Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Dawid_Largo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

3

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Dawid_Largo

    Marzenia

    Rzuciliśmy już kościprzeszliśmy przez rzekęwidzieliśmy dużo,kosztowało nas to wielewspomnienia wydają się snemgdy czujemy w ustach krewna skorupach ziemi zapisaliśmy swoje zdanie, swoje życieidącczujemy ze polegniemygdy myślimy o przeszłościwiemy co to melancholiakiedyś było tak pięknie...a może nie pamiętamy więcej?chcemy żyć, nie płacząc co dnianie słuchając smutkuniewielu zrozumietylko kamień pochowany gdzieś w lesietylko on przetrwa, jeśli los mu pozwolinadzieja jak brzytwa, rani nam duszetrzeba tonąc by za nią złapać...trzeba spaść na dno, by zacząć czućtrzeba spaść, by móc się od czegoś odbić....odbić i frunąc wysokoBoże.... ażeby to nie był mułbo trzeba kochać życietylko bez łeznie cierpię dźwięku płaczu,widoku zbolałej duszywyświetlanej na żywym obraziechce żyć szczęśliwy i nie zważać na tonące Atlantydyby na ostatnim przystanku gdzieś na środku wodospaduna niepewnej łodzi, lecz z wiosłem ze świadomością: jestem kochany, ze kochamz myślą że rodzina została szczęśliwaspełniona móc powiedzieć:z moich marzeń nie zostało nic, wszystkie zostały spełnione
  2. Dawid_Largo

    Udawanie

    Spoko. Dzięki
  3. Dawid_Largo

    Udawanie

    Kiedy zaczynam bać się snów Zmienia się świat Kiedy zaczynam myśleć o nocy Zmieniam się ja Znasz to uczucie, przeszłas przez ból Nie krzyczę ! Nie umiem... Chce byś fruwała W uśmiechu trwała Siedzę wśród mroku Nie chce się dzielić Maski wybieram Przebieram... Dla Ciebie Kiedyś zrozumiesz.
  4. Dawid_Largo

    Pustka

    Dziękuję... piszę z "doskoku" albo inaczej nie pisałem nic od 5 lat i taka mi przyszła wena ? ciesze się, że nie jest tragicznie. Pozdrawiam
  5. Dawid_Largo

    Pustka

    Uśmiech twojej mamy Jej radosny śmiech Jeden pełen dzień .... Przepraszam, że się bałem Nie chciałem przytulać, Oddać Przepraszam za strach, Że bałem się pożegnać, Przywitać Chciałbym tylko raz Bawić się, śmiać, Płakać Chciałbym jeden dzień Dotykać, słuchać Mówić Chociaż miałbym oszaleć Szczęśliwie przeżyć jeden dzień Zaryzykuję, Chociaż miałbym oszaleć, Wymieszać jawe ze snem Zaryzykuję Jeśli jest szansa się spotkać Zamienić wszystko na Ciebie Daj znać... Zaryzykuję
  6. Chciałbym tyle powiedzieć Mówię, Nie wiem czy słuchasz Chciałbym tyle nauczyć pokazuję, Ciekawe czy patrzysz Tak blisko, w jednym miejscu Zawsze tam gdzie ja Często tam gdzie ty Zawsze dzieli nas czas Zobaczyć i dotknąć Nie tylko czuć Zimny kawał płyty Tak daleko stąd Wszystko co mi zostało Odwiedzasz mnie czasem Czuję twój uśmiech Choć jesteś tak blisko Zostaje mi noc
  7. Wspomnienia Kazali mi je zabijać… Ja sam… tak, tak! Zgodziłem się! Zabijałem Nie prosili…od razu przystałem Tak, jestem słaby, zawsze byłem Popełniłem swoiste ludobójstwo Zabiłem ich ze sto, czyli tysiące Zabijałem każde kolejno, jedno po drugim Powoli.. bolało je, mnie tez Zabiłem ich ze sto, A każde z nich to kolejna setka Czyli tysiące Zgodziłem się, a czułem się zmuszony Mnie tez to bolało… Je bardziej, na pewno A każde z nich to sto kolejnych Obrazy mijały, wiedziałem że po raz ostatni Płakały… płynęły przy mnie dopóty się nie odwróciłem I nie odszedłem Inne się śmiały, machały mi gdy je kładłem, Nie miałem odwagi się odwrócić aby się pożegnać… Każde z nich miały oczy matki, siostry Ojca też... Wszystkie napawały melancholią Przypominały nadzieję, tą szczeniacką radość Nie muszę się już odwracać by je widzieć Teraz gdy na nie patrzę, gdy są martwe Czuje jeszcze większy ból Już nic nie mówią, Leżą i czekają na wieczność, Czekają aż popłyną ku górze.. Moja dusza, prosi o przebaczenie Klęczy i szlocha Prosi o czas, o wspomnienia Te same, które bestialsko zabijała…
  8. Ciepłego powiewu, przebijającego się przez tańczące zasłonki Śpiewu ptaków na współ ze skrzypiącym drewnianym oknem Zapachu lata wkomponowanego w biały chłodny pokój Zimnego szerokiego parapetu, na którym kładłem pościel Uczucia świeżości gdy zgięty w pół obserwowałem Świat Poczucia bezpieczeństwa, że nikt mnie nie dostrzeże Chroniła mnie armia Świerków i Sosen, Róża pachniała Porannego chłodu wychodząc po gazetę Radości psa, że witam go rano Jałowca naprzeciw mych schodów, którego tak gnębiłem Smaku kawy i działu sportowego Dziś nie mam nic z mojej Krety A obudziłem się z tym uczuciem.
  9. Dobry człowiek, Prawy obywatel Skazany na Tartar, Nie marzył o Edenie Znał przeznaczenie Przeciągał życie Bał się Nie zabił Nie okradł Gardził pychą W myślach nie grzeszył Płakał wciąż gdy patrzył na Świat Dokąd to zmierza, czemu się zmieniam Stawiany za przykład Krzyczał w takich chwilach Przeszłość go doganiała Słowa brzmiały w głowie Nie potrafił wybaczyć Przekreślał swój los
  10. Nie zapomnę!! pamiętać nie chce, zapomnieć nie umiem. Świat jest zły nie umiem żyć, wysiadam... chce! już nie mogę dłużej nie daje rady, nic nie umiem gra pozorów za mną nie mam talentów nie mam sił nie mam ochoty lecz gram szacunek? co będzie jutro? czy będę jak reszta? zatrącę wartości zatrącę wiadomości jutro nie damy rady dziś wysiadam zgubiłem bilet tylko jedno pomaga marzenia, one niszczą jest po co żyć znam wszyto mogę odejść zatrzymaj! boje się nie chcę ciekawość kiedyś zwycięży strach ma wielkie oczy im szybciej tym lepiej oglądam film wszystko jest z boku bohater umiera koniec? widzów zbyt wielu bohater podobny lecz nowy wymagam więcej gdzie moje życie? kocham przeszłość mamo, tato... mój świecie wróć z nią z patykiem w plecaku przytulę deszcz pocałuje wiatr zatańczę z drzewem wróć.... mamo, tato tamto lato miałem siłę tamten dzień - płakałem głową w dół widać niewyraźnie wytniemy kilka scen dziś wiatr prosto w twarz burza czekam na słonce chyba już zgasło nie daje rady są dobre nie nadążam bystry? mądry? nie prawda gra jest już trudna pomóż dziękuje niebo jest wysoko lecz kiedyś sięgnę gwiazdy jeśli znajdę bilet... Panie dzięki za wszystko misja zakończona AMEN
  11. Wiem, że powinienem być jak młodszy syn Nigdy go jednak nie miałeś I choć nie chcę to nim jestem Nie będę jednak taki jak on Zbyt dumny, zbyt uparty Dość zagubiony, dość niepewny Za bardzo naiwny Zdeterminowany Wiem, że ty chcesz Być może czekasz Czasem może uronisz łzę Zastanawiam się Mi się zdarzy Stal hartowana Duch w pocie i łzach W ustach krew W głowie strach Koją, łagodzą, uspokajają Bolą, ranią, wracają Bywają wróżbą bądź klątwą Ja nie spełnię twojej, nie wrócę na kolanach Jeśli ludzie żyją w ludziach Mam nadzieję, że jeszcze nie umarłem
  12. Zapach łąki Zapach lasu Trawa łaskocząca gdzieś w ucho Szyszki uwierające w plecy Stopy w lodowatym strumyku Dźwięk strzelającego jałowca Zapach łąki Zapach lasu Śnieg za kołnierzem Odmrożone dłonie Przemoczone skarpety Dźwięk nabieranego węgla Zapach łąki Zapach lasu Ciepły powiew wokół mnie Dźwięk samolotu nade mną Zapach łąki Tak odległy Zapach lasu Nierealny
  13. Dziękuję za krytykę i podpowiedzi:) Dla usprawiedliwienia chciałem tyko napisać, że napisałem to daaaaawno daaawno temu mając 17 lat, właśnie pod wpływem emocji.Uznałem, że nie jest gotowy więc jest tutaj. Dziękuje i Pozdrawiam
  14. Pomyślę. Przyznaję rację można coś poprawić. Będę pracował. Dziękuję. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...