Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

tetu

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    419
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez tetu

  1. Dzięki Sylwku. Ale to dobrze, czy źle, że tak po bandzie? ;) Pozdrawiam. Beato, dziękuję za wizytę i słowo. Pozdrawiam. Witaj Ann. Fajnie że zajrzałaś i dorzuciłaś grosik. Mnie tam się nic nie rozmywa;) Ale ok. Wiem że jest fragment, który może zwieść:) Tobie się rozmyło zapewne w tym miejscu, prawda? Ten wiersz jest trochę przewrotny. Trzeba powiązać śnięty spokój z tym właśnie fragmentem i z puentą;) właściwie to wszystko trza powiązać:D Dziękuję że byłaś.
  2. Cieszę się, że zadziałało, taki był plan;) Dzięki Art. Również pozdrawiam i życzę dobrej nocy.
  3. To leć, bo się spóźnisz:) Zawsze miło Cię gościć, dobranoc. Dzięki Tomek. Masz rację, uciekaj i lepiej łap co lepszego;) Dobrej nocy.
  4. Przedni wierszyk:) A jaki morał! :P że ho ho. Kupuję wiersz w całości. Propozycja Jacka dla mnie bardzo na tak. Pozdrawiam Sylwku.
  5. To witaj w klubie Annie_M:) Ja najniżej Wam się kłaniam metr sześćdziesiąt w szpilkach więcej rozmiar buta też przysłania (36) co za pech! a może szczęście? kiedy wzrostem ktoś tam dzielił za rozumem twardo stałam dzisiaj muszę to powiedzieć żem się jego wyczekała no więc wolę miast wysokiej tę kulturę zawsze pełną fajnie jest ze sobą w zgodzie żyć i widzieć wokół piękno A wiersz Betko jak najbardziej na tak. Pozdrawiam. No właśnie.
  6. nadal przychodzisz to mistyczne miejsce jest wewnątrz nas nie da się tak łatwo rozdzielić bo poza ciałem istnieje coś więcej coś co każe wierzyć w śnięty spokój twój i mój raj w którym zbawienie to słowo klucz więc nie kluczmy nieziemsko odrealnieni napijmy się krwi może zostanie nam odpuszczone słowo pańskie i śmierć za życia byliśmy pełni łaski teraz zostaje szczelina po grób wykopane milczenie pomiędzy jestem a jestem a jesteś niemal jak Bóg dosłownie
  7. Skoro dla Kaczmarskiego, to nie pozostaję obojętną. Świetny, utalentowany człowiek. Podoba mi się Tomku Twój tekst. Marcin ma trochę racji, że zbyt dużo naraz chciałeś powiedzieć. Czuć przeładowanie tekstu, ale są emocje, a to najważniejsze. Zastanowiłabym się nad tym a tutaj nad inwersją Jest parę miejsc do przemyślenia, ale jestem na tak. Szacunek i uznanie dla Ciebie. Pozdrawiam.
  8. tetu

    Gran Canaria

    Bardzo inteligentnie. Świetny tekst. A ile się tu kryje? :) Prawda:D Pozdrawiam.
  9. tetu

    Jesień idzie

    No! Mocno i konkretnie:D Przywaliłaś puentą:)
  10. tetu

    moja eucharystia

    Zatem cieszę się, że znalazłeś coś dla siebie. Pozdrawiam Wiesławie. Sylwku, nie ma złych, czy opacznych interpretacji, są jedynie źle napisane wiersze;) Pozdrawiam. Beato, jest mi ogromnie miło, że lubisz do mnie zaglądać. Taki komentarz to miód na moje serducho, dziękuję. Franku, można być po tej stronie, a czuć jakby się było po tamtej. Niby racja że dróg jest wiele, ale wewnętrzne rozdarcie pod lir spowodowało, że nie widzi ona innych ścieżek i choć Piotr uparcie każe jej iść naprzód, to... nic już nie będzie takie samo. Dziękuję za zadumanie i słowo pod tekstem. Pozdrawiam.
  11. tetu

    moja eucharystia

    Waldku, dziękuję i wzajemnie. Sylwku, dziękuję za ten komentarz. Miło przeczytać jak ktoś napisze jakąś refleksję. Bardzo cenię takich czytelników. Pewnie masz rację, że zostało jeszcze sporo do odkrycia, ale to w szerszym aspekcie, bardziej ogólnym, u tych mniej wrażliwych:) Oczywiście żartuję sobie:) Dla podmiotki coś się skończyło, coś zaważyło na tym, że nie ma siły już odkrywać. Może to i słabe, bo podobno wiara czyni cuda, ale właśnie ta wiara, ten Bóg (i to jest paradoks) zachwiało tym w co wierzyła, odebrało jej nadzieję i siły. Teraz ma swoje przykazania i swój ołtarz. Dzięki że byłeś. Dobrej nocy. @Pan_Fei Serdecznie dziękuję za tak obszerny i szczery komentarz. Bardzo to doceniam. Powiem tak, długo zastanawiałam się nad puentą "to czynię na naszą pamiątkę" początkowo w ogóle był to tytuł, którego zadaniem było sklamrować całość, ale wydało mi się to zbyt przekombinowane. Wiersz kończył się dystychem, czyli na stopach Boga. Potem wymyśliłam inny tytuł (obecny) i stwierdziłam, że ostatnia strofa z przerzuceniem pierwszego tytułu do puenty dość ciekawie nawiązuje do tej mojej eucharystii, do ołtarza który pelka sobie stworzyła i tak zostało. Nawet uznałam, że to dość mocny akcent w tym kontekście. Inny ołtarz, inny bóg, moja eucharystia i zaznaczenie dlaczego to czynię, co jest istotą. Może tu właśnie przekombinowałam, może to się powinno kończyć na stopach Boga? Pomyślę jeszcze. Być może masz rację że za dużo motywów, wezmę to pod uwagę na przyszłość, ale jak wspomniałeś starałam się go utrzymać w ryzach:) Jeśli chodzi o frazę, która wydaje Ci się toporna, mnie nie przeszkadza. Nie odczuwam tutaj niepotrzebności, ani też zbytniej nachalności. Czy ciężkie? Pewnie kwestia gustu. Niedzielne obcowanie, czyli msza z komunią której to pelka się wyrzekła, tym samym odchodząc od wiary, to mniej więcej chciałam zaznaczyć pisząc o zdradzie i wydaje mi się, że ujęłam to najdelikatniej jak umiałam:) ale fajnie że mówisz o tym co Cię razi. Lubię wiedzieć. No i oczywiście cieszę się, że pomimo wszystko tak odebrałeś ten tekst. Dzięki że zajrzałeś. Pozdrawiam serdecznie, Iwona.
  12. No i byłoby małżeństwo idealne:D
  13. Lepiej męża ucałować niż przerzucać się na słowa Pozdro.
  14. tetu

    moja eucharystia

    To napełnij je czymś słodkim, o ile to możliwe;) Dobrego dnia.
  15. tetu

    moja eucharystia

    Dziękuję Magdo za wgląd, słowo i propozycję wiersza:) Pozdrawiam.
  16. tetu

    Śniadanie

    Niepotrzebny cudzysłów w tytule. Jeśli zaś chodzi o oczy, to może rozbiegane? Rozchwiane jakoś tak nie bardzo;) Wiersz też mnie uśmiechnął. Pozdrawiam.
  17. tetu

    Nocny spacer

    I oby tak dalej Waldku. Trochę bym tu pogrzebała, ale nie zrobię tego, bo to Twój charakterystyczny styl. Masz pełne prawo tak widzieć i czuć, a ja to szanuję. Romantyczny wiersz. Pozdrawiam.
  18. niewiele już można odkryć Piotrze bursztynowe niebo spadło jak grom i nic już nie chroni przed samotnością nie mogę uciec bo dokąd miałabym pójść przecież mówiłeś że dom to także ciało Chrystusa umiłowanie i wiara że zawsze będziemy zwątpiłam Piotrze niedzielne obcowanie skończyło się zdradą zamiast krzyża droga przez piekło być może w niej ostatnia nadzieja na bliskość po którą sięgam każdego dnia piję wino i zmywam krew ze stóp swojego Boga to czynię na naszą pamiątkę
  19. Faktycznie się tu dzieje:) Czysta perwersja:P Rym w końcówce: skórze - wynaturzeń - fajny i jakoś złagodził mi obrazek. I tak jak Marletka napisała, że z przymrużeniem oka, tak właśnie ja traktuję Paskuda:)
  20. tetu

    Sen i jego sny

    Mocno oniryczny klimat. Zaintrygowałeś tym wierszem. Na początku wykluczał mi się wers 2 i 4. Potem stwierdziłam ok, podmiot bierze udział w tym śnie i w tym śnie jest tego świadom. Ale czy śpiący człowiek może być świadomy tego że śni? I tu mi się coś wyklucza. Potem pomyślałam, że podmiotem w wierszu jest sen sam w sobie, zważywszy zresztą na tytuł miałoby to sens:) Ale pojawiła się kolejna wątpliwość. Jak sen może się budzić i przecierać oczy? Raczej to człowiek budzi się ze snu. Potem jeszcze jedna wizja:) pomyślałam że to chyba jakaś niesamowita, wręcz niemożliwa sytuacja w życiu peela, której się kompletnie nie spodziewał np coś nagle zobaczył i nie mógł uwierzyć własnym oczom (nieraz mówimy chyba śnię, przecieramy oczy z wrażenia) i dlatego też pomyślałam że może sen występuje tu pod postacią personifikacji? Rzeczywistość w którą trudno uwierzyć? Mnóstwo pytań, na które pomimo wszystko nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi. Jednak jest tu coś, co mnie zatrzymało. Chyba ta świadomość przeplatająca się z nieświadomością:) Pozdrawiam.
  21. tetu

    Złudzenia

    Dziękuję Tomku. Pozdrawiam.
  22. O rany Waldku! Emocje wzięły górę;) Aż trzy epitety w tytule, czasami trzeba sobie ulżyć. Nata ma rację, zgadzam się z jej komentarzem. Pozdrawiam.
  23. tetu

    a cappella

    Sylwku, Waldku, Jacku, pięknie dziękuję za słowo uznania:) Dziękuję także wszystkim za serducha. Miłego wieczoru.
  24. tetu

    granica tolerancji

    Nie, to nie jest złe, bo jeśli ktoś atakuje należy się bronić tylko zastanawiam się, dlaczego broniąc się mamy być zaraz postrzegani jako nietolerancyjni? Dlaczego mamy się znaleźć poza nawiasem społecznym? Bo otwarcie mówimy o granicach? Nie chodzi o to by tolerować to co jest sprzeczne z naszymi przekonaniami, bo wtedy faktycznie doszłoby do unicestwienia tolerancyjnego, do uległości. Ale gdyby tak odwrócić sytuację? Inni będą bronić swojego i koło się zamyka. I tu rozpoczyna się kwestia granic tolerancji. Nie sprowadziłam tego dyskursu tylko do definicji. Od tego zaczęłam. Napisałam wyraźnie że jest to kwestia świadomości i nie poklepywania zła, za które kościół katolicki uważa wiele zachowań. Podałam tylko taki, a nie inny przykład. Mogłam równie dobrze podać inny. Katolik wraz z wiarą przyjmuje określone wartości i nie może się godzić na wszystko, ulegać, ale to wcale nie oznacza że musi odrzucić dyskutanta, który ma odmienne poglądy. W drugim człowieku należy widzieć przede wszystkim rozmówcę, partnera do dialogu, nie wroga. Jeśli będziemy mieć szacunek do cudzych poglądów, z którymi nie musimy się zgadzać, i nie będziemy kwestionować życiowych wyborów innych ludzi, to taka postawa nie będzie sprzeczna z tolerancją. Pozdrawiam.
  25. tetu

    Znieczulenie ogólne

    Jedni uciekając od rzeczywistości piją, jeszcze inni się modlą (podobno też pomaga) Zresztą "jak trwoga to do Boga" tak mówią . Zastanawiam się czy jest w tym trochę więcej cynizmu, czy prawdy objawionej. No i jeszcze, że wiara czyni cuda i coś tam, coś tam. Mnie nie podoba się za bardzo ani jedno, ani drugie. Ale gdybym musiała... to nie powiem co bym wybrała;) A tak poważnie nikt nie mówił że będzie łatwo. Życie jest trudne i okrutne, ale jest coś czego nam nikt nigdy nie odbierze i co mamy tylko w swoich łapach. Wybór! I tu trzeba uważać i dobrze się zastanowić, bo od niektórych nie ma odwrotu. Uciekając w alkohol okazujemy nic innego jak swoją słabość, w modły zaś, niejednokrotnie fałsz i obłudę. Oczywiście nie zawsze. Są tacy którym wiara bardzo pomogła i którzy w niej trwają. Mam tu bardziej na myśli taki chwilowy przebłysk, ale wróćmy do Twojego peela. Jest mocno poobijany przez życie i nie ma nikogo kto mógłby mu podać dłoń. Boryka się ze swoimi problemami, krzywdami tak jak potrafi. Upija się znieczulając w ten sposób ból i zagłuszając głosy które nie dają wytchnienia. Nie myśli racjonalnie, ale to nie istotne. Ważne że pomaga tu i teraz, tyle tylko że taka ucieczka jest ucieczką przed sobą samym. Nie można dać się pokonać własnym lękom. Trzeba wychodzić im naprzeciw i stawiać czoła. Tylko tak podmiot osiągnie równowagę. Wiem, że tak się tylko fajnie gada, ale nikt za peela nie przełamie tych lodów dopóty, dopóki on sam nie weźmie spraw w swoje ręce, nikt za niego życia nie przeżyje. Wsparcie to bardzo dużo, peel go nie ma, idzie sam, dlatego tym bardziej powinien udowodnić sobie że da radę. Wierzę że da. Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności