Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'życie' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 97 wyników

  1. Ciemny las, gęsty las, Tyle zakamarków, tyle możliwości, Zanurzam się po pas, Wszędzie dotykam rozrzucone kości, Pękam z wściekłości, Nie rozumiem wołania żadnej z ras, Demon chwyta za rękę, wyciąga, Łaknę jego mocy, I wnet swój cel osiągam, Taki jest rytm nocy, Bardzo prosty, syntetycznie czysty, Apokalipsa nadciąga? Nie wiem co mam począć, Czy zrobić krok w przód, czy może w tył? Czy pod dębem spocząć? Czy może spalić i obrócić go w pył? Ale demon łaknie krwi, Może czasu starczy na kolejne kilka dni, Może kiedyś zapali się lampka pokoju, Może kiedyś wstanę, Może kiedyś zostawi mnie w spokoju, Może kiedyś przestanę, Może kiedyś odnajdę wreszcie drogę, Może kiedyś ulgę? Może kiedyś.
  2. "Azaliowy horyzont, paliowe słońce, Przyodziane pięknym, bursztynowym kocem, Obraz ten wyplata wzór dopełniony, Cudnym szmaragdowym kojcem. W którym leżą jaja, piękne, obłe, złote, Jakby zabrane spod czułej matczynej opieki. Gdzieniegdzie skrzydło motyla łopocze, A ja poeta ze skrytością komentuję jego wdzięki. Każde z tychże jaj choć tak podobne, Kompletnie inne, jedne szare, skromne, Drugie w ogrom barw malowane. Fale się odbijają, gdzieś na widnokręgu, Gdzieś w oddali widać, jak kapitan okrętu, Heroicznym aktem próbuje go ratować, Choć, na pokładzie bez śladu zamętu, Mętna woda pochłonie go rychło, Czas kapitulować."
  3. Idą, idą, mówią, że chodzi o zabawę, i o życie, brzmi to tak - jakby bawić się życiem, - taki oto marsz, takie oto tęczowe życie. Janusz Józef Adamczyk
  4. Boli mnie serce nie wiem dlaczego, pewnie od ćpania cóż to takiego, czyżby mefedron amfetamina? Coś mi to chyba już przypomina..wiem! już wiem!! to.. Kokaina ona mi wszystko przypomi. Lecz działa krutko i później złość, gdy już jej nie ma daje nam w kość, bo rozum wtedy znika i czlowiek przenika... W świat inny nieznany ale jak bardzo lubiany przez ludzi ... Zagubionych przez świata pęd wtedy wychodzi z nich.. lęk i boją się oni żyć ciągle w Pogoni i tak myślą sobie `nie damy rady ktoś będzie lepszy, przez to w ich głowach wszystko się psuje... Świat niby lepszy lecz tylko na chwilę każdy patrzy nie mile wzrokiem jak się rujnujesz jak idziesz chwiejnym krokiem.. I zamiast pomuc dłoń ludzką wyciągnąć to patrzą jak upadasz i nic... Widzą tylko siebie w tej Pogoni wiedząc że czas szybko płynie nikt nie pomoże kazdy cię minie nikt uwagi nie zwróci bo kazdy o swoje się kluci. Ale pamietaj gdy tylko się podniesiesz z tej ziemi to w mig wszystko się odmieni los się obróci i wszystko Ci wróci.. Lecz proste to wcale nie będzie.. Bo wiarę mieć trzeba wielką i nie poddać się przy końcu, nie zwolnic przy mecie, tylko przyspieszyć i wygrać... Wygrać Życie
  5. Dawidqq21

    Meta

    Boli mnie serce nie wiem dlaczego, pewnie od ćpania cóż to takiego, czyżby mefedron amfetamina? Coś mi to chyba już przypomina..wiem! już wiem!! to.. Kokaina ona mi wszystko przypomi. Lecz działa krutko i później złość, gdy już jej nie ma daje nam w kość, bo rozum wtedy znika i czlowiek przenika... W świat inny nieznany ale jak bardzo lubiany przez ludzi ... Zagubionych przez świata pęd wtedy wychodzi z nich lęk i boją się oni żyć ciągle w Pogoni i tak myślą sobie `nie damy rady ktoś będzie lepszy, przez to w ich głowach wszystko się psuje... Świat niby lepszy lecz tylko na chwilę każdy patrzy nie mile wzrokiem jak się rujnujesz jak idziesz chwiejnym krokiem.. I zamiast pomóc dłoń ludzką wyciągnąć to patrzą jak upadasz i nic... Widzą tylko siebie w tej Pogoni wiedząc że czas szybko płynie nikt nie pomoże kazdy cię minie nikt uwagi nie zwróci bo kazdy o swoje się kluci. Ale pamietaj gdy tylko się podniesiesz z tej ziemi to w mig wszystko się odmieni los się obruci i wszystko Ci wruci.. Lecz proste to wcale nie będzie.. Bo wiarę mieć trzeba wielką i nie poddać się przy końcu, nie zwolnic przy mecie, tylko przyspieszyć i wygrać... Wygrać Życie
  6. Zbierane marzenia , trzymane w kieszeni . Uśmiech po igraszkach z ironią świata . Śmiałe pragnienia , zakochane w niepewnym sercu . Sny pragną istnieć , nawet przy otwartych oczach mijających lat .
  7. Pochowłam wspomnienia, a wraz z nimi wszystko co stworzyłam. Pamiętniki spaliłam, a nadzieję nedzną krwią splamiłam. Cudzą postać przybrałam, w cudzą grę grałam. We dnie spałam, W noce chadzałam. Bez celu, do nikąd, popijając toniku. Kolejki stawiałam, w barach nocowałam. To tu, to tam. Gdzieś się zatrzymam, lecz odejdę w dal.
  8. Maluje jutro wczorajszą krwią Szukam ochrony na własny schron Z błędów własnych buduję dom Z nadzieją, iż to będzie mój ląd Nie wierzę w żadną ze swoich klątw Nie dotykam żadnej z Twoich rąk Zataczam w głowie kolejny krąg... A wszystko po to By być najlepszą wersją siebie! A wszystko po to By uciec przed własnym gniewem! A wszystko po to By wierzyć w swoje wartości! A wszystko po to... By oddać się ponownie miłości Maluję uśmiech wczorajszym smutkiem Ten obraz ozdobię bujnie Na świecie przecie może być tak cudnie Chociaż Anty, to Mu tego nie utrudnię Bo pracuję nad sobą schludnie Wstyd mi przyznać z jakim skutkiem Zataczam w głowie kolejny krąg... Porażkę odniosę tylko, jeśli nie spróbuje! Walcząc o siebie świata nie rujnuje Nie muszę być Aniołem, by być w Niebie! Wystarczy, że będę najlepszą wersją siebie... A wszystko po to By uciec przed własnym gniewem! A wszystko po to By wierzyć w swoje wartości! A wszystko po to... By oddać się ponownie miłości
  9. Deonix_

    Jałowienie

    wracając stamtąd żegnałam rdzawe zagony przerośnięte gdzieniegdzie konopiami starą chatę z wilgoci zmurszałą na czarno czubki buków żarzyły się jasno wyblakłą purpurą denaturat wylewał się z nieba i za wstęgą asfaltu ujrzałam nadwiślaną krawędź lasu która w ocznej mgiełce spłynęła po ciemnej materii pustki prześwietlonej promieniami X
  10. TheDiary44

    Bunt

    Ciągły opór, własne zdanie Asertywność na ekranie Intuicja podpowiada Umysł rzeczywistość bada Usta śmiechu, a w nich furia Wybucha wyobraźnia bujna Szczerym gniewem, przeciw światu W miłości wyżyczyłem mu tych katów JA NIE WIERZĘ W WASZE SŁOWA PODARTA BIBLIA SPŁONĄŁ KORAN BEZ KOMFORTU ŻYĆ NA ŚWIECIE CZY NA PYTANIE ODPOWIECIE? BUNT MŁODZIEŃCZY REWOLUCJA PRZECIW WSZYSTKIM MOJE USTA WĄTPIŁEM WCZORAJ WIĘC DZIŚ MAM PEWNOŚĆ KREACJA DUSZY PRZEZ KRWISTĄ JEDNOŚĆ Poznałem świat przez bunt I coraz lepiej go rozumiem System ciąć na pół Dziś z uśmiechem to już mówię ... Homofobia, czysty feminizm Umniejsza słowa poprzez swe czyny Otwarty umysł, dobywa skrzydła Jak ten Ikar - w słońca leci sidła Kochany Mesjasz, dźwignia handlowa Zapłać kwotę, a usłyszy słowa Odnajdź prawdę, nie miej poglądów Przestań sądzić ich sądy sądów INDYWIDUUM INNY NIŻ WSZYSCY JESTEM JAK WODA GARDZĄ MNĄ BLISCY WOLĘ UMRZEĆ Z PIERSIĄ WYPIĘTĄ NIŻ ŻYĆ WASZYM ZDANIEM Aż me kolana klękną... Poznałem świat przez bunt I coraz lepiej go rozumiem System ciąć na pół Dziś z uśmiechem to już mówię Czytaj książki, miej zawsze dystans Poszerzaj wiedzę, mała łyżka, wielka miska Odnajdź siebie, rób co kochasz Słyszałeś to pewnie, a i tak w miejscu się miotasz Słowa łatwe, czyny trudne A gdy zaczniesz czynić, dla głupoty otworzysz trumnę
  11. Dzisiaj, powiadacie, że to cud że nowych wynalazków w bród że współczesność jest piękna i technologia wielka Ale co wam z tego wszystkiego? to cena świata pustego puści są ludzie dzisiaj To się w głowie nie mieści że takie smutne wieści ale to prawda niestety płaczą me wersety Czemuż to muszę żyć w świecie, gdzie współczesność to czarność gdzie wszyscy ludzie reprezentują marność
  12. Szła przez świat z oczkami szarymi. Zapłakane poliki, głuchy dźwięk pragnień, zgrzyt zębów, na sobie mając jedynie rzucony jej przed twarz, stary płaszcz. Szła ulicami, myśląc o ciepłe kominka w zimowe wieczory oraz deszczowe dni. Błąkając się między światłami ulicznych lamp, marzyła o mamie, tacie i skromnej pomocy. Okrutnej nocy, szczęścia zabrakło, między ludźmi nocy tchu jej brakło. W górę uleciała duszyczka malutka. Pytanie zadając strażnikowi wrot niebiańskich. Czym zawiniłam, między ziemią a niebem, że nikt mnie nie kochał, każdy wręcz podle szydził?
  13. Dobrze jest mi z tym co mam, choć w pustym domu wokół szarych ścian. Dobrze jest mi z tym jak jest, gnam przez świat, choć w tym samym miejscu, wokoło starych ran. Dobrze jest tak jak jest w pustym domu ciągle śpię. Dobrze jest tak jak jest bo nawet we mnie nie ma mnie.
  14. Słomiane rączki Słomiane nóżki Słomiana główka Słomiane usteczka Oczka z guziczka Ubranko z szaliczka Serduszko ze słodkiego pierniczka Duszyczka z różanego pamiętniczka Myśli zapomniane Marzenia schowane Uczucia zakopane A laleczka słomina w starej szafie, leży w kurzu pochowana
  15. Upiory Jestem sama między ludźmi , bojąc się jak trzylatka potwora spod łóżka Tyle lat upłynęło a nic się nie zmienia. Poza jednym. Potworów jest coraz więcej, jak zwierzęta zabijają bez pamięci, pragnąc zemsty. Widzimy ich codziennie, patrzymy w ich zamglone, pozbawione blasku oczy. Podajemy im rękę na powitanie, wpuszczając ich do naszego życia. A oni jak wampiry wysysają z nas szczęście. Czasem między nimi chodzą anioły, ale potwory wytępiły ich do okrągłego zimnego zera. A ja błąkam się wśród nich, modląc się by ich dni się skończyły. Bo wtedy wrócą anioły z niebiańskiej krainy. Gdyż ludzie to upiory spod krwawej godziny.
  16. Szklane słońce zetknięte z bryzą głębin mórz i oceanów. Pochowane w nim dusze tych których pochłonęła fala rozpaczy i smutku. Miłość stopiona w bryłkę ugrzęźniętą na mieliźnie wód zaklętych. Zakopane uczucia w piasku po burzy goryczy i rozpaczy. Odcień złota co chciwość wyzwala spod rąk świadomości. Czas zamknięty w zwojach niewiedzy. Lecz wystarczy chwila by ujrzeć życie utkwione w bursztynach.
  17. Słuchasz? Czyli wiesz. Mówisz? Czyli przyprawiasz prawdę. Krzyczysz? Czyli boli. Puls bije mocniej? Czyli koszmar się ziszcza. Życie staję się kruche? Czyli wspomnienia stają w płomieniach. Serce nie sługa? Życia otucha? A kruchy deszcz mówi że nadszedł już kres? Ktoś puka do drzwi? O patrz to czarny wór , walca zatańczy z tobą dziś.
  18. ŻYCIE „To życie jest okrutne” - powiedziała babcia, kiedy byłem u niej przy okazji niedzielnego obiadu. Wiedziałem już, że to prawda, bo zostałem kiedyś sam, zatruty toksynami z papierosów, niezdolny, żeby pracować jak inni. Rozumiałem też, że jest to refleksja dla naszego życia tutaj miażdżąca, bo kto przy zdrowych zmysłach nie odwraca się z obrzydzeniem, widząc okrucieństwo? A jednak od kiedy zacząłem się modlić, w szczególności, od kiedy zacząłem odmawiać koronkę do miłosierdzia Bożego, chciałem żyć, chciałem się modlić, chciałem kochać kobiety i pisać dla pouczenia i dla sztuki, a więc i dla piękna, żeby z nim obcować. Choć to życie jest okrutne, człowiek jednego tylko pragnie - - żyć i kochać wiecznie.
  19. Deonix_

    Re(-)sekcja

    nie wstydź się podejdź przecież możesz zobaczyć jak bujne łąki myśli sukcesywnie asfalt rani śmiało podejdź rozchyl poły możesz zajrzeć mi w duszę patrz ostatnie krzywe drzewo lśni od żywicy bo nie wpisało się w ramy lasu
  20. gdzie miłość gdzie nienawiść gdzie to wszystko się podziewa ja nie widzę ja nie słyszę nic poza stukaniem deszczu o parapet nie uciekam się w nic w nic poza nicością bo gorszym od śmierci jest żyć tu na próżno
  21. Niektòrzy ludzie boją się śmierci i raczej nie chcą o niej rozmawiać. Chcą być wciąż młodzi i długowieczni a trudne myśli wolą odganiać. Starają się żyć tym co doczesne, pragną zapomnieć, że przyjdzie koniec, bo tak przeraża ich ciche przejście na drugą dotąd nieznaną stronę. Więc wyznaczają wciąż nowe cele żeby uwagę własną odwròcić od faktu, że jest czasu nie wiele, By szukać sensu lub go nie zgubić. Czy trzeba bać się chwili ostatniej? A może warto spojrzeć jej w oczy? Może tak będzie o wiele łatwiej, być w gotowości, nim nas zaskoczy... A ona chadza drogami swymi. Nikt nie przewidzi kogo odwiedzi. Nie gardzi złymi ani dobrymi. Jest rzeką pytań bez odpowiedzi. Choć tak nam bliska, pełna tajemnic; choć nieuchronna, to nieproszona. Swą misję musi przecież wypełnić. Za dłoń trzymając, gdy człowiek kona.
  22. Bruno Clock

    Życie

    Czy życie przygotowało dla nas barierę ochronną? Cóż.. Osobiście, widzę ludzki żywot jako otoczkę, opakowanie, natomiast los jako ciągłą, nieprzerwaną linię, jakby prąd morski, który nas porwał wraz z pierwszym oddechem. Niektórym Pan dał twardsze ściany i spokojniejszy sen, niektórym zaś porobił dziury i pozwolił obijać się na każdym zakręcie. Opakowanie z metalu vs papieru. Nierówna rywalizacja, powszechnie znana i widziana. Istnieją też ludzie, którzy poprzez wielkie otwory wypadają z toru, z pudełka i nie wracają. Ciężkie to nasze zadanie – utrzymać kurs i probowac łatać kratery, rzadko bywa, że tylko swoje. Częściej oddajemy materiały do naprawy innym, zapominając o sobie. Tylko czy pewnego dnia, lekceważąc tempo prądu, będziemy w stanie nadal się utrzymać? Czy jednak wszystko będzie zbyt trudne?
  23. Zawsze chcesz być najważniejszy Nie rozumiesz że ktoś może być od ciebie lepszy Oceniasz ludzi pozorami Najgorzej tych którzy przez ciebie są sami Zabijasz ludzi obojętnością A sam jarasz się swoją pseudo wolnością Myślisz że jesteś silny w grupie A gardzisz tymi którzy mają tylko siebie Oczekujesz od innych wyrozumiałości A sam nie masz za wiele dla nikogo życzliwości Myślisz tylko o cudzych błędach A nie o czyiś z twojej winy łzach Najłatwiej jest kogoś nie docenić Gdy nawet siebie nie potrafi się krytycznie ocenić
  24. Deonix_

    Wyrównanie

    zawsze po haustach błękitów wznoszących ciało na złotych nitkach szczęśliwie przeszytej duszy nadchodzi odrętwienie i tylko patrzeć jak przyjdzie sycić oczy topolowym migotem sztucznego miodu nocnych świateł dopóki lód czarny nie rozerwie tkanki
  25. Stałeś tam z pozostałymi. Inny, choć ze swymi. Regularność była zbyt dużym wyzwaniem a historia Ci wróży przemijanie. Rychły koniec bez cierpieniaDługi jednak w zapomnieniu. Czasy przeszłe bez takich były Tych Zielonych, filtrów żywych Liście opadły, pozostało drewnoBrązowe, suche śmierć jego sedno Dałem wody, napoiłem i czekałem. Końca bez nadziei wypatrywałem. Oniemiałem w szoku na widok listkana krańcu gałęzi Podskoczyłem z radości ze szczęścia zacisnąłem pięści. Od tego dnia śledzę kolejne Jak się rozwijają i patrzę Na te co już żółte i brunatne Świadectwem śmierci i odrodzenia Przypomniały szczerze, leżąc przy doniczce Na zimnym kamieniu Wciągnęłaś odkurzaczem, nie wiedzieć czemu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności