Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Evelina5590

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    12
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

13

Ostatnie wizyty

256 wyświetleń profilu
  1. Evelina5590

    Czerwona róża

    Wiersz powstał już dosyć dawno temu. Pisałam go jako nastolatka :) Odnośnie skróconych form zaimków, nie miałam na celu stworzenie sztucznego patosu. Chodziło o zachowanie rytmu, ponieważ wiersz ten jest w rzeczywistości piosenką.
  2. Po lesie ciemnym wciąż kroczę Tak ciężko jest mi i źle Kolana w błocie me moczę Więc proszę Pokochaj mnie Bo miłość to czerwona róża Swym pięknem zachwyca świat Lecz ilość kolców za duża Więc miłość to wielki kat Miłości, czemuś okrutna? Choć nic nie jest piękne jak Ty Twa droga dla mnie za trudna Więc pozwól choć lekko śnić Bo miłość to czerwona róża Swym pięknem zachwyca świat Lecz ilość kolców za duża Więc miłość to wielki kat Ścieżki nierówne i kręte Otacza je gęsty bór Me serce z bólu jest zgięte Nie widzi słońca zza chmur Bo miłość to czerwona róża Swym pięknem zachwyca świat Lecz ilość kolców za duża Więc miłość to wielki kat
  3. Smutno mi, Boże, kiedy ranne wstają zorze, w łożu leżę mym w pokorze, gdy się gniewa na mnie morze, smutno mi, Boże. Smutno mi, Boże, gdy szyderców patrzą loże kwiaty więdną na ugorze, gdy mnie rani ten, kto może, smutno mi, Boże. Smutno mi, Boże, gdy nie lepiej jest, lecz gorzej, gdy w mym sercu zadrę noszę, nie dostaję, a wciąż proszę, smutno mi, Boże. Smutno mi, Boże, gdy ma dusza pełna schorzeń, żaden lek jej nie pomoże, kiedy pęka wiary sworzeń, smutno mi, Boże. Smutno mi, Boże, kiedy niszczę, a nie tworzę, gdy ucieka blask w ferworze, głową w mur biję w uporze, smutno mi, Boże. Smutno mi, Boże, kiedy wiem, co stać się może, gdy pogubię się w mym torze, w serce moje wejdą noże, smutno mi, Boże. Smutno mi, Boże, zamiast szczęścia krzywdę noszę, oczy me ku Tobie wznoszę I nie krzyczę już, lecz proszę. Ach, smutno mi, Boże! Ach, smutno mi, Boże!
  4. Z kolan wstanę, gdy odepchniesz mnie z wściekłością Z wściekłością wstanę Z wściekłości wstanę Zabiorę ze sobą kasztany, które przyniosłam Ci jesienią Strzepię z rzęs płatki śniegu Zabiorę bukiet kwietniowych niezapominajek Zetrę z policzków rumieńce Odejdę
  5. Po plaży brzegiem morza idź, ku słońcu zwróć swą twarz i pomyśl tak, że warto żyć, że jednak dużo masz. Niech lekki wiatr owieje Cię, niech dotknie woda stóp, tą słodką chwilą raduj się i wspomnień tych nie gub. Tak dużo masz, tak dużo masz, choć sam już nie wiesz ile, więc wstań choć raz i podnieś wzrok i zobacz, że aż tyle.
  6. Jest jedno tchnienie, co usta otwiera Nie dając Ci jednak wytchnienia I jedno spojrzenie nachalnie się wdziera Kreując zuchwałe marzenia Są jedne usta pijące łapczywie Spragnione z ust Twoich wody Dwie ręce pieszczące Twe ciało tkliwie Dwie stykające się brody Jest jeden smutek, co duszę rozbraja, Przewierca na wylot, kaleczy piersi Jest jedna łezka, co w oku się kaja Spływając wypala i mierzi
  7. Umieramy, by narodzić się na nowo A może nigdy nie żyliśmy? Może to tylko sen? Sen o życiu? Pogrążamy się sami Upijając się bólem wspomnień i urojonych wizji Niespełnionych Już niemożliwych do spełnienia Prawda obiektywna jest tylko wymysłem W rzeczywistości, czasem przeklętej Przez nas samych, nie potrafiących jej wykreować Tak, jakbyśmy tego chcieli
  8. Evelina5590

    Ucieczka

    Bardzo ciekawa propozycja :) Świetnie się to czyta :)
  9. Evelina5590

    Ucieczka

    Dziękuję za komentarze i uwagi. Poprawiłam nieco dwie ostatnie zwrotki, żeby zachować rytm.
  10. Evelina5590

    Ucieczka

    Martwa w rzece płynie woda Gdzieś w oddali pieje kur Kto nam siły w biedzie doda, Gdy przygniecie życia znój? Zatraciwszy się w ucieczce Potykając się o pnie Otuleni w zimne dreszcze Choć na jawie, jak we śnie Nie daj pomrzeć nam z tęsknoty Nakarm nas miłością Twą Nie bezduszne my roboty Oblane rzęsistą łzą Pragniemy wciąż mocno, bardzo Tak dotknąć, poczuć, żyć Chwytają szponami gardło Gdzie przed nimi nam się skryć?
  11. Nocna mara zaczajona Ukraść chce Twój żmudny sen W kącie siedzi przykulona Czeka, aż odejdzie dzień Na Twej skroni zimny oddech Niespokojny pot na czole Odejdź, krzyczysz, precz ode mnie, Nie zabieraj mnie w niewolę Gaśnie lampa, gaśnie życie Z nieba spada biały puch Kochać chcę, choć cicho, skrycie W martwej ciszy płonie duch W swej mądrości nieodpartej Szukając zaschniętych łez Ile prawdy jest zawartej W księdze życia Bezkresnej
  12. Evelina5590

    Herbata

    HERBATA Samotności, witaj, Wróciłam, Czekałaś na mnie? Zrobiłaś mi już herbatę? To miłe. Dzień dobry, znów jesteśmy razem. Nierozłączne. Wiem, nie pozwolisz mi już wyjść samej. Już jestem dla Ciebie. Widziałaś się z Żalem? Co mówił? Chciał ze mną rozmawiać? Przecież nie mamy o czym. A Gniew? Czy On też tu był? Był na mnie zły? Nie chciałam, żeby tak wyszło. Nie chciałam ranić. Żalu, słyszysz? Samotności, przepraszam, Przepraszam, że chciałam odejść, Ale spotkałam Nadzieję, Powiedziała mi, że widziała Miłość, Spotkałam ją, czułam, Uwiodła spojrzeniem, obudziła zmysły, opętała umysł, odeszła, Bez słowa wyjaśnienia. Nie chciała wypić ze mną kolejnej kawy, Dlatego jestem Samotności, Znów jesteśmy razem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...