Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Behemot

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    30
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy

Reputacja

0
  1. Kończył się kolejny, włocławski, by nie powiedzieć nudny dzień. Bagażnik pełen warzyw i owoców świadczył dobitnie o tym, że tego dnia zakupy na rynku były co najmniej udane, a mnie marzył się jedynie powrót do rodowej siedziby. Duszne i parne powietrze zwiastowało nadciągający deszcz, a silny i gorzki aromat palonej kawy zdawał się potwierdzać moje domysły. Pojedyncze krople spadające z gęstej zasłony chmur niezbicie ogłaszały zdrową i oczyszczającą ulewę. Ni to do siebie, ni to do matki, głosem pełnym zadumy powiedziałem „ ... swoją drogą, dziwne to miasto, ten nasz Włocławek, zawsze tu pachnie kawą jak ma lać ...”. Matka odpowiedziała uśmiechem i po chwili namysłu rzekła „ ... Wiesz, że ten nasz grajdołek to ...” i tu urwała, widząc niesamowity tumult i zbiegowisko jakie uczyniło się u wlotu ulicy Cyganki. Przerywane jęki klaksonów wymownie oznajmiały rodzący się korek, którego i my, staliśmy się ofiarami. Cyganka jest bowiem najkrótszą droga od rynku do mojego domu znajdującego się, jak to włocławianie, sam nie wiem czemu określają, „za Wisłą”. Tymczasem gwar i tłum na ulicy poczynał lawinowo gęstnieć. Tabuny podejrzanie wyglądających „dżentelmenów” ciągnęły nieprzerwaną ława z różnorakiego rodzaju wózkami, przyczepkami, taczkami i temu podobnym sprzętom transportowym. Samochód z wolna potoczył się do skrzyżowania ulic 3 Maja i Cyganki. Matka zaniepokojona rozwojem sytuacji kazała mi szybko zaryglować drzwi i zamknąć na wpół uchylone okno. Z niedomkniętych drzwi bagażnika białej, dostawczej furgonetki wychyliły się dwa umorusane i niemiłosiernie szczerbate łobuzy. Spłoszone dochodzącym od strony seminarium wyciem policyjnych syren zaczęły, drzeć się w niebogłosy „Maaamaaa!”. Chłopcy zdawali się być solidnie wystraszeni błyskami „niebieskiej szklanki” policyjnych kogutów. Ubrana w ortalionowy dres i znoszone adidasy kobieta poczęła targać za ucho jednego z malców. Równocześnie wykrzykiwała rytmicznie sylabizując przez zaciśnięte zęby:„Ile razy wam powtarzałam, nicponie, że uciekajcie jak zobaczycie tylko radiowozy. A teraz dawać mi coście tam naszabrowali i znikajcie”. Chłopcy niezwłocznie podali zawartość swoich podołków, którą natychmiast pochłonęły przepastne kieszenie okrycia niewiasty, i co żywo zaczęli uciekać chwytając w ręce co im popadło. Tymczasem dzięki interwencji policji, ruch uliczny zaczął powoli wracać do normy. Szybko wyjaśnił się też powód owych wyścigów sprzętów wożących. Choć wydawał się trywialny, z zewnątrz wyglądał raczej na zamieszki. Ciężkie ciosy padały równie gęsto, jak padający deszcz. Uśmiechnięci policjanci schronili się w bramie obstawiając zwycięzców owej regularnej bijatyki. Zaskoczenie i zdziwienie malujące się na mojej twarzy, rozwiał dopiero okrzyk jednego z owych jegomościów, skierowany do stojącej nieopodal kompanii, a nie biorącej czynnego udziału w bitwie. „Dobre, przedwojenne drewno, i to całkiem za daaaaaaa...”. W tej chwili porwała go nowa fala poszukiwaczy taniej okazji i nie dokończył swego zawołania. Tego dnia bowiem rozbierano chałupę. Taką starą, co to zaraz koło optyka, bodajże „Majki”, stała. Wieść lotem błyskawicy obiegła szemrane zaułki i bramy radosnych, szczególnie wieczorową porą, zaułków starego Włocławka. Mama ponownie wyrwana z osłupienia, które objawiało się głownie tym że usta miała półotwarte, a głos w gardle jej zamarł, odezwała się kończąc urwaną kwestię. Kwestię której początek zdążyłem już skądinąd zapomnieć. „ ... to słynie w całej Polsce głównie z fajansowych talerzy???” Jednak nawet to nie było już mnie w stanie zdziwić. Po tym co dziś widziałem i usłyszałem. Tym sposobem zakupy udowodniły mi, że ten kto twierdzi, że Włocławek jest nudny, nic tu się nie dzieje, a tutejsi ludzie nie potrafią niczym zaskoczyć najzwyczajniej w świecie go nie zna .
  2. Behemot

    Owoc Adama

    Pani Agato !;) Zdecydowanie piękny wiersz który mówi do mnie. Ulotny duch Platona pomarańczami pachnący, miesza mi się tu z Bilblijną wonią mirry i kadziadła dając wspaniały zapach "Owocu Adama". Pozdrawiam: Paweł nieletni;)
  3. Behemot

    Sakralny dreszcz

    Ach, cudowne mnisie klimaty. Jakbym znowu przebiegał wzrokiem po kartach ecowskiego "Imienia Róży", gdzież tyle samo mnisiej perwersyjności co i natchnionej zadumy ... Jestem zdecydowanie na tak, choć jako "biolog od siedmiu boleści" nie popieram wiązania węzełków na rzesach;) Z koleji habit skóry budzi u mnie ambiwalentne uczucia. Ma w sobie coś, i to coś mówi do mnie ale nadal nie wiem czy to lubieżny szept czy też delikatne pieszczoty. Dam znak jak się upewnie ;) Narazie pozdrawiam: Paweł - Adso
  4. Behemot

    Żałosne...

    Przepraszam, ale musiałem to napisac. Ten tekst jest jak zwierzenia niespełnionego pomywacza taniej jadłodajni zawiedzionego brakiem napiwku. Żałosne ,że po człowieku zostają czasem, tylko brudne talerze i niespełnione marzenia... Pomysła niezły, ale wykonanie przez swą ascetycznośc i prostote trąca o absurd jaki mi się naunął po przeczytaniu tego. Pierwszy raz jestem zdecydowanie na "nie" Z poważaniem - miłośnik barów mlecznych: Paweł
  5. Moja poetycka niewrażliwość jest chyba dość duża. Wszyscy których komentarze widnieją powyżej chwalą pointę która do mnie nie przemawia i jest najsłabszą częścią, tego skadninąd udanego, utworu. Liczę na jakąś niebanalna podpowiedź. Z poważaniem - poetycki ignorant: Paweł
  6. "Życie stało się lepsze, towarzysze, życie stało się weselsze." Takie słowa chciałoby się powiedzieć po przeczytaniu tego wiersza. Jeden z lepszych jakie czytałem ostatniemi czasy. Dawno nie komentowałem niczego twojego autorstwa i od razu trafiam na niezgorszy tekst. Świetnie i dobrymi słowami pokazuje istotę zycia. Jedynie co mnie mierzi to ta 'macica' w pierwszej linijce. Rozumiem, że biolchemowskie fascynacje i chęć zasymbolizowania poczatku zycia były silne, ale ów organ jakoś dysonasuje mi wobec całej dość zgrabnie i przyjemnie napisanej całości. Jednym słowem, daję duży "+" i zachęcam do daleszego pisania. Pozdrawiam Paweł
  7. A co do kiczu i tandety obejrzałem własnie teledysk do piosenki Amerika Rammsteina. Wunderbar po prostu. Tandeta goni tandete uzyskując wspaniały efekt. Polecam Zbehemociały Paweł
  8. Behemot

    Tragiwanna

    Imię bohaterki i orientalny wystrój wsakzywałyby na jej cokolwiek chińskie pochodzenie, ale to mi w pewien sposób wyklucza Kamasutrę (ewnetualnie możemy założyć, że Hsu była bardzo "wyedukowana" i wiele podróżowała). Tekst przyjemnie nieprzewidywalny, coć niestety musze się zgodzić, że puenta mogłaby byc lepsza i spodziewałem się fajerwerków na koniec. Zamiast fajerwerków trafiłem jednak na niewypał, ale rokujacy duże nadzieje na rasowy wybuch po walnięciu odpowiednim "młotkiem". Szukaj owego artystycznego narzedzia. Na twoim miejscu udałbym się w kierunku tej ekipy telewizyjnej. Jak wiadomo telewizja kłamie, a nic nie nakręca tak oglądalności jak goły tyłek. Wydaje mi się, że mogłoby byc dość zabawnym zakończeniem małe zamieszanie wywołane przez ekipę telewizyjną. Paweł
  9. Co do Prousta nieźle się go czyta, ale nie przeżyłem nim egzaltacji. Miniaturka ta MIAŁA być kiczowata, oparta na zdawałoby się oklepanym schemacie romantycznego spotkania. Kuriozalna, zdawałoby się, schematycznośc charakterystyczna dla tanich romansideł, pomogła mi stworzyć (być może nieudolnie) to co zamierzałem, a mnianowicie pewien efekt niedomówienia tożsamości bohaterów. Kicz jest formą sztuki, i to wcale nie najgorszą. wiekszości ludzi kicz kojarzy się ze sztuka komercyjną, nastawiona na łatwy odbiór, dużą sprzedaż i ubóstwo duchowe. Kicz to nie tylko koszmarki kojarzące się z Harlequinem, pieskiem z kiwajacą główką leżącym z tyłu samochodów, czy figurką hawajskiej dziewczyny w spódniczce z trawy rytmicznie poruszającej biodrami. Od zawsze dzieła uznawane za kicz, bohomazy lub tandetę stawały się pomnikowymi twory epoki. Wspomnieć wystarczy komedie greckie, van Gogha, Szekspira, Moliera... Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie że najbardziej zapamientanym dziełem epoki zostanie coś co uznamy obecenie za synonim słowa kicz i tandeta. Elvis Presley nie miał świadomości kiczowatości swych cekinoociekających strojów. I mimo całej banalnosci jego piosenek, tandetności wszystkich koszmarków w których zagrał, jego kaczokuprzej fryzurki i szregu innych fatalnych dodatków lubię jego niski głos i muzykę. Lubię Gałczynskiego, mimo że wiersze pisał głównie dla zaspokojenia potrzeb alkoholowych. Lubię Harreg Pottera mimo że bazuje na pomysłach starych jak świat. lPdoba mi się jego pretensjonalnośc i przewidywalnośc. O wiele jest mi bliższa niż wydumane dzieła niedorobionych noblistów. Kicz jest ważny i potrzebny, choćby po to, żeby zamiast ogladać z dziewczyną wspaniałe kino Felliniego móc obejrzec tandetne "Love Story" i wykrzyknac "nareszcie" gdy bohaterka umrze. Kicz jest lekkostarwną formą sztuki i nic tego nie zmieni. Nie nalezy się jednak od niego stanowczo odcinać. Jest tak samow ważny jak tak zwana i pisana w dużym cudzysłowie "kultura wysoka". Stanowczo wolę pisać kiczowate wypociny, niz najwyższą kwintesencję sztuki która poza kilkoma maniakami doceni jakis nieudolny stetryczały krytyk. Paweł
  10. Co do błedów wierzę - jestem głeboko zaburzonym dyslektykiem i piszę jakotako dzięki wydatnej pomocy Word'a, który jak wiadomo jest zwierzęciem bezdennie głupim. Posiadam świadomość iż częstokroć moje teksty ocierają się o sztampę i kicz, ale estetyka umiarkowanego i kontrolowanego kiczu wydaje mi się niezbędnym elementem mojej bezładnej pisaniny. Dziękuje za wynotowanie błędziorów, a co do kiczu to chętnie popolemizowałbym nad rolą kiczu dla kultury (cały romantyzm bazuje na kiczu). Jeśli ktoś ma ochotę to zostawiam mój nr gg - 5130353. Dziekuje za wnikliwy komentarz bo widzę, że poświęciłaś dużo czasu nawet na literówki. w pewnym stopniu kiczowaty - Paweł
  11. Przymiotniki zwyczajnie uwielbiam. Czego żem się naczytał?? Ostatnio przeżywam zachwyt "Lolitą" i "Imieniem Róży". Jeśli moje teksty są przeprzymiotnikowane to trudno, bo ja inaczej nie potrafię :) Narazie zostawę to tak, jak jest ale następnym razem postaram sie przyciąć conajmniej 3/4 przymiotników bo tu zciąłem tylko połowę w stosunku do szkicu... A po wycięciu "50% niepotrzebenej emfazy (tu następuje pytanie czym jest emfaza)" nie zostanie tu nic ciekawego. musi być przesadnie i pompatycznie. Miało byc wyraziście, a niektóre emocje musiałybyć przerysowane. Poprostu... Dzięki za wszystkie komenatrze. Nie macie pojęcia ile dla mnie znaczą. Fan nadprzymiotnikowania emfatycznego - Paweł
  12. dzięki, już teraz wiem czemu Word wyrzucał mi błąd:D ukłony za pozytywny komentarz Paweł
  13. "Na bulwarach za miastem wspomnień..." Luthien Alcarin Smutny, północny wiatr zdmuchiwał z bulwarów ostatnie promienie czerwonego, sierpniowego słońca. Okruchy baśni nieśmiało chowały się za, łapczywie spijającymi ostatnie tchnienia światła, betonowymi stopniami. Monumentalne schody donikąd powoli okrywały się całunem gwieździstego cienia. Tak gasły bulwary – relikt echa pamięci i niezaszłych spotkań. Uśpione miasto, pełne wspomnień i utraconych nadziei, zdawało się nie widzieć spieszących na utęsknione spotkanie kochanków. Biednych ofiar miłości, która zaczęła się, zanim czas wyłonił się z chaosu i został ujęty w ramy. Miłości przeklętej już w dniu swych narodzin. Różni, jak dwa płatki śniegu i podobni, jak dwie krople wody. Jedno przeciwieństwem drugiego, choć oboje ulepieni z tej samej materii. Stworzeni, by się kochać i nienawidzić. Czekali na spotkanie ze sobą, jednocześnie przeklinając siebie nawzajem. Tym razem, mimo sprzeciwu, a może jednak przy zgodzie całego boskiego planu, miało być inaczej. Tym razem biegnąc naprzeciw siebie nie odczuwali lęku. Czuli, że coś się zmieni. Zwarci w dawno wytęsknionym uścisku nie dostrzegli, że ktoś im się przygląda. Niecierpliwe dłonie łapczywie szukające namiętności i usta spragnione pieszczot przysłoniły ich czujność. Mały, drobny staruszek w szarej opończy z zaciekawieniem się im przyglądał. Zdawał się niepozorny, choć posiadał wielką moc. Moc, której żadne z nich nie mogło się przeciwstawić. Wiedzieli o tym i gdy spostrzegli go, zamarli w nierozerwalnym uścisku. Jednak staruszek uśmiechnął się łagodnie. Powolnym ruchem ręki wyciągnął z kieszeni niewielką, misternie wykonaną klepsydrę, w której zamiast ziaren piasku zdawały się przesypywać miliardy galaktyk. Lekko mrużąc oczy dotknął wskazującym palcem szkła klepsydry. Wszystko wokół zdawało się zastygnąć w mroźnym uścisku. Cisza była niemal namacalna. Staruszek szeroko uśmiechając się i puszczając figlarnie oko wskazał na malutkie ziarenko i przyłożył palec do ust. Ziarenko kolistymi i coraz mniejszymi ruchami zdawało się przybliżać do nieodwracalnej granicy, by spaść. Wiedzieli, że muszą się śpieszyć. Zbyt długo czekali na to, by się zobaczyć. Zbyt długo błądzili po świecie, szukając miejsca na spotkanie. Miejsca pełnego magii i zapomnienia... Staruszek przemówił pełnym siły głosem. Powiedział im, że połączą się, gdy ostatnie ziarenko Wszechświata spadnie w dół klepsydry. Z niewypowiedzianym smutkiem stwierdzili, że klepsydra wciąż wydaje się pełna, a ziarenko które pokazał im wcześniej nieuchronnie zbliża do dolnej komory. Czas ich spotkania powoli mijał. Bo choć Dzień i Noc są ulepione z tej samej, przedwiecznej materii, to póki świat trwa, nawet Ojciec Czas nie może ich trwale połączyć. To potrafi tylko magia chwil skradzionych na sennych, nadwiślańskich bulwarach. I choć oboje w duchu modlili się - ziarenko spadło. Urwane bicie dzwonu i przerwane szczekanie psa wybuchły z siłą eksplozji. Lekkimi falującymi ruchami liść musnął ziemię. Nad światem znów zapanował Czas...
  14. Pewnym nietaktem jest wspominanie o szronie przy odwilzy :D. I z kąd te kwaity, a w dodatku zrywa?? Nie do końca rozumiem, ale może dlatego że jestem bytem prozaicznym. Z koleji topienie marzanny kojarzy mi się niesamowicie pozytwynie :) Ogólnie daję "+" za regularność i za to że Ci się systematycznie chce ... pozdrawiam Paweł (ten który nie raz poległ pod działaniem grawitacji, szczególnie ostatnio :P)
  15. Behemot

    Piękna i bestia

    Każda kobieta zawiera w sobie zarówno piękną jak i bestię, co wynika z samej definicji kobiety :) Twój wiersz zawiera esencje kobiecej tajemniczości, zmysłowości, przewrotności, przebiegłości i sprytu. Jednym zdaniem: "Jaka jest kobieta (?) każdy widzi":P . Trochę więcej wiary w szczególna odmianę człowieka - faceta. my nie wszystko robimy na zasadzie "odruchu psa Pawłowa", ciężko nas skonsumować i nie zawsze mamy gotowy scenariusz. Pozdrawiam Paweł
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności