Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Leszek

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1933
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

275

2 obserwujących

O Leszek

  • Tytuł
    Leszek Wlazło

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Leszek

    po widnokrąg

    Jacku dziękuję za tą wierszowaną odpowiedź, którą jak na razie łyknąłem jednym łypnięciem po powrocie z dwunastogodzinnej dniówki.
  2. Leszek

    po widnokrąg

    Dopowiem jeszcze, że jak dotąd, to radziłem sobie i wiele udawało mi się pospinać w tzw. międzyczasie, ale: omam międzyczas wyszedł nie wrócił łazęga było to chyba któregoś maja po polach lasach niecnota się pętał gdy go pytałem czy wróci to zaraz padało rodząc nadzieję głupiego nie baczył na to co ludzie powiedzą źle bez nicponia mieszkanie posprzątał drewniane półki powiesił na ścianie ślady zostawiał w rozlicznych wątkach ni znaku życia nie daje szalbierz jakby tu podejść jegomościa by choć na chwilę od czasu do czasu przyszedł pogadał z dowcipów się pośmiał powiódł w nieznane po łąkach wśród maków z retrospekcjami chciał przysiąść przy piwie może nauczy jak żyć i jak istnieć
  3. Leszek

    po widnokrąg

    Nie naraziłaś się, bo to raczej ja narażam się na krytyczne spojrzenie na swoją (nie)obecności na portalu. Mam sentyment do tego miejsca, które wiele mnie nauczyło, niestety życie dociążyło mnie obowiązkami i pracą, które nie dają mi zbyt wiele czytać, a tym bardziej sensownie komentować utwory innych. Nie przywykłem do wrzucenia uśmieszku, czy zdawkowego podoba się, a na więcej, jak na tę chwilę, mnie nie stać. Nie jest to zapewne dla użytkowników forum żadną pociechą, ale podobnie i na forum, które prowadzę, także mnie nie ma od wielu miesięcy. Mogę oczywiście nie zaznaczać swojej obecności wierszem, czy paroma raz na kilka miesięcy, ale nie oczekując niczego w zamian, chciałbym pokazać skrawki ukradzionych chwil codzienności, które zaowocowały nieregularnymi strofami z asonansową muzyką w tle. Obiecuję, że kolejnych nie będzie, a przynajmniej nie tak szybko i może międzyczas wróci do mnie łazęga, da poczytać i pokomentować innych.
  4. Leszek

    zero do jednego 

    Masz rację, że taki był zamiar, bo na trzecie mam niedopowiedziany. :)
  5. Leszek

    po widnokrąg

    w naszym ogrodzie śpią marzenia gwiezdną pierzyną otulone czas nierealne od realnych przesiał i czeka na dogodny moment by odbiciami kwiatów w rosie zatrzymać pośpiech umajonymi znaczmy chwile niech w labiryncie zapachowym łatwiej w rozmowach będzie milczeć i wiele ścieżek w dżungli odkryć a na nich napiszemy razem feerią zdarzeń w naszym ogrodzie rośnie wino które sączymy w blasku świecy palce niezmiennie tkają inność ona pozwala się nie spieszyć i bez zmrużenia wchodzić w nowe nie dać się odrzeć
  6. Leszek

    zero do jednego 

    To miłe, ze tak uważasz. Dziękuję Janku za poczytanie. :)
  7. Leszek

    zero do jednego 

    Bożenko coraz częściej się dziwię, podobnie jak Mirigita (w języku esperanto: zdziwiony, zadziwiony). Z tych moich zdziwień powstaje cykl wierszy-opowieści Mirigity. :) Masz wiele racji, że trudno przyznać się, zwłaszcza przed samym sobą, że coś przeminęło bez echa i niewiele czasu pozostało, aby czymkolwiek zaznaczyć swoją obecność.
  8. Mirigita nie bywa ale gdy przykłada ucho do ścian zachowań to widzi obrazy łzy niespełnienia powierzane lustrom jak ćma przy świecy uwielbiała tańczyć nago na stole w pantofelkach przed nabrzmiałymi w odurzeniu klękać zapominała na krótko na chwilę dniami rządziła kolejna okazja tam nie pojawiał się na białym rycerz mydlaną bańkę marzeń strzaskał wieczór bez treści w niechcianych ramionach rzeczywistości felerny automat Mirigita nie bywa lecz wie ze słyszenia że miała nawet dwóch mężów i chwile w których los czasem zachcianki spełniał aby podstępnie wieść po zawiłej drodze donikąd do miejsca jednego gdzie obojętne co ludzie powiedzą
  9. Tym milej, że udało Ci się nie pominąć i pokluczyć między słowami. :)
  10. Ponieważ nie wiem Jacku co odpowiedzieć, to tylko się uśmiechnę. :)
  11. W życiu taka akceptacja, według mnie, jest najważniejsza. Bo przy nie akceptacji zewnętrznego świata, można zawsze zwinąć się w sobie, a przy braku akceptacji siebie, to trudno jest gdziekolwiek od tego uciec. :)
  12. Mówisz i masz ciut większą. :) Dziękuję za poczytanie. :)
  13. Tak to jest Janku, że człowiek patrzy, a nie widzi, że przy kopiowaniu jedno tête się zgubiło. :) Spodobało mi się, że wiersz wywołał u Ciebie chęć zaznania podobnej przygody. :)
  14. od rana czeszę przed taflą uśmiech tête-à-tête-owi to też się podoba od ideału daleki lecz ujdzie w bylejakości zatuszował i niepogodę i zziębnięte ręce w złoto zamieniał wszystko ze szczętem ty tam no powiedz czy to takie proste interlokutor ubrany w grymas wspomina czasy upadków i potknięć pragnie negować już nawet zaczyna ale nie może ze śmiechu pęka insynuuje że się nad nim znęcam w kontorsji przeszłej pragnął zostać ale zamieniał się w zamyśleniu wyraz w pogodny i pierzchła troska nieznaną siłę poczuł demiurg teraz chichrają się wzajem do sera w przemijających kafeteriach
  15. Leszek

    omam

    Dziękuję Marcinie, że tak sądzisz. :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...