Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

łucja z cheba

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

4

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. łucja z cheba

    mamanocka

    Gdyby przypadkiem ktoś jeszcze to czytał i chciał się wypowiedzieć: W I wersji napisałam: czasami słowa to pnie ją jak sople jak cicho z wieczorną porą przysiądę nie płacz, nie tkliwiej, nie tęsknot Później zmieniłam, ponieważ było to niezrozumiałe, na: nie płacz, nie tkliwiej, gdy boli Teraz myślę, że pierwsza wersja, napisana odruchowo, była lepsza. Jest to stopniowanie /nieco abstrakcyjne, to prawda/ . Czy ta wersja: nie płacz, nie tkliwiej, nie tęsknot jest do zaakceptowania? Pozdrawiam. :-)
  2. Jeśli wiersz w zasadzie nie ma tytułu, ale pierwszy wers jest bardzo charakterystyczny, pewnie można by zapisać go np tak: *** / jak niewiele czasem trzeba/ Podoba mi się wiersz. Pozdrawiam serdecznie.
  3. łucja z cheba

    mamanocka

    Wiersz napisany jest wczoraj, więc chyba nie ten ;-) Wstawiłam go także na inny portal i tam są opinie, że jest niezrozumiały. Bardzo cieszę się, że komuś jednak udało się przez niego przebić :-) Szczerze powiedziawszy, niekoniecznie byłabym zainteresowana, gdyby jeszcze istniał. W swoim czasie trudno było o nim nie słyszeć ;-) Dziękuję za czytanie i rozmowę ;-) Kłaniam się za serduszka: @beta_b @grzegorz-kot67@o2.pl Miłego dnia.
  4. łucja z cheba

    mamanocka

    Chyba trochę jak kołysanka, trochę jak kobra-nocka, może taka wersja bardziej dla mamy niż dziecka, jakaś wieczorna nostalgia o przemijaniu, o tym, co z mojego życia pozostanie (bo przecież nie wiersze). Dziękuję za czytanie ;-) Dobranocka jest dobra, a mamanocka, bo ja wiem? Chyba indygo ;)
  5. czasami słowa to pnie ją jak sople jak cicho z wieczorną porą przysiądę nie płacz, nie tkliwiej, nie tęsknot grzeją się o mnie dwie stopki po lewej stronie indygo pokrzywolistne dwa dzwonki zwykła, maleńka jest miłość słyszę jak biją w las, komu zielone serca przylistków kołderką tulę odziomki mam panaceum i wszystko dla ciebie skracam się w kroplę czerstwieję w słońcu, w twej dłoni ciało jest chlebem, ty zbożem aż czas mnie śmiercią zasłoni
  6. We'd packed away our sorrowsAnd we saved them for a rainy day nie wierzę w przypadki wierzę w kwitki z Żabki pudełko z żarówki zamiast czystej kartki poetki z torebki mokry frak na wszystkie dziewicze zapiski fioletowe szminki króciutkie groteski z tektury walizki niewysłane listy zamiast parasolki
  7. Piosenka pogrzebowa The Pixies Monkey Gone To Heaven jest taki ktoś. there was a guy nie potrzeba używać słów an under water guy who controlled the sea rzeźbić palcem dziurę w nieskończoność got killed by ten million pounds of sludge przedzierać się ogonami gwiazd from new york and new jersey hop, małpa jest już w niebie this monkey's gone to heaven ta małpa jest już w niebie w bossa novie pościelowej, filozofii przy wódeczce. the creature in the sky, got sucked in ahole brak ogłady nie pasuje now there's a hole in the sky jak złamany ogon and the ground's not cold zupełnie do niczego everything is gonna burn myśli nie są arką Noego we'll all take turn w spadku tygrys, to dla ciebie i'll get mine, too hop, małpa jest już w niebie this monkey's gone to heaven ta małpa jest już w niebie gramy w to. rock me joe! dyrektor sieci oddziałów analizuje raport, brak pewnego adresu spod futrzanej czapki sączy się technicznie wysokogatunkowy, wysterylizowany z niedoskonałości Pat Metheny if man is 5 [3x] then the devil is 6 [5x] then god is 7 [3x] hop, małpa jest już w niebie ta małpa jest już w niebie this monkey's gone to heaven The Pixies - Monkey Gone To Heaven
  8. chyba się jednak nie napisze. Bolą mnie palce dłoni, zaparzam kawę, żeby przegonić poranne znużenie, nie cieszy cię wspólny spacer, mrówka na ścieżce, byle prędzej do góry, zawsze goni nas deszcz a ja zostaję z tyłu. Chmury szybko zasłoniły panoramę na Czantorię, dzieci przywarły oczami do okna, o szybę ściana dzwoniących koralików. Najlepsze co mogło nas spotkać – awaria, przyjemna ciemność otuliła wnętrze schroniska. Jeszcze niedawno zamówiłbyś herbatę z dodatkowym prądem, salamandra jak mały jaguar przeskakuje przez kałuże, wierzbowy listek płynie środkiem wyczarowanego znikąd strumyka. Siedzę na najdalszym fragmencie wspólnej ławki, marznąc pod zmokniętym ortalionem. W moim rewirze przebywają młode, częstuję je bajką o plastikowej owieczce, która zamieszkała w plecaku. Owcza wełna grzeje, nawet gdy jest mokra. Jak dobrze, że wzięliśmy ją dzisiaj na spacer.
  9. Wciąga ta opowieść, tylko nie wiem, czy motyl jednak przeżył. Miał jakieś szanse?
  10. łucja z cheba

    strat sfera

    W stratosferze występuje mała ilość pary wodnej i chmur. Trzeba oszczędzać ;-) A tu: A mi się wydaje, że każdej nocy jest co najmniej o jedną więcej, tej, nie do zdobycia. Pozdrawiam ;-
  11. Zrób więcej, szybciej, ładniej, dokładniejperfekcja w każdej linii paznokciścierasz krew szmatą z brudnej podłogi.
  12. czekam na jesień aż ptaki przestaną ptaszyć się nic, pantofelek, do neurastenicznej zmilczył się skurcze, rozkurcze, macica, żylaki bolą słowa gdzieś ciągle jeszcze jak łapką na muchy na płci osiem i szukaj od nowa
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności