Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

JacaM

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    430
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

14

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. JacaM

    doznanie

    tracę dziś to co mogę stracić bezkarnie jak stronę dopowiadam przestrzeń chwytam znaczenia pusty ekran czerń głębsza od czerwieni stygnie słowa są takie bezbarwne podpalę dach rozświetli się bezruch wiem że wierzycie ale to przyjdzie i do was - znowu
  2. JacaM

    kąt prosty

    ukrzyżowana propaganda jest pogardą dla gwoździ ptaki latają wyżej od śliny stary świat nowy świat czy wiesz że cisza nie kłamie zwiastun nie musi niczego nazywać wszystkie sentencje ubrane w słowa są martwe
  3. JacaM

    Noe na odwyku

    nie chcę już walczyć ze sobą pomóż mi boje się twojej pomocy o nic nie poproszę uciekam przed odbiciem coraz bardziej w siebie znowu będę skurwysynem dobre wychowanie mnie zabija zimno jest takie piękne to są tylko obrazy migawki znikąd chodź opowiem ci bajeczkę niebo coraz bliżej wisi na końcu liny przykryj je zanim zsinieje cisza jest taka słodka cisza jest taka gorzka śmieci to tylko śmieci i nie ma żadnej arki
  4. JacaM

    przesilenie

    martwe języki mówią najpełniej o każdej spalonej prawdzie albo dziecięcych zabawkach beneficjenci cudzej manny ostrzą włócznie płotów gdy ikony leżą odwrócone transatlantyk jak weselny tort mnoży poziomy w pionie wieżą babel dla bogatszych do czego to porównamy bo musimy zmusić każdy dzień do jednej nocy marzy mi się las wielki i dziki będę sadził drzewa zanim uschną modlitwy
  5. JacaM

    połowy

    jesteśmy jak uchylone drzwi na arce pod pokładem dla wszystkich obok worków do topienia kociąt leżą atłasowe poduszki a może strony najważniejszej księgi które gniją na mokrych deskach
  6. JacaM

    wieża

    okno po prostu jest jak ostatni szczebel komunikator z niczym naprzeciwko okna są drzwi między klamkami niepewność ręce z gumy wiążą obie opowiedz mi bajkę mamo ale ciebie już nie ma musiałaś przecież być kręte schody szczęściem w górę i w dół jakkolwiek
  7. JacaM

    glina

    obudzić się we śnie z jawą pod powiekami jak piaskiem w oczach ostatnim oddechem całując śmierć na śmierć zmartwychwstały odtwarzanym głosem przestrzeń ściśnięta dębiną pozbawiona czasu jest absolutnie niezmierna
  8. JacaM

    Bukowski na odwyku

    nie chcę już gadać dźwięk słów mnie męczy wszystkie moje muzy są jak wrzód na dupie macie rację dziwki i kochanki czas przeszły dokonany wspomnienia mieszają w muszli szykiem każdego z wierszy śmieję się z siebie przecież nie z was broń boże wróble pod czaszką świergoczą nie kocham bo nie piję
  9. JacaM

    joker

    przenoszę kamerton wszystkich oddechów sycę powietrze ciszą napiętą jak cięciwa wściekłość ze strachem bratają się w uścisku zimnem krusząc skały złaknieni bohaterstwa podnoszą kamienie by ukryć wątpliwości w chmurze odłamków choć jeszcze jej nie widać czerwona mgła czeka za złudnym zakrętem a słońce i tak świeci poprzez wszystkie cienie dla żywych i martwych
  10. JacaM

    bajeczka

    z willi po bohaterze wypełzł karaluch i chce być sędzią ostatecznym drabinką próbuje przeskoczyć historię śmiały dzisiaj gdy odwaga tania grzebiąc w grobach buduje wspólnotę robactwa pożegna go trzask chityny pod butem zmiany która wtedy stanie się dobra
  11. JacaM

    historyjka zimowa

    to są gwiazdy tak czy inaczej wracają odbite od skutych kałuż w połowie drogi światło z refleksem spotyka się jak wyobrażenie boga z istotą źródła w oczach ludzi grają jeszcze wodospady zamarzającymi kroplami na napiętych powiekach przez wystygłe kominy pustka wdziera się w chmury sadza czerni śnieg proroctwem zamknięte oczy widzą gwiazdy zakrzywione pryzmatem plejad lód na rzęsach zespala światło w niewidomą nadwzroczność ze świstem bata odejdą wierzący w równość wędrowcy strona knuta wybierze role spełniane przez pielgrzymów bezgwiezdnie zerwanymi powiekami
  12. JacaM

    misterium

    kukiełki z koszmaru szyją święto tradycja zespala łańcuchem owce w bezwolnym korowodzie przewodnik przywołuje gwiazdy kolędą na dziecięcym bębenku wataha idzie najwyższą granią związana tylko wspólnotą w zupełnej ciszy ślepiami odbija światło ostatniej gwiazdy wszystkie imiona boga krew ograniczona skórą czeka aż grzechy wypłyną brudną falą pielgrzymów utoczona z żył zmyje wszelkie jak jeden ukryte w duszach bez słów wilczym śladem pójdą tylko wykluczeni niosąc swoją samotność jak pochodnie zapalone od stosów straconej nadziei
  13. JacaM

    wróżenie z fusów

    światy zapisane statystyką ciał skrwawione zapomnieniem ukryte przed wzrokiem kamer zbyt ciężkie dla altruistów niedostępne współczuciu gęstym strachem śmierdzą w gorącym powietrzu prorocy anonsują bliskość zaduch sączy się pod progiem w kalekie dusze satrapów nie martwcie się lalkarze gdy ruszy lawina będziecie mogli bawić się zwłokami bez wykopywania z grobów inwokacja bębnów jak modlitwa na przekór wyznaniom mieszając w tyglu sprzeczności zrówna sporem o imię boga wszystkich anonimowych stamtąd tu tak daleko jak wskazówkom zegarów do poczucia straty oni nie muszą przyjść są w nas nieodwołalnie
  14. JacaM

    nie waż kość

    rytm wybijany nadmiarem światła na werblach źrenic napiętych powiekami słyszy ciemność jak obraz ciszy błogosławieni ślepcy o sokolim wzroku gubią istotę sensu w przesycie wizji wolni od szczegółów lecą w dół nie rozróżniając poziomu od pionu na obcym krzyżu zawisłe złudzenia zacierają granice objawień tak bardzo wszystkim wspólnych jak odmiennych dla każdego gdy z jednej kalki tysiące westchnień z wyrytym metrum na rewersie oczu bezkres pytań w jednej odpowiedzi gdy niewiedza jest oczywistą prawdą której szukanie zajmuje wszechświat choć wspólnie znana od urodzenia
  15. JacaM

    ciężar wspólnoty

    coś nad nami zawisło tak znajome jak zapomniane na skrzyżowaniach nerwów przeczucia plotą węzły krzyk wzbiera kamieniem pewnie wybuchnie za późno by ostrzec nas przed sobą zaplątani w milionach dróg szukaniem budujemy nowe oplatamy słowami przepaście mimo że nici nie uniosą kroków ze złudzeń stawiamy domy zastępując wnętrza murami muzyka z łupiny orzecha nie uwolni nikogo przed ziemią cmentarzy pięść świata zaciśnięta choć nas więcej i więcej to coraz mniej w sobie najgęstszy las z miliona pni jak jedno drzewo liśćmi igieł tnie do kości każdy pęd szukający własnego skrawka - słońca do pojedynczości daleko im bardziej jej pragniemy tym więcej się boimy stanąć samemu naprzeciw jakby był jakikolwiek - wybór
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności