Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ikszudawd

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2
  1. Ikszudawd

    5:55

    Dzięki. Czy jest możliwość przeniesienia tekstu do wierszy gotowych? Przez pomyłkę dałem go do prozy.
  2. Ikszudawd

    5:55

    5:50 Na mojej ulicy mieszka starsza kobieta. Co dzień rano mijam ją w bramie kiedy idę po swój bilet na pierwszy tramwaj. A ona z plecioną siatką z zakupami przygarbiona, wpatrzona w każdy krok z ciężarem przeszłości. Na mojej ulicy mieszka starsza kobieta, każdego dnia widzę ją z balkonu jak pochylona pielęgnuje swoje kwiaty. Wiatr rozpędza spod chusty wymykające się niesforne kosmyki siwych włosów Kiedyś każdego ranka widywałem kogoś na ulicy. Wiatr popychał mnie do przodu z biletem w ręku na 5:50 Kiedyś widziałem kogoś, kto z miłością pielęgnował balkonowe kwiaty. Siedzę w tramwaju, a świat za oknem umyka jak woda z pomiędzy palców.
  3. Ikszudawd

    Poranek

    Dzisiejszego poranka obudziłem się w kawałkach. Tylko część mnie wstała, a reszta gdzieś zasapała. W częściach dotarłem do łazienki, ochlapałem twarz zimną wodą. Tylko w części zjadłem śniadanie, kawałek wczorajszego chleba z masłem. Za oknem dzień budził się do życia słońce przeciąga się leniwie odwlekając chwilę, kiedy powinno rozpocząć wędrówkę po niebie. W takim dniu, każdy oddech smakuje inaczej, każdy kolor jest w innym odcieniu. Szept wydaje się krzykiem wielkich liter w nic nieznaczących słowach, krzyk jest szeptem jak powiew wiatru.
  4. Ikszudawd

    (...)

    Dzięki
  5. Ikszudawd

    (...)

    Każdy dzień mija w kawałkach odrywanego papieru na którym rejestruję przemijający czas, część ląduje w koszu jak nieudany wiersz, część chowam na dnie szuflady gdzie ulega powolnemu przemijaniu, fragmenty wieszam na lodówce aby nigdy nie zapomnieć, skrawki noszę w kieszeniach jak okruchy wspomnień bólu aby rosnąć w siłę...
  6. Ikszudawd

    noc

    Usiadłem przy stole w towarzystwie ostatniego kawałka ciasta. W całym domu nastała cisza wraz z nocą przyszedł spokój. W głowie zalega jeszcze szum dnia, powraca jak echo. Słodycz ciasta rozpływa się w ustach kontrastuje z łykiem gorzkiej zimnej kawy, której nie pozwoliłeś mi dopić. Śpisz w pokoju obok przyglądam się twoim snom, obejmujesz swoich nocnych przyjaciół, zawsze są z tobą kiedy zasypiasz. Lubię patrzeć jak śpisz jesteś wtedy taki spokojny. Nocą wszystko jest inne. Jest już północ, ostatni kęs ciasta, ten dzień stał się wczorajszym, wszystko to co umknęło powróci dziś jak echo. Czy złapię Cię za Twój cień, czy zdołam się uchwycić skrawka Twojej szaty. A Ty przelejesz na mnie odrobinę łaski, to mi wystarczy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...