Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Father Punguenty

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    23
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Father Punguenty

  1. W półmroku bladej mgławicy, W bezkresach pustki bezludnej, Rodzi się gwiazda poranna I gaśnie parę chwil później. W świecie słońc rozpalonych, W myśli pierwotnej i zwinnej, Rodzi się miłość szalona, By umrzeć parę chwil w innej. W szaleństwie dnia codziennego, W szczęściu, w zabawie dziecinnej, Rodzi się życie na nowo, By odejść w chwili niewinnej. W tym co niejasne, nieznane, W przyszłości pozornie rozumnej, Rodzi się wszechświat na nowo By zniknąć następnie w innej. W ciszy łagodnej , spokojnej, W marzeń chwili błękitnej, Pojawia się wiersz w czyjejś głowie, By zgasnąć po chwili w innej.
  2. Ponawiam pytanie : kmnty to akronim czy nazwa jakiegoś konta ? Gdzie mam odpowiedzieć ?
  3. Pewna Japonka imieniem Fujiko Kupiła do domu wiśniowe lastriko I faktem tym radosna wielce Ubrała na nogi japońskie kierpce,  Wiadro i szmata , do pracy się wzięła, Szorujac zawzięcie noga się omsknęła I padając na głowę kompletnie bez huku, Błysnęła myśl ostatnia : lepsze to, niż sepuku...
  4. ...niestety nie znam e-slangu z wszelakich ( ..... )ów. Co oznacza kmnty ?
  5. ..przepraszam, czy o czymś zapomniałem ? ☺
  6. Wśród bukietów różnych bzdur, Kwitnie szpada wbita w mur. Po co ? Na co ? - pytam się Jakiż sens jej ? Czort ją wie ! Wiatr ku ziemi drzewa gnie, Nasza szpada ? Ani drgnie ! Kroczy dumnie wokół paw, Szemrze strumyk pośród traw, Liść na słońcu żółknie, schnie Szpada twardo pręży się. Rynna w deszczu głośno łka Nie tknie stali ruda rdza. Szczerzy zęby tęgi mróz Szabla tkwi, miast muru gruz. Dzikie wino pnącza pnie Szpada z Ziemią kręci się. Gwiazda kurczy się i wrze Czy to kiedyś skończy się ? Wśród potoku wiecznych bzdur Taki się popełnił twór.
  7. Pękła raz w Poznaniu tęga , wodna rura. Tłum gapiów, a pośrodku moknie modna fura. Burmistrz śle maszyny, magristrat szaleje, A w radio przez mikrofon spiker wodę leje, Lecz woda szybko wsiąkła, bo VAT zgubiła faktura.
  8. Pod krwawym niebem Japonii, Gdzie wrzosy na wzgórzach i knieje, Starł się samuraj hetero, Starł się z samuraj-gejem. Błysnęły we wrzosach klingi I okrzyk wzniósł kormorana Brunatna u biodra hetero, Tęczowa u geja, katana. Każdy zwyciestwa był pewnym, Więc się - Bansai! - zamachnęli, Że to i owo w sekundzie, Nawzajem sobie ucieli. Pod krwawym niebem Japonii, Gdzie wrzosy na wzgórzach i knieje Leży samuraj hetero, Pospołu z samuraj-gejem. Niech zatem morał ponury W myślach po nocach wam dudni, Jak sobie za wzór ich weźmiecie, To Ziemia wnet się wyludni.
  9. Lina + kabestan jednoznacznie definiują miejsce akcji. To wie każdy , kto choć raz 'dotknął' klimatów marynistycznych.
  10. Pewna śliczna ryba z Krakowa Co znała już całe dwa słowa Spotkała w Wiśle węgorza Co umknął z Gdańska spod noża Więc drętwa z nim była rozmowa
  11. Miejscowość ? Morze/Ocean/Łowisko
  12. ..poprawiłem. Teraz jest aabba.
  13. Prężą liną kabestan walenie jak harpie Bosman wrzeszczy, a żaglem tępo szarpie , Oliwę załoga z beczek prędko leje Harpunnik się czai gdy majtek truchleje Ktoś nagle krzyczy : przecież to są karpie !
  14. Nad ranem, gdy jeszcze śnię i trochę się budzę, I niechętnie powieki od marzeń swych odklejam, Myśl senna w biednej głowie plecie się i plecie :No czy jest do cholery, czy jest Yeti na świecie ?Zwierzę , rzec by można , tajemne wprost szalenie Ma tą rzadką cechę , że zapada się pod ziemię I miast błyszczeć w serwis-roomach czy też w ZOO Na wybiegu, zostawia a owszem, lecz ślady na śniegu. Widział go rzekomo stary szerpa w Buthanie Gdy zmęczony wędrówką drętwiał rankiem w aśramie Bywał w śnieżnych serakach i lodowcach Makalu,Na przełęczach i turniach, a także w Bombaju.No a w Tybecie ? W tym Tybecie , którym Chiny ponoć słyną , Gdzie z klasztoru do klasztoru wieści wartko płyną , Że zwierz niestraszny śmierci, twarz przed wzrokiem uchował Gdy nam Bolka i Lolka od strasznej lawiny ratował.I tak jeszcze wyliczać można faktów sto, Ba ! TysiąceI opisywać świadków przeróżnych teorie mnożące Lecz nieznośny poranek przerwał ten bzdur korowód I do skończenia tego wiersza dał mi wreszcie powód Oto plan genialny do głowy mej zawitał , nogą bosą,Co niezwłocznie podsuwam polskim gór herosom :Że jak już zimą za sławą po górach gnać będziecie, Na K2 szturm przypuśćie, a Yeti tam...znajdziecie !
  15. Father Punguenty

    K2

    ,tak ale nie w zimie.
  16. Father Punguenty

    K2

    Nie wejdzie na mnie Kazach, nie wejdzie Lech ni Rus Jam góra jest zabójca, jam góra wszystkich gór. Samotna wieki stoję, okryta w biały szron, Nad głową mą spiętrzony, gwieździsty bogów tron, Co czasem w ciszy nocy swych żeber złotych siew Milcząco wciąż przyzywa, na swój niebiański śpiew. W tej nocy granitowej zazdrośnie strzegąc chmur, Przemierzam przestrzeń czasu, Ja, góra wszelkich gór. Potęgi mej nie zniszczy, nie skruszy wiatrów jęk Gdy w lawin łzach kamiennych żelaza słychać szczęk. I choćby śnieżnych hufców zastępów liczny sznur W potokach srebnych lodu, kryształu wieczny mur Splecionych myśli żarem, by sięgnąć szczytu skłon W ramiona me wtopionych, gdzie dźwięczy wichrów ton Tych śmiałków hardych strząsnę ,gdy ranny pieje kur Jam góra jest zabójca, jam góra wszystkich gór.
  17. Father Punguenty

    Kler

    "kto się będzie smażył w piekle i za co" Tak, to tylko możliwa opcja. Alternatywą jest opcja 'Dysmas i Gestas'.
  18. Father Punguenty

    Kler

    Nie bardzo rozumiem ten wpis od 3- go wersu. Może wytłumaczysz ?
  19. Hej iskry krzesajcie, hej kładźcie polana pod ciemnym i czarnym kotłem bez dna Gdzie smoła tak czarna jak dusza Urbana, gdzie bąble gorące jak gejzeru mgła Hej krzemień postawcie, krzemień mi dajcie , kopyto twarde jak diamentu stal Kopytem iskrę złotą tak jak księżyc zrodzę i na stos rzucę , bo dziś wielki Bal Hej czarci bracia, bracia kamraci , dmuchajmy w miechy , dmuchajmy wielki żar By w smole tak czarnej jak jeźdźcy skrzydlaci, w smole piekielnej buhał gwiezdny skwar Kujcie mi widły , widły szykujcie i strójcie w żelazo Madejowe leże Kędy duszę nanizać , kędy dręczyć na wieczność , duszę co klepie jak pacierz : 'nie wierzę' Gdy ducha zadręczyć ogień nie zdoła, nie zdoła spalić i zetrzeć w popielaty stos Niechaj umiera , niech sto razy 'Panie ,Panie !' woła, my w ogniu piekielnym gotujmy jej los W studni odwiecznej krzyku nikt nie słyszy, nie bije tam dzwon, nie dźwięczy Pana Głos W ciemno-szarym poranku męki wiecznej, słychać chichot zła i brzęk srebrników trzos W czarnej przeźroczy, tak Panie Smarzowski, i w smudze wiecznej czekam Tu na Pana, Bracia polana kładźcie i iskry krzesajcie, hej iskry krzesajcie i kładźcie polana...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...