Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'życie' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 91 wyników

  1. Pochowłam wspomnienia, a wraz z nimi wszystko co stworzyłam. Pamiętniki spaliłam, a nadzieję nedzną krwią splamiłam. Cudzą postać przybrałam, w cudzą grę grałam. We dnie spałam, W noce chadzałam. Bez celu, do nikąd, popijając toniku. Kolejki stawiałam, w barach nocowałam. To tu, to tam. Gdzieś się zatrzymam, lecz odejdę w dal.
  2. Maluje jutro wczorajszą krwią Szukam ochrony na własny schron Z błędów własnych buduję dom Z nadzieją, iż to będzie mój ląd Nie wierzę w żadną ze swoich klątw Nie dotykam żadnej z Twoich rąk Zataczam w głowie kolejny krąg... A wszystko po to By być najlepszą wersją siebie! A wszystko po to By uciec przed własnym gniewem! A wszystko po to By wierzyć w swoje wartości! A wszystko po to... By oddać się ponownie miłości Maluję uśmiech wczorajszym smutkiem Ten obraz ozdobię bujnie Na świecie przecie może być tak cudnie Chociaż Anty, to Mu tego nie utrudnię Bo pracuję nad sobą schludnie Wstyd mi przyznać z jakim skutkiem Zataczam w głowie kolejny krąg... Porażkę odniosę tylko, jeśli nie spróbuje! Walcząc o siebie świata nie rujnuje Nie muszę być Aniołem, by być w Niebie! Wystarczy, że będę najlepszą wersją siebie... A wszystko po to By uciec przed własnym gniewem! A wszystko po to By wierzyć w swoje wartości! A wszystko po to... By oddać się ponownie miłości
  3. Deonix_

    Jałowienie

    wracając stamtąd żegnałam rdzawe zagony przerośnięte gdzieniegdzie konopiami starą chatę z wilgoci zmurszałą na czarno czubki buków żarzyły się jasno wyblakłą purpurą denaturat wylewał się z nieba i za wstęgą asfaltu ujrzałam nadwiślaną krawędź lasu która w ocznej mgiełce spłynęła po ciemnej materii pustki prześwietlonej promieniami X
  4. TheDiary44

    Bunt

    Ciągły opór, własne zdanie Asertywność na ekranie Intuicja podpowiada Umysł rzeczywistość bada Usta śmiechu, a w nich furia Wybucha wyobraźnia bujna Szczerym gniewem, przeciw światu W miłości wyżyczyłem mu tych katów JA NIE WIERZĘ W WASZE SŁOWA PODARTA BIBLIA SPŁONĄŁ KORAN BEZ KOMFORTU ŻYĆ NA ŚWIECIE CZY NA PYTANIE ODPOWIECIE? BUNT MŁODZIEŃCZY REWOLUCJA PRZECIW WSZYSTKIM MOJE USTA WĄTPIŁEM WCZORAJ WIĘC DZIŚ MAM PEWNOŚĆ KREACJA DUSZY PRZEZ KRWISTĄ JEDNOŚĆ Poznałem świat przez bunt I coraz lepiej go rozumiem System ciąć na pół Dziś z uśmiechem to już mówię ... Homofobia, czysty feminizm Umniejsza słowa poprzez swe czyny Otwarty umysł, dobywa skrzydła Jak ten Ikar - w słońca leci sidła Kochany Mesjasz, dźwignia handlowa Zapłać kwotę, a usłyszy słowa Odnajdź prawdę, nie miej poglądów Przestań sądzić ich sądy sądów INDYWIDUUM INNY NIŻ WSZYSCY JESTEM JAK WODA GARDZĄ MNĄ BLISCY WOLĘ UMRZEĆ Z PIERSIĄ WYPIĘTĄ NIŻ ŻYĆ WASZYM ZDANIEM Aż me kolana klękną... Poznałem świat przez bunt I coraz lepiej go rozumiem System ciąć na pół Dziś z uśmiechem to już mówię Czytaj książki, miej zawsze dystans Poszerzaj wiedzę, mała łyżka, wielka miska Odnajdź siebie, rób co kochasz Słyszałeś to pewnie, a i tak w miejscu się miotasz Słowa łatwe, czyny trudne A gdy zaczniesz czynić, dla głupoty otworzysz trumnę
  5. Dzisiaj, powiadacie, że to cud że nowych wynalazków w bród że współczesność jest piękna i technologia wielka Ale co wam z tego wszystkiego? to cena świata pustego puści są ludzie dzisiaj To się w głowie nie mieści że takie smutne wieści ale to prawda niestety płaczą me wersety Czemuż to muszę żyć w świecie, gdzie współczesność to czarność gdzie wszyscy ludzie reprezentują marność
  6. Szła przez świat z oczkami szarymi. Zapłakane poliki, głuchy dźwięk pragnień, zgrzyt zębów, na sobie mając jedynie rzucony jej przed twarz, stary płaszcz. Szła ulicami, myśląc o ciepłe kominka w zimowe wieczory oraz deszczowe dni. Błąkając się między światłami ulicznych lamp, marzyła o mamie, tacie i skromnej pomocy. Okrutnej nocy, szczęścia zabrakło, między ludźmi nocy tchu jej brakło. W górę uleciała duszyczka malutka. Pytanie zadając strażnikowi wrot niebiańskich. Czym zawiniłam, między ziemią a niebem, że nikt mnie nie kochał, każdy wręcz podle szydził?
  7. Dobrze jest mi z tym co mam, choć w pustym domu wokół szarych ścian. Dobrze jest mi z tym jak jest, gnam przez świat, choć w tym samym miejscu, wokoło starych ran. Dobrze jest tak jak jest w pustym domu ciągle śpię. Dobrze jest tak jak jest bo nawet we mnie nie ma mnie.
  8. Słomiane rączki Słomiane nóżki Słomiana główka Słomiane usteczka Oczka z guziczka Ubranko z szaliczka Serduszko ze słodkiego pierniczka Duszyczka z różanego pamiętniczka Myśli zapomniane Marzenia schowane Uczucia zakopane A laleczka słomina w starej szafie, leży w kurzu pochowana
  9. Upiory Jestem sama między ludźmi , bojąc się jak trzylatka potwora spod łóżka Tyle lat upłynęło a nic się nie zmienia. Poza jednym. Potworów jest coraz więcej, jak zwierzęta zabijają bez pamięci, pragnąc zemsty. Widzimy ich codziennie, patrzymy w ich zamglone, pozbawione blasku oczy. Podajemy im rękę na powitanie, wpuszczając ich do naszego życia. A oni jak wampiry wysysają z nas szczęście. Czasem między nimi chodzą anioły, ale potwory wytępiły ich do okrągłego zimnego zera. A ja błąkam się wśród nich, modląc się by ich dni się skończyły. Bo wtedy wrócą anioły z niebiańskiej krainy. Gdyż ludzie to upiory spod krwawej godziny.
  10. Szklane słońce zetknięte z bryzą głębin mórz i oceanów. Pochowane w nim dusze tych których pochłonęła fala rozpaczy i smutku. Miłość stopiona w bryłkę ugrzęźniętą na mieliźnie wód zaklętych. Zakopane uczucia w piasku po burzy goryczy i rozpaczy. Odcień złota co chciwość wyzwala spod rąk świadomości. Czas zamknięty w zwojach niewiedzy. Lecz wystarczy chwila by ujrzeć życie utkwione w bursztynach.
  11. Słuchasz? Czyli wiesz. Mówisz? Czyli przyprawiasz prawdę. Krzyczysz? Czyli boli. Puls bije mocniej? Czyli koszmar się ziszcza. Życie staję się kruche? Czyli wspomnienia stają w płomieniach. Serce nie sługa? Życia otucha? A kruchy deszcz mówi że nadszedł już kres? Ktoś puka do drzwi? O patrz to czarny wór , walca zatańczy z tobą dziś.
  12. ŻYCIE „To życie jest okrutne” - powiedziała babcia, kiedy byłem u niej przy okazji niedzielnego obiadu. Wiedziałem już, że to prawda, bo zostałem kiedyś sam, zatruty toksynami z papierosów, niezdolny, żeby pracować jak inni. Rozumiałem też, że jest to refleksja dla naszego życia tutaj miażdżąca, bo kto przy zdrowych zmysłach nie odwraca się z obrzydzeniem, widząc okrucieństwo? A jednak od kiedy zacząłem się modlić, w szczególności, od kiedy zacząłem odmawiać koronkę do miłosierdzia Bożego, chciałem żyć, chciałem się modlić, chciałem kochać kobiety i pisać dla pouczenia i dla sztuki, a więc i dla piękna, żeby z nim obcować. Choć to życie jest okrutne, człowiek jednego tylko pragnie - - żyć i kochać wiecznie.
  13. Deonix_

    Re(-)sekcja

    nie wstydź się podejdź przecież możesz zobaczyć jak bujne łąki myśli sukcesywnie asfalt rani śmiało podejdź rozchyl poły możesz zajrzeć mi w duszę patrz ostatnie krzywe drzewo lśni od żywicy bo nie wpisało się w ramy lasu
  14. gdzie miłość gdzie nienawiść gdzie to wszystko się podziewa ja nie widzę ja nie słyszę nic poza stukaniem deszczu o parapet nie uciekam się w nic w nic poza nicością bo gorszym od śmierci jest żyć tu na próżno
  15. Niektòrzy ludzie boją się śmierci i raczej nie chcą o niej rozmawiać. Chcą być wciąż młodzi i długowieczni a trudne myśli wolą odganiać. Starają się żyć tym co doczesne, pragną zapomnieć, że przyjdzie koniec, bo tak przeraża ich ciche przejście na drugą dotąd nieznaną stronę. Więc wyznaczają wciąż nowe cele żeby uwagę własną odwròcić od faktu, że jest czasu nie wiele, By szukać sensu lub go nie zgubić. Czy trzeba bać się chwili ostatniej? A może warto spojrzeć jej w oczy? Może tak będzie o wiele łatwiej, być w gotowości, nim nas zaskoczy... A ona chadza drogami swymi. Nikt nie przewidzi kogo odwiedzi. Nie gardzi złymi ani dobrymi. Jest rzeką pytań bez odpowiedzi. Choć tak nam bliska, pełna tajemnic; choć nieuchronna, to nieproszona. Swą misję musi przecież wypełnić. Za dłoń trzymając, gdy człowiek kona.
  16. Bruno Clock

    Życie

    Czy życie przygotowało dla nas barierę ochronną? Cóż.. Osobiście, widzę ludzki żywot jako otoczkę, opakowanie, natomiast los jako ciągłą, nieprzerwaną linię, jakby prąd morski, który nas porwał wraz z pierwszym oddechem. Niektórym Pan dał twardsze ściany i spokojniejszy sen, niektórym zaś porobił dziury i pozwolił obijać się na każdym zakręcie. Opakowanie z metalu vs papieru. Nierówna rywalizacja, powszechnie znana i widziana. Istnieją też ludzie, którzy poprzez wielkie otwory wypadają z toru, z pudełka i nie wracają. Ciężkie to nasze zadanie – utrzymać kurs i probowac łatać kratery, rzadko bywa, że tylko swoje. Częściej oddajemy materiały do naprawy innym, zapominając o sobie. Tylko czy pewnego dnia, lekceważąc tempo prądu, będziemy w stanie nadal się utrzymać? Czy jednak wszystko będzie zbyt trudne?
  17. Zawsze chcesz być najważniejszy Nie rozumiesz że ktoś może być od ciebie lepszy Oceniasz ludzi pozorami Najgorzej tych którzy przez ciebie są sami Zabijasz ludzi obojętnością A sam jarasz się swoją pseudo wolnością Myślisz że jesteś silny w grupie A gardzisz tymi którzy mają tylko siebie Oczekujesz od innych wyrozumiałości A sam nie masz za wiele dla nikogo życzliwości Myślisz tylko o cudzych błędach A nie o czyiś z twojej winy łzach Najłatwiej jest kogoś nie docenić Gdy nawet siebie nie potrafi się krytycznie ocenić
  18. Deonix_

    Wyrównanie

    zawsze po haustach błękitów wznoszących ciało na złotych nitkach szczęśliwie przeszytej duszy nadchodzi odrętwienie i tylko patrzeć jak przyjdzie sycić oczy topolowym migotem sztucznego miodu nocnych świateł dopóki lód czarny nie rozerwie tkanki
  19. Stałeś tam z pozostałymi. Inny, choć ze swymi. Regularność była zbyt dużym wyzwaniem a historia Ci wróży przemijanie. Rychły koniec bez cierpieniaDługi jednak w zapomnieniu. Czasy przeszłe bez takich były Tych Zielonych, filtrów żywych Liście opadły, pozostało drewnoBrązowe, suche śmierć jego sedno Dałem wody, napoiłem i czekałem. Końca bez nadziei wypatrywałem. Oniemiałem w szoku na widok listkana krańcu gałęzi Podskoczyłem z radości ze szczęścia zacisnąłem pięści. Od tego dnia śledzę kolejne Jak się rozwijają i patrzę Na te co już żółte i brunatne Świadectwem śmierci i odrodzenia Przypomniały szczerze, leżąc przy doniczce Na zimnym kamieniu Wciągnęłaś odkurzaczem, nie wiedzieć czemu.
  20. Znowu będzie burza Me serce wywoła przerażające grzmoty W duszy powstanie niewidzialna z mych łez kałuża W banku na szczęście wezmę kredyt może to mnie uratuje może dzięki temu przeżyję W głowie pędzlem wyobraźni nas razem namaluje I znów euforia w mym wnętrzu zamieszka I znów nadzieja swym płaszczem mnie okryje Spróbować jeszcze raz smaku gorzkiego cierpienia? nie dziękuję, nie skorzystam
  21. Spoglądam z niebieskiego balkonu na tłum ludzi poniżej rodzą się kochają umierają czekam może ktoś spojrzy powyżej może przysiądzie obok dłoń moją uzna za własną I tak będziemy patrzeć to na świat to na siebie poza czasem aż do końca a gdy i koniec przeminie w proch się rozsypiemy z którego kiedyś razem udało nam się powstać i z tak zmieszanych prochów naszych ulepi Bóg stary nowy wszechświat
  22. Deonix_

    Zawieszenie

    ujrzałam przepaść tak głęboką że trudniej ją objąć słowami niż poczuć i wtedy zdjęło mnie zimno i poczułam kwaskową cierpkość wstęgi smrodu ciepłego stolca płynącego wzdłuż lewej nogi
  23. Bo tęsknię za życiem I chowam się w tańczącej ciepłej trawie Łaskotany wiatrem Oblewany słońcem O bezpieczeństwo I chcę być tutaj na zawsze Nie ruszać się wcale I słuchać tylko orkiestry ciszy Pod gwieździstą filharmonią nieba Kiedy drzewa szumią klawiszami liści Szeleszczą gałęzie A konary szepczą do ucha By ściskać ukochaną ziemię O zagubiony w tańczącej trawie Schwytany przez ziemię Co chroni przed wichrem przymusowych zmian
  24. Drogi dzienniku! Poznań, 09.08.2017r. Przebudziłem się około godziny trzeciej nad ranem, obecnie mamy godzinę piątą, od tamtej pory nie śpię. Popijając kawę, doszedłem do wniosku iż mając taki ogrom wolnego czasu dzisiejszego, bardzo wcześnie zaczętego poranka, szkoda byłoby zmarnować, więc zabrałem się do pisania, które od pewnego czasu przychodzi mi z trudem. Słońce wzbiło się na uśpione ciągle niebo, kilkumiesięczne dziecko zdążyło już swoim płaczem wyrwać ze snu zmęczoną matkę, uliczny kot zaatakował wróbla, studenci wracający z imprezy zwymiotowali na chodnik, pracownicy korporacji odjechali w swych pięknych czterokołowych maszynach, pewien młody dziennikarz zdążył to wszystko zobaczyć. Podczas gdy inni dopiero układają się do snu, ja wręcz przeciwnie i pomimo delikatnego znużenia wciąż pozostało mi pół zawartości kubka. Bruno Clock
  25. Pusto, cicho w moim sercu, brak żadnego, jakiegokolwiek bodźcu, już dawno zapomniałam o słońcu. Kiedy to się skończy w końcu, cisza, smutek to chleb powszedni. Nie chcę pisać żadnych bredni, żadnych przepowiedni. Stan ducha dzisiaj raczej średni. Niestety cechował się tym termin poprzedni.. Brakuje słońca w moim życiu, aktualnie mniemam już o piciu. Ciekawą alternatywą wydaję się zaglądanie do kieliszka, Uzewnętrzni się we mnie artystka, mistrzyni pędzla a może pejzażystka? Tylko oby nie przywołać braciszka, jakiegpś z typu co udają przyjacieli od serca, a w prawdzie konkurencja, armia wroga oraz najezdzcy na moją nagą sferę egzystencji. Gdy ja będę fruwać wysoko ponad chmurami, zapominając i nie widząc rywali, Oni będą podtruwać tło moich wyimaginowanych mendali... Gdy trunek stosownie spełni swoje zadanie, a krople zaczną działać niczym opatrunek, ja zapomnę a swoją bagażownie niezwłocznie w oddali zostawię. Kieliszkiem jeszcze się poprawi, żeby nie było, że sie napój marnotrawi. Śmiejac się do łez, imaginacji trochę jeszcze się pojawi. Zabawię się swą wyobraznią. Z dala od przykrości, niechcianych gości i braciszka, tego od mojego kieliszka. Co pojawia się całkiem niepotrzebnie bo mój urok blednie od jegomości a myśli nabawiają się przykrości. Tak więc pogrążając się w samotności, alkohol me życie uprości. Pozbawię szarości z życia mojego, myśli zaczną składać się z czegoś bardziej prostego. Oblicza żywotu i brzmienia mojego istnienia, nabiorą upiększenia oraz posmaku osłodzenia. A tego momentu, z moim wymarzonym kieliszkiem w ręku, nikt przeszkodzić mi nie może. Zaśpię przy niedopalonym papierosie. Wszystkich w około mam już w nosie, podchmielona, w tę grę całkiem niewyszkolona. Taka panieneczka, młoda dama, smarkata, chcąca uciec z tego świata.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności