Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sławomir Jabłoński

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0
  1. Widzę Twoją dłoń gdy uśmiechnięta gładkością lśni i tańczy tańczy tańcząc tańcem co zezwala zaprasza do tańca który opada bardzo blisko promieniując ciepłem zasłaniającym roztańczone oczy czuję wzmagający się gorąc topiący odległość przytulam ten gorąc co serce mi grzeje wprawia mięśnie w drganie w mózg się wkrada i zainfekowaną miłością krwią spływa do serca które wstrzymuje przyspieszony oddech napełnia erogenne naczynia palącą lawą powoli napełnia krater przygotowuje do erupcji reakcja płynów w silnych uściskach w oddali przytłumione-kocham to chyba My na pewno My płaczące oczy nie z bólu nie z żalu nieprzemijanie harmonia i jedność z wszechświatem która paznokciami pisze miłość na plecach w niezrozumiałym języku mowa miłości cudownie brzmi krzyczy szepcze cicho woła ciszę i prowadzi na spotkanie które na szczycie rajskiego wulkanu ogniem strzeli w niebiosa unosząc nas nieprzytomnych z miłości... przytul się-napiszmy jeszcze jeden wiersz.
  2. Widzę Twoją dłoń gdy uśmiechnięta gładkością lśni i tańczy tańczy tańcząc tańcem co zezwala zaprasza do tańca który opada bardzo blisko promieniując ciepłem zasłaniającym roztańczone oczy czuję wzmagający się gorąc topiący odległość przytulam ten gorąc co serce mi grzeje wprawia mięśnie w drganie w mózg się wkrada i zainfekowaną miłością krwią spływa do serca które wstrzymuje przyspieszony oddech napełnia erogenne naczynia palącą lawą powoli napełnia krater przygotowuje do erupcji reakcja płynów w silnych uściskach w oddali przytłumione-kocham to chyba My na pewno My płaczące oczy nie z bólu nie z żalu nieprzemijanie harmonia i jedność z wszechświatem która paznokciami pisze miłość na plecach w niezrozumiałym języku mowa miłości cudownie brzmi krzyczy szepcze cicho woła ciszę i prowadzi na spotkanie które na szczycie rajskiego wulkanu ogniem strzeli w niebiosa unosząc nas nieprzytomnych z miłości... przytul się-napiszmy jeszcze jeden wiersz.
  3. Fakt przeszłości mi tłumaczy wiara w siebie się łajdaczy kroczy za mną wypluta mara i pełza wyrzutów poczwara. Atrapa spełnień mną gardzi zbiór marzeń powoli śmierdzi usycha już drzewo szczęścia jak i po co? nie mam pojęcia. Czy w genach przekazano mi bym wład pięściami bił? czy mam rościć do szczęścia prawa? czy ja to uboczna świata sprawa? W pas po ciosie i na kamienie szarpią do życia za szyję rzemienie wylewam uczuć ostatnie poty mówię,bo muszę-słowne wymioty. Oj zarasta powoli zielskiem mój ogródek przeznaczenia a przecież dla kwiatków też tam piękna ziemia nawożę ją i pielę w sporadycznym optymizmu przypływie podziwiam chwilowe dzieło i sam sobie się dziwię. I sieje,sieje absurdalną nadzieję i rozwiewa nadzieję,bo wieje i wieje i siejąc nadzieję się chwieje i chwieje nie sieje nadzieję,bo już kuleje niesiana nadzieja już nie istnieje nie sieje, nie sieje, nie sieje, nie sieje.
  4. Siwy liść co jesieni nie potrzebny kręci piruety w ostatniej podróży zimniejszy-mroźnym wiatrem pchany brata się z ziemią,oczy szare mruży. Kiedyś był pąkiem tryskającym życiem tarzając się w śniegu z mrozu drwił przystojny,zielony,na drzewa szczycie dumny i silny na potęgę swoją żył. Więdnie w deszczu róża przekwitła mijającym czasem łodygę zgarbiła barwę swoją dawno królowa zgubiła odpoczywa-do ziemi się przytuliła. Wachlarzem kwiatów świat oczarowywała kiedyś tak piękna roślinna kobieta wszystkie salony serc urodą olśniła pachniała uśmiechem czarująca podnieta. Oparła się róża o liść zapłakali z niedołężności wiedzą,że muszą już iść takie jest prawo starości. Żal każdemu beztroskich pięknych lat brak wszystkim młodzieńczej urody a gdyby odwrotnie ustawić ten świat wpierw być starym-później tylko młodym.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...