Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'bóg' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 26 wyników

  1. Raz siedziała osoba młoda Myśli, modli się do Boga: "Wiele bym dała, bym starszą się stała", gdy to już się stało, młodości się zachciało
  2. Tomasz Kucina

    Bóg

    graphics CC0 - opowiem ci o moim prawdziwym Bogu ludzkim i nieskomplikowanym objawionym z poświaty przemienienia strumyka i kwiatka w szacie z blasku litości i Miłosierdzia taki godny i świadomy gdy przylgnął do Drzewa Zbawienia wieczny i cielesny po trzykroć upadał lecz zawsze podnosił hologram oddał w lniane płótno i chodził często po ścieżkach pseudooświeconych i opętanych wyżej chciał Go unieść szatan aż pod himalaje hipokryzji nic: żaden pokłon! przychodzili do Boga królowie i trędowaci nie pomógł im Empedokles i Pitagoras monizm Eleatów a On dał im wszystko przychodzą do dzisiaj niepewni - względni - intencjonalni klękają pochłaniają Wielką Moc a On spogląda weń i milczy wskazując na swoje Miłosierne Serce --
  3. Ciął Archanioła ognisty miecz. Przez nieszczęsnego Adama plecy. Wygnany z Ewą, z Raju. Swoim człowieczeństwem kalecy. Na cóż Ci to było, Ewo. Skuszona kłamstwami przez węża. Zjadłaś zakazany owoc. I poczęstowałaś nim męża. Kiedyś mieliście wszystko. Teraz walczycie o życie. W trudzie, krwi i pocie. I o powrocie do Raju marzycie. Nienawidzisz jej Adamie. Za to, czego się dopuściła. Ale jednak ją kochasz całkowicie. Mimo, że takie życie wam wyśniła.
  4. panmlody

    szklanki

    Tyle podziałówszklanki,kieliszkia jesteśmy szkłem.Służymy jakodumne naczyniado picia z nasprzez króla,stwórce.
  5. Witam, jestem ciekawa waszej interpretacji wiersza księdza Jana Twardowskiego,, Bóg czyta'' Bóg czyta wiersze na śmierć zapomniane od razu ważne nie prosząc nikogo jak bocian co wpadł na pomysł by pozostać sobą tak bliskie że nie drukowane takie co nie chciały podobać się sobie jak dziób co miał zapiać lecz schował się w rowie nie miały szczęścia ni siły przebicia umiały tylko kochać uciekając z życia niemodne jak Kopciuszek z poluchem w popiele to co nowe najszybciej się zawsze starzeje niewystrojone jak praszczur od święta tak zapomniane, że Pan Bóg pamięta
  6. Niby dlaczego Izraelitów na pustyni bajania Miałyby być lepsze od mojego, tutaj, gdybania? A moje gdybanie do tego się sprowadza, Że każdy może mieć swojego boga. I mesjasza. Mój bóg jest litościwy. Ma poczucie humoru, Mój bóg nie ma popierdzielonego, chorego honoru, Nie zakazuje mi wiary w innych bogów, i inne boginie, Mój bóg nie wysyła mnie piekła, jeśli coś przewinię. Mój bóg jest dobroduszny, bo sam go wymyśliłem I na swoje podobieństwo i modłę stworzyłem Dlatego, jeśli najdzie Was depresja, albo inna trwoga Zapraszam Was do poznania – mojego, osobistego boga.
  7. Panie Boże, czemu od czasu do czasu się nie pojawiasz? Czemu do nas, swoich stworzeń, nigdy nie przemawiasz? Wiesz, ilu z nas by się wówczas nawróciło? I ilu by w Ciebie, w końcu i na zawsze, szczerze uwierzyło? Gdy tak nalegałem, w końcu mruknął pod nosem: - Przecież cały czas do was, durnie, mówię! - Ale jak? - Kosmosem! …. A potem, gdy się już rozgadał, sypał przykładami: - Przemawiam ja do was wszystkimi rzeczami, Które widzicie, smakujecie, i które słyszycie, Które odkrywacie, niszczycie - albo sami tworzycie, Przemawiam do was na niebie gwiazdami, I czarnymi dziurami. I galaktykami. Ciemną energią i czarna materią, Waszym cierpieniem i waszą mizerią, Ale też szczęściem, którego doznajecie, A nawet tymi wierszami, które tu piszecie! ….. Zamilkłem. Prawdę mówiąc byłem zdumiony! Co On mi tu wciska takie farmazony? Ja konkretów potrzebuję, a nie filozofii, I następnych pouczeń. Jakbym nie był dorosły! Zatem głowę prosto do nieba kieruję I tak głośno jak mogę, Jemu peroruję: - Ja chcę od Ciebie, żebyś się objawił, Żebyś z nami usiadł, napił się i bawił, Zaśpiewał nam jakieś fajne, odlotowe piosenki Zagrał na gitarze, sprowadził boskie panienki, A dla dziewczyn boskich, cudo-archaniołów, Prawdziwe ciacha. A nie prostych matołów! I gdy tak, w błaganiach swoich nie ustaję On nagle mi przerywa: - PRZECIEŻ WAM TO DAJĘ! I jestem z wami. Zawsze i wszędzie! W każdym. W bogaczu i w każdym przybłędzie! …. Wyznam Wam: Na chwilę całkiem oniemiałem, Ale wkrótce się jakoś w sobie pozbierałem I wołam: - Czy ja dobrze , co mówisz, kapuję? Że część Ciebie we mnie także się znajduje??? I że w części ja sam jestem również Bogiem? I nie muszę szukać Ciebie gdzieś daleko, za progiem? …. I nim uleciało w niebiesia moje zapytanie, Dobiegło mnie z nich radosne, Jego, zawołanie: - Mój synu, nareszcie, nareszcie zrozumiałeś, Tak daleko szukałeś, a tak blisko miałeś!
  8. Do Mojej Przyjaciółki M. Minie minuta, i minie każda chwila, Jak godzina, w której cię matka zrodziła. ... I minie dzień. A jakże! Dzień także przeminie. I minie tydzień. I miesiąc. I wiosna po zimie. Po wszystkim tylko pozostanie wspomnienie, Rozmyte, niczym na ścianie – rzeczy ciemne cienie. ..... I wieczność. Właśnie! I wieczność przeminie; Lecz wcześniej ślad wszelki po wszystkim zaginie: Po wszystkim co widziałaś, po wszystkim czym byłaś, Co przeczytałaś, i w co, naiwnie, wierzyłaś. ...... Poznikają bogowie, w czasu otchłani, Wszyscy. Ci znienawidzeni, i ci - ukochani, Bo albo się ludzie nimi zbytnio znudzili Albo wymarli wszyscy kapłani, którzy o nich głosili. Gdyż, bez kapłanów, bogowie zwyczajnie nie bytują, To kapłani do istnienia bogów powołują; Gdyż ja, gdybym był bogiem, nie wyręczał bym się kapłanami Tym bardziej, że większość z nich jest nikczemnymi zbokami. Po jaką cholerę by mi byli tacy pośrednicy, Co nie mogą swych myśli oderwać od macicy? Albo od dupeńki ślicznego ministranta? Lub dziewczynki, którą sadzają sobie na kolankach? ...... Odpowiedz sobie szczerze na powyższe pytanie, Wtedy próżne się stanie moje tutaj gadanie, I rzeczy tłumaczenie, gdy o Boga pytasz, Bowiem prawdy, jak możesz, tak zawsze unikasz.
  9. Spoglądam z niebieskiego balkonu na tłum ludzi poniżej rodzą się kochają umierają czekam może ktoś spojrzy powyżej może przysiądzie obok dłoń moją uzna za własną I tak będziemy patrzeć to na świat to na siebie poza czasem aż do końca a gdy i koniec przeminie w proch się rozsypiemy z którego kiedyś razem udało nam się powstać i z tak zmieszanych prochów naszych ulepi Bóg stary nowy wszechświat
  10. Dyktat ślepej materii może zabić tęsknotę duszy, tak, jak piorun odbiera życie wysokiemu drzewu, ale jest coś, co przewyższa materię, - drzewo odrasta, dusza odzyskuje blask. Boga nie interesują nasze kości, dusza - tak! Zdaniem Szekspira - "Reszta jest milczeniem." Ale czy na pewno? To właśnie w tym miejscu Krzak Rozbłyska Płomieniem, człowiek jest, a jakby go nie było (chyba, że postanowił być), jego dusza góruje nad ciałem, nie ma już miejsca na fałsz, czas ma inny wymiar, znika horyzont, oczy widzą prawie wszystko, Pełnia staje się faktem.
  11. Spojrzałaś tak, jakby nieśmiało pytając o miłość. Cóż mogłem powiedzieć? - niepewność i lęk panowały nade mną. Twoje ciche słowa, jakby niechcący powiedziane, ożywiły moją duszę, zniknęła pustynia, otworzyłem dla ciebie moje ramiona. Niczym rajskie ptaki płyniemy po niebie, piękno naszych dusz koi ból, dosięga Boga, a On - nas, kolejny cud - tuż, tuż. Nowe życie, nowy czas - coraz mniej szarości, zniknęła mgła, dzień za krótki - tak mocno chce się żyć, i noc i Wszechświat - też dla nas. Każde słowo, każdy gest - cząstką obrazu naszych dni i lat, w jego tle - bawiące się dzieci, w jego głębi - bezkres nasz.
  12. Patrzysz Boże na me cierpienie, Bólu tyś mi nie oszczędzał. Gdzie Ty? Ty Wielmożny Boże, Ty dobry stwórco. Gdzieś ja zbłądziłam, że nie mogę znaleźć Twojej światłości.
  13. Spętany jestem sidłami, każ mi. Przewracam się, między krzewami. Nie ma Boga z nami, w pustce pozostawieni sobie sami. Kiedyś okryci nadzieją wielkimi płatami. Teraz marny koniec nasz, zbliża się. Wielkimi krokami. Poniewiera mnie wiatr, miotając w odmęty ciemni. Stojący obok ludzie jak pachołki, są bierni. Kończyny diabła przeszywają powoli. Bycie tak wyalienowanym, że brak światła we własnej melancholii. Skłaniam się ku śmierci, nogę brudzę w grobie. Myśli czarne jak smoła w mej pustej głowie. Na dziewiątym piętrze, stojąc przy oknie, wdycham ostatnie opary życia. Beztrosko spadając sobie. Był to czyn wielkiego kalibru. Teraz po mnie ani słychu, bardziej widu. Kilka metrów niżej, na chodniku. Jestem Bogiem własnego przybytku, w którym ludzie wyżynają się, jak świnie, po cichu. Będę rzucać ich, jak te kamienie na szaniec, głupku. Jestem tego pewny, jest to ostatnie skinięcie, więcej wierszy nie będzie. Już czas zacząć przedstawienie.
  14. dzień pogodny maluje się na niebie słońce wstało podąża hen zza horyzontu już wyjrzało w polu szumi złoty len gdy wiatr gałązką poruszy z lipy zlatuje liść na łące siano się suszy być może idzie na deszcz i tak w zachwycie płynie myśl o sierpniowej porze wznoszę oczy ku górze błękitu a usta szepczą kocham Cię Boże
  15. Moja dusza zagubiona w podróż życia się wybrała,na poszukiwanie Boga, prawdy którą w sobie miała.Jakże była zadziwiona obserwując swe istnienie,że ta cisza którą znała to było Boga westchnienie.Duszo piękna zagubiona spójrz, nie jesteś w życiu sama,podaj rękę , powędrujmy w ciszy blasku pojednania.
  16. adamm1

    Wyzwanie

    Do nas z piekła listy Szatan śle i z Nieba słowo też przypływa. Ciemności kuszą, chcą kupić mnie. Bóg – prosi, bym Go się nie wyparł. Tyle zakątków kryje nasz świat; przestrzeni i ślepych uliczek, że na poznanie najczystszych prawd, nie starczy jedno krótkie życie. A w labiryncie moralności tak bardzo trudno się odnaleźć Na skutek danej nam wolności, czujemy niespełnienie stale. Czasem, na drodze, dokucza lęk albo odwaga się odzywa: czart nakazuje zagubić sens, Bóg -by szukania nie przerywać. Kiedy widnokrąg zasłoni mgła, doczesnych spraw i chorych żądzy, wciąż chcemy wierzyć, że dobro trwa i szukać tego, co nas łączy. Nie można nigdy się zniechęcać, znajdzie Go ten, kto poszukuje. Jak cicha na ołtarzu świeca Jego latarnia drogę wskazuje. https://www.facebook.com/Boks-seks-i-poezja-156187015047959/
  17. Boże zachowaj od bólu, tli się moja wiara, często spadam, bo nie klękam na kolana, Szansy nie miałem poznać wcześniej Ciebie, bliżej z wiekiem, z każdym policzonym grzechem. Przebacz mi, zaklinam o wiarę, miłosierdzie; nienawiść toczy serce, szepczą zewsząd cienie, Jak ślepiec w celi na dobro zamkniętej, chcę więcej, furia miesza się z obłędem. Twego oblicza, tak nie jestem godzien grzeszna dusza, podobać się nie może. liczę Ojcze, że pomożesz, wybrać drogę bo za życia sam wyprawkę robię w grobie. Zaprawdę boskie jest usprawiedliwione, niegdyś nikczemne grzechom zaprzedałem się w niewolę, na Twój obraz z grzechu ulep mnie ponownie, uświęć to co chore, skuty wyrwać się nie mogę. Spokój w środku i na zawsze moją Mekką, paradoks między blichtrem a cnotą sprzeczność, spokój duszy cenę ma wymierną i wszelką, dwie strony rozchwytują mą duszę nieśmiertelną. Przyszedłem tu na moment, krótką chwilę, świata nie studiuje wzrokiem, duchem patrzę, w DNA kodzie świadomość mi wszczepiłeś, newralgicznie więcej czuje i o duszę walczę. Naturalne to we mnie i pamiętam od zawsze, sprawy doczesne spowijam dystansem, co więcej pogardzam tym światem, to wszystko namacalne, mdląco - szampańśkie, wiem bo zasmakowałem. Spokój cenę ma wymierną, okupywaną pewną ceną, gotuję się do walki, bitwę stoczę z wrogiem, jak Samuraj w swym Bushido, akceptuje drogi koniec, lecz nieprzyjaciel jest we mnie i nim płonę. Zawsze mnie dogonią, do nikąd uciekam przed sobą, toczy mnie wina, jak Wyklęty Żołnierz mam ogon, bies ręce zaciera, uśmiecha się szeroko, grzech jego kartą przetargową, nonszalancko puszczka oczko. Nie będę ofiarą, zmienisz mnie w łowcę, prosze ponad Szczerbiec Królów dałeś mi oręż, ponad wszystko nakazujesz głosić Prawdę przez Siebie, jako w niebie czyniąc czystym i niewinnym, jak niemowle. Prawda wszak oręż, poderznę czarnym marom gardła, wiją się w mej duszy, jak robactwo w padlinie, Resztki smutków, krzywdy biorą za pożywkę, jako tarczę kryją się pod mym egoizmem i wstydem. W posłuszeństwie tkwi wolność o Słodki Panie, ty mnie stworzyłeś i Ty wiesz co jest dobre, pragnę zaprosić Cię do swego serca, byś przez swoje pojednanie zamieszkał świątynię. W zamiarach poświęcę życię, mam alternatywę, klękać przed Tobą tylko, Tylko Ciebie się obawiać, wszystko jest kłamliwe, jak Ciebie w tym nie ma, odpuść mi winy, daj mi powszedniego chleba. Zapłacę mu prawdą a grzech prowadzi do świętosci cena bycia pomazanym, nie tylko idąc w stronę światła być naturalnym i prawdziwym, prawda częścią mojej tożsamości być uświęconym i świadomym, widzieć więcej, żyć w miłości. "Królestwo Niebieskie - to królestwo sumienia" - Autor nieznany
  18. stonoga biegnie wzdłuż stu dróg, każdą nogą w innym kierunku. oto owadzia schizofrenia, jaźni rozdwojenie, rozsetnienie. cierniowa korona – a z niej sto cierni powbijanych w jezusową skroń; w głowie Pinokia zaś sto drzazg. obaj uczą się człowieczeństwa – – Bóg i Drewno. drewniane kościoły pachną pleśnią i zbawieniem. za dużo rozbieżności w tych moich słowach. obrazy nakładają się jeden na drugi, a jest ich w sumie setka. niełatwo przychodzi opisywanie stu dróg. a wszystkie prowadzą do Boga. trzeba uważać, żeby na bezdroże nie wstąpić; stamtąd rozpływają się drogowskazy, a pierwszy znika horyzont. człowiek ma tylko dwie nogi i dostępna jest mu tyko jedna droga spośród wszystkich stu – – bo drugą nogą zawsze może wejść na bezdroże. dalej: dwoje oczu, by wypatrywać straconych dróg linie. czasem tylko ślepnie… wtedy ratuje go sumienie, które prowadzi i niesie z powrotem. bezdroże jest studnią – – niejeden człowiek już setny dzień w niej spędza i nie ma siły, by demony od siebie wypędzać. cisza i pustka: i tak sobie myślę: stonogom najdalej jest od potępienia.
  19. graphics CC0 całym sercem a może ostatnim żetonem duszy rzuconym w kasynie prosto pod dekolt słodkiej Ginger? życie za paskiem jak spluwa Nicky Santoro i kesz Las Vegas chcę całym sercem *rien ne va plus życia na czole po kole domkniętym na trzecim okrążeniu bieżni zbrukany puls nadżera wierne tętnice – a *w_koło ciebie zimno pozorny gen przetrwalnikowy *a brave face_ but life is passe ikono szoku co krukom otwiera oczy i kolką w boku przekrwioną na sól sumienia podrzucasz w górę żeton Arystotelesa co okpił prawdę przetrawił paradoks kłamcy bo nie ma definicji na osobliwość życia – istnieje tylko prawo Absolutu bezwzględna potrzeba ludzkiej miłości i wiecznego zbawienia -- przypis: *w_koło - w sensie na kole - ruletki, również wokół (dwuznaczność) *rien ne va plus -zn. więcej nie wolno obstawiać (fr.) przed puszczeniem kulki przez krupiera w ruletce *a brave face_ but life is passe - odważne oblicze (kamienna twarz), ale życie jest passe
  20. kto pokocha złożoną z części kreature nikt Bóg tylko w swej nieskończoności spojrzał na mnie co teraz szepnęłam
  21. graphics CC0 - skany nadziei jeżeli istnieją są identyczne - Boskie powielają w każdym człowieku rzemiosło cierpienia potwierdza regułę a niżej zarozumiała powtarzalność nagminnych par oczu - smaków - i ornamentów zdobiących temperament żywioł to Redwatch i Antifa w skórze poróżnienia inkrustuje zło oddziela jak z krwi osocze to wzory antyfiguralne - podpięte do epoki nie z tkanki - z kolorowych kamieni i złota powstaje obraz histeryczny uwikłanego człowieka a człowiek jest taki sam wciąż z ciała które spotkałbyś w teoretycznym średniowieczu na Osi Rzędnych i Odciętych --
  22. Bóg odrzucił ten kamień jakby nic nie ważył I wstał tak lekko z grobu, że na twarzach straży Nie było widać lęku i zdumienia Może nie zobaczyli nawet, że się świat odmienia Bóg zmartwychwstał, odwalił groby naszych domów Gdzie tak już dobrze we śnie dusznym było I nie przepuścił tej nocy nikomu Spod ciepłych pierzyn wywlekał nas siłą Bóg zmartwychwstał, odwalił groby naszych domów Byśmy stanęli. Na światło spojrzeli Byśmy wołaniem wielkim odetchnęli Bóg odrzucił ten kamień
  23. Szare mury zapomnianymi wspomnieniami koloruję, trzymam mocno krzyż w dłoni i klęczę a klęczę tak długo w ciszy, że słyszę twój oddech na plecach a wcale nie jesteś gdzieś blisko. Klęczę kolejne minuty, zaciskam powieki coraz ciemniej, ciszej jeszcze. Czuję serce w piersi co rwie się do ołtarzy, na Boga jak tak można z człowieka zrobić zwierzę, dzikie i wstrętne. Och Panie jak mogłeś pozwolić tak upaść na kolana i klęczeć, jeśli to nie zmienia wcale życia jeśli to nie zmienia bicia serca na lepsze...
  24. Maria_M

    Przestroga

    Świat upadnie do Twych stóp Zbawco z niebios wysokich gdy ogarnie go głód życia czarnej ziemi opoka przyodziana w złote szaty nienawiść wzajemna kłamstwem, pychą przepojone całe pokolenie będzie nie raz Cię błagać o przebaczenie.
  25. Bóg czy świat? Jedną nogą trwam przy Bogu drugą nogą w świecie biegam cóż się dzieje z duszą moją kiedy rozerwany jestem Już panika mnie dopada, trudny wybór mnie dogania zdecydować się na Ojca czy na świat kostyczny? nikt dwóm panom służyć nie podoła bądź mamona, bądź Najwyższy to mnie tępi, to mnie niszczy niby wybór prosty, ale jak go podjąć?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności