Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Father Punguenty

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    30
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Father Punguenty

  1. bardzo ładnie ; wygładzone .Zupełnie świetny wierszyk Ci wyszedł -:)
  2. 'Dziwny to pies, co szczeka , a nie gryzie' , Rzekł pewien polityk w trakcie przemówienia, I ruszył w wir kampanii, w samym jej szczycie wrzenia, Głosząc przez megafon prawdy stojąc dumnie na pryzie, Tak prześwietnie, że wyborcy błogie otwierali buzie, Licząc na hojne datki i miły dźwięk grosiwa, Co wypłynie ku nim nagle jak w porzekadle oliwa, I zapewni sytość ,i szczęście, i niebiańskie życie, Takimi słowy uwodził lud gestami, należycie. Ci zatem co w ułudzie z fortuną pójdą w tany, Garść prawdy do serca wcześniej przyjąć winni, Że gdy jakiś polityk szczeka, to rany liżą inni.
  3. Gdybym był ptakiem,gdybym na skrzydłach W przestworza uniósł myśli i duch Kędy błękitu chmur białych puch, Wiatr rozgania w leniwych watahach. Zanurzyć się chwilę w zimnym strumieniu I runąć, by skąpać się w prądach południa, Co unoszą żar z zapachem ścierniska, I przysiąść radośnie na polnym kamieniu. Zachłysnąć się ptasią wolnością, przestrzenią W szalonym tańcu w kręgach, hen wysoko, Gdzie sokoły tańczą zwinnie,lecz ich surowe oko Strzeże kawałka nieba skrytego nad ziemią. Lecieć ku nieznanemu i wszystko zapomnieć, Nurzając się w powietrzu pióra wiatrem pieścić, A nocą skryć się w zarośla,gdzie woda szeleści Zasnąć zaraz i o nikim i niczym nie myśleć. Tak chciabym przestrzenią władać przez chwilę Na tę jedną, szaloną sekundę być,choćby motylem Nie spętany, nie wiedząc co to świata tryby Gdybym zmienił się w ptaka, gdybym...
  4. Nie mam kochanka, ani kochanki, Nie dla mnie w rosę stroją się poranki, Nie dla mnie frazy miękki owal, Nie dla nie bije serce Twe, życia kowal, Nie dla mnie nawet cielesność pogardy, Nie dla mnie świat cały, bom z uczuć już odarty, I nie dla mnie widok spalonych słońcem skór, Ach ręko ! Hak ten wbij wreszcie, A Ty niewierna daj drabinę i sznur !
  5. Już nie będzie, jak u Dymnego ,że Marysi szczupaki Pisię wygryzą , gdy rankiem pójdzie łowić raki. Dlaczego więc spytacie nudą zewsząd wieje ? To proste: rak już jest rybą, a Marysia gejem.
  6. Niebo pękło na pół i granat chmur runął, Od słońca wypłynął śnieżno-biały szkuner. Słonym wiatrem pędzony puścił się w cwał, Gdy tylko pod dziobem poczuł morski szkwał. Przedziwny to okręt , samotna fregata, Co płynie bez końca, od początku świata. A dokąd tak płynie ? - Każdy z was spyta, Ja tego nie znam, wie tylko kapitan, Siwy kapłan morski, co gwiazd setki, tysiące I słońca, jak tafla, w oczach odbija skrzące, 'Pod' lub 'z' wiatrem, nie łamiąc falą cienia, Wyrusza przegonić wichry i dogonić marzenia. Białe żagle spina i wyostrza ostrogą, By każdą garść wiatru uwięzić nad sobą, By dźwigać jeszcze wyżej, ponad czubki fal, By zwalić się w dół i żeglować wciąż w dal, By pędzić po morzach dniami , nocami Zostawiać za sobą ślad słany burzami, Aż morze wzburzone i wściekłe do granic, Nie mogąc dogonić , zalewa się łzami. I tak od wiek wieków , lat i miesięcy, Wędruje fregata, tam gdzie wicher dręczy, Niechętna portom nord , czy też west, Przemierza bezkres wód, bo 'necesse est'.
  7. W półmroku bladej mgławicy, W bezkresach pustki bezludnej, Rodzi się gwiazda poranna I gaśnie parę chwil później. W świecie słońc rozpalonych, W myśli pierwotnej i zwinnej, Rodzi się miłość szalona, By umrzeć parę chwil w innej. W szaleństwie dnia codziennego, W szczęściu, w zabawie dziecinnej, Rodzi się życie na nowo, By odejść w chwili niewinnej. W tym co niejasne, nieznane, W przyszłości pozornie rozumnej, Rodzi się wszechświat na nowo By zniknąć następnie w innej. W ciszy łagodnej , spokojnej, W marzeń chwili błękitnej, Pojawia się wiersz w czyjejś głowie, By zgasnąć po chwili w innej.
  8. Ponawiam pytanie : kmnty to akronim czy nazwa jakiegoś konta ? Gdzie mam odpowiedzieć ?
  9. Pewna Japonka imieniem Fujiko Kupiła do domu wiśniowe lastriko I faktem tym radosna wielce Ubrała na nogi japońskie kierpce,  Wiadro i szmata , do pracy się wzięła, Szorujac zawzięcie noga się omsknęła I padając na głowę kompletnie bez huku, Błysnęła myśl ostatnia : lepsze to, niż sepuku...
  10. ...niestety nie znam e-slangu z wszelakich ( ..... )ów. Co oznacza kmnty ?
  11. ..przepraszam, czy o czymś zapomniałem ? ☺
  12. Wśród bukietów różnych bzdur, Kwitnie szpada wbita w mur. Po co ? Na co ? - pytam się Jakiż sens jej ? Czort ją wie ! Wiatr ku ziemi drzewa gnie, Nasza szpada ? Ani drgnie ! Kroczy dumnie wokół paw, Szemrze strumyk pośród traw, Liść na słońcu żółknie, schnie Szpada twardo pręży się. Rynna w deszczu głośno łka Nie tknie stali ruda rdza. Szczerzy zęby tęgi mróz Szabla tkwi, miast muru gruz. Dzikie wino pnącza pnie Szpada z Ziemią kręci się. Gwiazda kurczy się i wrze Czy to kiedyś skończy się ? Wśród potoku wiecznych bzdur Taki się popełnił twór.
  13. Pękła raz w Poznaniu tęga , wodna rura. Tłum gapiów, a pośrodku moknie modna fura. Burmistrz śle maszyny, magistrat szaleje, A w radio przez mikrofon spiker wodę leje, Lecz woda ze strachu wsiąkła, bo VAT zgubiła faktura.
  14. Pod krwawym niebem Japonii, Gdzie wrzosy na wzgórzach i knieje, Starł się samuraj hetero, Starł się z samuraj-gejem. Błysnęły we wrzosach klingi I okrzyk wzniósł kormorana Brunatna u biodra hetero, Tęczowa u geja, katana. Każdy zwyciestwa był pewnym, Więc się - Bansai! - zamachnęli, Że to i owo w sekundzie, Nawzajem sobie ucieli. Pod krwawym niebem Japonii, Gdzie wrzosy na wzgórzach i knieje Leży samuraj hetero, Pospołu z samuraj-gejem. Niech zatem morał ponury W myślach po nocach wam dudni, Jak sobie za wzór ich weźmiecie, To Ziemia wnet się wyludni.
  15. Lina + kabestan jednoznacznie definiują miejsce akcji. To wie każdy , kto choć raz 'dotknął' klimatów marynistycznych.
  16. Pewna śliczna ryba z Krakowa Co znała już całe dwa słowa Spotkała w Wiśle węgorza Co umknął z Gdańska spod noża Więc drętwa z nim była rozmowa
  17. Miejscowość ? Morze/Ocean/Łowisko
  18. ..poprawiłem. Teraz jest aabba.
  19. Prężą liną kabestan walenie jak harpie Bosman wrzeszczy, a żaglem tępo szarpie , Oliwę załoga z beczek prędko leje Harpunnik się czai gdy majtek truchleje Ktoś nagle krzyczy : przecież to są karpie !
  20. Nad ranem, gdy jeszcze śnię i trochę się budzę, I niechętnie powieki od marzeń swych odklejam, Myśl senna w biednej głowie plecie się i plecie :No czy jest do cholery, czy jest Yeti na świecie ?Zwierzę , rzec by można , tajemne wprost szalenie Ma tą rzadką cechę , że zapada się pod ziemię I miast błyszczeć w serwis-roomach czy też w ZOO Na wybiegu, zostawia a owszem, lecz ślady na śniegu. Widział go rzekomo stary szerpa w Buthanie Gdy zmęczony wędrówką drętwiał rankiem w aśramie Bywał w śnieżnych serakach i lodowcach Makalu,Na przełęczach i turniach, a także w Bombaju.No a w Tybecie ? W tym Tybecie , którym Chiny ponoć słyną , Gdzie z klasztoru do klasztoru wieści wartko płyną , Że zwierz niestraszny śmierci, twarz przed wzrokiem uchował Gdy nam Bolka i Lolka od strasznej lawiny ratował.I tak jeszcze wyliczać można faktów sto, Ba ! TysiąceI opisywać świadków przeróżnych teorie mnożące Lecz nieznośny poranek przerwał ten bzdur korowód I do skończenia tego wiersza dał mi wreszcie powód Oto plan genialny do głowy mej zawitał , nogą bosą,Co niezwłocznie podsuwam polskim gór herosom :Że jak już zimą za sławą po górach gnać będziecie, Na K2 szturm przypuśćie, a Yeti tam...znajdziecie !
  21. Father Punguenty

    K2

    ,tak ale nie w zimie.
  22. Father Punguenty

    K2

    Nie wejdzie na mnie Kazach, nie wejdzie Lech ni Rus Jam góra jest zabójca, jam góra wszystkich gór. Samotna wieki stoję, okryta w biały szron, Nad głową mą spiętrzony, gwieździsty bogów tron, Co czasem w ciszy nocy swych żeber złotych siew Milcząco wciąż przyzywa, na swój niebiański śpiew. W tej nocy granitowej zazdrośnie strzegąc chmur, Przemierzam przestrzeń czasu, Ja, góra wszelkich gór. Potęgi mej nie zniszczy, nie skruszy wiatrów jęk Gdy w lawin łzach kamiennych żelaza słychać szczęk. I choćby śnieżnych hufców zastępów liczny sznur W potokach srebnych lodu, kryształu wieczny mur Splecionych myśli żarem, by sięgnąć szczytu skłon W ramiona me wtopionych, gdzie dźwięczy wichrów ton Tych śmiałków hardych strząsnę ,gdy ranny pieje kur Jam góra jest zabójca, jam góra wszystkich gór.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności