie zgubić. Czy trzeba bać się chwili ostatniej? A może warto spojrzeć jej w oczy? Może tak będzie o wiele łatwiej, być w gotowości, nim nas zasko
  13. Luminouise

    Ogród

    W ogrodzie moich śnieżnobiałych lilii, Zakwitła róża o barwie bladoczerwonej. Niewinny, malutki, drobny kwiat. Wkrótce mój ogród zamienił się w falę; Czerwone płatki róż pokryły liliową biel, A ja podziwiałem ten proces zniszczenia. Obecnie zostałem już całkowicie sam; Przyglądam się prawie spustoszonemu polu, Patrząc na ostatnią lilię mojej wiosny.
  14. summerka

    Egzekucja

    Zdradziłam ją Odarłam - brutalnie, nagle, bez ostrzeżenia Wykradłam jej tajemnice Te, których zazdrośnie strzegła od początku I złożyłam je na ołtarzu naiwności. A potem zapędziłam przed Twoje oblicze - drogą bez powrotu. I stała tak bezbronna, czekając…. A ja patrzyłam… Nie trzymałam jej za rękę, nie pocieszałam, Miałam nadzieję, że było warto. Mój konfesjonał - biała kartka - stał się dla niej wyrokiem. I widziałam jak umiera, powoli - pod ciężarem Twojej obojętności, niewzruszonego milczenia. Poprosiłam - ocal ją! Daremne
  15. summerka

    KATHARSIS

    Otwieram szeroko oczy - ZDUMIENIE To znów się dzieje? Dzieje się. Słowa, tworzące magiczną przestrzeń, Znów okazują się mirażem. Obracam je w palcach, tuż przed oczami Przesypują się niczym piach w klepsydrze. Czy zmienią znaczenie? Czym są? Przypadkowym zlepkiem, tworzącym względnie spójną całość? Ułudą, utkaną z pragnień i oczekiwań? Czas mija, Minuta za minutą rozpływają się w ciszy telefonu. NIEDOWIERZANIE Analizuję… Trybiki w głowie pracują z precyzją zegarmistrza I znów słowa, słowa… Ukryte zn
  16. Patrzysz Boże na me cierpienie, Bólu tyś mi nie oszczędzał. Gdzie Ty? Ty Wielmożny Boże, Ty dobry stwórco. Gdzieś ja zbłądziłam, że nie mogę znaleźć Twojej światłości.
  17. qw8

    Czerwień

    Czerwień butelki to twój wątły azymut, Wątły pośród słabych. On ci drogę wskazuje, determinuje twe kroki. Nawet się nie bronisz, bo wiesz, że idąc tym szlakiem Odnajdziesz siebie. Czerwień rodzi czerwień, jak ból twojej matki Zrodził ciebie, wypijasz wszystko co ci podano. Kłamiesz sprytnie o swej naturze chroniąc zmarłych, Bo im już wybaczono. Czerwień azymutu jak błędne współrzędne Prowadzi cię do przodków. Oni znają twoją naturę, niepewną jak wiosenny poranek. Kierują twymi stopami, bo wiedzą, że Zg
  18. Wciąż tak wiele Ciebie we mnie jest Nie pozwala usnąć każde ze wspomnień Każda ze wspólnie przebytych dróg Nie pozwala, nie godzi się by zapomnieć Kiedy odeszłaś pokrył mnie cień Bezduszna pustka nie może odejść Serca mojego zabrałaś część Ogień miłości złożyłaś w grobie Cierpię i tęsknię w każdy dzień Nie mogę odpędzić myśli o Tobie Byłaś nadzieją na nowy dzień, kiedy odeszłaś Umarłem w sobie Za naszą wspólnie wylaną krew Wychylę kielich pełen goryczy Każdy gdzieś wewnątrz stłumiony żal szepce do ucha Przeszłość umarła, nic się nie liczy
  19. adamm1

    Wspomnienie

    Co podpalić, kiedy wszystko płonie Co ugasić, skoro wszystko zgasło Powiedziałaś mi, że to jest koniec Milczą usta, choć serce chcę wrzasnąć. Ulicami ciemnymi się błąkam Chłonę miejsca gdzie byliśmy razem Przy tej drodze jest przeklęta łąka Tam twe słowa odarły mnie z marzeń Co powitać by minęło stare Co pożegnać by nadeszło nowe Choćbym dobrze znał czary i magię Nie podzielę serca na połowę. Znów wspomnienia nie dają mi zasnąć W płucach ciągle tak jakby coś mrowi Chyba płomień, wciąż nie może zgasnąć, Tej miłości, co tak bardzo boli Co przeklinać a co błogo
  20. Tik tak tik tak Czas płynie, A przecież nie powinien. Świat się nadal kręci, Choć jak dla mnie, już bez wyraźnej chęci. Ja jeszcze ciągle żyję I jak wilk do księżyca, tak ja do ciebie wyję, A Ty mi nie dajesz odpowiedzi. Odszedłeś tak bez zapowiedzi. Nie dałeś mi się pożegnać. Ile jeszcze każdesz mi na siebie czekać? Bo czekam, czekam. Widzę Cię gdy oczy zamykam. A gdy je otwi
  21. czas żuję i wypluwam myślami wybiegam w podróże i nie powracam pod żadnym pozorem szukając prawdy zmagam się ze szczęściem z nadzieją z bólem potrafię policzyć każdy oddech łamiąc sobie głowę jak mam na imię za szybą bawią się dzieci słyszę ich głosy one kłócą się kto pójdzie po piłkę do krwiobiegu wylali pomyje odgryzam stopę z sidła idę dalej
  22. Tylko nie odchodź już więcej Nie zostawiaj ze smutną miną Tylko nie zrywaj mnie znowu Jak w słońcu tulipana żywego Nie oddaj mnie w końcu Jak pięknej księgi czekającej za domem Nie patrz znowu na momenty kiedy tonę Nie wyławiaj mnie wtedy, podaniem brzytwy złocistej Tylko bezpiecznie nie układaj do snu Rano uciekając ze słońcem
  23. Himiko

    Mimo woli

    Spójrz, wszystko to Jest na wyciągnięcie ręki Wszystko czego chcesz O czym śnisz co noc Wszystko co da Ci siłę Co sprawi, że będziesz szczęśliwy Dlaczego tego nie chwycisz? Jest tak blisko Oddalasz się od światła Wchodzisz w mrok Nic już nie widać Witasz się z ciemnością
  24. Na niebie obłoki gniewnych chmur. Na ziemi smutek, rozpacz, ból. Nasze ciała od stóp do głów przeszywa chłód. Żyjemy w świecie w, którym brak miejsca na słowa typu Bóg. Od dawien poszukuje nadziei blasku. Ma głowa okryta kapturem, chaosu, wrzasku. Spośród melancholijnych cieni, chciałbym ujrzeć choć namiastkę słońca promieni. Szczerze, nie liczę na to. Przyzwyczajenie życia, w świecie w, którym człowiek sieje zagłady ziarno. My żeśmy najpotężniejszą bronią tego świata! Odmienić los, to nie sprawa łatwa! Stańmy przeciwko naszemu okupantowi! Niech ujrzą dumne czoła n
  25. Spirala szaleństwa powoli się rozkręca. Tłum Dziki bije do mojego umysłu pięściami Pokrytymi kłującymi ostami. Hałas strun Szaleńczo szarpanych szału szorstkimi szponami Rozrywa połączenia nerwowe. Pęknięte szkło Ukazuje miliony oczu wpatrzonych w głębię Swych odbić. Małe dziecko płaczem do matki rzekło: "Choć żyję i członki swe czuję, ona ozięble Swymi gałkami nerwowo się we mnie wpatruje. Przez to poczuwam się przez swoje istnienie błędem. Zatem jestem, nie ma mnie? Czego oczekuje? Jaki jest mój cel? Sama zniszczę się tym obłędem!"
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności