Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'życie' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 110 wyników

  1. przybyłam z krainy lasów i sadów wiecznie cichej spokojnej zieleni do szarej rzeczywistości zwabiona widokiem soczystego zachodu wpatrywałam się z uznaniem w beżowy aksamit nieba gdzieniegdzie przebity zimnymi cyrkoniami latarń dopóki krwawa kreska nie zabliźniła się na styku a nieboskór nie stał się siny teraz błądzę w podzielenionym granacie po sznurze świateł żółtych fasetek topazów skutecznie przysłaniających diamenty i czasem bardzo pragnę powrócić w ten mi najmilszy chlorofilowy zakątek
  2. Nierozumiany przez świat Odnalazłem się w miłości do innej duszy Przy niej nie bałem się tej wrogiej burzy To był mój radości kwiat Więc dałem co miałem Chciałem polepszyć czyjeś istnienie Przy niej wszystko szło w zapomnienie Aż wreszcie wszystko straciłem Moja miłość - kolejny zatruty owoc Impuls bezlitośnie zabił wszystko zbudowałem Zdrada uświadomiła czym teraz się stałem Psychika umarła - prosiłem o pomoc Obudziła się we mnie nienawiść Do wszystkiego co nienawidziło mnie Więc ruszyłem na szczyt będąc na dnie A własny gniew próbował mnie zabić
  3. Deonix_

    Otępienie

    nic nie słyszę widzę światło nawet gdy zamknę oczy woda jest ciepła i mokra ciągle szumi mi w uszach w cieple się kołyszę spokojnie muzykę odbieram kostnie śpię dobrze i tylko czasem miewam tęsknotę by wyrwać się z enklawy ciszy pustodźwiękiem kryształu szlifującego na wylot do życia
  4. Jestem pożółkłym liściem ostatnim z tak wielu na drzewie. Prócz mnie opadły wszystkie, że żyję żaden z nich nie wie. Umieram; nikt nie płacze.
  5. graphics CC0 - (haiku) Haiku – gatunek poetycki z Japonii okresu EDO (XVII – XIX wiek). Krótki wersowy utwór – ilustrujący stan chwili – emocji – wrażenia. Bardzo popularny również – i dziś. Zazwyczaj nierymowany czyli „Hokku” – klasyk gatunku: Matsuo Basho – nazywany często ojcem haiku [hokku]. Najbardziej profesjonalna liczba sylab w trzech wersach – w tym haiku to: 5+7+5. (kilka moich haiku [hokku], tu niżej): nihion szkoła haiku uczy – Matsuo Basho kodeks bushido * na waleta gdybym był królem! walet pik marzy nocą w talii królowej * rejs skrzecząca mewka lotna kurew na morzu w eskorcie – alfons * niedopity czym jest pragnienie jeśli mży w człowieku? zwierzenia zwierząt * lilie śmierdzą Lilka i kwiaty łodygą tylko w górę wspiąć – do zapachu * (u)rodzaje po co poezja ciało to proza życia dusza – to dramat * przebudzony kosmiczny pokój znów budzę się na wojnie o – nieład Marsa * gniew nieba grzmoty sakralne ona pod jaśkiem szuka Boskiego gniewu * chcieć niżej niżej w potrzebach myśli całkiem od spodu IQ karzełka * od pasa w dół wierność biała klacz na czarnej grzywie zdrada zgolić – na łyso! * aromaty zapach – dusi zmysł niedosyt wyobraźni powonienia – mord * w sieci męczy mnie pająk z sieci elektronowych owija w kokon * prognoza kląć na pogodę więc może obuć buty i kopa z glana * merytorycznie przyjeżdża Gretka hosanna na Europie w Polsce o faktach * kabała wróżenie z fusów: choroba polityczna zwana amnezją * buta litość doceniam! ważna norma etyczna wolę – bez łaski * wygrać koło fortuny toczysz je do kasyna nie kupisz globu * proste nie wierzyć w Boga jakby naukę zmałpić rozumkiem – Lusi * owies w głowie w stajni Augiasza wszyscy tylko do siana w konie papieru * ekonomia prawa rynkowe handlara do handlary: rzodkiew parszywa! --
  6. wkręć mi się żywym mięsem w kanał o wąskim świetle zanim się w nim rozsmakują blade tłuściutkie czerwie a potem ja w otwór ci wbiję czerwoną strzałkę ze śliną i ciepłem wilgotnym rozpuszczę to co na zębach ostygło
  7. Deonix_

    Wytłaczanie

    gdzieś na dnie głębokiej pamięci snują się gradientowe sznury nadgodzin w przepływie laminarnym spieniony czas przechodzi przez przerwy w pracy by ostatecznie zastygnąć w nietrwały biobójczy plastik
  8. trzecia trzydzieści czas zimowy więc świt jeszcze daleko otwieram okno na granatowym niebie samolot zostawia kryształki lodu i diamenciki zerkają znad turkusowych obłoków cicho i zimno wszyscy śpią chyba więc zamknęłam okno i kołdrą się zakryłam o czym myślę nie wiem czemu nie śpię nie wiem nie wiem nie wiem nie wiem pewnie zasnę około siódmej i obudzę się w samo południe kiedy będzie już za późno
  9. Zawsza tylko ciebie szukałam wciąż szukam to tak jakbym siebie szukała. Kiedy ciebie nie ma mnie nie ma nic nie ma ta nicość mym domem się stała. Dzień po nocy dnieje wiatr przywiał nadzieję tam mieszkasz nie we mnie wiem o tym. Ale żyć bez ciebie na ziemi czy w niebie już nie chcę - bo umrę z tęsknoty. Kiedy ciebie nie ma wszystko sens swój traci wiele wypełniaczy żaden nic nie znaczy. Bądź w każdej godzinie wszystko złe przeminie dusza ma nie zginie nowy świt zobaczy.
  10. Niepewny, chwiejny chód małego chłopca głęboko wzruszył życzliwą podłogę, więc pomyślała: czule go przytulę i mu tym gestem w nauce pomogę. Tak też zrobiła. Szybko, bez namysłu twarz przyłożyła tuż do jego twarzy i nagle wszystkie jej złudzenia prysły bo mały chłopiec bardzo się obraził. Morał z tej bajki: czasem chęć pomocy inni odbiorą jak strzelanie z procy. I jeszcze drugi: gdy chcesz być tancerzem to się nie jeden raz z podłogą zderzysz.
  11. graphics CC0 - niełatwo – być praktycznym... wykręcać korki z własnego umysłu płynąć na żaglu zatrutych bajorek kontynentu dotrzeć do dna by wpaść we wrak zachłannego systemu zbyt cennym – być nie warto bo po cóż – tak niewinnie... włóczyć za sobą – wróżki i banki uczynić wiarę z karty plastiku porankiem wracać od cór Koryntu bilanse życia robić nad ranem wykorzystywać ludzi – do celów amoralnych budować pozory w piramidkach szczęścia czas marnotrawiąc – na balach pozera roku... a któż by pragnął [z was ludzi] cyzelowanych – na heblu żyć tak niegodnie – na niby supłać krawaty w biegu filigranowe hostessy – dźwigać trzymając te na kolanach zwodzić – w orientu językach w kokpitach korpo... karmić szpakami – nadzieję naiwnych a potem – jeszcze zaskarbić czas na życia szyderczą farsę niełatwo – być – niełatwo nie warto żyć na skróty z tą zgubną kartą – Yuppie --
  12. Szukając prawdy,zrozumienia i akceptacji, błądziłam wiele lat Próbując odnaleźć piękno,które skrywa w sobie świat Wierzyłam nieustannie w to,że gdzieś na szczycie góry Słońce przebije się przez czarne chmury Rzucając zza nich promienie nadzieji z ukrycia Oświetlając wyblaknięty sens mego życia Dryfując na swej tratwie utkanej z cierni Szukałam wyjścia z krainy cieni Niczym z pistoletem przylozonym do skroni Szukałam uparcie miłości z sercem na dłoni Życie pokierowalo nas ku sobie dzis mówiąc o miłości -mówię o Tobie W jednej osobie jesteś dla mnie wszystkim Psychologiem,oparciem,kimś bliskim Inspiracją,mentorem i nauczycielem Ojcem,kumplem i przyjacielem największym superbohaterem i siłą jedynym Bogiem i wiarą Bezcennym skarbem,który odmienił moje życie Złotą rybka ,dzięki której spełniam marzenia i stoję na szczycie Pierwszą prawdziwą miłością Największą pokusą i słabością Wciąż rosnącym pragnieniem Najskrytszych marzeń spełnieniem Powodem do dumy ,najpiękniejszą ozdobą Mądra, wyjątkową osobą Planem na resztę życia!
  13. Życie jest reżyserem o niewyczerpalnej wenie Miliony scenariuszy, każdy na plecach nosi brzemię Raz droga usłana róż płatkami Raz rani nas ostrymi kolcami Gdy brakuje sił unosi nas do góry Gdy za dużo słońca wysyła czarne chmury Rzuca kłody pod nogi, lubi płatac figle I choć czasami jest gorzej niż zwykle Nie pozwalamy swego szczęścia zburzyć Dopuścić smutku, w morzu łez się zanurzyć Stresem swe głowy zajmować Przesadnie i nadwyraz się przejmować Uzalac się nad sobą i dołować Przekorny los lubi komplikowac Dlatego więc uśmiechem na twarzy Biegnij naprzód po to o czym marzysz Nie stój w miejscu ani nie zostawiaj w tyle Bo goni nas czas a życie to są chwile Jesteśmy aktorami w tym spektaklu i nasza w tym rola Czy wejść na szczyt swych pragnień udać nam się zdoła I mówią ŻYCIE SENSU NIE MA I mają rację- MA BYĆ SENSEM A sens ustalamy sobie sami 😊
  14. Radości pełne i cierpienia objęte. Powalasz każdego a zarazem uskrzydlasz swym majestatem. Mroki i blaski przeplatają każdego człowieka. Chłostasz i zarazem leczysz los każdej istoty ludzkiej. Najcenniejszy skarb, jaki każdy z nas ma. Podwalinami owego skarbu są rozsądek i siła woli. W mrocznych okresach i słodkich chwilach, każdy pragnie odkryć Twe tajemnice. Choćbym zraniony był i pobity przez Ciebie, nie stracę wiary w Twe oblicze... życie.
  15. Koncuffka

    Sens

    Kochać Cię to codzienna walka z roztargnieniem To samotne dni, puste łóżko Kochać Cię to smutek i łzy, Nie raz te ze łzy szczęścia, choć częściej te z rozpaczy Kochać Cię to ból, ból który sprawia, że chcesz tego więcej i brniesz na ślepo nie oglądając się w okół Kochać Cię to nie zapisana księga szczęśliwych dni Księga w której szkicujemy dopiero naszą własną drogę... Księga w której nasze pierwsze kontury były dość mocno zmechacone, czekając na kolory pełne życia barw Barw które tylko my we dwoje potrafimy stworzyć... I tak malując moim sercem, które Ty mocno trzymasz w tych swoich drobnych rączkach Oddając mi siebie tworzymy Harmonię Harmonię, którą budując tymi najmniejszymi kamyczkami tworzy najpiękniejsze dzieło... Dzieło ludzkich rąk splątanych kochającym sercem szukających szczęścia pośród zakłamanych pustych mas Tworzy rodzinę, która jest Najświętszą wartością i najpiękniejszym darem Inni nie zrozumieją, będą szydzić wyśmiewać... Ale my to nie oni Oni w swej zazdrości podjudzać będą, nie raz plamiąc karty naszych pięknych chwil I choć chcieli by nas rozłączyć i zabrać nam wszystko Jednej rzeczy nie uda się im zabrać! Nie uda im się zabrać Miłości Tej prawdziwej miłości, która pcha do czynów im obcych Miłości, która jest szczera, nie szuka poklasku Miłości, która jest w nas!!! Miłości, która rani ale też wybacza Miłości, która przynosi łzy, ale też i szczęście Miłości, która da nam kiedyś owoc Dopełniając nasze ciche puste dni Owoc który zamieni te wszystkie niegdyś czarnym atramentem zapisane strony w lotosu kwiat... Owoc, który błogosławił Bóg ucząc nas, że wczoraj nie wróci! Dziś jest nasz dzień, aby trzymając się mocno za dłonie dożyć jutra budowanego prawdziwą miłością! Kocham Cię!
  16. "Azaliowy horyzont, paliowe słońce, Przyodziane pięknym, bursztynowym kocem, Obraz ten wyplata wzór dopełniony, Cudnym szmaragdowym kojcem. W którym leżą jaja, piękne, obłe, złote, Jakby zabrane spod czułej matczynej opieki. Gdzieniegdzie skrzydło motyla łopocze, A ja poeta ze skrytością komentuję jego wdzięki. Każde z tychże jaj choć tak podobne, Kompletnie inne, jedne szare, skromne, Drugie w ogrom barw malowane. Fale się odbijają, gdzieś na widnokręgu, Gdzieś w oddali widać, jak kapitan okrętu, Heroicznym aktem próbuje go ratować, Choć, na pokładzie bez śladu zamętu, Mętna woda pochłonie go rychło, Czas kapitulować."
  17. Deonix_

    Pożegnanie

    nie płacz po takiej znajomości nie wypada nie przy ludziach chociaż ból duszę rozpruwa przekreśl dane w zapiskach pamięci i wsuń pokreślone kartki między ostrza niszczarki
  18. Ciemny las, gęsty las, Tyle zakamarków, tyle możliwości, Zanurzam się po pas, Wszędzie dotykam rozrzucone kości, Pękam z wściekłości, Nie rozumiem wołania żadnej z ras, Demon chwyta za rękę, wyciąga, Łaknę jego mocy, I wnet swój cel osiągam, Taki jest rytm nocy, Bardzo prosty, syntetycznie czysty, Apokalipsa nadciąga? Nie wiem co mam począć, Czy zrobić krok w przód, czy może w tył? Czy pod dębem spocząć? Czy może spalić i obrócić go w pył? Ale demon łaknie krwi, Może czasu starczy na kolejne kilka dni, Może kiedyś zapali się lampka pokoju, Może kiedyś wstanę, Może kiedyś zostawi mnie w spokoju, Może kiedyś przestanę, Może kiedyś odnajdę wreszcie drogę, Może kiedyś ulgę? Może kiedyś.
  19. Idą, idą, mówią, że chodzi o zabawę, i o życie, brzmi to tak - jakby bawić się życiem, - taki oto marsz, takie oto tęczowe życie. Janusz Józef Adamczyk
  20. Boli mnie serce nie wiem dlaczego, pewnie od ćpania cóż to takiego, czyżby mefedron amfetamina? Coś mi to chyba już przypomina..wiem! już wiem!! to.. Kokaina ona mi wszystko przypomi. Lecz działa krutko i później złość, gdy już jej nie ma daje nam w kość, bo rozum wtedy znika i czlowiek przenika... W świat inny nieznany ale jak bardzo lubiany przez ludzi ... Zagubionych przez świata pęd wtedy wychodzi z nich.. lęk i boją się oni żyć ciągle w Pogoni i tak myślą sobie `nie damy rady ktoś będzie lepszy, przez to w ich głowach wszystko się psuje... Świat niby lepszy lecz tylko na chwilę każdy patrzy nie mile wzrokiem jak się rujnujesz jak idziesz chwiejnym krokiem.. I zamiast pomuc dłoń ludzką wyciągnąć to patrzą jak upadasz i nic... Widzą tylko siebie w tej Pogoni wiedząc że czas szybko płynie nikt nie pomoże kazdy cię minie nikt uwagi nie zwróci bo kazdy o swoje się kluci. Ale pamietaj gdy tylko się podniesiesz z tej ziemi to w mig wszystko się odmieni los się obróci i wszystko Ci wróci.. Lecz proste to wcale nie będzie.. Bo wiarę mieć trzeba wielką i nie poddać się przy końcu, nie zwolnic przy mecie, tylko przyspieszyć i wygrać... Wygrać Życie
  21. Dawidqq21

    Meta

    Boli mnie serce nie wiem dlaczego, pewnie od ćpania cóż to takiego, czyżby mefedron amfetamina? Coś mi to chyba już przypomina..wiem! już wiem!! to.. Kokaina ona mi wszystko przypomi. Lecz działa krutko i później złość, gdy już jej nie ma daje nam w kość, bo rozum wtedy znika i czlowiek przenika... W świat inny nieznany ale jak bardzo lubiany przez ludzi ... Zagubionych przez świata pęd wtedy wychodzi z nich lęk i boją się oni żyć ciągle w Pogoni i tak myślą sobie `nie damy rady ktoś będzie lepszy, przez to w ich głowach wszystko się psuje... Świat niby lepszy lecz tylko na chwilę każdy patrzy nie mile wzrokiem jak się rujnujesz jak idziesz chwiejnym krokiem.. I zamiast pomóc dłoń ludzką wyciągnąć to patrzą jak upadasz i nic... Widzą tylko siebie w tej Pogoni wiedząc że czas szybko płynie nikt nie pomoże kazdy cię minie nikt uwagi nie zwróci bo kazdy o swoje się kluci. Ale pamietaj gdy tylko się podniesiesz z tej ziemi to w mig wszystko się odmieni los się obruci i wszystko Ci wruci.. Lecz proste to wcale nie będzie.. Bo wiarę mieć trzeba wielką i nie poddać się przy końcu, nie zwolnic przy mecie, tylko przyspieszyć i wygrać... Wygrać Życie
  22. Zbierane marzenia , trzymane w kieszeni . Uśmiech po igraszkach z ironią świata . Śmiałe pragnienia , zakochane w niepewnym sercu . Sny pragną istnieć , nawet przy otwartych oczach mijających lat .
  23. Pochowłam wspomnienia, a wraz z nimi wszystko co stworzyłam. Pamiętniki spaliłam, a nadzieję nedzną krwią splamiłam. Cudzą postać przybrałam, w cudzą grę grałam. We dnie spałam, W noce chadzałam. Bez celu, do nikąd, popijając toniku. Kolejki stawiałam, w barach nocowałam. To tu, to tam. Gdzieś się zatrzymam, lecz odejdę w dal.
  24. Maluje jutro wczorajszą krwią Szukam ochrony na własny schron Z błędów własnych buduję dom Z nadzieją, iż to będzie mój ląd Nie wierzę w żadną ze swoich klątw Nie dotykam żadnej z Twoich rąk Zataczam w głowie kolejny krąg... A wszystko po to By być najlepszą wersją siebie! A wszystko po to By uciec przed własnym gniewem! A wszystko po to By wierzyć w swoje wartości! A wszystko po to... By oddać się ponownie miłości Maluję uśmiech wczorajszym smutkiem Ten obraz ozdobię bujnie Na świecie przecie może być tak cudnie Chociaż Anty, to Mu tego nie utrudnię Bo pracuję nad sobą schludnie Wstyd mi przyznać z jakim skutkiem Zataczam w głowie kolejny krąg... Porażkę odniosę tylko, jeśli nie spróbuje! Walcząc o siebie świata nie rujnuje Nie muszę być Aniołem, by być w Niebie! Wystarczy, że będę najlepszą wersją siebie... A wszystko po to By uciec przed własnym gniewem! A wszystko po to By wierzyć w swoje wartości! A wszystko po to... By oddać się ponownie miłości
  25. Deonix_

    Jałowienie

    wracając stamtąd żegnałam rdzawe zagony przerośnięte gdzieniegdzie konopiami starą chatę z wilgoci zmurszałą na czarno czubki buków żarzyły się jasno wyblakłą purpurą denaturat wylewał się z nieba i za wstęgą asfaltu ujrzałam nadwiślaną krawędź lasu która w ocznej mgiełce spłynęła po ciemnej materii pustki prześwietlonej promieniami X
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności