Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Gfomania

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    21
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

5

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. No dobra, zarówno przedmiot zabawy, jak i moja odpowiedź na szybko, wymagają doprecyzowania. W tworzeniu własnej wersji chodziło jednak o zachowanie przesłania Szekspira, co - biję się w piersi - nie zostało jasno powiedziane. Czyli że wbrew temu, co lubimy myśleć, jednostka nie ma znaczenia dla funkcjonowania świata. Jak jeden zdycha, to inny się bawi, kiedy jeden śpi, i tak inni czuwają. Swoją wersją, która kompletnie przeinacza myśl Szekspira (stanowi najdobitniejszą z możliwych polemikę z nią, przewrotnie jak najmniej odchodząc słowami od oryginału - no, szacun) , wytknąłeś mi jasno, że tego nie doprecyzowałem. Dziękuję za to i liczę, że jeśli ktoś jeszcze chciałby się odnieść do tematu, weźmie to doprecyzowanie pod uwagę.
  2. Jak w konkursie - zgadza się, jeśli się za bardzo zacznie "rozwijać skrzydła" to można odfrunąć daleko.
  3. Mateusz - dzięki! Czyli to takie reakcje kliknięciem, nie ma żadnej treści, tak? bronmus - no w sumie tak, jeśli się tak podejdzie to można cokolwiek napisać i będzie OK.
  4. Udało się, wrzuciłem temat w zabawach. A z tymi reakcjami wciąż nie wiem, jak się do nich dobrać.
  5. Drodzy Poeci! Po przerwie na letarg zimowy (nie tylko mój, wszystkie niedźwiedzie tak mają), obudziłem się z pomysłem na zabawę literacką (w oryginale, w innym dziale, było na konkurs, ale dzięki trafnej sugestii szacownego Bączka Bączyńskiego przerzuciłem pomysł tutaj, zatem i niejaka edycja stała się niezbędna). Zadaniem jest wymyślenie własnej wersji słynnej zwrotki z Hamleta w rytmie Paszkowskiego, w dowolnej konwencji. Wiele tłumaczeń tego wyimku (jak i całego utworu) powstało. W oryginale brzmi tak: Why, let the stricken deer go weep, The hart ungallèd play. For some must watch while some must sleep. So runs the world away. Dwa najbardziej znane przekłady przytoczę: Niech ryczy z bólu ranny łoś, Zwierz zdrów przebiega knieje. Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś, To są zwyczajne dzieje. (Józef Paszkowski) Niech się zraniony jeleń słania: Stado już w bór odbiega; Bo jest czas snu i czas czuwania – Na tym ten świat polega. (Stanisław Barańczak) Jako się rzekło, masa innych istnieje. Co bynajmniej nie oznacza, że temat jest zamknięty. Do namówienia Was do uczestnictwa zainspirowała mnie zabawa w to właśnie, którą urządziłem ze znajomą lingwistką. I na szybko na spółkę stworzyliśmy 3 wersje. Całkiem poważną, z przymrużeniem oka i karykaturalną. Oto one (odpowiednio). 1) Niech ranny jeleń broczy krwią, A zdrowy gna wesoło. Gdy jeden czuwa, inni śpią. Tak świat się kręci wkoło. 2) Raniona sarna krzywi twarz, Gdy inna żwawo skacze. Byś ty mógł spać ktoś trzyma straż. Nie może być inaczej. 3) Niech ryczy z bólu ranny kot, Wciąż drugi myszy łapie. Ktoś nie śpi, a ktoś usnął w lot, Bo leżał na kanapie. Na koniec jeszcze raz. Przedmiotem zabawy jest stworzenie własnej wersji tej zwrotki, trzymając się rytmu Józefa Paszkowskiego, w dowolnej konwencji.
  6. Bączku drogi, dziękuję za komentarz - chętnie, tylko nie wiem jak to się robi, zaraz spróbuję rozkminić. Jestem nubem tak samo poetyckim, jak i tuportalowym. Pokazuje mi reakcje (w szczególności Twoją), ale jak klikam to nic mi się nie wyświetla. Może podpowiesz jak zobaczyć te reakcje?
  7. Drodzy Poeci! Po przerwie na letarg zimowy (nie tylko mój, wszystkie niedźwiedzie tak mają), obudziłem się z pomysłem małego konkursu. Na wymyślenie własnej wersji słynnej zwrotki z Hamleta w rytmie Paszkowskiego. Wiele tłumaczeń tego wyimku (jak i całego utworu) powstało. W oryginale brzmi tak: Why, let the stricken deer go weep, The hart ungallèd play. For some must watch while some must sleep. So runs the world away. Dwa najbardziej znane przekłady przytoczę: Niech ryczy z bólu ranny łoś, Zwierz zdrów przebiega knieje. Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś, To są zwyczajne dzieje. (Józef Paszkowski) Niech się zraniony jeleń słania: Stado już w bór odbiega; Bo jest czas snu i czas czuwania – Na tym ten świat polega. (Stanisław Barańczak) Jako się rzekło, masa innych istnieje. Co bynajmniej nie oznacza, że temat jest zamknięty. Do ogłoszenia konkursu zainspirowała mnie zabawa w to właśnie, którą urządziłem ze znajomą lingwistką. I na szybko na spółkę stworzyliśmy 3 wersje. Całkiem poważną, z przymrużeniem oka i karykaturalną. Oto one (odpowiednio). 1) Niech ranny jeleń broczy krwią, A zdrowy gna wesoło. Gdy jeden czuwa, inni śpią. Tak świat się kręci wkoło. 2) Raniona sarna krzywi twarz, Gdy inna żwawo skacze. Byś ty mógł spać ktoś trzyma straż. Nie może być inaczej. 3) Niech ryczy z bólu ranny kot, Wciąż drugi myszy łapie. Ktoś nie śpi, a ktoś usnął w lot, Bo leżał na kanapie. Podsumowując. Przedmiotem konkursu jest stworzenie własnej wersji tej zwrotki, trzymając się rytmu Józefa Paszkowskiego, w dowolnej konwencji. Terminu nadsyłania prac nie wyznaczam sztywno, bo uzależniam go od zainteresowania konkursem (wstępnie szacuję, że liczba odpowiedzi zmieści się pomiędzy zerem a nieskończonością) ale kiedyś w końcu upłynie. Wybór zwycięzcy nastąpi w wyniku odrębnie ogłoszonego, demokratycznego głosowania (przy czym osoby, które mogłyby zagłosować nie po myśli, zostaną specjalną ustawą odesłane na wcześniejszą emeryturę). Pula nagród, podobnie jak termin, nie została jeszcze zatwierdzona, ale z pewnością znajdą się w niej wyrazy uznania.
  8. Gfomania

    Do Marii M

    Tak właśnie zamierzam :-o
  9. Gfomania

    Do Marii M

    Tak mi się skojarzył Twój wiersz. Z realnymi osobami (kobietami), które znam i które tak właśnie żyją. I nie mają pomysłu na litr wódki :)
  10. Dzięki. I cieszę się, że podmiotu lirycznego nie należy utożsamiać z autorem ;)
  11. Gfomania

    Do Marii M

    Zapowiedziana odpowiedź. Na szybko, więc żadnej krytyki nie przyjmuję ;) Raz zbluzga, raz przypierdoli Nieważne, nie aż tak boli Od czasu do czasu zdradzi Temu też się zaradzi Wrócił do domu napruty I zarzygane miał buty Tak ma po każdej zabawie Umyłam i już po sprawie Trochę się boję o dzieci Ale czas szybko leci Dorosną, zanim je złamie Mam rację, czy może kłamię Codzienne jazdy robi wciąż Ale to w końcu jest mój mąż. Nie powiem nigdy mu wynocha Bo żona męża przecież kocha
  12. No dobra, poważę się skomentować po raz pierwszy. Od zarania dziejów (poetycko powinno tu być, nieprawdaż, inaczej napisałbym "od zasranego urodzenia") trapi mnie, co powoduje, że częstochowskie rymy jakoś przechodzą i nie rażą albo rażą mało. I ten wiersz jest idealnym przykładem. Pojawiają się, zwłaszcza w pierwszej części, a jakoś nie dominują w odbiorze. Chyba to polega na tym, że jeśli się potrafi powalić odbiorcę całym przekazem, to można przemycić wszystko. I Tobie się to udało, Mario. Tak niesamowicie intymne wyznanie tu zawarłaś, przy tym równie niesamowicie emocjonalne i poruszająco smutne, że od początku do końca mogłabyś rymować całuje-żałuje i niczego by to nie zmieniło. Spróbuję coś ułożyć w odpowiedzi, na miarę mojego małego rozumku misia.
  13. Obiecane na poprawę humoru. Fraszka, czy może fraszka fraszki Kiedy pies zbyt często nadużywa pyska, kupujesz kaganiec i on pysk mu ściska. Lecz niech ktoś mi powie gdzie zrobić zakupy dla mej żony, która nadużywa.. pióra.
  14. Gfomania

    Niezapięta dusza

    Kochani, dziękuję. No niewyjęty zbieg okoliczności ;) Z trzymaniem kursu mam niejaki problem, bo to, co tu zamieściłem, zostało napisane pod dyktando. Głos podyktował. Ja byłem tylko skrybą. Czyżby początki schizofrenii? Tak, tak, wiem, to się - żeby dobrze brzmiało - nazywa muzą. Tyle że ta muza (czy raczej - wracając na ziemię - jakieś nieznane mi bliżej pokłady podświadomości), odzywa się tylko czasem, kiedy jej się zachce. A mi się zachciewa kiedy indziej. I wtedy wychodzi to, co wychodzi. Dla rozluźnienia - zaraz coś wkleję na poprawę humoru, zanim z kolejnym eksperymentem wyskoczę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...