Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Kacper Hermann

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Kacper Hermann

    Marek IV

    Rozumiem, tytuł też wymyśliłem ¯\_(ツ)_/¯
  2. Kacper Hermann

    Marek IV

    Długie, bo to cały rozdział (Mk, 4)
  3. Kacper Hermann

    Marek IV

    Nie, dostaliśmy luźne zadanie na religię - przedstawić jeden rozdział w dowolny sposób, więc to napisałem i wyrecytowałem.
  4. Gdy nauczał On nad jeziorem po raz wtóry Bardzo wielki tłum ludzi słuchał Jego, który Aby każdy, kto przyszedł, Go zrozumieć zdołał Wsiadł do łodzi i mówił ze środka jeziora Lud żeby usłyszeć więc chrześcijaństwa cokół Stał cały, skupiony pilnie na brzegu wokół Więc kiedy już wszyscy ludzie milczeć poczęli On przypowieść mówił a oni usłyszeli: "Oto siewca wyszedł z domu siać swoje ziarno A kiedy siał, to jedno z nich na drogę padło I ptaki je wydziobały - inne ziarniste Nasienie padło dalej na miejsce skaliste I wnet wzeszło, lecz niestety wbrew swej potrzebie Nie było wystarczająco głęboko w glebie Przez to też bezkorzeniec ten, po wschodzie słońca Usechł a życie jego wnet dobiegło końca Inne znów padło między ciernie. Mimo tego Że tak pięknie brzmią słowa Seneki Młodszego Gwiazd nie sięgnęło, zagłuszone przez cierń mocniej Niż głos przez krzyki, zmarło ono bezowocnie Lecz w końcu te, które padły na ziemię żyzną Mogły się chełpić swoją niemałą spuścizną: Trzydziesto-, sześćdziesięcio-, stokrotny plon Wydały one" rzekł, a za chwilę dodał On: "Komu nie brakuje ni bębenka ni ucha Zaprawdę powiadam, kto ma uszy niech słucha!" A gdy na koniec dnia był sam, ci go pytali Którzy przy nim byli: "Jezu, tak między nami To nie bardzo tę przypowieść Twą zrozumiałem" "Kochani moi, tajemnicę mą wam dałem, Lecz przecież dla tych, których wśród was tutaj nie ma To wszystko się dzieje w przypowieściach, bo trzeba Aby oczami patrzyli, a nie widzieli By uszami słuchali, a nie rozumieli By nie była im ma tajemnica wydana A jeśli ta nie była przez was zrozumiana Ta, która posiada jedną z najprostszych treści Jakże więc zrozumiecie inne przypowieści? To przecie logos, siewca sieje - słowo Boże Ale u tych na drodze wyrosnąć nie może Gdyż zły szatan przychodzi i wnet je porywa Podobnie w miejscach skalistych się to odbywa Są to ci, którzy przyjmują słowo z radością Lecz brak im korzenia, więc przegrają z ciemnością Bo kiedy są tak silni jak płotki czy leszcze Zaraz się załamują jak trzcina na wietrze Zaś ci, którzy pospadali pomiędzy ciernie Słowa mego słuchają oni wprawdzie wiernie Jednakże tyle trosk tego świata mają Że te wszystkie żądze me słowo zagłuszają W taki sposób, że dusze potencjalnie mocne Przez swoją chciwość pozostają bezowocne W końcu na żyzną ziemię posiani są owi którzy słuchają i wydać owoc gotowi Owoc, który jest pomnożony wielokrotnie Ci też są godni dostania pochwały od mnie" Mówił: "Słuchajcie mnie ludzie, słuchać jest łatwo Czy pod swe łóżko dajecie wzniesione światło Czy też na świeczniku postawić wam je przyjdzie? Nie ma nic ukrytego co na jaw nie wyjdzie Bowiem bez słowa upadnie ta zawierucha Kto więc ma uszy do słuchania niechaj słucha!" Mówił im: "Zważajcie na to, co wy słyszycie Bo taką samą miarą jaką wy mierzycie Tyle samo odmierzą i jeszcze wam dadzą Bo temu kto ma, kolejny nadmiar oddadzą Kto nie ma - nie będzie mu rekompensowane To wszystko co ma zostanie mu odebrane" Mówił: "Z królestwem Bożym jest jak z nasieniem Bo z nim jest tak jakby je ktoś wrzucił w ziemię Czy ten ktoś śpi, czy on czuwa we dnie i w nocy Ono rośnie samo, bez niczyjej pomocy Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło Potem kłos, a potem pełne w tym kłosie ziarno A potem, kiedy bujność zboża jest już spora Wtem ktoś zapuszcza sierp, bo na żniwa już pora" Mówił: "Me królestwo jest jak gorczycy ziarnko Wpierw malutkie, lecz staje się rośliną wielką, Która to ku górze wyrasta tak potężnie Że i ptaki lubują sobie jej gałęzie. W wielu takich przypowieściach naukę głosił I bez nich nie przemawiał, tylko tym co sił Starczało by za nim podążać - Jego uczniom Tłumaczył osobno i darzył ablucją Rzekł On do nich, gdy zapadł wieczór dnia owego: "Przepłyńmy na drugą stronę jeziora tego" Tak więc też cały lud na brzegu zostawiali A Jego tak jak był w łodzi z sobą zabrali Wtem gwałtowny wicher, w łodź biją wielkie fale Jedynie Jezus śpi, nie przejmując się wcale Zbudzili Go krzykiem: "Abba! Ojcze! Toniemy! Jezu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?" On wstał, rozkazał wichrowi, rzekł do jeziora: "Milcz, powiadam, ucisz się! Taka Boża wola!" Wnet cisza nastała pełna jak makiem zasiał Rzekł On: "Nie ma wiary ten, kto się tak przestrasza!" Zlękli się i mówili jeden do drugiego "Kimże On jest, że nawet wiatr słucha się Jego?"
×
×
  • Dodaj nową pozycję...