Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'miłość' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Haiku, fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy słowem
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o poezja.org
  • Różne
    • Test / śmietnik

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


About Me

Znaleziono 239 wyników

  1. To było wcale nie tak dawno, gdy szliśmy razem w dal wpatrzeni. Snułaś przede mną różne plany, wciąż czuję zapach tej jesieni. W twoich aluzjach wieloznacznych widziałem szansę, ale szczerze nie umieliśmy się rozmówić i w naszą przyszłość już nie wierzę. Ale lubię, jak się uśmiechasz do mnie - to jedno zachowam w pamięci; lubię, jak się uśmiechasz do mnie - gdyby tak razem chociaż dzień spędzić... To było wcale nie tak dawno, kiedy zbliżały się wakacje - sądziłem, że cel mamy wspólny - chodziło o to, kto ma rację. Widuję jeszcze cię czasami - na twarzy troska się maluje, a mnie się zdaje wszystko jedno i nie wiem, co naprawdę czujesz. Ale lubię, jak się uśmiechasz do mnie - to jedno zachowam w pamięci; lubię, jak się uśmiechasz do mnie - gdyby tak razem chociaż dzień spędzić... Widuję jeszcze cię czasami - dumna, samotnie naprzód kroczysz. Powoli gasną blaski wspomnień, cud nowy przyciąga moje oczy. Ale lubię, jak się uśmiechasz do mnie - to jedno zachowam w pamięci; lubię, jak się uśmiechasz do mnie - gdyby tak razem chociaż dzień spędzić... 7.04.2018
  2. Fruwasz mój motylku z kwiatuszka na kwiatek, dzisiaj kochasz różę, jutro będzie bratek.. A mi bardzo przykro, gdy cię obserwuję, bo ty nawet nie wiesz co do ciebie czuję. Kocham cię gorąco, ja, zwykła pokrzywa, ale gdy zakwitam całkiem ładna bywam. Ty mnie nie dostrzegasz i nic o mnie nie wiesz, tylko piękne kwiaty wybierasz dla siebie. Siadasz wciąż na nowym kwiatowym badylku, nie znasz, co to wierność ty barwny motylku. Może to i lepiej, że nie jestem twoja, bo by ciężka z tobą była dola moja.
  3. w brzuchu burczy to tęsknotafigle płata wyobraźniamyśl o Tobie taka chłodnadziś już taka niewyraźnajeden uczuć ale wielkico pobudza wszystkie zmysływ jednej chwili młody pięknyjesteś obok ale milczyszrano, wieczór mgła przysłaniaczasem deszcz spod ślepi kapniejesteś w częściach ale caław morzu gdzieś toniemy pragnieńmieszasz w głowie, wiercisz we łbieściskasz gardło, rytm przyśpieszaszchoć Cie nie ma - jesteś we mniejuż na zawsze w cieniu serca
  4. Bez Ciebie żyć nie mogę,nie mogę i nie chce. Czymże jest miłość czy tylko tą przysłowiowa chemią o której wszędzie mowa. Czy tylko mgnieniem wiosny zaplątanej w pajęczynę. Czy może motylami w moim brzuchu,czy zieloną łąką rozkwitłą w mojej głowie. A może mgnieniem oka,jednym spojrzeniem i oddechem. Może oceanem niespokojnym wciąż wzburzonym. Może muzyką i ciszą nocy a może tylko czymś ulotnym? Być może jest tym wszystkim ale tak naprawdę miłość to oddanie. To ciepło poranka które ciągle czuję, to Twoje oczy czułe wpatrzone we mnie z uczuciem. To splatające i rozplatające się nasze palce. To słowa cicho i czule szeptane jednej ,jedynej osobie. To serca dwa na wieki ze sobą złączone i choćbyś nie wiem jak się starał to nie rozdzieli ich nic i choć los czasem je rozłączy to i tak będą o sobie pamiętać i będą tęsknić tęsknotą wielką. Miłość to coś bez czego nikt nie potrafi żyć,i możesz się wypierać i grać twardziela to tej miłości potrzebuje każdy i ja i ty i wszyscy ci którzy mają serce. Miłość to głód – przerażający głód na drugą osobę Miłość to ból – ból który przychodzi z rozstaniem Miłość to wina – kiedy pokochasz nie tą osobę Miłość to wiatr – wciąż wieje nam w oczy Miłość to maj – rozkwita w naszych sercach Miłość to święto – bez Ciebie to już nie święto Miłość to żal – żal kiedy ją tracisz Miłość to żar – rozpala do czerwonośći Miłość to dar – nie każdy kochać potrafi Miłość to kara – za utracony czas Miłość to rozstanie – kiedy odchodzisz Miłość to dobroć – dla drugiego człowieka Miłość jedno słowo a tak wiele znaczeń, jedno zwykłe słowo a tak wiele uczuć .Takie zwykłe słowo a przewraca życie do góry nogami. MIŁOŚĆ TO JA.
  5. Szczęście pod skorupą Namiastka smaku i cień zapachu Chwile przebrane w szczęścia stroje Podążać przyszło na wpół uśmiechniętą drogą Przecież nie boli, nie oślepia i nie ogrzewa słońce Rozum wkrótce pokona ostatnią z zagadek Już nie zadziałają czary jasną nocą Iść szybciej, chcieć więcej, nie tracić czasu A w głowie błądzi jedno pytanie Z myśli buduje zaporę lęku Co będzie kiedy chwilę przystaniesz I gdy przypadkiem poczujesz piękno
  6. Ty jesteś jak muzyka. Gdy zagrasz tańczę walczyka, lub rumbą namiętną pomykam. Czasami cza-czę pląsam, bądź w tangu na niby się dąsam, a czasem nie tańczę wcale, bo zagrać mi nie zechciałeś. Lecz kocham Cię nawet chwilami, gdy ciszą mnie karzesz, mon ami!
  7. Kiedy już stanę u nieba wrót i święty Piotr mi otworzy wyznam że chociaż mało mam cnót jest coś co grzech umorzy Święty Franciszek poświadczy że zwierzęta bardzo kochałam i całe życie ziemskie me o braci mniejszych dbałam I jeśli czasem zgrzeszyłam coś to zła nie byłam z pewnością bo dobro w sercu mieć musi ktoś kto zwierzę traktuje z miłością
  8. evicca

    ławeczka

    Stoi w parku ławeczka, a na ławeczce dzieweczka siedzi i czeka na niego - swego ukochanego. Minęły już letnie tygodnie, zrobiło się zimno i słotnie. Miesiące się w lata zmieniły, a ona wciąż czekać ma siły. Codziennie od rana czeka, na kochanego człowieka. Dzisiaj on przyjdzie na pewno, i nazwie ją swoją królewną, jak wtedy, gdy szedł na wojnę i żegnał ją ciut nieprzystojnie. Obiecał, że do niej powróci, niech czeka i się nie smuci. Lecz wojna się dawno skończyła, dzieweczka staruszką już była. Choć zmarszczki na twarzy swej miała, za młodą się wciąż uważała. Bo pamięć stanęła jej w chwili, gdy się przed wojną tulili. Choć czas taki długi upłynął, wierzyła, że on nie zginął. Aż w końcu sen wieczny ją zmorzył i wrota zaświatów otworzył, a tam pod niebiańskim platanem, przytulił ją ukochany.
  9. przynosisz radość i spokój myślom zbłąkanym strudzonym dniem poprzedniej nocy przynosisz ciepło i dobro sercem stęsknionym połamanym kawałkiem ostatniej zdrady przynosisz siebie i wszystko oddajesz milcząc by poczuć nierealne jutro
  10. adamm1

    istnienie

    nasz świat mechanizm nieodgadniony pojąć go pragną umysły tęgie a on wymyka się z ich ram przenika umysł zapada się pod ziemię gdy już go masz zmienia reguły i dalej z nami pogrywa pytania rodzą się nowe chodź stare nadal bez odpowiedzi dlaczego każe cierpieć kochający Bóg a innym razem zbawienie daje tak niespodzianie jak manna z nieba droga prowadzi oświetla słońce ktoś tęskni wiecznie logiką umysł płonie po niej popiół i narodziny na nowo gnije kwiat by zakwitnąć mógł nowy upadam i powstaję nie wiedząc dokąd idę nie wiedząc dokąd biegną miłością gnany ona napełnia sensem
  11. Adam Kurp

    Święta

    Christmas merry - chłam i banał otacza nas wszędzie, choćbyś kwilił, choćbyś szalał, święto się odbędzie! Słuchał będziesz w nocnej ciszy, do Betlejem też przybieżysz, Żona ci do ucha dyszy: znowu, kurwa, leżysz! A ty leżysz, bo ci ciężko z zakupami stać. Trochę czujesz się niemęsko, trzeba by coś w siebie wlać.
  12. hoku

    Młodość

    Trudno być poważnym w młodości,kiedy świat jest powodem do radości.Serce wtedy do nieba się rwiei cały świat zobaczyć chce.Zagrożenie nie istnieje,a pierwsza miłość nigdy nie rdzewieje.Szkło można spożywać tonami,a najmocniejsze narkotyki kilogramami.Nic nas nie zniszczy, nawet tsunamiprzetrwamy z najgorszymi falami.Świat jest kolorowy i wspaniałyjak najlepsze magika czary.Szczęście panuje wszędzie,a smutku nie widać nawet w trzecim rzędzie.Możemy się śmiać, możemy płakaćto samoistna magia jakaś.
  13. Nigdy Cię nie ma, mimo, że jesteś zagubiony w myślach, milczący gestem, słowem, nigdy myślą przeznaczoną tylko dla Ciebie Dla Ciebie snuję plany, marzenia wciąż powtarzane wyblakłe i zgasłe nierealne jak my Te małe i duże te ważne i mniej, ale z Tobą i o Tobie na zawsze, już nie dość siły, by walczyć wycierać wyschnięte łzy udawać szczęście, myśleć jak Ty, dość!
  14. Wciąż tak wiele Ciebie we mnie jest Nie pozwala usnąć każde ze wspomnień Każda ze wspólnie przebytych dróg Nie pozwala, nie godzi się by zapomnieć Kiedy odeszłaś pokrył mnie cień Bezduszna pustka nie może odejść Serca mojego zabrałaś część Ogień miłości złożyłaś w grobie Cierpię i tęsknię w każdy dzień Nie mogę odpędzić myśli o Tobie Byłaś nadzieją na nowy dzień, kiedy odeszłaś Umarłem w sobie Za naszą wspólnie wylaną krew Wychylę kielich pełen goryczy Każdy gdzieś wewnątrz stłumiony żal szepce do ucha Przeszłość umarła, nic się nie liczy
  15. Szarość, codzienny, zwyczajny dzień. Ponowna katastrofa - podobno naturalna. Upadek wielkiej metropolii, wybuch wulkanu Żądzy i pragnień. Momentalnie zamknięty rozdział. Rozpoczęty nowy wśród jęku - gdzie Ty jesteś? Życie me zawierzone Tobie i skazane na pastwę Losu - czyżby tylko zwykłego bożka? Gdzie mój Anioł Stróż, który miał mnie ochraniać. Upadek tak wielki jak Niosącego Światło; Twe ukochane dziecko zasiadło na tronie Królestwa Ciemności - Ciemności Duszy. Sromotna klęska naśladowcy Sługi. Jaki jest sens Powstania - zaraz się stoczę Jak Syzyf ze swoim życiowym bagażem. Ale czuję - kładziesz swoją rękę na moim ramieniu. Cierpisz ze mną, gdy przykrywa mnie warstwa lawy. Nie rozumiem, nie widzę sensu. Czemu przybyłeś Do zdradliwego dziecka? Nie nauczyłeś się na swoich błędach. Wracaj skąd przyszedłeś, do swoich luksusów. Uciekaj stąd, nie chcę Ciebie w moich problemach. To moja decyzja, jestem tu dzięki sobie. Jestem dorosła, nie będziesz mnie oceniał. Słyszę Twój krzyk cierpienia, swojego już nie czuję. Jedynie Twój palec wskazujący na przebłysk Światła.
  16. Sam, samotny, smutny, zły, poraniona twoja dusza, warczy, skamle, szczerzy kły, jak wytrzymać w tych katuszach? Mroczne myśli w głowie wrzą, po omacku się poruszasz, świat poszarzał, zaszedł mgłą, a w twym sercu... susza. I w tym bezszelestnym szale, w tej udręce, co doskwiera, stój na scenie i graj dalej, nie załatwią ci suflera. Ale żeby dobrze grać, żeby się o geniusz otrzeć, trzeba cierpieć, trzeba łkać, na dno serca musisz dotrzeć. Ale jak to często bywa, na tym dnie, gdzie nie ma nic, gdzie się czarna otchłań skrywa, jest jednak Ariadny nić. Tylko jak to z nicią bywa, cienka jest, wręcz niewidoczna, sprytnie się przed wzrokiem skrywa, ślepa jest twa dusza mroczna. Skoro pełzasz w ciszy mroku, skoro klęczysz wśród rozpaczy, wysil resztki swego wzroku, by nadziei nić zobaczyć...
  17. adamm1

    Wspomnienie

    Co podpalić, kiedy wszystko płonie Co ugasić, skoro wszystko zgasło Powiedziałaś mi, że to jest koniec Milczą usta, choć serce chcę wrzasnąć. Ulicami ciemnymi się błąkam Chłonę miejsca gdzie byliśmy razem Przy tej drodze jest przeklęta łąka Tam twe słowa odarły mnie z marzeń Co powitać by minęło stare Co pożegnać by nadeszło nowe Choćbym dobrze znał czary i magię Nie podzielę serca na połowę. Znów wspomnienia nie dają mi zasnąć W płucach ciągle tak jakby coś mrowi Chyba płomień, wciąż nie może zgasnąć, Tej miłości, co tak bardzo boli Co przeklinać a co błogosławić Co oszczędzać a co tracić wiecznie Oczy wyschły – nie mogą już łzawić. Czas obumiera, dławi powietrze. Byłaś obecna w każdym oddechu Byłaś polarną gwiazdą na niebie Dziś życie pędzi dalej w pośpiechu Niby tak samo, ale bez ciebie.
  18. Powiedział - "jestem Krzysztof". Tak zaczyna się nasza historia Samo z siebie tak wyszło, że odparła mu "miło mi - Wiktoria". Potem razem usiedli na ławeczce w romantycznym parku. Wspólnie paluszki zjedli, wypijając w zadumie po browarku. Pogadali o życiu, o przeszłości, planach i pogodzie. I przy zgodnym serc biciu; tak zwyczajnie, zakochali się w sobie. Była to piękna miłość. Pełna wzruszeń, ciepła i nadziei. Wspólną widzieli przyszłość wierząc, że karma się nigdy nie zmieni. Ich wiara była ślepa Chłonęli dobro, ich świat był piękny, lecz cechą jest człowieka, że jest omylny i popełnia błędy. Pewnej przeklęte nocy nastąpił koniec, czar nagle prysnął. Krzysztof tak prosto w oczy wyznał Wiktorii, że przespał się z Izką. Zbędne stały się słowa Wzięła brzytwę i wybiegła cicho Nie ważne, że żałował i zarzekał, że naprawić chce wszystko. Tam gdzie się poznawali Na tej ławeczce w podmiejskim parku, Wśród pachnących konwalii Dwóch przechodniów odnalazło ją martwą
  19. evicca

    Psinka

    Jesteś już niemłoda i siwa, choć maść masz taką nie z tytułu wieku, lecz od urodzenia. Twoje oczy są coraz bardziej zamglone i coraz mądrzejsze. Uszy wciąż czujne, nos zimny i mokry i twój psi uśmiech zawsze ten sam mnie wita. Jesteś już ze mną długo, lecz wciąż za krótko. Ze smutkiem patrzę, że coraz łatwiej się męczysz i nie masz siły. Lecz niezmiennie masz chęć na wspólną przechadzkę, tylko wolniejszą niż kiedyś i bez szaleństw, a nadzieja, że dziś wyruszymy, nigdy Cię nie opuszcza. Nawet, gdy się obrażasz za wizytę u weterynarza, wystarczy mały spacer i między nami znów zgoda. Spaceruj ze mną jak najdłużej, moja PIESECZKO.
  20. Czekam na Ciebie Na wietrze rozdmuchującym wspomnienia, Wsłuchany w szum fal zagłuszających bicie serca, Czekam. Okrutne mewy wrzeszczą by zapomnieć, Chcą tylko jeść i pójdą spać, Gdy przyjdzie wreszcie zachód słońca, Ukoi fale, stłumi wiatr, Przyjdziesz na plażę i spojrzysz na mnie, W ostatniej chwili, nim noc zgasi świat.
  21. Miałem kiedyś kochankę Rudą Jak sierść twojego kundla Bladą Jak twoje wargi zaciśnięte Mokrą Jak twoje oczy zapłakane Kiedy wyzywasz mnie od sukinsynów, którzy wolą obce kobiety
  22. Tak mnóstwo sekund Bez Ciebie Tuż przy mnie Biegnę przez czas Rozbieżności Przez światło Biegnę przez wieczność Przez linie Do Ciebie Biegnę, by Cię znaleźć Zagarnąć Dla siebie
  23. Ta sama kawiarnia, identyczny pociąg, znowu ci ludzie, zapomniane miasteczko. Nie chciałem tu wracać, nie taki był mój cel. Jednak się stało. Widocznie musiałem na to zasłużyć. W tym życiu lub poprzednim. Czasami łudzę się, odwracam się, patrzę przez ramię, proszę, modlę się, choć swoją modlitwą sprawiam Bogu dużą przykrość. Nie powinienem tego robić. Ludzie mają większe potrzeby. Swoją modlitwą zajmuję komuś miejsce w kolejce. Komuś dla kogo już nie ma nadziei. A ja ciągle nadzieję mam. Nie zasłużyłem, lecz po prostu chcę trzymać się czegokolwiek, by wytyczyć jakiś cel. Jakikolwiek. Na początku jest alkohol. Zajmujesz sobie czas, odświeżasz zaległości towarzyskie, lepiej śpisz. Nie musisz pić go dużo, aby przedzierać się przez kolejne dni. Jednak zdajesz sobie sprawę, że z wielu powodów, bardzo wielu trzeba ten etap zakończyć. Albo chociaż odłożyć, bo przeczuwasz, że się spotkacie. W sensie z alkoholem, pod taką czy inną postacią. Z Nią już nie, tylko jeszcze nie jesteś na takim etapie, żeby to przyjąć do wiadomości. To banalne, żenująco banalne, ale naprawdę po pewnym czasie ta tajemnicza nienazwana Ona jest jak przedwczorajszy sen. Wiesz, że go miałeś, lecz pamiętasz co czwarte ujęcie. Na przykład dziś. Dwie godziny przerywanego snu wystarczyły, aby stworzyć wizję, która utrzyma się przez kilka dni w mojej świadomości. Ona stała pod ścianą w kuchni. Dziękowała i jednocześnie żegnała się. Ja też podziękowałem, ale natychmiast ją zatrzymałem. Przycisnąłem do siebie bardzo mocno. Byliśmy uśmiechnięci i zaczęliśmy tworzyć jakiś tam swój wymyślony senny świat. We śnie możesz bowiem na wszystko sobie pozwolić. Grunt, żeby na chwilę odzyskać kontrolę i możesz wszystko. Kolekcjonujesz te sny i zyskujesz czas na oderwanie się od przytłaczającej Cię historii. Potem zdałem sobie sprawę, że to nie była Ona, tylko jakieś zupełnie niepotrzebne, nieracjonalne przebicie z innego momentu mojego życia. Jakaś prześwietlona klisza. Do zapomnienia. Na jakiś czas przynajmniej. Potem pojawia się coś czego nikt nie lubi w nadmiarze. Złość, gniew, potrzeba zemsty. Obsmarowujesz tą nienazwaną Ją, wypominasz jej wszystko, stawiasz w złym świetle, obgadujesz, skarżysz się. Niesamowity, nie do powstrzymania wysyp złych emocji, Twoich najgorszych demonów. Nie panujesz nad tym, chyba nawet za bardzo nie starasz się. Nie ma odzewu, piękne obrazy z Twojej pamięci wydają się jakieś nierealne, już nie do końca Twoje. W końcu się opamiętasz. Potrwa to dłużej, jeśli dwa pierwsze etapy połączysz. Co dalej? Szybkie poszukiwanie nowej Jej. Byle ktoś się pojawił, zapełnił pustkę. Dobrze by było, aby miała więcej zalet niż wad, chociaż w stosunku 51:49, lecz albo pojawiają się porównania, bo ta nasza tajemnicza, nienazwana Ona jest bezkonkurencyjna. Wygrywa wszystkie pojedynki bez wysiłku. Samymi wspomnieniami deklasuje niewyraźną konkurencję. Przypomnisz sobie cokolwiek. Tę knajpę, ten pocałunek, pierwszy czy ostatni, nieistotne, ten hotel, waszą klatkę schodową. Albo po prostu… nikt taki się nie pojawi. Tak a propos, każdy z nas ma taką swoją klatkę schodową. Takie miejsce, gdzie byliście sami, choć dookoła było pełno ludzi. Wygrodziliście sobie własną enklawę i tak zostało już na długo. Inni przechodzili, a wy ciągle tam byliście. Ktoś zgasi papierosa, a Ty dotkniesz muru i to poczujesz. Ok, nic nie poczujesz, to sprzeczne z fizyką, ale wiesz, że wystarczy bardzo niewiele, żebyś miał takie złudzenie. Złe etapy odsuwasz na bok, bo przecież trzeba jakoś żyć. Zarabiać, jeść, komunikować się z całą tą masą ludzi, którzy wiecznie liczą, że po każdym upadku wstajesz i idziesz dalej. Podajesz rękę innej kobiecie, uśmiechasz się do niej, ta nowa Ona odwzajemnia uśmiech, też jest skrzywdzona i potrzebuje dużo ciepła, odkładasz na bok milion wspomnień, czyli dosyć dużo, obsikujesz klatkę schodową, o której mówiliśmy i żyjesz dalej. Tworzysz kolejną historię, następne wspomnienia. Liczysz, że tym razem się uda. A jak się nie powiedzie, to chociaż zyskasz czas. Bo na tym to polega. Na grze na czas. Tu Cię trącą, tam Cię trącą, udajesz, że nie boli i biegniesz dalej. Zawsze jest jakaś meta, jakaś prawda ostateczna. Dla Ciebie, dla mnie, dla tajemniczej Jej, przejściowej Jej, Jej z niewyraźnego snu. Dla nas wszystkich. Musi być. A jeśli nie będzie niczego, to przynajmniej się kurwa przebiegliśmy, dla zdrowia to bardzo przydatne, do tego w modzie. W końcu się uspokajasz. Organizujesz sobie czas. Kupujesz notes, taki ładny, oprawiony w skórę. Teraz wszystko będzie uporządkowane, logiczne, już nie ma miejsca na błędy. Inaczej zatracisz się do reszty, przepijesz pieniądze lub zdrowie, tego dnia dla kobiet z ogłoszeń jesteś i tak przecinkiem w bardzo długim zdaniu. Jeszcze jak pani zaprezentujesz swoją niesamowitą grę wstępną, która ma ją zaprowadzić do nieznanej dla niej rozkoszy, to już w ogóle zwątpisz w sens czegokolwiek. Więcej pracujesz, nie wydajniej, bo to niemożliwe z tym bałaganem w głowie, ale więcej. Trenujesz, targasz te sztangi, hantle, każda maszyna jest dla Ciebie wymyślonym wrogiem, którego oczywiście zwyciężasz. Wyobrażasz sobie, że te ćwiczenia Cię wyzwolą, odpędzą myśli, zmartwienia. Ważysz 65 kilo, ale efekty niedługo nadejdą. Możesz poflirtować z recepcjonistką, łudzisz się, że tylko dla Ciebie jest miła. Pobiegasz, wypocisz się, stracisz kolejne kilogramy, czyli nie do końca wszystko sobie przemyślałeś. Rzucasz palenie, pijesz mniej. Jak nie pokona Cię zmęczenie, to ewentualnie wtedy otworzysz butelkę czegoś nasennego. Te wszystkie wspomnienia zaraz się pojawią, czają się na Ciebie. Pomyśl, tyle mogliście osiągnąć razem, tyle było w was miłości, to nie mogło się nie udać, przecież w łóżku nikt nie będzie bardziej czuły. Może sprawniejszy, bardziej pomysłowy, ale prawdziwe asy w rękawie trzymasz Ty. I tak dalej, i tak dalej. Wtedy opróżnij po prostu tę butelkę. Jak najszybciej. Zapadniesz w sen, wrócisz do tej rozmowy w kuchni z Nią, której nie pamiętasz. Brunetka o ładnych ustach, na przykład. Stworzycie sobie wizję, coś sobie wymyślicie miłego. I tak wszystko będzie takie jak zechcesz. Obudzisz się, sprawdzisz liczne plany na ten dzień. 1. śniadanie, 2. praca, 3. trening, 4. serial, 5. czat – pamiętam, że kiedyś się udało, to może teraz też mi się powiedzie, 6. sen. Wtedy zamykasz ten notes oprawiony w skórę i zaczynasz wątpić w tę metę, w kierunku której podobno wszyscy zmierzamy i nie ma tutaj rzekomo wygranych i przegranych. Tylko nie wracaj do poprzednich etapów. Nie chodzi o to czy to ma sens, to w ogóle nie o to chodzi. Wiesz o co chodzi? Wyobraź sobie. Jest poranek, szary nieciekawy, w środku tygodnia. Taki sam dzień jak zawsze. Wiesz, że nie zrobisz dziś nic pożytecznego, nie zbawisz świata, nawet pojedynczego istnienia, Ok, tyle wystarczy, żeby to sobie wyobrazić. Wsiadasz do tego smutnego autobusu „niewolników bilonu” i nagle widzisz Ją. Tą tajemniczą, nienazwaną Ją. Najpierw coś między wami było, potem było bliżej, potem dalej niż bliżej, bo nie najlepiej kierowałeś tą całą operacją. Dużo sobie powiedzieliście, później zamilkliście. Tak czy inaczej teraz macie lepszy okres. Ona Ci wybaczyła, Ty uruchomiłeś swoje najlepsze rezerwy, bo każdy takie ma, gdy trzeba w końcu coś osiągnąć. Siadasz obok Niej, szukasz najlepszego dowcipu, zaraz opowiesz co Ci się przydarzyło albo o tym, co przeczytałeś, że to niby wymyślone przez Ciebie. Wachlarz zagrań szeroki. A Ona psuje Ci cały plan. Chwyta Cię za rękę, opowiada Ci, że jest zmęczona, prosi, żebyś ją odprowadził do pracy. W sumie to nie musi prosić, bo Ty jesteś teraz panem wszystkiego i czytasz Jej w myślach. Ba, nawet znasz myśli kierowcy autobusu. Ale pomimo całej swojej wspaniałości, nie rozumiesz przebiegu scenariusza. Jak to tak? Bez pierwszego nieśmiałego pocałunku? Przecież zawsze najpierw jest pocałunek. Zazwyczaj mocno wyidealizowany. Bez słowa? Bez jakiegoś wyjaśnienia? Bez flirtu? Nie muszę przepraszać? Potem idziecie na pierwszą randkę. Czekałeś na to tyle czasu. Tak długo, że aż zacząłeś się zastanawiać czy to jednak nie jest zadanie na wyrost. Jakaś taka magiczna chwila, pierwiastek czegoś Ci nieznanego. Ona coś wspomina, że lubi wino, a że Ty jesteś niesamowicie domyślny, kupujesz nie tylko wino, ale zabierasz do tego korkociąg. Spokojnie, nie wyciągasz go od razu. Czekasz na to pytanie. „A czym otworzymy wino?”. Wtedy jej to pokazujesz. Że zawsze będziesz o krok przed Nią. Wyjmujesz ten przedmiot i otwierasz wino. Nawet Ci to sprawnie poszło. Akurat na dobieraniu się do alkoholu znasz się jak mało kto. Tylko nie chwal się tym. Nie zapunktujesz. To trochę inna kobieta niż te, do których się przyzwyczaiłeś. Potem jest idealnie. Jedziecie do niezłej klasy hotelu, kupujesz dla Niej niesamowitą bieliznę, w ramach wyprzedzania Jej zawsze o krok, jak to sobie wmówiłeś. Dużo sobie obiecujesz po tej nocy, która was czeka, głównie po sobie dużo się spodziewasz, musi być świetnie, bo to na Nią właśnie czekałeś. Nie zawiedziesz. Chociaż będziesz zmęczony, wstawiony, ewidentnie masz problem z piciem, podołasz zadaniu. Ostatecznie arkanów seksu przed Nią nie odkryłeś, ale po pierwsze, minimum przyzwoitości zachowałeś. Po drugie, mnóstwo takich nocy, dni, chwil przed wami. Poprawisz się, zaskoczysz ją jeszcze nie raz. Rozumiesz już? Takie chwile przytrafią Ci się pod warunkiem, że nie wrócisz do mroku, nawet jeśli to pojęcie na wyrost. Inaczej takie chwile nawet Ci się nie przyśnią. I zawsze już będziesz stał w tej wymyślonej kuchni z wymyśloną Nią. Ona Ci dziękuje i żegna się z Tobą, Ty też żegnasz Ją, ale zostajesz, Ona też zostaje. Kompletnie bezsensowny wycinek z jakiejś przeszłości, nawet może nie Twojej. Może kiedyś zasnąłeś przy jakimś romansidle. Czas teraźniejszy, Jej nie ma i jakbym nie zaklinał rzeczywistości, ile bym nie przeczytał o podróżach w czasie, Ona nie wróci. Oglądam się przez ramię, łudzę się, wypatruję Ją w tłumie. W sumie co mi szkodzi? Wiem, że kiedyś będzie przedwczorajszym snem. Może nawet koszmarem. Ludzie nas mijają, porzucają, ale pewne słowa przez nich wypowiadane działają jak zaklęcia. Nie wiem czy da się zdjąć zaklęcie, jaki trzeba posiąść poziom czarnej magii, aby to się udało. Może coś przeoczyłem, może coś mnie ominęło? Walczę z bardzo niefajnymi emocjami, a Ona siedzi w tym autobusie, właśnie czeka aż w końcu zrozumiem, że tak, „Medium Sweet” to znaczy „półsłodkie” i doczłapię się z tym winem, może zdejmuje z siebie ostatnią część bielizny w tym niezłej klasy hotelu, a ja stoję tu pośrodku niczego i szukam odpowiedzi, których nigdy nie poznam. Musiałem coś przeoczyć, ktoś zrobił sobie nieśmieszny żart i Nas wyciął. Bo miał taką moc. I teraz musimy się odnaleźć na nowo. Może o to chodzi? Najgorzej jeśli koniec nie oznacza nic innego jak koniec. Nie ma nic gorszego. Zasłyszane w lesie, wyobraź sobie – rozmowa o szyszkach, takich na drzewach. - Powtórz to jeszcze raz. Tak fajnie to akcentujesz. - Ok, ostatni raz. Szyszki, szyszeczki. Wracajmy już. Nagram Ci to na telefon jak chcesz.
  24. Obudziłam się ze zdartym łokciem Krew wolniutko spłynęła Zbadawszy szczegóły lewego ramienia Zaschnęła tuż nad dłonią Zostawiając kruchą smugę A śniłeś mi się dzisiaj Byłam na placu wielkim Wokół gwaru i jasnych świateł Które dziko rozpraszając mrok Wcale go nie odgoniły I stałeś tam Gdzieś na drugim końcu Za światłami i minąłeś gwar i chaos i szum brzmiący jak codzienność Jak to zwykle potrafiłeś robić Wiem to jedno że Szłam do twoich ramion A gdy się zbliżyłam nie mogłam unieść dłoni Byś mnie obdarzył objęciem bezwładna nie chciała się słuchać Palce opadały lekko za każdą próbą Brakło jej sił By złapać koniec twoich rąk Strużka krwi wysiłku spływała wolno gdzieś przed dłonią I to tylko przeniesie się na jawę Ta krew ta pustka i bezdotyk wszystko byłoby w porządku Normalnie Już tak miałam po śnie Jednak już nie brakuje sił Tylko rozumu brakuje By złapać koniec By spróbować go ogarnąć Wtulić w ramiona i oswoić ostatatecznie Raz na zawsze
  25. Witajcie :)) Czy ktoś ma do polecenia wiersze oraz prozy (klasyczne i współczesne) najlepiej o rozstaniach, samotności, stracie, przepełnione emocjami? Będę wdzięczna również za polecenie konkretnych autorów nad którymi warto się pochylić :) z góry dziękuję!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności