Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki


Mirosław_Zapała

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    65
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

19

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Można też odczytywać przekaz wiersza, po prostu, jako powrót do samego siebie, bądź do poznania samego siebie.
  2. Witaj, Faktycznie, odczytałaś przesłanie zgodnie z moim zamysłem. Fajnie, że to rozumiesz. Cieszę się. A propos Boga i odejścia od "źródła bytu" - można nazwać "to" Bogiem - to miejsce miłości niezmiennej, tę bezpieczną przystań. Jeden nazwie to Bogiem, drugi źródłem miłości, które jest w naszym sercu, inny nazwie to Wyższym Ja - interpretacja zgodnie z hierarchią wartości czytelnika. Autor podróżuje do wnętrza samego siebie, gdzie, ostatecznie, w głębi własnego serca znajduje Boga - Bóg jako istota znajdująca się wewnątrz - nie zaś na zewnątrz. Pozdrawiam,
  3. Już o świcie wyruszam w podróż W najdalszy brzeg Do jądra jasności Bracia i siostry z dolin i z gór módlcie się za mnie! Po drodze pustkowia Upiorne to krainy Gdzie roi się od lęków i win To królestwa owadów i żmij Bezpieczeństwa nie zaznałem w szeleście banknotów Miłości na próżno szukałem w obiektach I pojąłem że nie o formę chodzi Bo nie chcę za nią tęsknić i więzić się do niej Lecz szukam miłości stałej Tej która mieszka na najdalszym brzegu W zatraconym dawno lądzie Daleko stąd Lata temu z portu tego wygnałem się sam Odrzuciłem jednym skarb W pięknych ciałach kojących Szukając innej Itaki I płynę do swej Itaki Coraz bliżej jej obecność Jest tuż Czeka w porcie co zwie się miłością niezmienną
  4. Dziękuję wszystkim za komentarze. Nad każdym się pochylam. Każdy jest cenny. WarszawiAnka, właśnie o to mi chodziło - pierwsza część chaotyczna, bo nagła zmiana paradygmatu, później szybka akceptacja i gotowość na zmianę, a w gotowości wielka wiara w to, że kiedy "dom kłamstwa runie", pozostanie tylko spokojny ocean prawdy. Dziękuję Wam. P.s. Duszka, przemyślę jeszcze kwestię metafor. Pozdrowienia
  5. Wstyd jest po to, żeby się go pozbyć. Pisz, pisz, pisz. Łam rysiki, zdzieraj kartki, pisz w wordzie, potem usuwaj i pisz na nowo - pisz - potem wrzucaj. Z każdego komentarza możesz wziąć coś dla siebie. Pozwól sobie na uczenie się. Nikt nie rodzi się Baczyńskim. Nie istnieją złe wiersze. Moim zdaniem w ogóle "ocenianie wierszy" w sensie dobry/zły to jakaś pomyłka. Poezja to emocje i interpretacje, trwałe, ulotne - tyle ode mnie. Pozdrawiam, P.s. będę czekał na Twoje wiersze/ Gratuluję dokładności (której ja nie posiadam). ;)
  6. Dziękuję, Oda Kir, za komentarz i pomoc. Pozdrawiam :) P.s. czekam, kiedy wrzucisz coś swojego ;)
  7. A tam lunie żalem Wstyd przecieka dachem dziurawej głowy Grzmot roztrzaskał twarde przekonania Fundamenty umysłu się chwieją Uciekaj! Uciekaj! Ignoruję zachwiane fundamenty Pozwalam By runął dom strachów Bo to nie jest moje miejsce To cudzy dom Zbudowany z wiary w nieprawdę Kiedy runie ten obcy dom Zanurzę się w Prawdzie na zawsze
  8. Mirosław_Zapała

    Na głodzie

    Poczułem klimat Rimbaud'a. Z wersów przebija dzikość, mistyczność i przede wszystkim energia życiowa. Wiersz jest napompowany wolą życia - tak mi się zdaje. Zawiera się w połączenie instynktów zwierzęcych i wyższych potrzeb duchowych. Tekst naprawdę cholernie dobry. Pozdrawiam,
  9. Mirosław_Zapała

    gwałt

    Wyczytuję aluzję do Boudelaire'a "Kwiaty zła" i Nietzsche'go "Mordercy boga". Między wersami przecieka bagażem poczucia winy (przynajmniej ja to tak odebrałem) - jestem w stanie całkowicie wczuć się w ten wiersz, bo czasem czuję niemalże w taki właśnie sposób. Chwała niewinności! Pozdrawiam,
  10. No dobra, momentami zalatuje fatalizmem. Okej. Ale nie odbierałbym tego wiersza tylko przez pryzmat pesymizmu - moim zdaniem jest tam ukryte światło. WarszawiAnka, faktycznie, chodziło mi o zdanie "powiesz NIE Temu co jest - gdzie Temu co jest jest chwilą obecną, rzeczywistością, która zdarza się tylko tu i teraz i, według autora, tylko w chwili obecnej może przejawiać się boskie działanie - zwał jak zwał - chodzi o nieopieranie się temu, na co nie mamy pływu, a co leży w rękach Boga, bądź jest zgodne z jego wolą. O! O to mi chodziło.
  11. Według mnie to AKCEPTACJA. Wiersz mówi o akceptowaniu rzeczywistości, w której na większość wydarzeń nie mamy wpływu. Mówi o tym, by nie opierać się temu co jest. Mówi o akceptowaniu każdej pojawiającej się emocji, nawet tych najtrudniejszych. Mówi o tym, że wolność można znaleźć w pełnej akceptacji, w poddaniu się rzeczywistości. To jest moje zdanie. O tym myślałem, pisząc wiersz. Można dostrzec w tym rezygnację... lecz, hm, ktoś inny znów może dostrzec coś innego - bo ma inne podejście do emocji i rzeczywistości. Pozdrawiam,
  12. Jeszcze raz przeczytałem tekst. Faktycznie, słowo, niebo, powtarza się cztery razy. Wielkie dzięki za uwagę! Pozdrawiam, ;)
  13. Obawiałem się, że przesadzę z patosem :) Dzięki.
  14. Już lepią się powieki I sen przychodzi Już ścieżkę widzę Pędzę za latawcem Idę Biegnę Podskakuję O! Lustro Boga nade mną Chciałem tylko chwycić błękit nieba I w garści trzymać mleczne obłoki O! fatalne rozczarowanie Utracona niemożliwość! Latawiec pożarło głodne niebo Obłoki wchłonął grzmot I młoty poleciały z wyżyn Ziemię roztrzaskało I spadałem Z krzykiem Między rozbitymi otchłaniami Obijając się o zakazane galaktyki A zbudził mnie szczęsny świt
  15. Mirosław_Zapała

    Umysł

    Piękne!. :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...