Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Krakelura

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    109
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Krakelura

  1. Czarodzieju, mistrzu cyfrowego zaklęcia, nie bój się – dotknij moich ran, jakże prawdziwych. Uwierz, to ja wyszłam spod gruzów Hiroszimy, zabliźnionych tkanką nowej architektury. Dziś turyści robią selfie z cieniem na ścianie, a potem stawiają binarne znicze kciuków. A ty, dla którego pestką wiśni jest znosić, albo przenosić góry, proszę, zatrzymaj się, zanim mi cyfrowy krem do skóry nałożysz.
  2. Zwołał król swoich rycerzy w stal zakutych:w naszym kraju źle się dzieje- kraj zatrułycuchnące miazmaty miłości bliźniegoa to, jak wiadomo, prowadzi do złego.I trwogą zadrżały wnet serca rycerzyże pleśń miłosierdzia się może rozszerzyći objąć rozkładem należne im włości:ach zdepczmy w zarodku tę zbrodnię litości!Bo co kiedy serca poskromią swe chuciei tryby machiny zapłaczą współczuciem,stalowy ład runie i świat się odmienigdy człek miast gromadzić się z drugim podzieli?!O bracia żelaźni nie miejcie litości,wasz węch wyczulony na smród wrażliwościniech będzie jak kompas i prosto do celupowiedzie te ostrza podobne skalpelom.Na głucho zawrzyjcie serc waszych wierzeje,bo łzy to wszak woda- stal od niej rdzewieje…Wskoczyli na konie rycerze ze staliwęszyli- szukali- znaleźli- zdeptali…
  3. Krakelura

    Nieporadny wiersz

    @beta_b Melodyjnie, uczuciowo, delikatnie, troszkę klimat Osieckiej, przynajmniej tak mi dzwoni. Pozdrawiam.
  4. @jan_komułzykant Fajne, i fajna haiga, podoba mi się to połączenie gry słów z obrazem. Jak szubienica, albo połowa bramki.
  5. sobotni wieczór a Janusz w drzwi nakurwia niepomny czyje
  6. Dziś jadę, matulu, za Polskę umierać, a ty we tobołek mi daj jeno sera, a ty we tobołek daj chleba i wody, dziś jadę umierać, choć jeszczem tak młody. A zawrzyjże gębę, zasrańcu jedyny. I kto ci tej we łbie narobił zadymy? Matula nakarmi, wypierze na święta, weź ściąg te koszulke, co gówno pamięta. Matulu, ja Polski los trzymam we dłoniach, patrz: młode i krzepkie, aż rwą się do konia, paluszki o szablę aż dzwonią mi same, kolegów na dole już jest zgrupowanie. A idźże jak musisz, zasrańcu maminy, szaliczek weź z sobą, a nie rób zadymy, a czapkę weź z sobą, a nie zgubże głowy. O ciebie się pytał dziś znów dzielnicowy. Matulu, na dole już jest zgrupowanie, na bilet daj jeno, a czekajże na mnie. Żyw wrócę, czy nie żyw – za Polskę! – nie szkodzi! Krwi nie żal, gdy Żydzi panoszą się w Łodzi. Ty głupiś jak but jest, zasrańcu wyklęty, w dodatku na bilet z maminej chcesz renty. Już od tych ziół dziwnych na mózgu masz dreszcze. Masz tutaj, a nie zgub. I czego ty jeszcze? Przyłbicę wełnianą z dziurami na oczy daj z szafki mi jeno, gdyż bój jadę stoczyć. Kocury już miauczą, Pan Jezus jest z nami! Jak w Łodzi wysiądziem – pojadziem z kurwami!
  7. Kiedy Enola straciła na wadze kapitan Tibbets wzniósł się jeszcze wyżej. W czarnych okularach mógł widzieć jaśniej jak Chłopczyk w dole na dwóch nogach idzie, rysując czarny krąg większego dobra, którego nie powstydziłby się Dante. A to pierwszy był z kręgów, i pogoda akurat była na reinkarnację.
  8. Dziś pani Regina ogląda paradę - - jak biją tęczowych golone młodzieńce, bowiem wolną strefę pod but okupacji kolorem chcą przejąć bezbożne odmieńce. I już pierwsza raca się święci na bruku, dzieciątko w cierpieniach się rodzi z odsieczą: napięte są mięśnie, o bruk stukot butów, krwią żyły wezbrane, że niemal nie pękną. Prze korzeń wzburzony i widać już główkę, tak wspólnym wysiłkiem krwi z łona dobywa, i główką uderza w policji tarcz hufiec - - tak korzeń narodu dzieciątka używa. I pani Regina, wzburzona po kraniec, chce włączyć się w poród, więc wkracza do bitwy, i rzuca na szaniec drewniany różaniec, spod piersi dobywa modlitwy jak brzytwy, i rękę wyciąga do półki regału gdzie Święta Rodzina z żelaza i drewna, a sztywna jak tarcza przeciwko komarom, tej pladze co zdrową krew rodzin chce chłeptać. Sam biskup z katedry, ogólnie po ludzku, śle mowę dziękczynną, że stoi na straży, bo model rodziny wyciera wciąż z kurzu, aż sam Jezus Chrystus chce wyjść do niej z szafy.
  9. Krakelura

    Pokój rodzinom

    NIEPODLEGŁOŚCIAN
  10. Krakelura

    0:1

    @light_2019 Dzięki. Tytuł miał być niedopowiedzeniem, komu kibicuje peel. Jak na razie prowadzi Ukraina ;) Jeszcze tylko kilka słów odnośnie pojęcie coming out, którego użyłeś, otóż powiem tylko, że ukrywać się można z wielu powodów, z wielu powodów nie czuć się u siebie, np. z powodu swojej wrażliwości, odmienności, odmiennych poglądów, itd. Niekoniecznie chodzi tu o coming out w sensie, w jakim to słowo jest kojarzone, ale wiersz jest otwarty na czytelnika, więc niczego nie narzucam.
  11. A buduj pan sobie ten obóz, byle micha była, mi tam nic do tego. Tylko w niedzielę niech pan tak nie stuka, człowiek musi się wyspać przed ekranem odpocząć po mszy i obiedzie. Więc niech pan ma litość, człowiek musi się napić, na działkę pojechać, rano znów do roboty, obiad powinien poleżeć. Niech pan tak nie wali, duszno w mieszkaniu, okna nie idzie otworzyć. Przecież spokój obiecał pan polskim rodzinom i godność, człowiek w niedzielę chciałby mieć z głowy te stuki, pan pozwoli pracować jelitom w spokoju, trawić ten mój pakiet godnościowy.
  12. Krakelura

    0:1

    Może w kwestii szczęścia odpowiem "piosenką" "Kiedy wreszcie" Nasze wyjałowione receptory smakowe potrzebują nowych przypraw z rodzaju tych ostrych. Mózgi kucharzy już niemal do cna wypalone pracują na ostatnich obrotach, by spragnionym dostarczyć świeżych sposobów przyrządzania mięsa; powoli kończy się zapas papieru ściernego do śmiertelnie znużonych neuronów, dłużej czekać nie można. Każda kolejna chwila niezdrowego czekania może nas zabić. Nieomalże dziury w brzuchach wiercimy kelnerom – tak nam nudno i mdło czytać menu. Jeśli nic nie poleci szef kuchni znów będziemy gryźć ziemię.
  13. Krakelura

    0:1

    @Marek.zak1 Coming out... tak, jest tu o potrzebie ucieczki i bliskości, nic co ludzkie... Wydaje mi się że szczęście jest czymś bardziej skomplikowanym, wszystko się prędzej czy później nudzi. Dziękuję.
  14. @jan_komułzykant Zgadzam się. Sama myśl żeby wciskać na siłę słowo boże tym ludziom jest szowinistyczna. Żeby w XXI wieku ktoś jeszcze tak myślał... Pozdrawiam.
  15. Krakelura

    0:1

    To miasto okrada mnie z dobrego nastroju - - zawsze popieraj ziomeczka o lepkich dłoniach, więc może nie powinienem się skarżyć, stojąc na balkonie, publicznie paląc papierosa. Wysoki koszt energii – tak wciąż się ukrywać, gdy piłeczka po mojej stronie, czekają na błąd kibice przeciwnej drużyny - czy odbijać potrafię celnie, tak jakbym naprawdę był stąd? A ja nie chcę ani grać, ani stać na budzie, bo niemal obie nogi mam lewe i ręce, wystarczy żeby do sklepu na nich pójść, kupić cygaretki na sztuki i piwo – coś jeszcze? - Jeszcze, Maryjo Dziewico i Jezu Chryste, chcę rozszarpać ten tyłek przede mną opięty, w tych ukraińskich oczach utonąć jak w piwie, w tym jedynym cnym pubie, który dziś zamknięty.
  16. Dziękuję Bardzo :) Pewnie, że to nie są proste pytania, to wręcz koszmarnie trudne pytania, a ja nie mam odpowiedzi, próbuję sobie z nimi tak po ludzku i artystycznie poradzić. Wiersz jest częścią cyklu poświęconego Hiroszimie, w linku podaję pierwszy wiersz z tego cyklu:
  17. A gdyby tak móc cofnąć film o Hiroszimie: zobaczyć obłoczek pary, moment skroplenia w ciało, imię, idące ulicą na chwilę po wcieleniu gruzu w jasną myśl architekta. Zobaczyć kulę ognia wsysaną przez trzewia Małego Chłopca, i jego powrót pod skrzydła Enoli. Kablem elektryczną żmiję przesłać do palca, który aż o milimetr odrywa bombardier, i...
  18. @Mateusz Stępniewski Spora część narodu zniknęła w ten sposób. Pozdrawiam.
  19. @light_2019 Ale ja w tym wierszu nie staję po stronie misjonarza, wręcz przeciwnie, uważam, że był szkodliwym idiotą przekonanym o swojej misji. Cały wiersz jest ironią, ten śmiech z wyspy również, że żyją tam sobie bez internetu, hamburgerów i innych dobrodziejstw naszej cywilizacji. Polecam wczytać się w wiersz, zanim rzuci się oskarżenie o rasizm. Tytuł również jest ironiczny.
  20. @light_2019 Pojęcie ironii, nie wiem jak Ci to inaczej wytłumaczyć.
  21. Tak, a w czym konkretnie? @light_2019 Bo to wiersz oparty na faktach. Czy niefajne zapędy widzisz w tym, że opisałem sytuację, w której biały misjonarz popłynął na dziewiczą wyspę żeby nieść Słowo Boże ludziom, którzy żyją tam od zawsze i go nie potrzebują, i nawet rząd daje im spokój, ponieważ każda ingerencja w życie tych ludzi grozi tym, że mogą umrzeć, np. na choroby jakie mogą przywieźć ludzie z zewnątrz, ponadto może należy dać tym ludziom spokój i nie wciskać im na siłę biblii i nie nawracać ich bo zwyczajnie tego im nie potrzeba? Może lepiej zostawić ich w spokoju i pozwolić im żyć tak jak chcą? Może jakbyś poczytał dalej, a nie zniechęcał się na początku to byś zrozumiał wiersz.
  22. Krakelura

    Ksiądz dobrodziej

    Że Bóg przykazał czynić nam ziemię poddaną, ksiądz dobrodziej na łowy wybierał się rano, a do zbawienia drogą szedł prostą i z górki, miłego Panu prochu nie szczędząc z dwururki. By zasiać bojaźń bożą wśród leśnego bydła, szedł raźno ksiądz dobrodziej i kropił z kropidła. Każdą salwą radował Pan serce i uszy kiedy kolejne bydlę padało bez duszy. A ksiądz dobrodziej widząc nieżywą sarenkę do roboty zabierał się z wprawą i wdziękiem, a że z wiarą to czynił żarliwie głęboką - - nawet na to łaskawie przymykał Bóg oko.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności