Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

KompulsywnyPoeta

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

51

O KompulsywnyPoeta

  • Urodziny 12.06.1986

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. 1 V 2019 traktem idąc mijałem tłum darmowych kiełbasek świętujący 15 lat czegośtam i konfederację kontestatorów wszechświata wkurwionych na odległe miasto potem zrobiło się prywatnie wylądowałem w miejscu gdzie wszystko się zaczęło serwują tam piwo byliśmy razem ona starsza i ona młodsza obie pod moją opieką a trzeciej nie było zgłodniałem szybko w 503 puste prawie kierowca mówił haraszo zupa krem pyszna podana przez kelnera gejowsko słodkiego. cały personel zresztą z tej galaktyki czarnej dziury jakby. no ale to charlotta. plac grzybowski. sprawdź sam. i nie to nie jest lokowanie produktu a teraz w kawiarni starego Żyda i imperialistów brytyjskich widzę przez szybę flagę narodowego bezruchu obcych których mogłoby nie być bez żadnej dla mnie szkody papieża skamieniałego na schodach pozdrawia kogoś nie mnie
  2. smutny to widok pusty kufel po porterze czy innym pale ale czy życie ma sens? pytasz i dolewasz 500 ml sensu żal. a ty kufel nim wypełniony po brzegi smutny to widok
  3. cześć to znowu ja piszę choć wiem że trafiam w spam wśród niechcianych ofert newsletterów - tadam! - kilka moich ran dzisiaj piszę krótko choć minął dzień lub rok nieważne. spam czyta tylko bot chyba można ogłosić marny koniec love story piszę listy do Ciebie całując algorytm
  4. @Don kebabbo podobno w tym wieku człowiek robi się nostalgiczny, po 40 rzekomo to mija i nastrój wraca do normy
  5. ja 33-latek nie spełniłem nadziei czterolatka. nie zostałem strażakiem i zamiast pożary gasić wywołuję je. zawiodłem też siebie maturzystę bo powinienem już mieć i być dyrektorem. wypasioną furę. nie jestem. nie mam. chyba się odjaniepawliłem poprzeczka wisi nisko już nigdy się nie rozczaruję sobą. biorę co dają
  6. przecież nie ma odcięta widzę - nie ma upewniam się - nie ma nie ma Cię a boli została tylko plama po winie mojej wielkiej bardzo
  7. Nic nie widzę Pod powiekami z ołowiu Oczy, z których straciłem Ciebie i sens Bezużyteczna tkanka Wprawiana w REM Byle wspomnieniem Stop! Jak oderwać Ten zlepek słów Przeterminowanych Od suchych ust Chcę wreszcie milczeć O przeszłości Ale zamykające się powieki Zawsze stają się pułapką Tych kilku plam światła Zabłąkały się we mnie Najpierw zachowując A potem wykoślawiając Twoje kontury Odkleił się Twój cień I został ze mną
  8. Gdybyśmy mieszkali w jednym mieście Byłbym narażony na Ciebie W aptece. Na przejściu dla pieszych. Albo w tej kawiarni w centrum do której chadzam ja I każdy czasem chadza więc i Ty byś. Najpierw niepewne spojrzenie bezruch Powinnaś skinąć głową i odwrócić się ostatecznie Odwróciłaś się już dawno. Ale nie. Zamiast uciec w pozorowanym pośpiechu Zapytałabyś jak leci i czy córka zdrowa Bo u Ciebie wszystko w porządku Wszystko? Wszystko. Wiedziałem. Jakże by inaczej. Cieszę się. A potem kupiłbym Ci kawę i częstował innymi kłamstwami. U mnie leci powoli ale do przodu Albo bo to przecież na jedno wychodzi Tak dużo się dzieje, że nie wiem w co ręce włożyć A przecież nie wplotę ich w Twoje włosy Jak kiedyś. Kiedyś? Och! Pamiętajmy tylko dobre chwile Nie, nie mam Ci niczego za złe (Tu odetchnęłabyś z ulgą, udając przed sobą Że miałaś jakieś wyrzuty sumienia) Tak widać musiało być prawda? I znów poczułbym złość Na Twoje nieme przyznanie się Do wiary w fatalizm I moje - do winy
  9. Wersja kontrastowa IV (polityczna) Ona z pisu, a on z peo Ono - to ich wspólne dzieło
  10. Budzik dzwoni nie w porę Zawsze, gdy jesteś tuż obok Zawsze, gdyśmy ze sobą Budzik w oczy mnie kole Takie jego zajęcie Przerywa dureń w pół słowa Gdy się zawiąże rozmowa To właśnie wtedy jest cięcie Już nie nakręcę budzika Przeciwko sennym spotkaniom Bo uświadamia co rano Że mi, Najdroższa, umykasz
  11. Haha to niewiele rond zjezdziles :) w wawie na wiekszosci sa. czasami nie warto sie wymadrzac pogladowo
  12. Wkurwia mnie ten palant Co z opóźnieniem rusza na zielonym Jakby mu nie zależało Na czasie. Na niczym. Zwykle jestem spokojny Do rany przyłóż Ale teraz bym zajebał Prosto w maskę jego A7 Żeby mu spadły te raybany Śpieszę się przecież Nie widzi że blokuje Ruch. Życie. Ja mówię tu Krzyczę za miliony Tych co za mną Klną i naciskają Mnie i te klaksony Wściekle ujadają Jakbym to ja A przecież to on Staje nam na drodze Głąb. Tuman. Zawalidroga bezrefleksyjny I znów nie zdążymy Złapać własnych Myśli. Ogona.
  13. A dzisiaj świeci słońce Z jesienną rezygnacją Wobec prognoz O nadchodzącym mrozie Blada nadzieja spada ze mnie Z ostatnimi liśćmi (One też niechętnie Ślizgają się po swojej serpentynie) Zima, co tuż za rogiem, zabije Także absurdalne oczekiwania Wzrok zakończy wędrówki W zakazane miejsca W niedostępne serca Zapomnę o grzechu Albo szczęściu Nie będzie pożegnań
  14. Haha, poprawiłaś mi humor :) naprawdę! Ślę duży uśmiech!
  15. Czy romans może być udany, jeśli się skończył? :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...