Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Marek Ludziński

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

5

O Marek Ludziński

  • Urodziny 12.02.1971

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Cisza. Pogasły światła okien. Ciemność rozbiegła się po polach. Wśród drzew, wiatr na gałązkach bezlistnych wygrywa smętną pieśń. Trawy od chłodu posztywnialy i zbladły otulone szronistym futerkiem. Tuż przy bramie dwie ogrodowe lampy wpatrzone w siebie nie mogą wyjść z podziwu. Takie dwie, a jak jedna. Szare, niewysokie, zwyczajne, jak tysiące innych. Pomiędzy lampami, niczym przepaść, kamienista droga. 3 metry tęsknoty. 3 metry niespełnienia i rozczarowania. Światło muska wzajemnie lampie ciała, ich blask spleciony w miłosnym uniesieniu rozświetla ślepemu kretowi pole pracy. Jasność niczym magiczne ogniki poprowadzi senną zjawę wprost pod Jego powieki. To jedyne miejsce, gdzie kochankowie mogą paść sobie w ramiona. Wraz ze świtem zgasną światła. Ale nadzieja nigdy w nich nie zgaśnie. Wieczorem znów rozbłysną marzeniami. Namiętny taniec świateł zda się szeptać kochaj mnie mój luby.
  2. Wolno opadające płatki zimowych róż tańczą z pożółkłością przydrożnej lampy Sennie mrugają budząc zmysły w nadziei marzeń spełnienia Połóż głowę na mej piersi Otocz ciepłym oddechem Moja dłoń we włosy zanurzona dziś nie oparciem, a kamieniem co w otchłań ciągnie niebytu jabłko kuszące ofiarując Chwyć mnie za rękę i razem skoczmy w ciemność splątani w miłosnym uniesieniu
  3. To potępieni, czekają na nieuchronne. Piersi wypięte w oczekiwaniu na pazur. Dziękuję za zainteresowanie.
  4. Szum wiatru za oknem nie wiatru jest szumem To nocne marzenia tłoczą się i przepychają by w poduszkowym raju uwić sobie miejsce przy Twoim uszku szepcik rozpostrzeć i spór wiodą nierozstrzygalny o przywilej pierwszeństwa Swoją historię w głowie układa z uśmiechem szelmowskim i mości się niezgrabnie nocny gawędziarz, malarz ciemności Zmruż oczy Daj ponieść się w światy nierealne poplątane jak ludzkie losy Śnij
  5. Otwarło się skłębione niebo Czerwień zachodzącego Słońca niczym bramy piekieł z trzaskiem rzucasz na ziemię Białe skrzydła rozpostarte po horyzont wygięty grzbiet jak baldachim nad miastem dźwigają Ludzkie wraki, klęski posągi, czekając stoją w milczeniu, z wypiętą piersią ku niebu Na złoty pazur, jak paciorki różańca Nawlekasz serca potępionych Oszczędź
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności