Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Pi_

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    862
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Pi_

  1. @Jacek_K Jacku, przede wszystkim dzięki, że Ci się tak chciało. Fajne uczucie, że się ktoś tak zastanawia nad twoimi słowami. Gdybym tak napisała, mi skojarzyło by się to chyba ze spłuczką klozetową, a akurat nie o to chodziło;) Chyba rozumiem, dlaczego uważałeś, że tak miało być - bo często ludzie odpoczywają w ten sposób, że na chwilę chcą po prostu całkowicie się zresetować. Mi chodziło o coś w rodzaju - zmniejszenie ciśnienia w oponach lub jak w balonie - zmniejszenie balastu, takie jakby spuszczenie ze smyczy, żeby to coś sobie pohasało po tych szuwarach i zaroślach, aż się zmęczy i nieco odpuści. Nie wszystko musi się skończyć, niedoskonałość jest piękna. Co do tej kursywy, to spodobał mi się pomysł, bo te słowa są niepoprawne. ale tak niegrzecznie jednak zostanie jak było, bo to graficznie mi się nie spodobało. Chyba że później zmienię jednak zdanie, bo sens tego - jak najbardziej. zjadam... nurtem, dwupiórowym wiosłem, tuż pod nami - przemieszczenie się; tusz pod nami granatowe cienie - skoro ma pióra, można napisać na wodzie (nietrwałe jest piękne) Co do propozycji zmian w pierwszej strofce, nie wiem, czy zauważyłeś, że to twór soneto-podobny? Ze średniówką, rytmiką abba ? Zmienić np tak na końcu: że wartkim prądem i w krzyk żurawi (6:4) i by było do całości. Tu się zastanawiałam długo. Ale mi się to i jednak mniej podobało od rozwiązania, które jest teraz. No po co ma być, że sonet? Każde słowo jest ważne, moim zdaniem te dwa, które byś wykreślił, to jednak nie li tylko zapchajdziury. Cudownie, że zobaczyłeś wodorosty jako brody, bo tak chciałam. Jednakże: Bród – płytki odcinek koryta rzecznego, często o twardym podłożu i spokojnym nurcie, umożliwiający przy niskich i średnich stanach wody przekroczenie rzeki – piesze lub kołowe, bez użycia mostu czy łodzi. Na płyciznach tych wodorostów było tyle, że można się zaplątać :-) Co do: Te jagodzianki były ciepluśkie, "prosto z pieca" , którym było ognisko z płytą. To trudne do uwierzenia, ale ludzie widać z tego żyją, że ktoś dopłynie pod wiatę i za kilka złotych kupi genialną jagodziankę ze świeżymi borówkami, nazbieranymi całkiem możliwe, że kilka godzin wcześniej. Można powiedzieć, że wprost cieszyły wszystkie zmysły, ale też, że były zaserwowane całkiem bezpośrednio (nie - zrobione jakiś czas wcześniej i wyciągnięte np. z torebki śniadaniowej). Mam nadzieję, że wyczerpująco.Tak chciałam, bo jeśli kogoś tam nie było, to mam nadzieję, tym wierszem zachęcam :-) Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam:-) Uwielbiam się z Tobą przekomarzać :-) I że też chciało Ci się tu jeszcze wpaść? :-) Bardzo się cieszę. Rzeczowo nie lubię rozmawiać. No zobacz, kiedy ja to piszę, trzecia noc z rzędu zarwana przez jeden wiersz i te komentarze. Ale chciało mi się napisać, no to teraz niech cierpię. Serdeczności.
  2. Pi_

    tvp info

    ... le super Ci to wyszło :-) Dobranoc.
  3. Zatem cieszę się, że się dał napisać i przeczytać :-) Panicznie boję się określenia "górna półka" i tych wszystkich łatek, które sobie czasem lubimy przypinać. Ważne, że do kogoś trafił, to wszystko. Po co komu piękny wiersz, jeśli do nikogo nie trafia? Miłego dnia, Tom. Bardzo dziękuję. Już ktoś tam mi mówił o tych kropkach, widocznie coś z nimi nie tak, chociaż mi się wydawało to dobre. (Wiesz co, to chyba taki charakter, że lubię na końcu zawsze dać swoją kropkę, no po prostu je lubię ;-) Tylko już się skołowałam, czy ich w końcu jest za dużo, czy za mało. Zostawię więc chyba tak jak jest, żeby w tych miejscach po prostu zbyt szybko się nie przeczytało, po to tam są. Pozdrawiam serdecznie.
  4. Pi_

    Znieczulenie ogólne

    W sumie, to tutaj najważniejsze. W niektórych środowiskach (większości) strach jest synonimem słabości. To są takie stereotypy, z którymi niejako się rodziny, przylegające jak druga skóra. Jak wąż, trzeba ciągle z siebie to zdzierać i szukać wnętrza. Po pierwsze, nazywać rzeczy po imieniu, i to akurat tu znalazłam. Jak dla mnie, PL zbyt lubi swój stan (jak pięknie jestem brzydki), też dość częste - to taki sposób radzenia sobie ze strachem. Pozdr.
  5. Można czytać na różne sposoby, ale mi jakoś został tylko ten początek: Ikaria rozłożyć ręce na wiatr niewiele myśląc (o zaufaniu, o wierze, może być i o sztuce, tworzeniu). Może rozróżnić kolorami? Wtedy można by wyrzucić te -- , które mi jakoś kolidują z tymi ( )
  6. Pi_

    Znieczulenie ogólne

    odczuwanie jak odtruwanie, nie jak g.wno ;-) to dobry zbitek słowny, chłopcy podobno nie płaczą i słusznie.
  7. od tej pory rozpoczęło się wirowanie (dodać płyn zmiękczający :-) Śnieżynki podobno mają piękne, ale krótkie życie. ;-))
  8. Pi_

    Światła noc

    Jak mogłeś w to wątpić? Powodzenia :-)
  9. Bardzo mi miło za odwiedziny pod wierszem. Dziękuję. Ten wiersz jest moją małą prywatną modlitwą. Spraw, aby serce moje pragnęło bojaźni Twojego imienia. - dlatego tak napisane. Odgłos wydawany przez żurawie jest naprawdę bardzo głośny, bardziej kojarzy się z jakimiś raptorami niż ptakami. Dodatkowo nad wodą głos niesie się jeszcze bardziej. Akurat te żurawie pamiętam znad jeziora Czarna Hańcza, woda przypomina membranę, jest jak głośnik. Cisza, która następuje później jest niezwykła, szczególnie w tej pozbawionej wszelkiej zbytecznych odgłosów przestrzeni; wydaje się, że cisza też mówi. Często uskarżamy się na brak odpowiedzi od kogoś lub Kogoś, ale ciszę daje się usłyszeć. Dla mnie pobyt w takich dzikich miejscach ma charakter chwilami mistyczny, czego nie doświadczam raczej w innych sytuacjach. Cieszę się, że zrozumiale, czasami mam z tym problem, ale też w wierszach zbytnia oczywistość mi przeszkadza. Pozdrawiam serdecznie, miłego dnia ;-) Wiesz co, myślałam, czy zrobić to z pełną interpunkcją. Zdecydowałam na takie przerwy, które wydaje mi się, zwracają uwagę, że należy coś połączyć (dlatego też kropka i spacja, tak jakoś mi się wydawało, żeby zrobić). I woda w rzecze w deszczu wydaje się cieplejsza, i jagodzianki były ciepłe (czasami można kupić wprost do kajaka). I spraw (czasownik, rzeczownik) i tusz można różnie zrozumieć, czytając ;-) Wysokie Mosty to nawa własna, stamtąd wypłynęłam, to początek. Wysokie, odległości, postoje - takie nasze wymiary ;-) Pod kajakiem i jego cieniu jest granatowo ;-) Oczy mam ciemne, też nie użyłabym :-) Pozdrawiam serdecznie. I za serduszka oczywiście też dzięki, miłego dnia :-) @Liryk , @beta_b
  10. To wszystko jest bardzo nostalgiczne, ale wszystko ma swój nieuchronny koniec :-) Często rzeczy przywołują wspomnienia, w tym tkwi ich wartość. Nie wiem, co chciałabyś tutaj zmienić? Może dodać więcej szczegółów - np marka maszyny do szycia ? Singer? Mieliśmy taką z kołem? korbką?, która była jednocześnie stołem. W środku miała otwór, a ja bawiłam się, że to jest dziupla dla wiewiórki. Jaka porcelana? Równie dobrze może zostać tak, jak jest. Pozdrawiam :-)
  11. no i kropka wtedy nic złego ich nie spotka. Pisanie wierszy to wentyl bezpieczeństwa. Pewnie wiersze się nie podobały ;-) (Najlepszy tytuł).
  12. Pi_

    Światła noc

    Według niektórych, życie istnieje tylko na Ziemi, w pewnym sensie można więc powiedzieć, że Kopernik nie miał racji ;-) Ironizuję, bo wiersz mi się jeszcze nie podoba - czekam na piosenkę :-) Już słyszę, że będzie dobrze się śpiewało. Bardzo pozytywna energia :-)
  13. Poprawnie powinnam napisać: łysek
  14. No to szybki jesteś. Dużo tu jest zmienione :-) I jeszcze mnie męczy, że nie jest dobrze. Np łysków z obłoków nie było. Ps 86,11 Pozdrawiam:-) PS Nie wiem, czy w ogóle to, co napisałam, jest dla kogoś poza mną, zrozumiałe.
  15. w przezroczystym lustrze Czarnej Hańczy czesząc brody pełne wodorostów głębie szafirowe . ciepłe w deszczu cieszą wprost z ogniska jagodzianki zjadam zieleń w błękit pomarszczony nurtem oczyma i dwupiórowym wiosłem . tusz pod nami granatowe cienie pni olchowych z tyłu Mosty Wysokie postoje odległości spływam sobie rzecznie z puszcz (am) z myśli bieg niedokończonych . spraw trzcin brzegiem w meandrach faksuję na wodzie . Bo że wartkim prądem w klangor żurawi łyskami z obłoków ciszą w niebo Ps 86,11
  16. Pi_

    Jestem

    Wydaje mi się, że wrzuciłeś wszystkich autorów wydających w ten sposób do jednego worka. Zauważ, że chociażby na tym forum jest co najmniej kilka osób, które albo popełniły ten czyn, albo przymierzają się do niego. Może lepiej byłoby porozmawiać, jak lepiej wydać, na co uważać, jakie są korzyści, a jakie problemy? Moim zdaniem wydawanie w ten sposób to znak naszych naszych czasów, a samo wydanie wierszy jest banalne (na pewno trudniej z prozą, tutaj mało kto chyba czułby się bezpiecznie, że nie zdarzy mu się jakieś potknięcie - jeśli tylko... ) - chyba że piszemy ot tak, byle co i byle jak. Pewnie, że najlepiej i najprościej by było, aby ktoś (a nie ja) ponosił i odpowiedzialność za wydanie (ktoś się zdecydował to zrobić, ja tylko napisałem coś tam w przerwie obiadowej...), wypromował i jeszcze dał za to kasę. To jednak nie znaczy, że książka zrobiona tylko przez autora, jest gorsza. Prawdopodobnie jest brzydsza od strony graficznej, to moim zdaniem nie jest takie ważne w przypadku wierszy. A to ja przepraszam, jeśli za bardzo. Po prostu czytam coś kolejny raz na ten temat. W Polsce jest tyle zniechęcania do wszystkiego, naprawdę, nie trzeba... To prawda, że są tacy, którzy wydadzą byle co, byleby zobaczyć swoje nazwisko, ale tych nic nie zatrzyma. Być może więcej jest takich, którym brakuje wsparcia, pomocy? Ja nie czuję się jakimś autorem, ale wydałam bajkę dla dzieci. Nie porwałam się na nic wielkiego, małą rzecz, dla mnie - bardzo ważną. I powiem Ci, że gdy spotykasz dziecko, które lekko onieśmielone pyta - czy to pani napisała? - to bardzo niezwykłe uczucie. Moim zdaniem, jeśli ma się jakąś już całość, czytasz z odstępem czasowym bez odruchu wymiotnego, kilka zaufanych osób potwierdzi, że nadaje się (optymalnie schować się i samemu obserwować, jaka reakcja), to warto. Bez ambicji na długowieczność, bez ambicji na bycie sławnym, znanym - tu i teraz. Nie, raczej nie. Strasznie się rozpisałam, zbyt wiele czasu, ale chciałam Cię jakoś spróbować przekonać, że to nie musi być złe, że życie jest zbyt krótkie, żeby się tym wszystkim przejmować, że nie tak, że tak lepiej, że trzeba na coś jeszcze zaczekać (aż jakiś ważny wydawca odpisze na mail). I co, że nie odpisał? Ja np. zrobiłam to, co chciałam, zdążyłam ;-) Zauważyłeś, że już nie piszę wierszy? Ważne, żeby zdążyć, to zawsze jakiś kompromis, jak z wszystkim. Pozdrawiam. Bardzo mi miło, czy Pan czytał jakiś mój wiersz ;-) Moim zdaniem to zwyczajność dla osoby, która pisze. Z tą różnicą, że dzisiejszy świat jest inny, jest taki zalew słowa pisanego, muzyki, twórczości wszelakiej, także i byle jakiej, że jest w czym szukać, jeśliby tylko ograniczyć się do tego, co ma jakiś swój ISBN, numer w szeregu, jakiś rozmiar pamięci. Ilość papieru, który produkujemy i wyrzucamy - nieproporcjonalny; chociażby dlatego, kto by dzisiaj chciał zaglądać do każdego zeszytu, wyrzuconego na makulaturę. Moim zdaniem te czasy, że ktoś kogoś kiedyś odkryje, dawno minęły. Ocenianie wierszy moim zdaniem graniczy z niemożliwym. Jeśli zaś chodzi o obraz poprawności poetyckiej - ciekawe jak pisaliby chociażby wspomnieni przez ciebie twórcy, gdyby liczyli się z nagrodą w jakimś konkursie ;-) Ponieważ zmienia się rzeczywistość i słowa, których używamy, posługując się niby tym samym językiem, zawsze można pisać, nie chodzi wyłącznie o formę. Tak mi się wydaje, moim skromnym zdaniem. A ja uważam dokładnie na odwrót, właśnie by to robił, bo każdy kto pisze, chce być przez kogoś czytany. Pozdrawiam.
  17. Pi_

    Jestem

    Nie ma nic bardziej niesprawiedliwego niż uogólnienia, może szczególnie w poezji, która dla mnie powinna być przede wszystkim możliwie jak najbardziej indywidualna - stąd tej dobrej nie znajdziesz na liście najpopularniejszych. A co do twórców, wiesz, jaki jest najlepszy? Martwy twórca, z takim już zero konfliktów, byle tylko gdzieś tam może jeszcze napisał, że dochód przeznacza na jakąś organizację. Jedną z najlepszych książek przeczytanych w życiu dostałam jako prezent od kolegi, który dostał kilka egzemplarzy od kolegi, a tamten chyba już od autora - taki łańcuszek. Wszystko za darmo i bez reklamy, wyłącznie koszt autora. Historia tragiczna, bo takie właśnie są w życiu - nawet nie pamiętam nazwiska twórcy, bo książeczkę zgubiłam w trakcie przeprowadzki, kontakty się zatarły, czas zrobił swoje. Nic dla niego się pewnie nie zmieniło, nikt go nie zna, jeżeli w ogóle jeszcze żyje. Podanie własnego nazwiska na okładce to mniej niż noszenie go na identyfikatorze przyczepionym do jakiegoś uniformu. Warto wydawać własne wiersze, gdyż wtedy mogą tworzyć jakąś opowieść. Dobre wiersze tak powinny być czytane. Wtedy wychodzi - czy coś jest właśnie dobre. Zwykle duża ilość źle świadczy o jakości, chociaż to też może być pewnie mylące. Na co liczy ktoś, kto wydaje coś w niewielkim nakładzie, samemu? Myślisz, że to jakieś chore marzenia o sławie? Może Ty taki jesteś, jeśli ten temat aż tak Cię prześladuje. Ludzie podejmują się w życiu różnych działań, w zasadzie nieistotnych, jeśli traktujemy swoją podróż tutaj jako pewien incydent - kolekcjonują rzeczy w ich mniemaniu mające wartość (po ich śmierci wyrzucane często na śmietnik), malują, piszą - tylko jakiś procent z tego żyje jeszcze jakąś chwilę (z perspektywy wieczności nawet Mickiewicz to chwila), sadzą drzewa, które ktoś później wytnie, upiększają domy, które ktoś potem i tak przerobi według własnej koncepcji. Wszystko jest tylko chwilą. Jeśli publikujesz swoje wiersze, czy inne prace, to dzielisz się się sobą. Jest to jedna z najbardziej niezrozumiałych tajemnic, z jaką dzisiaj się możesz spotkać, namacalnie, prawdziwie, bez żadnej istotnej korzyści, wręcz odwrotnie - spotykać się można z falą krytykanctwa, zawiści, w najlepszym przypadku niezrozumienia. Sama spotkałam się czymś jeszcze gorszym. Generalnie - to się nie opłaca w żaden sposób. Zadziwia mnie też, jak mało ludzie pomagają sobie. Chyba nie ma nikogo na świecie bardziej zawistnego, niż drugi autor, a realnie rzecz biorąc - tylko z kimś takim najprawdopodobniej może się spotkać ktoś piszący wiersze. Pozdr. PI_
  18. Pi_

    Lento

    meimuzor einzceinokein :-)
  19. I tu doszliśmy do clou, to działa tylko w jedną stronę. Myślę tak, co Ci napisać, ale może tyle, wiesz, prasuję, a już jest po północy, Dobranoc.
  20. Edith Piaf i Theophanis Lamboukas (przyznam się, że nie pamiętałam nazwiska pana) - może być? 8 fun, takie związki są cholernie niesprawiedliwe dla kobiet. To wcale nie jest miłość, tylko wykorzystanie naiwności młodej kobiety i zabranie jej szansy na normalny związek, przede wszystkim z uwagi na dzieci (lub ich brak). Aisza miała 13 lat, podobno Mahomet bawił się z nią zabawkami - to dopiero miłość ;-) Pozdrawiam ;-)
  21. To było zbyt oczywiste 8fun. Nie podoba mi się, że tylko Fiodor jest u Ciebie markowy ; (Anna może i jest, ale nie widać - to tak jakby nie była). Pozdrawiam;-)
  22. 1. pierwiastek ludowy w sztuce 2. był las, nie było nas... lud ciemny wciąż bierny (czy autor życzy sobie komentarze?) ;-)
  23. Nie rozumiem tego. Zabawy urządzali biali chyba dla samych siebie. Złote ich rogi, sierść, mienią się (?) Zostały monety, taki jest człowiek ;( Chyba najbardziej zapamiętałam historię o zabijaniu po to, by wyrywać same języki. To jest jedna z moich naj naj bardziej ulubionych piosenek, mogę ją słuchać cały dzień: Pozdrawiam ;-)
  24. Pi_

    Lento

    Ananke?
  25. Kolor skóry, długość nosa? Ja nie jestem ciemnowłosa ;-) Marilyn M.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności